Jak Wam jawi się Kościół Katolicki po obejrzeniu filmu i po fali krytyki tej instytucji w Irlandii.
Chodzi o wykorzystywanie dzieci i młodzieży do niewolniczej pracy i praktyk seksualnych pod przykrywką wychowania w katolickich sierocińcach.
Cytat z opisu filmu "Watykan krytykował twórcę za jego dzieło podkreślając, że obraz nie mówi prawdy o kościele, a katolicyzm traktuje w obraźliwy sposób...". Idąc tym tropem uzależnieni mogliby oskarżać twórców filmów o narkotykach, chorzy o chorobach, zakochani o rozwodach, a nieszczęśliwi o pięknej miłości. Kościół zawsze będzie oskarżał wszystko, co pokazuje prawdę w sposób dla nich obraźliwy i nigdy nie przyjmie na klatę tego, co dzieje się na świecie.
Film oglądałam 10 lat temu, średnio pamiętam szczegóły, ale wiem, że był mega poruszający. I przede wszystkim pokazywał prawdę - młode dziewczyny trafiały do zakonu nie przez powołanie, ale przez to, że żyły w trudnych czasach i nie miały nic do gadania.
Dlatego fala krytyki ze strony kościoła odnośnie tego filmu (i każdego podobnego) działa na mnie jak płachta na byka ![]()
Mnie również poruszył, nawet wybrałam go jako temat speakingu na zajęciach z angielskiego, lata temu. Wiele się słyszy o przeróżnych skandalach w kościele katolickim, ale dopiero obejrzenie filmu pozwala wyobrazić sobie jak to z bliska musiało wyglądać, suche statystyki tego efektu nie dadzą.
Ale przekonanych o nieomylności kościoła i tak nie przekona ![]()
Jasne, że nie przekona... Ale co z tego, że wiele osób po zobaczeniu tego filmu (albo innego, o podobnym przesłaniu) nadal nie wierzy, że w Kościele Katolickim mogło dojść do czegoś takiego... "przecież to nie możliwe"...