Hej Maz ma szkolenie 3 dniowe w Zakopanem z 2 koleżankami-mężatkami (rozumiem musi jechać) ale one zaproponowały wyjazd dwa dni wcześniej żeby pozwiedzać Nie podoba mi się to ale mąż się uparł Nie wiem co robić on cały czas mnie prosi o zgodę Co myślicie?
Ja w takiej sytuacji bym sie nie zgodzila...Ale wiem że mój mąż by tak nie zrobił ![]()
Nie ufasz mu, że nie chcesz żeby jechał? Czy zwyczajnie nie lubisz jak mąż ma własne życie? ;-)
A w ogóle co to za dziecinada, że mu "nie pozwalasz"? :-))
Może niech się zwolni z pracy, będziecie razem 24/7 i wszystko będziesz miała pod kontrolą ;-)
darianna 512, jeśli między Tobą a Twoim mężem byłaby głęboka, silna więź to problemu z wyjazdem by nie było.
A może bardziej jesteś zazdrosna o to, że on tam pojedzie, będzie się relaksował, a Ty siedzisz w domu i przeżywasz każdy dzień jak zwykle?
Bo właściwie.... dlaczego Ci się nie podoba że mąż jedzie z koleżankami i to wcześniej ? Czego się obawiasz ?
W zasadzie to nie wiem czego się boję Nie sądzę żeby mnie tam zdradził czy coś miał wiele okazji do tej pory więc chyba nie o to chodzi To jest chyba tak że źle to wygląda Powiedzcie czy dla was to jest normalne że wasz mąż, ojciec (4 dzieci) 42 letni facet wyjeżdża się rozerwać z koleżankami i powiedzcie same jak to brzmi i jak może wyglądać?
Ale co zlego jest w tym, ze maz i ojciec jadac na szkolenie chce przy okazji troche pozwiedzac i w zwiazku z tym chce pojechac dzien czy dwa wczesniej? Nie widze zwiazku pomiedzy byciem mezem i ojcem, a niemoznoscia samodzielnego wyjazdu.
W zasadzie to nie wiem czego się boję Nie sądzę żeby mnie tam zdradził czy coś miał wiele okazji do tej pory więc chyba nie o to chodzi To jest chyba tak że źle to wygląda Powiedzcie czy dla was to jest normalne że wasz mąż, ojciec (4 dzieci) 42 letni facet wyjeżdża się rozerwać z koleżankami i powiedzcie same jak to brzmi i jak może wyglądać?
myślę, że wygląda to normalnie, ma możliwość wyjechać, zwiedzić sobie Zakopane, co w tym złego?jedzie z mężatkami i one jakoś mogą jechać i mężowie nie muszą im dawać zgody, jakbyś się czuła na jego miejscu? odwróćmy sytuację, Ty chcesz jechać z kolegami z pracy pozwiedzać i nawet pobawić się, a potem na szkolenie, jakbyś się czuła jakby partner nie chciał Cię puścić?przemyśl to sobie:)
Gdyby wyjechał sam to inna sprawa ale oni się dobrze znają i już sama nie wiem . Wydaje mi się że to gruba przesada z mojej strony i zbytnia lekkomyślność zgadzać się na ten wyjazd.
darianna 512 masz 4 dzieci i tyle Ci powinno do wychowywania i matkowania wystarczyć ![]()
Chyba, że mąż Cię już kiedyś zdradził, zawiódł Twoje zaufanie, nie rozmawiacie ze sobą otwarcie- to wtedy włąśnie takie wątpliwości się budzą. W zdrowej relacji gdy ludzie są dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i partnerami, takie coś nie powinno wzbudzać niepokoju, wręcz cieszyć, że mąż ma okazję sobie odetchnąć.
Straszna z ciebie optymistka Ciekawe czy nie miałabyś nic przeciwko wyjazdowi twojego męża?
Nie miałabym zwłaszcza że również wyjeżdża na szkolenia .
Może macie rację Mąż żyje w ciągłym stresie odpowiedzialność w pracy ponosi ogromną może powinien odetchnąć chwilkę i nabrać energii. Muszę się jeszcze zastanowić. Dziękuję za wasz punkt widzenia.
Gdyby wyjechał sam to inna sprawa ale oni się dobrze znają i już sama nie wiem . Wydaje mi się że to gruba przesada z mojej strony i zbytnia lekkomyślność zgadzać się na ten wyjazd.
dobrze, że Twój mąż zna się z nimi dobrze, jeśli wcześniej do niczego nie doszło, to teraz już pewnie nie dojdzie, skoro już kiedyś między tymi kobietami i nim nic nie było to nie będzie, myślę, że dobre będzie dla Ciebie to jak dasz mu szansę na to by wyjechał i zobaczysz sama czy watro mu zaufać.
Moim zdaniem (jeżeli piszesz prawdę, że nie obawiasz się zdrady) najbardziej Ci zależy na opinii innych osób. A co ludzie powiedzą i od razu widzę Panią Bukietową z pewnego serialu. Boisz się plotek starych sąsiadek? Pogadają, pogadają i przestaną jak Kowalski spod 3 napluje na chodnik, albo Nowak spod 10 nie da żonie kwiatków na urodziny.
Nie wiem co doradzić, dla mnie to abstrakcyjna sytuacja, bo nie byłam postawiona przed takim wyborem. Ale popieram Catwoman, jeżeli ma się obawy trzeba o tym mówić. I nie wiem dlaczego traktujesz związek oparty na rozmowie jako optymistyczną wersję.
A ja nadal nie rozumiem czego sie tak naprawde obawiasz? Dlaczego uwazasz ze taki wyjazd to przesada?
16 2012-09-19 10:29:03 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2012-09-19 10:30:39)
Myślę, że gdyby chciał coś nabroić, powiedziałby, że szkolenie trwa 5 dni, a nie 3. powiedział szczerze, prawdę.
17 2012-09-19 10:58:54 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-19 11:14:30)
Przestańcie!!!
Do cholery, jak można!!!
Darianno, słuchaj SIEBIE. Swojej intuicji.
Oczywiście że masz to i owo do powiedzenia! Jesteście RAZEM. Jest częścią CIEBIE. Jeśli masz się z tym czuć niekomfortowo, nie puszczaj go. Albo ustal: kochanie, wyjedziesz 2 dni wcześniej, potem szkolenie. W takim razie jak wrócisz, ja wyjeżdżam się relaksować na 5 dni (bo podczas szkolenia też będzie miał inny klimat). Teraz mi opłać wycieczkę, zanim wyjedziesz. Zostaniesz z dziećmi sam w domu kilka dni, to wszystkim dobrze zrobi.
Dobrze, że powiedział szczerze. Ale skoro wie, że to dla Ciebie niekomfortowe i próbuje przeforsować rozwiązanie którego pragnie, to znaczy że Twoje uczucia coś mało dla niego znaczą. Być może stąd Twój niepokój. Być może nie do końca uzasadniony logicznie (bo może on jest strasznie zmęczony i potrzebuje oderwania).
Ale zasadniczo masz absolutną rację. Bo wysyłanie męża z dwiema kobietami, żeby się zabawił i odprężył, jest głupie.
Kiedyś pewien mężczyzna proponował mi podwiezienie. Było to młody człowiek, ja byłam smarkata, pomógł mi w obcym kraju, potem zaprosił na kawę, miła rozmowa i zdziwienie: boisz się? Nie, nie bałam się. Był naprawdę miły. Ale takie są zasady. Nie wsiada się do auta z kimś, kogo się nie zna. Koniec, kropka. Spotykaliśmy się, poznaliśmy się i w końcu pozwoliłam się odwozić do domu. Ile czasu potrzebowałam? Tyle ile potrzebowałam. POCZUŁAM.
Skłanianie Kobiety do tego, żeby zaczęła ignorować swoją intuicję jest podłe i głupie. Nie wiem, czy bardziej podłe, czy bardziej głupie. Gdy nie wiadomo co robić, są zasady. Gdy nie ma konkretnej zasady na taką okoliczność, jest intuicja.
Jeśli mąż jest z Tobą szczery i kochacie się, POWIEDZ MU CO CZUJESZ. Powiedz wprost, że to dla Ciebie niekomfortowe. Powiedz mu o wszystkich swoich obawach. Odsłoń się. Jeśli na myśl o takiej rozmowie źle się czujesz, to sygnał, że nie coś jest "nie halo".
W żadnym razie nie są to z igły widły. W żadnym razie.
Pozdrawiam Cię serdecznie. Uważaj na siebie.
"Ale zasadniczo masz absolutną rację. Bo wysyłanie męża z dwiema kobietami, żeby się zabawił i odprężył, jest głupie." -- bo czemu? Bo on się bawi a ja siedzę w domu?
Artemida, wszystko co piszesz to personalne wycieczki. Autorka nie napisała, że ma UZASADNIONE obawy, o co ją pytałam, Sama nie wie CZEMU się nie zgadza i raczej to co Ty nazywasz intuicją, ja nazwałabym nieuzasadnioną fobią tudzież społecznym przekazem 'Mężczyzna /mąż nie powinien jechać się odprężać z dwoma kobietami" BO?? a , tego to już nie wiadomo.
Uważam, że jeśli twojemu mężowi nadarzyła się okazja do zobaczenia czegoś więcej to tylko korzyść dla was. Pozwiedza, rozluźni się i będzie miał nową energię do domowych obowiązków. Zgadzam się z Catwoman, że pewnie jest w twojej niechęci element frustracji. Coś w stylu: Ty sobie z koleżaneczkami na wyjazdy jeździsz, a ja tu sama ze wszystkim zostaję. W sumie nic dziwnego, domyślam się, że przy czwórce dzieci roboty jest ogrom. Może umów się z mężem, że on teraz wyjeżdża, a np. w przyszłym miesiącu ty wyjeżdżasz na tyle samo czasu. W końcu tobie też należy się odrobina odpoczynku.
20 2012-09-19 11:24:51 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-19 11:28:55)
Uderz w stół a nożyce się odezwą.
Przypomina mi się taka historyjka:
- Dlaczego, panie, nie chcesz, byśmy w tym miejscu pobudowali klasztor (o męski chodziło)?
- Albowiem nieopodal stoi już klasztor żeński.
- Ale czy to jest coś złego, żeński i męski obok?
- Nie jest. Ale może być.
Jeśli ktoś chce się bawić zapałkami przy beczce prochu - proszę bardzo. Ale ja bym się tak bawić nie chciała i nie chciałabym, żeby się tak bawił mój mąż.
Z całym szacunkiem do Waszych doświadczeń, drogie przedmówczynie - ja mam własne. I wiem, że jeśli Kobieta zaczyna wątpić w to, co czuje, bardzo źle na tym wychodzi.
Catwoman, Twoja naiwność jest rozczulająca. Ale już kategoryczne stwierdzenia budzą niepokój - a jeśli ktoś Ci uwierzy, jeśli będzie polegał na Twoich sądach, nie na swoich, jeśli narobi sobie grubych kłopotów? No cóż, powiesz zapewne, że ma własny rozum, którym powinien się kierować...
Artemida, ...bo przecież "każdy facet jest taki sam"
I na pewno ją zdradzi z tymi dwoma koleżankami, a nawet znając dzisiejsze trendy, z dwoma naraz ![]()
Taaa, intuicja, to cudowne narzedzie! Mozna kazdy absurdalny pomysl tlumaczyc intuicja... No i dyskutuj z takim argumentem.
Natomiast pomysl wycieczki mi sie akurat spodobal. Niech on jedzie sie relaksuje, potem Ty wyjedz i sie zrelaksuj. Ty pewnie tez jestes zarobiona i przyda Ci sie chwila relaksu.
Artemido, tu nie chodzi o naiwność, a o zdrowy osąd i zaufanie do drugiego człowieka, zaufanie nie tylko w jego miłość ale również w szczerość, prawdę. Zwłaszcza gdy nigdy nie zawiódł.
A jeśli zawiedzie? Czy potrzeba wyjeżdżać kilkadziesiąt kilometrów od domu by to się stało?
Mam wrażenie Artemido, że sama do siebie masz pretensje o swoją przeszłą naiwność i teraz postanowiłaś że Twoja postawa będzie o 180 stopni inna. .... a najlpesza jest równowaga.
24 2012-09-19 12:32:24 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-19 12:36:07)
Nie chodzi o to, że zdradzi. Chodzi o to, że nie jest dobrze brać udział w stwarzaniu okazji.
Podczas moich poszukiwań tego jedynego, spotkałam całą masę mężczyzn. Wielu żonatych, dzieciatych, zdumionych że nie chcę żadnej relacji z nimi. Urywali się z pracy, mówili że idą z kolegami na piwo albo do swojej mamy, do kina... Usprawiedliwień cała masa. A ich kobiety, biedne naiwne, zasuwały w domu, prały ich gacie i dawały czas, żeby się pan i mąż odprężał. Albo odpoczywał.
Jeśli mój mężczyzna potrzebuje odpocząć ode mnie, to znaczy że go męczę. Po co żyć z kimś kogo się męczy? To już logika, nie intuicja.
Tak. Z intuicją nie można dyskutować. Jeśli coś czuję, to JA WIEM CO CZUJĘ, NIKT INNY. Wmawianie mi, że nie czuję tego co czuję albo sugerowanie, żebym nie sugerowała się tym, co czuję ma być dla mnie dobre? To JA wiem, kiedy zdjąć sweter, bo za ciepło, a kiedy mam się napić. Nie wirtualna znajoma. I każdej Kobiecie to powtórzę. Czuję zimno, ciepło, zapach (spalenizny np.)... I tak samo czuję, czy ktoś mnie kocha i jest mi oddany, czy wcale nie.
Bardzo wiele Kobiet na Forum ignorowało sygnały organizmu i wpakowało się w toksyczne związki, podczas gdy przy pierwszych oznakach że coś jest nie tak, należało uciekać gdzie pieprz rośnie. Afrodyta, córka Eleni zapłaciła najwyższą cenę.
Dlaczego te Kobiety dają sobie robić krzywdę? Dlaczego dają sobie wmawiać, że nie jest źle, gdy z boku widać, że jest wręcz katastrofalnie? Dlaczego zauważają problem, gdy jest już wielki, dlaczego ignorowały drobne sygnały? Czy aby nie dlatego, że je NAUCZONO, że intuicja jest śmieszna, nie należy się nią kierować?
Dlaczego nie ma wśród kobiet solidarności? Dlaczego gdy jedna coś czuje, inne ją wyśmiewają? Przecież to idiotyczne.
Jesteśmy JEDNYM. Ból zadany komuś wróci do nas zwielokrotniony. Choćby z egoizmu lepiej być dobrym, nie szkodzić. I naprawdę nie ma znaczenia, czy zrobimy coś szkodzącego ze złośliwości czy z niewiedzy (podobnie jak nie ma wielkiego znaczenia, czy przejedzie mnie kierowca pijany, czy tylko niewyspany - bliscy będą mnie opłakiwać tak samo). Jest naszym obowiązkiem uczyć się nieustannie.
Sygnały płynące z naszego wnętrza mówią bardzo dużo. Przestają się pojawiać, gdy się je ignoruje. I wówczas człowiek staje się naprawdę bezbronny. A wtedy pojawia się strach, czasem paraliżujący.
Gdyby porównać życie do partii szachów, trzeba by było przyjąć, że podczas gry, co jakiś czas, z góry wysuwa się wielka łapa, która zabiera albo dostawia piony i figury nam lub przeciwnikom. Intuicja mówi, które pola są niebezpieczne, choć logika żadną miarą do takich wniosków nie doprowadzi. Bo nigdy nie mamy PEŁNYCH danych.
I tak samo czuję, czy ktoś mnie kocha i jest mi oddany, czy wcale nie. nie sądzisz, że właśnie o to rozbija się cały ten wątek Autorki darianna 512 ? ....
I tak samo czuję, czy ktoś mnie kocha i jest mi oddany, czy wcale nie. nie sądzisz, że właśnie o to rozbija się cały ten wątek Autorki darianna 512 ? ....
Właśnie!
A skąd niepewność? Może były delikatne sygnały, ledwo uchwytne? Może jakieś spojrzenie umykające w bok? Może zniecierpliwienie i wzniesienie oczu do góry z westchnieniem, w sytuacji normalnie nie powodującej takich zachowań? Może coś jeszcze drobniejszego? Nie wiemy.
A może intuicja już się nie odzywa, jest tylko strach? Nie wiemy.
Ocenić to może TYLKO AUTORKA.
I wypowiadajmy się, jasne. Tylko po co tak kategorycznie? Dlaczego ośmieszać Jej obawy? Są poważne. I uzasadnione, jeśli nawet jedynym uzasadnieniem jest wątpliwość pojawiająca się znikąd.
Tylko wiesz... zabranianie męzowi wyjazdu w asyście koleżanek to leczenie objawów, a nie przyczyn.
Ja non stop czytając ten wątek, wypowiadając się, uważam, że szwankuje bliska więź między mężem i żoną i najlepiej by było, gdyby po prostu otwarcie ze sobą zaczęli rozmawiać.
Jeśli nie zaczną, ona zacznie mu zabraniać z czasem wyjść na piwo z kolegami, rozliczać z drogi praca-dom, a on się będzie buntował i robił na przekór-jak w relacji dziecko-rodzic....
I trzeba o wszystkim rozmawiać! To jest jedyna droga do porozumienia oraz budowania intymności we dwoje.
Nie chodzi o to, że zdradzi. Chodzi o to, że nie jest dobrze brać udział w stwarzaniu okazji.
Jeśli mój mężczyzna potrzebuje odpocząć ode mnie, to znaczy że go męczę. Po co żyć z kimś kogo się męczy? To już logika, nie intuicja.
A nie rozumiesz, że jest to kwestia zaufania? Nie można opierać związku na wzajemnym szpiegowaniu się i ciągłym zastanawianiu się co by było gdyby coś tam. Ktoś wyżej wspomniał, że mąż powiedział prawdę, szkolenie trwa 3 dni, ale jest możliwość żeby jechać 2 dni wcześniej i pozwiedzać.
A co do tego żeby chcieć od siebie odpocząć to jak najbardziej zdrowe, chore jest siedzenie sobie na głowie non-stop.
A to zeby zdradzic trzeba wyjezdzac? I to mowiac oficjalnie gdzie i z kim sie wybiera.
Zgadzam sie w pelni z Cat - tu idzie o wiez i o to, ze cos jest z ta wiezia nie halo skoro autorka raz, ze ma jakies (dla wiekszosci z nas) absurdalne obiekcie, dwa, ze zamiast z mezem pogadac, to zaklada watek na forum.
A co do odpoczywania - kocham mojego meza naprawde przeokrutnie, ale czasem potrzebuje pobyc sama, albo z kims innym niz moj maz. Tak, czasem potrzebuje od niego odpoczac, zatesknic, a potem wrocic. I wiem, ze wiekszosc zdrowych ludzi ma taka potrzebe. I wcale to nie oznacza, ze sie nie kocha, czy ze chce sie zdradzac. No nie popadajmy w skrajnosci.
"Tak, czasem potrzebuje od niego odpoczac, zatesknic, a potem wrocic. I wiem, ze wiekszosc zdrowych ludzi ma taka potrzebe." --nie wiem czy jestem zdrowa ale też tak mam. Podobnie jak mój mąż, który wiem, że mnie kocha, ale potrzebuje się czasem wyrwac na piwo z kolegami.
Cat, najwyzej chorujemy na to samo ![]()
Po kilku dniach przemyśleń jednak się zgodziłam na ten wyjazd, mąż jest zachwycony i podziękował mi za wyrozumiałość. Rozmawialiśmy dużo i teraz wiem że moje obawy były głupie i bezpodstawne. Chyba tu chodziło o to właśnie że on będzie się fajnie bawił podczas gdy ja będę pracować jak zwykle. Jestem też taka że chciałabym wszystko kontrolować, mieć nad wszystkim pieczę i chyba się trochę zagalopowałam w tym matkowaniu. Dzięki że pomogłyście mi to zrozumieć. Fajnie jest poznać czyjś punkt widzenia na nasze problemy.
PS Mąż zaproponował żebym też gdzieś wyjechała jak on wróci więc chyba skorzystam. Pozdrawiam was cieplutko i dziękuję.
No i super!!:) Nie rezygnujecie nigdy z otwartych rozmów.
No, brawo
To nie byle co potrafic spojrzec na siebie i swoje motywacje z dystansem. Pogratuluj mezowi, ze ma madra babke za zone. No i nie rezygnuj z obiecanego wyjazdu. Tobie relaks tez sie przyda!
W zasadzie to nie wiem czego się boję Nie sądzę żeby mnie tam zdradził czy coś miał wiele okazji do tej pory więc chyba nie o to chodzi To jest chyba tak że źle to wygląda Powiedzcie czy dla was to jest normalne że wasz mąż, ojciec (4 dzieci) 42 letni facet wyjeżdża się rozerwać z koleżankami i powiedzcie same jak to brzmi i jak może wyglądać?
Ja bym rozerwaniem nazwałabym gdyby szedł z laskami na dyskotękę
Jeśli mówisz,że nie zdradził cię do tej pory i wiesz ,że tego nie zrobi to w czym problem? Nie rozumiem .
Mój mi kiedyś powiedział :" Nie powinienem chodzić do pracy bo tam są kobiety, na ulicy też są kobiety ...." Coś w tym jest .
Jesteś zwyczajnie zazdrosna:-)
Ciesz się ,że wogóle ci o tym powiedział .
Po kilku dniach przemyśleń jednak się zgodziłam na ten wyjazd, mąż jest zachwycony i podziękował mi za wyrozumiałość. Rozmawialiśmy dużo i teraz wiem że moje obawy były głupie i bezpodstawne. Chyba tu chodziło o to właśnie że on będzie się fajnie bawił podczas gdy ja będę pracować jak zwykle. Jestem też taka że chciałabym wszystko kontrolować, mieć nad wszystkim pieczę i chyba się trochę zagalopowałam w tym matkowaniu. Dzięki że pomogłyście mi to zrozumieć. Fajnie jest poznać czyjś punkt widzenia na nasze problemy.
PS Mąż zaproponował żebym też gdzieś wyjechała jak on wróci więc chyba skorzystam. Pozdrawiam was cieplutko i dziękuję.
Oj nie doczytałam
I super .
Jesteś bardzo rozsądną i mądrą kobietą :-)
Jestem pewna ,że miedzy wami jest ogromna więź.
A ty baw się dobrze :-)
Masz wspaniałego faceta ,szczery i tak samo wyrozumiały.
Gdybym ja miała taka sytuacje, zaniepokoiłabym się . Dlaczego mi nie zaproponował jakiegoś wspólnego wyjazdu na zwiedzanie?
Co innego wyjazd słuzbowy, a co innego prywatny pobyt, gdzie to ja decyduje gdzie i z kim spedzam czas. Jeśli chodzi o zwiedzanie, to nie ma w Zakopanem tego zbyt dużo, chyba , ze ma sie na mysli wycieczki górskimi szlakami.
Powiedziałabym tak :zrobisz jak zechcesz,, nie moge ci zabronic ,ale czuję sie z tym żle i nie licz na to, ze będe zadowolona.
Nie robiłabym afery, ale byłoby mi przykro i nie ukrywałabym tego ani nie zaprzeczała.
Może dla innych,kobiety spotykane na ulicy czy w pracy, to to samo co taki wyjazd, dla mnie nie.