Rozproszenie duchowe - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Rozproszenie duchowe

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Rozproszenie duchowe

Właściwie nie chcę o nic pytać. Po prostu stoję na krawędzi i nie wiem, co robić. Mój umysł rozsyła myśli po kilku różnych torach. Chrystus jest moim jedynym Panem i Zbawicielem. Ale dlaczego nie potrafię mu zaufać? W życiu robiłam już wiele rzeczy, jednak wciąż nie wiem, gdzie jest moje miejsce. "Panie, co mam czynić?"... "Jezu, ufam Tobie"... Ale to wszystko bez przekonania. Dlaczego? Dlaczego nie potrafię ufać? Dlaczego najpierw chcę "zobaczyć ofertę", a dopiero potem przyjąć (lub nie) propozycję? Boję się tej propozycji. Choć szczerze pisząc, nawet się nie domyślam, co zostało dla mnie przez Niego przygotowane. Jak zaufać? Jestem totalnie zaplątana we własnych myślach. Życie płynie. Choć spowiadam się regularnie, brakuje wciąż rzucenia się na głęboką wodę- w ramiona kochającego Ojca. Jest tylko dystans, niepewność, a spowiedzi choć myślę, że dobre i ważne, wciąż nie naprawiają spraw, które najbardziej doskwierają. Spraw pomieszanych z chorobą. Spraw, za które nie potrafię określić odpowiedzialności- na ile grzeszę, na ile choruję? Najczęściej próbując wykonać porządny rachunek sumienia, zakopuje mnie własny mózg, który wiąże sprawy, fakty, emocje, często odległe, bez opamiętania i wszystko co rusz przedstawia w innym świetle i z innej perspektywy. Raz czuję się złym człowiekiem, raz lepszym od innych, często w tym samym czasie. Ostatecznie upraszczam sprawę- wiem, że to pycha, brak uznania tego, kim się jest, ale przecież te skrajne tory to nie jest to, co sądzę naprawdę. Choć skoro również mój mózg myśli z tych innych punktów widzenia, to dlaczego mam za te inne punkty widzenia nie brać odpowiedzialności? Bo tchórzę? "Czuję się"- ale przecież co innego uczucia, co innego czyny... Ale co robić, gdy człowieka złość od środka wytrawia? Emocja? A zdrowa część rozumu gdzieś na dalszym planie wciąż pracuje, analizuje... choć emocje krzyczą i zagłuszają... Może ta chmura wątpliwości to skrupuły? Nie wiem. Od diagnozy oddzielają mnie te rozsądne myśli, niczym dobry nauczyciel w rzadkich chwilach mózgowej ciszy. Czasem chcę po prostu to wszystko zignorować i pojawić się u Chrystusa prosto, jak dziecko, ale przecież chrześcijanin powinien myśleć, na ile mózgu dostał, a nie być tępą małpą i człowiekiem niedojrzałym. Tak ciężko się wypośrodkować. Jutro idę do spowiedzi, ale czuję się bezsilna i myśl o konieczności zrobienia rachunku sumienia absolutnie mnie przerasta. Ciemność duszę ogarnia. Mam stałego spowiednika, bardzo dobry człowiek i wręcz jest mi głupio, kiedy odchodzę naładowana dobrym słowem, a w środku coś się tłucze: "nie na to zasłużyłaś". Jeżeli ktokolwiek wie, o czym piszę i jest w stanie poratować czymś mobilizującym, byłoby mi łatwiej.


Pozdrawiam wszystkich, życząc miłego wieczoru... smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozproszenie duchowe

Myślę, że trochę już za dużo nazbierało się Twoich myśli.
Może lepiej choc na chwilę ''odpocząc" i rzucic się w wir tego, co życie przyniesie.

Sama spowiedz może niczego nie zmienic. Owszem możemy poczuc ulgę, że grzechy, które mieliśmy na sumieniu, zostały nam odpuszczone.
Tylko co dalej? Czy jesteśmy w stanie podjąc takie postanowienie, które powoli zacznie zmieniac nasze życie na lepsze?

Spowiedz jest ważna, ale to nie powinno działac tylko mechanicznie.
Nie na zasadzie, że idziemy jutro, bo tak wcześniej sobie zaplanowaliśmy. Bo jutro możemy właśnie nawet nie miec tzw. weny. Możemy byc rozkojarzeni duchowo, jak to napisałaś w tytule. Idziemy wtedy, gdy czujemy taką potrzebę, płynącą prosto z serca.
Odchodzimy ''oczyszczeni", bez poczucia winy, bo przecież właśnie Bóg odpuścił nam grzechy.

3 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-03 12:45:55)

Odp: Rozproszenie duchowe

Autorko
Twoja nieufność,może wynikać ,że nie masz wystarczającej wiedzy o Jezusie lub nie zaprzyjaźniłaś się z Nim. Być może poczucie winy tak bardzo Cię przytłacza, dlatego nie wierzysz,że Twoje grzechy mogłyby być przebaczone,że nie zasługujesz na przebaczenia.
Pismo Święte pokazuje ,że nawet wielcy grzesznicy- gdy zdobywali się na szczerą skruchę- uzyskiwali Boże przebaczenie (2 Kronik 33:2, 10-13 ; 1Koryntian 6:9-11). Jeśli więc okazałaś szczerą skruchę i wierzysz w miłosierdzie Boga, On przebaczy Ci i zapomni o Twoich dawnych grzechach, nie musisz ich rozpamiętywać, bo nawet Bóg tego nie czyni. Nigdy nie sądź ,że Jezusowa ofiara okupu nie potrafi ich zakryć.Takie myślenie mogłoby świadczyć ,że dałaś się złapać w jedno z sideł Szatana, a jemu jest obojętne w którą pułapkę wpadniesz, bylebyś dala się złapać. Ustrzeżesz się jego sideł, jeśli będziesz się modliła o mądrość, potrzebną do radzenia sobie w próbach. Modlitwa pogłębia w nas miłość do tego co dobre, ale równie ważne jest byśmy rozwijali nienawiść do tego co złe (Psalm 97:10).
Gdzie jest granica między tchórzostwem, a chorobą? Gdzie szukać ratunku i jak wyjść z matni swoich zahamowań? Gdzie zaczyna się usprawiedliwianie i pycha?
Bardzo analizujesz swoje serce, nikt z nas nie jest doskonały, wszystkim przytrafia się popełnić grzech, jednak mądrze jest upewniać się co jest wolą Boga. Czasem nasze ułomności nie pozwalają na służenie Bogu tak jakbyśmy tego chcieli. Apostoł Paweł zwrócił na to uwagę, więc nie załamuj się .Bywa,że niekiedy należy poszukać pomocy u specjalisty.Być może cierpisz na chorobę dwubiegunową lub inną. Rozmawiaj o tym z Bogiem ,proś o pomoc,proś o wiarę. Jestem pewna ,że Ci odpowie i pomoże, gdyż nigdy nie gardzi sercem skruszonym, a tym co Go szukają pozwala się znaleźć.
Bóg nie oczekuje od nas doskonałości, nawet jeśli bardzo się staramy ,to nasze serca są zdradliwe i zwodzą nas.Jak bardzo wymaga to od nas czujności. Bóg oczekuje od nas miłości i oddania. Miłość taką przejawiamy ,gdy bezgranicznie mu ufamy i stosujemy w życiu Jego zasady. Żeby ufać ,to trzeba znać. Jeśli znasz, to wiesz na co możesz liczyć. smile

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Rozproszenie duchowe

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024