Cześć, jestem obecnie w trakcie rozwodu, odbyły się 2 sprawy, świadkowie oraz obrzucanie się oszczerstwami....na potrzeby sprawy.
Męczę się strasznie, mimo że związek trwał tylko 3 lata bardzo go kocham. On niestety od pół roku mieszkając w jednym domu przygotowywał się do rozwodu, zbierając dowody. Mamy małą córeczkę 1,5 roczną, o którą walczymy. Najgorsze jest to, że on słucha się matki i doradców, mimo że ma 40lat. Powiedział, że mnie nie kocha i nie zamierza iść na żadną terapię małżeńską. Prosiłam go o to przez ostatnich 5 miesięcy. CO robić? Jaką przyjąć postawę? Do tej pory było błaganie w smsach o powrót. Dodam jeszcze, ze wyprowadził się w styczniu.
Iza