Witam,
Czy według Was jest on potrzebny?
Ostatnio sama miałam okazję oddać "przysługę" pewnej bliskiej mi osobie, przed tym, aż odeszła.
Nastąpiło to w dzień po przyjęciu sakramentu.
Bliscy stwierdzili,iż postąpiłam jak na prawdziwego chrześcijanina przystało, gdyż zmarły przed śmiercią wyspowiadał się-gdzie było to niemożliwe wcześniej, z powodu postępującego stanu agonalnego-oraz przyjął najświętszy sakrament. W momencie przyjścia księdza, jego stan zmienił się nie do poznania, język-dotąd sparaliżowany rozwiązał się sam, w taki sposób,że słowa modlitwy przychodziły z łatwością, gdzie dotąd nawet zwykłe zamknięcie ust było nadzwyczajnym wysiłkiem.
Jakie wy macie doświadczenia związane z tym sakramentem?
Ja ze swojej strony mogę dodać tylko tyle,że cieszę się, że zdążyłam z tym na czas, a osoba mi tak bardzo bliska, została odpowiednio "przygotowana" na spotkanie z Bogiem.
Proszę o poważne podejście do tematu, wszystkie aroganckie i prześmiewcze posty będą ignorowane.
Pozdrawiam.