Spotykam sie z pewnym chłopakiem już dosc długo i główną nasza przeszkoda jest odległosc mieszkamy 40 km od siebie
Były już pocałunki, spalismy w jednym łozku na weselu, były pieszczoty itp. Ale on nigdy nie zapytał mnie czy bede z nim chodzić, nie powiedział ze mnie kocha i tak naprawde nie wiem na czym stoję
Mówi mi komplementy, że mnie bardzo lubi ale brakuje mi tej stabilizacji i czuje ze ona nigdy nie nadejdzie
Co o tym sądzicie?
A może dla niego już to oczywiste że jesteście razem? Najlepszym sposobem byłaby rozmowa z nim. Zapytaj jak on to widzi
trzeba ze sobą rozmawiać
ja na przykład potrzebuję konkretnej informacji. samo spotykanie się, prawienie komplementow, ba! nawet wyznanie miłości nie jest dla mnie równoznaczne z chęcią bycia z kimś w związku. taką rzecz trzeba wyartykulowac głośno i wyraźnie.
Ja kiedy miałam taki problem z moim teraz już mężem, to któregoś wieczora kiedy odprowadzal mnie do domu to po prostu zapytałam czy już jesteśmy dla siebie na wyłączność
wydaje mi się to dość dwuznaczne i facet (tak mi się wydaje) może pomyśleć że ktoś kręci się po "jego" terenie. Także jeśli faktycznie mu zależy na związku to powie ze oczywiście
w każdym razie mój tak powiedział...
Ja kiedy miałam taki problem z moim teraz już mężem, to któregoś wieczora kiedy odprowadzal mnie do domu to po prostu zapytałam czy już jesteśmy dla siebie na wyłączność
wydaje mi się to dość dwuznaczne i facet (tak mi się wydaje) może pomyśleć że ktoś kręci się po "jego" terenie. Także jeśli faktycznie mu zależy na związku to powie ze oczywiście
w każdym razie mój tak powiedział...
Tak. Ja tak robię, jeśli mam jakąkolwiek wątpliwość co do sytuacji.