Sens zycia....? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Sens zycia....?

Wszyscy magluja jedno i w kolko te same odpowiedzi na te same pytania..

Jak zapomnić?
Jak przezyc?
Jak zyc dalej?

Odp> czas uleczy "rany"..

g* prawda..

zawsze sie znajdzie cos, nawet jakas glupia mala drobnostka, co Ja (Panie> jego) przypomni, i znow smutek, lzy..

A Co jesli to wlasnie Ta byla Twoja druga polowa?

I na 1000% nie bedzie lepszej, innej.. Dlaczego? Bo kazdy czlowiek, kazda ISTOTA ludzka jest INDYWIDUALNA. Niepowtarzalna.

Nie ma klonow (a nawet gdy by byly, to prawdopodobnie charakter by sie nie klonowal, tylko cechy fizyczne).


Ja juz analizowalem roznie sytuacje..

Ale na pewno nie bede chcial nikogo aby zamieszkal w moim sercu. Dlaczego? Bo to duzy wysilek.. Opowiedziec komus o swoim zyciu, swoich przezyciach, zaprowadzic go na ukochane miejsca itp. Po co? Jesli sie juz to kiedys zrobilo, i jest osoba, ktora zna Ciebie od najmniejszego palca do ostatniego wloska.. To co, teraz masz sie otworzyc komus innemu? Komu? Ilu jeszcze? Zaczac wszystko od zera..? To sensu nie ma..


  A ogolnie sie zastanawiam jaki jest sens zycia..? Do tej pory bylem przekonany, aby byc kochanym i kochac..
Niekturzy by powiedzieli: -zarobic kase
                                         -nacpac sie
                                         -pomoc innym
bzdety.

pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sens zycia....?

w życiu nic nie ma snesu.
Ma sens być bogatym?
Jest sens komuś udzielac pomocy?
Jest sens kogoś kochać?
Nie , bo i tak wszyscy umrzemy.

życie mamy tylko jedno i wszystko zalezy od nas. Tylko Ty sam możesz nadać swojemu życiu sens i co z nim zrobisz zalezy wyłacznie od Ciebie. Tylko miej na swojej uwadze fakt, że Ty możesz być dla kogoś tym głupim (?) powodem do życia...

3

Odp: Sens zycia....?

ladnie napisane ! smile

4

Odp: Sens zycia....?

Każdy w życiu ma do wykonania jakiś cel.
Jakby każdy miał myśleć kategoriami, że życie nie ma sensu ( co niestety jest prawdą ) to każdy by albo popełnił samobójstwo albo siedział w domu. Skoro już ktoś chciał żebyśmy byli na ziemi to już trzeba to wykorzystać.
I to, że raz się komuś w związku nie udało i był mega zakochany nie musi zaraz oznaczać, że już nigdy nie znajdzie sobie innej partnerki/partnera i że jej/o nie pokocha tak samo mocno (albo i mocniej) jak pierwszą miłość.

5

Odp: Sens zycia....?

tomek84 dobrze to ująłeś. Nie da się pokochać już kogoś innego i może człowiek też nie chce już nikogo pokochać, bo po co. Żeby później za ileś tam lat cierpieć od nowa? aby znów sobie wszystko przypominać? Pokochało sie już kiedys tą jedyną osobę i ona pozostanie w nas do końca.
Sądzę że z tego wszystkiego nie tak łatwo się będzie otrząsnąć.

6

Odp: Sens zycia....?

'bo kiedy nie mam miłości....co dalej, co dalej?...tak mało mi zostaje, prawie nic..."

Doskonale Was rozumiem...Ale chyba trzeba w tym 'niczym' odnaleźć sens... mój ex żyje dalej,świetnie się bawi, nic już go nie obchodzę i chciałabym udowodnić nie jemu, ale przede wszystkim sobie,że ja też tak potrafię,że też się tego nauczę... tak naprawdę sam fakt,że żyjemy,że dostaliśmy taką szansę jest wielki. I chyba nie możemy się poddac, chociaż jest tak ciężko... tak strasznie ciężko. sad

7

Odp: Sens zycia....?

Ciekawa wypowiedź, ale się z nią nie zgodzę. Gdyby każdy powiedział, że życie nie ma sensu, to tak naprawdę nic by nie było na Ziemi. Po co nowe odkrycia, wynalazki, udogodnienia życia, skoro i tak wszyscy umrzemy. Będzie koniec świata i wszystkie wysiłki ludzkości zostaną zmarnowane. Porównałabym to do komunizmu. W idei tej wszystko było robione dla dobra ogółu, czyli tak naprawdę dla nikogo i nikt się nie starał, nikomu na niczym nie zależało w efekcie czego wszystkiego brakowało.

Życie ma sens. Każda chwila, każdy dzień może być wspaniały. Nie rozumiem dlaczego swoje szczęście uzależniamy od bycia/niebycia z inną osobą. Mówimy:"Jak będę w związku z wspaniałym człowiekiem-będę szczęśliwy", albo "Gdy go zdobędę, dosięgnę nieba."
Dlaczego nie możemy być szczęśliwi tu i teraz, tylko wyznaczamy sobie jakiś cel, granicę po przekroczeniu której dopiero wtedy będziemy szczęśliwi. Przecież na każdego dnia, na każdym kroku dzieje się coś co może nas uszczęśliwić, tylko my sami musimy to dostrzec:)

tomek84 napisał/a:

A Co jesli to wlasnie Ta byla Twoja druga polowa?

I na 1000% nie bedzie lepszej, innej.. Dlaczego? Bo kazdy czlowiek, kazda ISTOTA ludzka jest INDYWIDUALNA. Niepowtarzalna.

Owszem, każdy jest jedyny, niepowtarzalny, ale to nie znaczy że nie możemy spotkać inną osobę, która będzie lepsza od tej poprzedniej. Myślę, że takie wmawianie sobie, że była to osoba właśnie mi przeznaczona i wraz z nią odeszło moje szczęście, podświadomie zamyka nas na poznawanie innych, także wspaniałych ludzi. Nie myślimy o tym, nie zastanawiamy się nad tym, ale nasza podświadomość tak działa, że chociażbyśmy spotkali na drodze fantastyczną osobę, to ją nie zauważymy, bo przecież nie ma lepszej od tej która odeszła. Sami siebie zamykamy w klatce, mówiąc że rozstaliśmy się z naszą połówką, czyli drugiej już nie ma, pasującej do nas. A właśnie że jest, bo skoro nie jesteśmy już z tą osobą tzn że nie była ona nam pisana i jest ktoś inny z kim dane jest nam spędzić resztę swoich, tylko trzeba się nawzajem odkryć. A nie stanie się to, jeżeli ciągle będziemy sobie powtarzać, że tylko z osobą, która odeszła możemy być szczęśliwi.

8

Odp: Sens zycia....?

Zgadzam się z Małgorzatką, wyznaczanie sobie granicy czy celu który musimy osiągnąć aby być szczęśliwymi to głupota, bo tak na prawdę to czego pragniemy to po prostu jeszcze więcej niż mamy.
Można odnaleźdź szczęście w malutkich rzeczach, w podaniu ręki płaczącemu dziecku, czy świecących w słońcu oblodzonych gałęziach drzew i można i da się tak żyć. Tu i teraz.

9

Odp: Sens zycia....?

Małgorzatka ale tak ogólnie to większość z nas może to powiedzieć, że nasze życie nie ma sensu i nie ma nic w tym strasznego. Nikt od razu z tego powodu nie będzie sie wieszał.

A co nam z tych wynalazków? Przecież nikt nie żyję dla odkurzacza czy pralki. Żeby człowiek żył musi mięć chęć do życia. Najczęściej tą chcęcią do życia jest drugi człowiek bo to z nim możemy porozmawiać, poużalać sie nad sobą, dzielić radość i smutek. Nie musi to być Twój partner/ partnerka. Nie zapominajmy o rodzicach, dziadkach, naszych dzieciach o kuzynach i przejaciołach.

Uzależniając swoje szczęście od techniki i udogodnień w cale nie daje nam poczucia satysfakcji to tylko krótkotrwałe i złudne szczęście.

10 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2010-01-27 14:33:37)

Odp: Sens zycia....?
apoteoza23 napisał/a:

A co nam z tych wynalazków? Przecież nikt nie żyję dla odkurzacza czy pralki.
Uzależniając swoje szczęście od techniki i udogodnień w cale nie daje nam poczucia satysfakcji to tylko krótkotrwałe i złudne szczęście.

Pisząc o tych wynalazkach itd podałam tylko taki przykład. Oczywiście miarą szczęścia ludzkiego nie jest posiadanie telewizora, który będzie miał 50cali, czy nowej pralki. Jeszcze raz przeczytaj moją wypowiedź i spróbuj znaleźć sens.

apoteoza23 napisał/a:

Żeby człowiek żył musi mięć chęć do życia.

Szczerze mówiąc nie rozumiem tego zdania. Trochę takie masło maślane. Nie mam chęci na spacer to nie idę; nie mam chęci do życia-nie żyję? Czasami ludzie żyją mimo braku chęci do życia.

apoteoza23 napisał/a:

Najczęściej tą chcęcią do życia jest drugi człowiek bo to z nim możemy porozmawiać, poużalać sie nad sobą, dzielić radość i smutek. Nie musi to być Twój partner/ partnerka. Nie zapominajmy o rodzicach, dziadkach, naszych dzieciach o kuzynach i przejaciołach.

Ale dlaczego to ktoś inny ma nam dać chęć do życia? Czy np satysfakcjonująca nas praca, którą zdobyliśmy dzięki naszym kompetencjom nie może być tym co nadaje naszemu życiu sens? Dlaczego uzależniamy swoje szczęście od innych?Owszem kontakty międzyludzkie są bardzo ważne. Ale jeżeli oprócz bliskiej osoby, dla której żyjemy nie będzie nic innego co jest ważne w naszym życiu, wraz z jej odejściem czujemy właśnie że zawalił nam się świat.

11

Odp: Sens zycia....?
Małgorzatka napisał/a:

Pisząc o tych wynalazkach itd podałam tylko taki przykład. Oczywiście miarą szczęścia ludzkiego nie jest posiadanie telewizora, który będzie miał 50cali, czy nowej pralki

no to ok

Małgorzatka napisał/a:

Jeszcze raz przeczytaj moją wypowiedź i spróbuj znaleźć sens.

własnie tak napisałaś, ze szczerze mówiąc do końca nie wiedziałam o co chodzi Ci z tym komunizmem czy to się tyczy

Małgorzatka napisał/a:

Gdyby każdy powiedział, że życie nie ma sensu, to tak naprawdę nic by nie było na Ziemi. Po co nowe odkrycia, wynalazki, udogodnienia życia, skoro i tak wszyscy umrzemy. Będzie koniec świata i wszystkie wysiłki ludzkości zostaną zmarnowane

czy :

Małgorzatka napisał/a:

W idei tej wszystko było robione dla dobra ogółu, czyli tak naprawdę dla nikogo i nikt się nie starał, nikomu na niczym nie zależało w efekcie czego wszystkiego brakowało.

bądź jednego i drugiego. Jednakże skoro napisałaś "Porównałabym to do komunizmu" w srodku zdania myślę że chodziło Ci o tą drugą wersję, która z resztą pokrywała się z moim zdaniem. Stąd wywnioskowałam iż pierwsza opcja wg Ciebie to jest uzależenie szczęścia od rzeczy namacalnych.

Małgorzatka napisał/a:

Czasami ludzie żyją mimo braku chęci do życia.

no własnie! więc to jest odpowiedź na Twoje zdanie

Małgorzatka napisał/a:

Gdyby każdy powiedział, że życie nie ma sensu, to tak naprawdę nic by nie było na Ziemi.

Po za tym, skoro się nie zabił to chyba w jakimś stopniu zalezy mu na własnym życiu.

Małgorzatka napisał/a:

Ale dlaczego to ktoś inny ma nam dać chęć do życia? Czy np satysfakcjonująca nas praca, którą zdobyliśmy dzięki naszym kompetencjom nie może być tym co nadaje naszemu życiu sens? Dlaczego uzależniamy swoje szczęście od innych?Owszem kontakty międzyludzkie są bardzo ważne. Ale jeżeli oprócz bliskiej osoby, dla której żyjemy nie będzie nic innego co jest ważne w naszym życiu, wraz z jej odejściem czujemy właśnie że zawalił nam się świat.

a co nam z tej pracy? jak będzie Ci smutno to Cię przytuli ona i powie że wszystko bedzie dobrze? Pocieszy Cię?, pożartuję z Tobą? Nie! bo to jest tylko praca, oczywiscie daje nam poczucie szczęścia ale nie zastapi nam ona drugiego człowieka. Po za tym przyjdzie czas kiedy i ona przestanie nas satysfakcjonować a weź pod uwagę, że nie zawsze poszukasz sobie innej pracy skoro w ogóle ciężko jest taką pracę znaleźć.
Grunt to nie uzależniac się od drugiej osoby, miec świadomość, że może nas ona kiedyś zostawić.

12

Odp: Sens zycia....?
apoteoza23 napisał/a:

Grunt to nie uzależniac się od drugiej osoby, miec świadomość, że może nas ona kiedyś zostawić.

Trochę okrężnymi drogami doszłyśmy do tego samego wniosku;) Oprócz tej osoby trzeba mieć też swój mały "świat", który będzie na satysfakcjonował i do którego będziemy mogli "uciec" gdy zabraknie kogoś bliskiego. Tym "światem może być wspomniana już wyżej przeze mnie praca lub hobby.
Starajmy się odnaleźć te aspekty życia, które nas uszczęśliwiają tu i teraz, a nie gdybać: Będę szczęśliwa, gdy... Potem może się okazać, że gdy osiągniemy już ten cel wcale nie jesteśmy szczęśliwi i nasze życie nie obróciło się o 180 stopni. Możemy się rozczarować.

13

Odp: Sens zycia....?

cieżko jest pokochać kogoś innego i zaczynać wszystko na nowo skoro się było z jedną osobą kogo się bardzo kochało spędzało dużo pięknych chwil a tu raptem nie ma tej osoby z którą się chciało spędzić resztę swojego życia i ciężko sobie wyobrazić życie bez tej osoby

14

Odp: Sens zycia....?

Dziekuje wszystkim za wypowedz, jesli pozwolicie na reakcje..;
Po pierwsze (jak narazie smile ) nie jestem potencjonalnym samobojca, po prostu zadalem pytanie. I powiem szczerze, wiegszosc waszych wypowiedzi byla jak dla mnie dosc plytka -wg.mojej opini- i przekonalem sie w poczuciu, ze jednak ja patrze z innej perspektywy na zycie. Bo uczucia i odczucia, emocje, wrazenia, bliskosc, milosc, szczerosc, i dobro sa wartymy czego kolwiek motywami do jakiego kolwiek dzialania, bytu itd.
A teraz odnioslbym sie do Waszych szanownych wypowiedzi:

-ewelina90: swietny argument naprawde, "moj byly baluje, to ja tez musze pokazac, ze mnie na to stac"  - motywacja naprawde super big_smile brak mi slow

-Cytrynowa: "mega zakochany", to moze Ty bylas, i napewno bedzies jeszcze 100x giga zakochana.. -nie rozumiesz o czym mowie

-Małgorzatka: Twoja wypowiedz, miesza ze soba wszelkie argumenty jakie tylko na swiecie sa (bravo logicznego myslenia!), ale jak juz ktos powiedzial, to do lodowki, do pracy, do karty kredytowej sie nie przytulisz, a co wiecej, jak Ci sie dom spali, wyrzuca z pracy, karte kredytowa ukradna, to mysle ze bez tej -wg Ciebie wcale nie potrzebnej do szczescia- bliskiej osoby Twoj swiat karierowiczki sie zawali..

- apoteoza23: Twoje wypowiedzi bardzo mi byly sympatyczne do momentu:  "Grunt to nie uzależniac się od drugiej osoby, miec świadomość, że może nas ona kiedyś zostawić." - żal mi Ciebie, a bardziej Twojego obecnegi/byłego/będącego partnera, że ma taką nieszczerą dziewczynę, która jest nieszczerą, nie ma zaufania, która trzyma zawsze drogę ucieczki w kieszeni.. i mam nadzieje że nigdy z taką dziewczyną się nie zwiąże która tak myśli..

- Meredyth Grey: To była najbardziej typiczna odpowiedź, jaką już w pytaniu zakładałem, pomoc innym, i cieszyć sie z małych rzeczy.. świetne

Choć moje opinie napewno nikomu się nie spodobają, mam prawo się odnieść do waszych wypowiedzi, tak samo, jak wy mieliście sie prawo odnieść do mojej. Nie miałem zamaru nikogo obrazić, po prostu wyraziłem swoj pogląd na dane sprawy.  I potwierdziłem się w przekonaniu, że jednak myśle troche inaczej od Was, bo jestem szczerym, wrażliwym człowiekiem.. dla którego druga połowa potrafi być wszystkim, i myśli że tak to powinno być!

Najbardziej chyba to "oszukana 1" oraz "anusiek" zrozumieli o co mi chodziło, i dziekuje im, za wypowiedź też.

pozrawiam

15

Odp: Sens zycia....?

Tomek jakoś nie uraziłes mnie, bo czułam, że będę musiała się wytłumaczyć z tego zdania. Otuż mam swiadmosć tego iż łatwo sie mówi trudniej przełozyć teorię w praktyce.
Jestem w 6 letnim szczęśliwym związku i mam obawy, że moze mnie spotkać coś podobnego jak Ciebie. Boję się, że mogę go stracić, że ten cudowny sen kiedyś się skończy. Nie raz o tym myślalam co ja bym zrobiła gdyby go kiedyś zbrakło....wniosek nasunął mi się jeden, nie mam już dla kogo żyć, nie miałabym dla kogo rano się budzić, nic juz nie było by takie samo i napewno nie chciałąbym szukac sobie kogoś nowego.

Nie mam żadnej innej drogi ucieczki i to chyba jest w tym wszystkim najgorsze...nie potrafię nie kochac na 100% .
Tym zdaniem "Grunt to nie uzależniac się od drugiej osoby" miałam na myśli aby nie być egoistą. Pamiętac o tym, że są inni dla których to, że żyję jest sensem.

Faktycznie to co wówczas napisałam głupio zabrzmiało. Z resztą nie musi Ci się podobać to co piszę.

16

Odp: Sens zycia....?

"Nie mam żadnej innej drogi ucieczki i to chyba jest w tym wszystkim najgorsze...nie potrafię nie kochac na 100% ." - to już jest bardziej "po mojemu"..

i teraz już rozumię Twe słowa.

Natomiast nasuwa mi się przykra myśl, że skoro tak myślisz, dopuszczasz myśl że "to się skończy", to chyba coś się zaczyna kończyć naprawde...
i albo to jakoś razem naprawicie, albo naprawdę będzie tak jak mowisz..
No bo chyba na próżno nie malujesz diabła na ścianie....

Wiem, że to przykre co mowie, ale związek nie kończy się z dnia na dzień, tylko powoli są oznaki czegoś nie dobrego...
Mówię to z własnego doświadczenia, ale jak jest w Twoim wypadku, to Ty musisz czuć..
pozdrawiam

17

Odp: Sens zycia....?

ostatnię testuję na sobie uwaznosc to taka metoda polegająca na tym ze czlowiek skupia sie na najprostsszych czynnosciach dnias codziennego mam juz dosc tych bzdur o milosci rozstaniu rozwodzie zdradzie juz o niczym innym nie piszą rozumiem to ze ludzie rozmawiaja i piszą o tym co ich boli dla mnie to jest bezsens bo poco budowac jak i tak wiadomo jak to sie skonczy wy jak sobie chcecie ja skonczylam z tym raz na zawsze czuje w sercu ze zycie ma wiekszy wymiar ze samo w sobie jest proste ale my ludzie sami je sobie komplikujemy ja chce czegos wiecej chce wiedziec ze zyje chce cieszyc sie kazdą minutą zycia a nawet sekundą prawda jest taka ze kazda rozpacz powinna nas czegos nauczyc i zalozenie samo w sobie jest proste kierujmy sie intuicją a bedzie lepiej i prosciej wiem jedno wiem jak chce zyc mysle ze w jakims sensie juz jestem szczesliwa,pozdrawiam

18

Odp: Sens zycia....?

Tomku, rozpoznaje Ciebie jako bardzo mlodego czlowieka, moze cos pomiedzy 18 a 23, nie wiem. Gorycz Twojej wypowiedzi swiadczy o tym, ze bardz gleboko przezywasz prawdopodnie swoja pierwsza prawdziwa milosc, nie zauroczenie, nie fascynacje seksualnoscia, tylko prawdziwa milosc, bezwarunkowa, niewyobrazalna gotowosc oddania i poswiecenia siebie w zamian za chocby mozliwosc oddychania tym samym powietrzem. To, ze jestes tak uczuciowy, zdolnym do takich przezyc swiadczy jedynie o tym, ze jestes zdrowym psychicznie i emocjonalnie mlodym czlowiekiem, ktory jeszcze da wiele radosci i szczescia swojej partnerce. Wiem, ze teraz wydaje Ci sie, ze utracilees swoj sens zycia, bezcenny skarb, ale to z cala pewnoscia nie byla Twoja druga polowa. Druga polowa to znaczy druga czesc jednej calosci, to znaczy, ze zarowno kazda czastka Ciebie jak i kazda czastka jej, beda sie na wzajem przyciagac, wzywac z daleka i spoczna dopiero, kiedy sie polacza. Ta magia bedzie nie tylko w Tobie ale rowniez w tej drugiej osobie. To tak jakby jedno serce bilo w dwoch cialach, jedna mysl rodzila sie w dwoch umyslach, jakbs patrzac w jej oczy widzial odpowiedzi na wszystkie dreczace Cie pytania, a pzytulajac ja mial wrazenie, ze wrociles do domu.
Pytasz o sens zycia? Jest tylko jeden - odnalezc ta WLASCIWA druga polowe. Uwierz mi, nic nie ma znaczenia, zadne dobra materialne, zadne osiagniecia zawodoe czy spoleczne, dopoki nie masz z kim tego dzielic, bo to wlasnie milosc tej drugiej osoby jsest motorem naszeo dzialania, jej duma i wsparcie to jedyny i najskuteczniejszy bodziec, aby dac z siebie wszystko i jeszcze wiecej. Kidy juz odnajdziesz ta wlasciwa osobe bedziesz wolal zyc pod mostem byle z nia, niz sam w palacu a ona bedzie czula tak samo.
Co do poznawania siebie. Mysle, ze nawet sam siebie nie znasz do konca, nie jestes w stanie przewidziec swoich reakcji na ekstramalne zdarzenia. Co innego moze Ci sie wydawac a co innego moze byc w rzeczywistosci. Dlatego cale zycie bedziesz sam siebie poznawal, tym bardziej Twoja partnerka cale zycie bedzie odkryac Cie wciaz na nowo. Chociazby dlatego, ze wraz z wiekiem zmieniaja sie nasze sady i opinie, dorastamy, dojrzewamy, uczymy sie, zdobywamy doswiadczenia, popelniamy bledy, wyciagamy wnioski...Dzis myslimy tak, jutro....
Pisze to wszystko, aby pomoc Ci spojrzec ponad Twoj bol i odnalezc wlasciwy sens zycia, bo nie mozesz pozwolic, aby ominelo Cie prawdziwe szczescie. Ono jest dopiero przed Toba. Musisz sie otrzasnac i otworzyc szeroko oczy, aby nie przegapic swojej prawdziwej drugiej polowy. Ja mialam to szczescie i znalazlam. Do dnia dzisiejszego sie tym ciesze i mam nadzieje na jeszcze dluga przyszlosc. I Tobie jak rowniez wszystkim troszke zagubinym, z calego serca zycze tego samego

19

Odp: Sens zycia....?
aga333 napisał/a:

Pytasz o sens zycia? Jest tylko jeden - odnalezc ta WLASCIWA druga polowe.

Ale co jeżeli wlaśnie utracilaś tą wlaściwą drugą połowę? Kiedyś kilka czy kilkanaście lat temu pokochalaś i kochałaś cały czas aż do teraz i nagle pstyk juz jej niem ma i co? Co teraz? Nie jestes wstanie pokochać juz nikogo, nikogo do siebie dopuścić. Życie straciło sens i uwierz przypuszczam że nikt kto przez to nie przeszedł nie jest w stanie tego zrozumieć. Oczywiście nie mówię tutaj o młodzieńczej milości która się kończy szybciej niz się zaczęła, ale o miłośći prawdziwej, dojrzałej.
Ciężko jest dalej żyć, ciężko z tego wszystkiego się otrząsnąć, ale mam nadzieje że jest to mozliwe, przynajmniej chcę w to wierzyc.

20

Odp: Sens zycia....?

>>>>> aga333 dziekuje za serdeczne slowa, ale:

"z cala pewnoscia nie byla Twoja druga polowa"

skad Ty mozesz miec taka pewnosc?

"Druga polowa to znaczy druga czesc jednej calosci, to znaczy, ze zarowno kazda czastka Ciebie jak i kazda czastka jej, beda sie na wzajem przyciagac, wzywac z daleka i spoczna dopiero, kiedy sie polacza. Ta magia bedzie nie tylko w Tobie ale rowniez w tej drugiej osobie. To tak jakby jedno serce bilo w dwoch cialach, jedna mysl rodzila sie w dwoch umyslach, jakbs patrzac w jej oczy widzial odpowiedzi na wszystkie dreczace Cie pytania, a pzytulajac ja mial wrazenie, ze wrociles do domu." 

To że ja nie pisze -teraz i tu- romantycznych poematow, to nie znaczy ze nie znam znaczenia "druga polowa", nie wiem co to znaczy jak "ktos" odpowiada na Twoje mysli bez pytania, ..ktos notorycznie co do sekundy o tej samej porze pomysli o Tobie i dzwoni, albo pisze sms-a.. , jestescie szczerze oddani sobie.. jest ktos Twoja "bratnia dusza" i masz uczucie ze zawsze go znales, ze zawsze w Tobie zyl, a Ty wnim..

"moze cos pomiedzy 18 a 23" to nie jest ten przedzial.. moze tak pomyslalas z powodu zbytniej impulsywnosci moich wypowiedzi, ale przewaznie to pisalem tu jak akurat mialem nawal mysli, wspomnien.. ..i tendencyjne myslenie..

21

Odp: Sens zycia....?

Tomku bardziej miałam namyśli obawę przed zdarzeniami losowymi na które nie mam wpływu( np. śmierć) ale mniejsza o większosć bo nie o tym mowa.

Aga333 domyślam się że Tomek w tym roku skończy 26 lat, z resztą wiek nie jest wyznacznikiem mądrości.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024