Ktoś mnie zranił, skrzywdził, wykorzystał i mam tak po prostu wybaczyć? Mam być wielkoduszna i ofiarna?
A gdzie w tym wszystkim sprawiedliwość? Odwróćmy pytanie: Czuję się zraniona, skrzywdzona, wykorzystana i mam z tym żyć? Mam płacić aż taką cenę - trwania w bólu, nienawiści? Odmowa ponoszenia takich kosztów powinna leżeć w naszym interesie. Oto dlaczego warto wybaczać. Dla nas samych, dla nikogo innego.........
Ja także zostałam skrzywdzona.Minęło trochę czasu.Nie umiem przebaczyć,ani sobie,ani jemu.Sobie,że ślepo zaufałam,jemu,że zranił.To proces trwający długo.Na pewno warto próbować.
Nawet jeśli wybaczymy to wcale nie znaczy ,że zapomnimy o krzywdzie nam wyrządzonej.I wcale nie robimy tego dla siebie tylko dla naszego prześladowcy,aby miał czyste sumienie.Ja też kiedyś przebaczyłam i niestety on poczuł się lepiej jakby rozgrzeszony,a po pewnym czasie znów mnie prześladował,może liczył,że i tym razem mu wybaczę.Ale niestety dlaczego miałam poprawić kolejny raz jego samopoczucie.
Przebaczyc wg mnie mozna tylko drobnostki.. ale jesli chodzi o powazne sprawy- to tylko jesli sie tego naprawde chce i to czuje.. nie mozna wybaczyc tak jak napislaa Pesta35- zeby byc wielkodusznym i ofiarnym
Bo przebaczenie ma byc dla nas- zeby nam bylo lepiej, a nie dla tego, kto nas skrzywdzil. wiem, samolubne, ale tak wlasnie mysle
To że przebaczanie uzdrawia jest udowodnione. Psychologowie zwracają uwagę, że życie w nienawiści wpływa niekorzystnie na procesy fizjologiczne zachodzące w naszym organizmie. Może być przyczyną podwyższonego ciśnienia krwi i zmian hormonalnych między innymi wzrostu poziomu kortyzolu, hormonu stresu a to wiąże się z ryzykiem chorób sercowo?naczyniowych, obniżoną odpornością, zaburzeniami pamięci. O sile wybaczania pisze Caroline Myss w ?Anatomii duszy?: ?Uwalniając ból emocjonalny i rezygnując z dociekania, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje, osiągamy stan wewnętrznego spokoju". Wybaczało wielu znanych nam osób. Ojciec święty Jan Paweł II przebaczył człowiekowi, który do niego strzelał, Eleni wybaczyła mordercy swojej jedynej córki i jest jeszcze wielu innych. Napewno jest to bardzo trudne. Jednak aby go doświadczyć, musimy dopuścić do siebie uzdrawiającą energię wybaczenia.
Lando,wszystko zależy od natury człowieka,od okoliczności.Jeśli była to osoba bardzo nam bliska,która nas zawiodła,sprawiła ból-przebaczenie nie przychodzi łatwo.W sercu pozostaje wciąż otwarta rana,zanika zaufanie do ludzi.
witam,
znika zaufanie do ludzi i chęć przebywania z nimi bo przecież mogą zranić
Warto przebaczać o tyle, że negatywne uczucia strasznie wyczerpują i jeśli ciągle rozpamiętujemy coś i nienawidzimy to najbardziej uderza to w nas samych. Więc warto jest zamienić brak wybaczenia na powiedzenie sobie, że ktoś po prostu nie jest godzien naszych zmartwień i wcale nie oznacza to, że nagle mamy zacząć go lubić. Raczej warto obrać taktykę traktowania tego w kategoriach bycia mądrzejszym od tej drugiej osoby. W dużym uproszczeniu- ktoś nas zranił, tzn że był na tyle bezczelny żeby nam to zrobić. Wiem, że trudno tak myśleć, ale jeszcze raz podkreślam, że usuwanie tych uczuć jest dla NASZEGO dobra ![]()
O przebaczeniu -łatwo,prosto się mówi i pisze.Każdy człowiek jest inny.Logiczne,że z przebaczeniem łatwiej żyć.Ale,to nie takie proste-zapomnieć,obdarzyć na powrót kogoś zaufaniem.A,gdy rana jest "świeża"-tym trudniej.Brak przebaczenia-nie ma nic wspólnego z nienawiścią.
Wiem Seleno, ale zastanawiam się jaki jest sens obdarzania zaufaniem kogoś jeśli się nie ma na to ochoty? Bo jeśli się ma to jest i chęć dojrzenia do przebaczenia Np. bycie z kimś komu się nie wybaczyło jest zamęczaniem obu stron. Przynajmniej ja to tak rozumiem, zaznaczam, że to moja opinia ![]()
Nie jestem z kimś-komu nie przebaczyłam.Przebaczenie-jest "oczyszczeniem" w jakimś stopniu.Ale to sprawa indywidualna i czasowo-różna.
Nie no ja nie sugerowałam, że jesteś, to był jedynie przykład. Jeśli już nie mamy ochoty komuś wybaczać to warto chociaż na co dzień tego nie rozpamiętywać i nie skupiać się na tym specjalnie, to powinno znacznie pomóc i zmniejszyć ilość negatywnych emocji
Ja też mam kogoś kogo nie zamierzam rozgrzeszać, tylko na co dzień staram się nie rozpatrywać tego w tych kategoriach. Wole mówić, że tego człowieka po prostu nie lubię, zamiast wyliczać rany ![]()
Nie chodzi o wyliczanie,rozpamiętywanie-to jest "zakodowane" w nas,w "środku".Wrażliwcom jest najtrudniej z tym żyć.A jeszcze ,gdy skrzywdziła nas z premedytacją osoba nam droga...to już dopełnienie wszystkiego.Takie jest moje zdanie na ten temat.
Warto wybaczać, bo jak nie wybaczamy to przeżywamy nasz ból wielokrotnie. Szkoda życia na negatywne emocje.
A ja właśnie przebaczyłam,czuje się o niebo- lżejsza.Dojrzewałam do tego momentu długo,ale warto było.Dla spokoju własnego sumienia-chociażby.
Uważam, że wybaczanie jest bardzo ważne dla osoby która została skrzywdzona. Pozwala jej się uwolnić od pewnej traumy, która, nieraz, latami potrafi powracać. I ja dużo bardziej wolę taki argument, niż np. to, że trzeba wybaczać, bo to jest..."dobre"
Przeczytałam niedawno bardzo mądre zdanie, nie pamiętam skąd ono pochodziło, ale zapisałam sobie: ,,Przebaczenie bywa początkiem nowego życia. Ale najpierw trzeba przejść przez cierpienie, dojść do dna i umieć się od niego odbić". Myślę, że tym razem nie będę nic więcej dodawać.