Uraz z dzieciństwa:(( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Uraz z dzieciństwa:((

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Uraz z dzieciństwa:((

Witam,chciałabym podzielić się z kimś swoimi problemami.Otóż mam pewnego rodzaju nerwice,jakieś leki z którymi nie mogę sobie poradzić. Uważam ,że to jakieś pozostałości z dzieciństwa.Moi rodzice się rozwiedli, kiedy miałam zaledwie roczek,każdy z nich założył swoja rodzinę. Mieszkałam z matka i siostra, i ja matka zawsze faworyzowała, a ja byłam gorsza. Prawie nigdy nie mówiła że mnie kocha, rzadko przytulała, moja siostra często dostawała jakieś rzeczy a ja nigdy, a jak już to od obcych ludzi. Zazdrościłam siostrze i zadawałam sobie pytanie czemu ona ma lepiej ode mnie? Przecież nie sprawiałam jakiś trudności matce, starałam się być grzeczna, starałam się w szkole. Gdy przynosiłam dobra ocenę reakcja matki była w sumie taka sama jak na ocenę gorsza,''aha,ładnie:P''
Nie byłam chwalona, raczej miałam ciągle wytykane błędy. Matka związała się z męzczynzą, którego nie cierpię z całej siły. Mogę powiedzieć ze człowiek ten zniszczył moje poczucie wartości. Nigdy nie byłam dla niego niegrzeczna ani nie pyskowałam. On za to ciągle mnie wyśmiewał, szydził,krytykował mnie. Uważał ze do niczego się nie nadaje, ze nawet podłogi nie umiem umyć:PP czepiał się o byle co,np o nie zmyty kubek. Poza tym miałam ciągle zakazy, na telewizje, na wychodzenie,zapraszanie kogokolwiek. Musze zaznaczyć ze mieszkaliśmy u niego. Wiadomo ze był u siebie ale żady jakie sprawował były niemal jak reżim. Bezczelny typ jakich mało, podsłuchiwał moje rozmowy, wyznaczał mi na wszystko czas a gdy się w nim nie zmieściłam stosował kary. Nigdy ze mną nie rozmawiał, nie pomógł. Uważał ze skoro nie jestem jego dzieckiem to nie musi na mnie łożyć. Był do tego stopnia paskudny,ze patrzył mi na ręce cokolwiek robiłam, kiedy byłam w kuchni i chciałam sobie zrobić coś do jedzenia on patrzył co jem i ile. Wydzielał mi,co mogę zjeść a co nie. Nawet o lekarstwa trzeba się go było prosić. Gdy trochę podrosłam, zaczęłam się stawiać bo wiele rzeczy mi się nie podobało, ale byłam zawsze ostro gaszona, dostawałam opiernicz, ze w ogóle się odzywam. Coraz bardziej się buntowałam bo nienawidzę niesprawiedliwości i się zwyczajnie nie godziłam na takie traktowanie. Moja siostrę traktował inaczej mimo ze była pyskata i robiła co chciała. Moja siostra ma teraz 20 lat, ja 25. Ile to razy wyrzucał mnie z domu bo nie podobał mu się ton mojego głosu albo mina. Zdarzało się ze dostawałam w twarz za krzywa minę. Moja matka rzadko reagowała bo jak mówiła ""ona nie ma siły, i jej się nie chce kłócić'' zrobili ze mnie czarna owce tylko dlatego ze starałam się mówić o tym co mi się nie podoba. To chyba jest normalne ze jeśli dzieje mi się krzywda to będę się bronic. Ile można być uciszanym i ustępować żeby nie było awantury? Już mi nerwy siadały. Wyprowadziłam się  w wieku 18 lat, mieszkam z chłopakiem do tej pory. Najgorsze ze zostały mi te urazy z dzieciństwa np ze jak sobie robię jeść mam wrażenie, ze zaraz ktoś przyjdzie i będzie krzyczał żebym tego nie jadła albo będzie się śmiał jak mi się cukier rozsypie. Ze jak włączę muzykę to ktoś wpadnie i mi wyrwie kabel z gniazdka. Ze ktoś mi coś zabierze, wypomni, wyśmieje mnie, Nawet jak idę ulica i jakaś grupa się śmieje to mam wrażenie ze mnie obgadują i się śmieją ze mnie. Brak mi wiary w siebie, gdy coś robię nie wiem czy robię to dobrze bo nikt mnie nie chwalił i nie motywował. Zawsze było źle, ale nikt nie pokazał jak to wykonać poprawnie. Robię wiele rzeczy jakby na odwal bo i tak zaraz mnie ktoś skrytykuje. Jestem tym zmęczona, ciągle wspominam tamte czasy i mimo ze jestem dorosła, nie mogę się z tym uporać. Brakuje mi wsparcia,nie mam rodziny, na rodziców nie mogę liczyć bo mnie maja gdzieś. Zawsze to ja rękę wyciągałam ale oni to zlewali. Ich zdaniem jestem dorosła i nie potrzebuje pomocy. Nic mi nie dali w życiu, nie nauczyli, nie dali przykładu,sama muszę o wszytko walczyć. Czasem ta cala demotywacja kumuluje się w mnie i potrafię wybuchnąć i narobić takich szkód ze potem ciężko je naprawić. Ludzie na ogol mnie ranią wiec ich unikam. Mam za dobre serce i to wykorzystują:( uczę się mówić NIE, ale nie wiem na kogo trafie i jakie będą tego skutki. I coraz bardziej się buntuje przeciwko wszystkiemu, mam ochotę się zwyczajnie rozliczyć za tamte czasy i zagrać ta sama moneta. Zemścić się w pewien sposób. Jednak nachodzi mnie refleksja-czy warto? co mam zrobić aby uwierzyć w siebie, zapomnieć o tym bo było? To są demony przeszłości i bardzo wpłynęło na moja sytuacje teraz co jest nie do zniesienia. Proszę o rady.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Uraz z dzieciństwa:((

Witaj,
moja matka też od zawsze miała mnie gdzieś, też zawsze pomagała we wszystkim siostrze (bliźniaczce) od pierwszej klasy podstawówki odrabiała z nią lekcje, ona oglądała potem dobranocke - a ja siadałam dopiero do lekcji. od zawsze miała biurko w naszym pokoju - ja miałam biurko u moich rodziców do końca 3 gimnazjum.. Zawsze byłam dobra, zawsze prosiłam, dziękowałam i przepraszałam. Nigdy nie krzyczałam.. moja siostra rozkazywała matce, darła sie - a matka robiła wszystko to co tamta sobie zażyczyła.. Pamiętam jak siostra wyzywała mnie od psychicznych przez 8 lat mojego życia (od2 kl. podstawówki do 3 gim) matka udawała, że tego nie słyszy. Ona przeklneła - dostawało sie mnie.. Kiedy poszłyśmy do liceum umarł nasz Tata - wtedy sie załamałam - nie zdałam. Byłam w szpitalu, bo miałam problemy zdrowotne.. tam nauczyli mnie bycia inną, już przestałam chcieć być dobra "dla wszystkich". Kiedy moja siostra przeniosła sie do 3 klasy do innej szkoły - katolickiej - matka odrazu ją przeniosła mimo, że co miesiac musiała płacicic niecałe tysiąc złotych.. Tam moja siostra poznała kolegów, ćpunów, palaczy papierosów. Tam zaczeła nadużywać narkotyków.. Od niej wziełam pierwszego bucha fajka, przy niej zapaliłam pierwszy raz zioło nie wiedząc, że to jest marichuana.. od niej usłyszałam że acodin daje kopa, pozwala zapomnieć..
Mówiła matce, że chce pieniądze na piwo - dawała jej ciągle.. twierdziła, że idzie do klubu czy pubu, wracała nad ranem albo następnego dnia.. ja natomiast jak sie spóźniłam i nie przyszłam do godziny 23 mogłam już nie wracać.
I czy to jest sprawiedliwe..?

3

Odp: Uraz z dzieciństwa:((

Julia3773 skad ja to znam...

4

Odp: Uraz z dzieciństwa:((

wyrwij się stamtąd, udowodnij sama sobie że sobie poradzisz lepiej bez nich - przecież w głebi serca sama o tym wiesz!

to toksyczne miejsce. najlepiej jeśli nie będziesz z nimi utrzymywać kontaktu i znajdziesz sobie akceptujące środowisko
masz z pewnością mnóstwo nieprawdziwych przekonań o sobie - warto powalczyć o siebie - pójść na terapię. Terapeuta odkryje przed Tobą negatywne przekonania które niszczą Twoje poczucie wartości i pomoże abyś sama doszła do tego ile jesteś warta i oceniła siebie nie bazując na tych negatywnych wpartych Ci przekonaniach.
kiedy zmienisz swoje przekonania i otoczysz się ludźmi którzy będą Cię kochać chwalić i cenić za to że jesteś i jaka jesteś zobaczysz różnicę.
a jesteś dobra i silna!

nie warto trzymać z ludźmi którzy krzywdzą i tego nie widzą.
oczekujesz krytyki i boisz się bo niczego innego w życiu nie doświadczyłaś, ale jesteś silna i z czasem sama siebie przekonasz że warto ufać ludziom, czasem można się oparzyć ale warto podjąć to ryzyko dla utrzymania bliskości której potrzebujesz. zobaczysz że nie wszyscy są źli.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Uraz z dzieciństwa:((

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024