Można powiedzieć, że wieczne narzekanie jest naszą niechlubną cechą narodową. Narzekamy w samotności pod nosem, w gościach, w kolejce do lekarza...
Tylko jak ma się to do akceptacji własnego krzyża? I do faktu, że Bóg stworzył dla nas świat i dał nam Zbawienie? Czy chrześcijanin w ogóle może z czystym sumieniem narzekać? ![]()

