od 3 lat mąż choruje na depresje,od tamtej pory nasze życie zupełnie się zmieniło.Mąż miewa częste nawroty tej choroby i wtedy jest zupełnie wyłączony z naszego życia[mamy 5letniego syna].Sytuacja jest na tyle dla mnie ciężka że prognozy na wyleczenie męża są znikome a ja coraz mniej radze sobie z ta sytuacją a nawet nie radzę sobie w ogóle.sama zaczęłam się leczyć bo nie umiałam już żyć a co gorsza nie umiałam pomóc osobie którą kocham i nie umiem do tej pory.nie wiem kto z nas cierpi bardziej bo mąż przy nawrocie choroby zachowuje się jakby nie istniał a ja patrzę na osobę która jest ze mną ciałem a całej reszty jego wnętrza po prostu nie ma.czy jest ktoś kto mnie zrozumie jak bardzo trudno jest mi żyć?często zastanawiam się gdzie jest osoba która pokochałam,bo nawet gdy nawrót choroby ustępuje to mąż nie jest już tym samym pogodnym człowiekiem co kiedyś a ja żyję w nieustannym lęku przed następnym nawrotem.jak żyć i czy wierzyć w nadzieję? ZDESPEROWANA EWA
Myślę że każdy indywidualnie musi odnaleść swój sposób na stres najlepiej zrobić coś co sprawi mu trochę radości,ewentualnie znaleść sobie tyle zajęć by nie myśleć o istniejącym problemie.Rozmowa z bliską osobą jest też świetnym lekarstwem na stres
Jest za mało informacji,więc trudno się ustosunkować do problemu.Nie podajesz jakiego stanu jest depresja czy np:ChAD ,dystymia, depresja endogenna czy inne.Trudno mówić o rokowaniach które mogą być dobre ale też i bardzo niepewne.Różnego rodzaju są terapie,które określa lekarz i on wdraża leczenie.Niestety wymaga duże poświęcenia członków rodziny,znajomych.Nie mogę powiedzieć jak masz żyć,to już zależy tylko od tego co zrobisz. W życiu zdarzają się różne przypadki losowe i są gorsze przypadki od Twojego(wiem,że każdy mówi dlaczego ja?)Albo się z tym godzimy(i wówczas łatwiej się żyje) albo się nie chcemy z tym pogodzić.Masz obowiązki nie tylko jako żona ale też jako matka.Nie możesz poddawać się załamaniu,to nic nie pomoże.Życie to ciągła walka.Dużo ludzi pisze na forum o swoich depresjach,dyskutują,wymieniają poglądy i podtrzymują się na duchu.Ważne aby o tym rozmawiać i nie tylko o depresji ale tym co jest na co dzień.
dziękuje za odpowiedz staram się i zawsze będę się starać przejść przez wszystkie problemy,bo prócz choroby męża mam ich dosyć sporo,ale najgorsze w momencie choroby jest to że nie wiem jak się wtedy zachowywać,czy motywować męża do jakich kolwiek działań czy też zostawić w tzw.spokoju? gdy rozmawiałam na ten temat z lekarzem męża to powiedział że tego nawet lekarze nie wiedzą bo nie zostało to naukowo dowiedzione.BĘDĘ WALCZYĆ bo muszę choć czasem jest mi naprawdę trudno DZIĘKI
5 2010-06-10 01:52:48 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 23:33:38)
Nie wiem jak jest dokładnie w waszym związku, ale przyszedł mi do głowy taki pomysł (trochę nieuczciwy, ale może skuteczny). Mianowicie zastanawiam się jak zareagował by Twój mąż gdybyś Ty miała jeszcze większą depresje (oczywiście udawaną) może wtedy zacząłby walczyć o wasz związek...? powodzenia ![]()