Cześć.
Z facetem o którym będzie mowa jestem w związku od 6 lat z przerwą kilkumiesięczną. Zerwałam z nim gdy dowiedziałam się o jego romansie z koleżanką z pracy. W życiu bym nie pomyślała, że może się dopuścić takiego świnstwa. Oczywiście kłamał, że nic takiego nie miało miejsca ale ja miałam niezbite dowody. Odeszłam, on przyznał się do tego co zrobił i prosił o wybaczenie. Po kilku miesiącach gdy widziałam, że dalej bardzo mu zależy dałam szansę. To było bardzo ciężkie, bo wiadomo zaufanie zostało mocno nadszarpnięte.
On bardzo się starał by udowodnić, że tamto to był błąd i już nigdy się nie powtórzy. Udało mi się jakoś mu zaufać na nowo.
Kilka tygodni temu jednak okazało się, że nie zerwał z tą kobietą kontaktów choć ona już ponad rok nie pracuje tam gdzie on. Kontakt mają choć twierdził cały czas, że zerwał z nią wszelkie kontakty. W końcu przyznał, że pisał z nią tylko smsy i na fejsbuku ale się nie spotkali.
A właśnie wiem, że kontaktował się przez fejsbuka. Twierdzi, że to ona go nagabuje a on w ogóle się z nią nie chce kontaktować. Że ją zablokuje na fejsbuku i numer zmieni jak chcę. Żadnych wiadomości w skrzynce nie miał, wszystko pousuwane bo jak twierdził tylko ona cały czas do niego pisała.
Nie wiem co o tym wszystkim już myśleć. Znowu z nim zerwałam ale on nie odpuszcza. Powiedział, że nic go nie łączy już z tamtą a ja nie wiem czy mu mam wierzyć czy nie.


