L'Oreal Lash Architect 4D

Opis producenta:
1. L'Oréal Paris dla efektu sztucznych rzęs. Aby nadać spojrzeniu intensywność zachowując przy tym naturalny wygląd L'Oreal Paris wprowadza po raz pierwszy modelujące wlókna dla efektu 4D. Dzięki niezwykle elastycznym włóknom rzęsy są pięknie zarysowane i podkreślone oraz zyskują lekkość bez efektu sklejenia. Twoje rzęsy objęte są działaniem 4D: są pogrubione, wydłużone, rozdzielone i podkręcone. Twoje spojrzenie zachwyca pod każdym kątem, jest zniewalające.
2. Szczoteczka Architect. Szczoteczka Architect została stworzona, aby wykreować efekt sztucznych rzęs. Jej doskonałe proporcje oraz ergonomiczny kształt ułatwiają precyzyjną aplikację mikrowlókien na całej długości rzęs, docierając nawet do najtrudniej dostępnych. Regularne rozmieszcenie włókien szczoteczki pozwala na równomierne rozporwadzenie tuszu, aby uzyskać intensywny rezultat.
Moja Opinia
Kod:
Szczerze mówiąc nie wiem co mnie podkusiło, by kupić ten tusz. Mam długie, ciemne rzęsy, które po użyciu zalotki i wytuszowaniu najzwyklejszą mascarą wyglądają (mówiąc nieskromnie) oszałamiająco. Coś mnie jednak podkusiło, reklama i myśl że moje rzęsy mogłyby być jeszcze ładniejsze niż dotychczas. Kupiłam tusz brązowy (mam brązowe włosy, więc stwierdziłam, ze będzie ładnie - było to moje pierwsze doświadczenie z kolorowymi tuszami). i już po pierwszej aplikacji padłam przed lustrem. Niestety nie z zachwytu.
Sama konsystencja tuszu wydawała mi się dziwna, jak pasta w której "pływały" kawałki czegoś co wyglądało jak kawałki włosów. Może to te modelujące włókna? No nic, powiedziałam "a" więc czas powiedziałam "b" u nałożyłam tusz... Moje rzęsy posklejały się i wyglądały jak jakieś patyki (mi przyszła na myśl postrzępiona wykałaczka). Owszem były wydłużone, ale co z tego? Ani rozdzielenia, ani pogrubienia, ani tym bardziej podkręcenia nie było - stosowałam jak zwykle zalotkę - a po użyciu mascary rzęsy były proste jak druty. Moje spojrzenie na pewno było zniewalające. Szczoteczka - wydała mi się za delikatna do tak gęstej mascary. Jej włókna były wręcz oblepione tuszem i uginały się pod jego ciężarem. Stosowałam tusz kilka razy, bo pomyslałam,że może to wina tego, że przy pełnym pojemniku szczoteczka tak wygląda (mimo, ze przy żadnym innym tuszu nie wyglądało to tak tragicznie. W końcu użyłam szczoteczki od innego tuszu, efekt był nieco lepszy, ale nazwanie go zadowalającym byłoby grubą przesadą... Nie pamiętam, żebym była kiedykolwiek tak niezadowolona z jakiegoś kosmetyku. Jedyny plus to ładne opakowanie. Jak widać znana marka nie oznacza produktu dobrej jakości.
