Witam. Więc nie wiem czemu tak naprawdę piszę i czemu się tu zarejestrowałam - chyba z czystej desperacji ponieważ to boli tak bardzo. Od pół roku byłam z niesamowitym chłopakiem, to był związek na odległość. Wszystko układało nam się świetnie. Dzwoniliśmy do siebie cały czas, pisaliśmy.. zakochałam się na zabój. Traktował mnie jak boginię. Dodam, ze mam zdiagnozowaną depresję, powiedzialam mu o wszystkim - wspieral mnie jak tylko mógł, mowil ze mnie z tego wyciągnie, ze obiecuje ze będę przy nim szczesliwa w przyszłości. Zaczęłam inaczej patrzeć na świat, poniewaz do tej pory myslalam, ze w przyszłości nie czeka mnie nic dobrego... Byłam tak cholernie szczęśliwa przy nim, dawał mi tyle siły.. Planowaliśmy tyle rzeczy. Półtora tygodnia temu zachorował - zwykłe przeziębienie. Mniej się odzywał etc .. rozumiałam to, martwiłam się. Rozmawialiśmy przez telefon, powiedzialam ze tesknie za nim i naszymi rozmowami i chcę zeby jak najszybciej wyzdrowiał i strasznie mi smutno generalnie. Mam też bardzo często epizody depresyjne, niejednokrotnie chciałam się zabić, zawsze mnie z tego wyciągał. Dawał mi nadzieję, ze mogę to pokonać. Po tej rozmowie, dnia następnego nie zadzwonił. Zmartwiona weszłam na facebooka a tam esej - że musimy zerwać, że powinnam znalezc lepszego niz on, ze on popada w depresję i jest wypalony i rzekomo jego mama jest ciężko chora. Nic o tym wcześniej nie wiedziałam. Przeraziłam się. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej, czemu mnie odrzuca, czemu nie chce mojego wsparcia skoro tak często ofiarowywał mi swoje. Powiedziałam, ze bardzo go kocham.. że będę przy nim zawsze. Potem juz ignorował wszystkie moje wiadomości na fejsie i smsy. Odchodziłam od zmysłów. Bardzo się martwiłam, nie miałam pojęcia co się dzieje. Napisałam do niego kilka smsów. W ten wtorek zapytalam sie go przez sms czy się kiedykolwiek odezwie, ze się bardzo martwię.. i dlaczego mi to robi, i czym sobie robić jakiekolwiek nadzieje. Odpisał 'To koniec. Przepraszam'. Nie wierzyłam w to co widzę. Chlopak ktory ofiarowywał mi tyle miłości. Chłopak, ktory byl przy mnie zawsze, ktory jeszcze tydzien temu mowil ze mnie kocha, ktory wyslal mi prezent na dzien kobiet. Wpadłam w histerię. Nie wiedziałam co mam zrobić, w dalszym ciagu nie odpisywał. Zapewniałam, ze go kocham. Zaprzestałam, chcialam dać mu czas.. chociaż to tak kurewsko bolało. Bardzo zraniona, w szoku, z myślą ze caly moj swiat sie zawalił czekałam. Dzisiaj usunął mnie z facebooka. Kolejny szok. Kolejny cios w serce. Nie wiem co mam myśleć, nie wiem co mam zrobić. Jeszcze nigdy przez cale moje zycie nie czułam takiego bólu jak teraz, nawet nie mam siły płakać moje oczy tak bolą. Czuję jakby moje serce zostało zmiażdżone. Moja mama i babcia mówią, ze powinnam go olać, ze nie jest tego wart, ze powinnam sie ogarnąć ale nie potrafię. Nie potrafię myslec o nim zle, nie potrafię tego tak zostawić. Tak bardzo chcę żeby wrocił, kocham go tak bardzo. Tak naprawdę nie wiem co jest powodem tego wszystkiego, mam nadzieję, ze to tylko koszmar z ktorego się wkrótce obudzę. Budzę się rano i nie mam siły wstać. Myśl, że go nie ma mnie paraliżuje. I tak cały dzień. Cokolwiek bym nie robiła. Co mam zrobić? Czy powinnam dać mu czas z nadzieją, ze się odezwie? I łudzić się? I tak będę to robić cały czas. Co ja się oszukuję.
Związek na odległość bez spotykania się w rzeczywistym świecie? Widzieliście się kiedykolwiek czy tylko tak na "sucho" Skypie itd? Moim zdaniem on poprostu na chwilę się zauroczyl,na początku zawsze się fajnie rozmawia,wymienia myśli i zapewnia o wielu rzeczach.Być może nie udzwignal twoich stanów emocjonalnych,znudził się albo go poprostu to przeroslo..... na odległość nie zawsze się udaje i wam poprostu nie wyszło.Druga sprawa to fakt,że mógł Ci szczerze powiedzieć bez owijania w bawełnę,a tymczasem on usunął Cię z FB żebys go nie meczyla.Przykro mi bardzo ale musisz dać sobie z nim spokój i otrząsnąć się,i co najważniejsze,szukać kogoś od serca w realu.Nie dzwoń i nie pisz do niego,odpuść......
Związek na odległość bez spotykania się w rzeczywistym świecie? Widzieliście się kiedykolwiek czy tylko tak na "sucho" Skypie itd? Moim zdaniem on poprostu na chwilę się zauroczyl,na początku zawsze się fajnie rozmawia,wymienia myśli i zapewnia o wielu rzeczach.Być może nie udzwignal twoich stanów emocjonalnych,znudził się albo go poprostu to przeroslo..... na odległość nie zawsze się udaje i wam poprostu nie wyszło.Druga sprawa to fakt,że mógł Ci szczerze powiedzieć bez owijania w bawełnę,a tymczasem on usunął Cię z FB żebys go nie meczyla.Przykro mi bardzo ale musisz dać sobie z nim spokój i otrząsnąć się,i co najważniejsze,szukać kogoś od serca w realu.Nie dzwoń i nie pisz do niego,odpuść......
Głównie skype i wszystko. Mieliśmy się spotkać w te wakacje. Nie wydawał się taki. Nie wydawało mi się, że to tylko zauroczenie dla niego. Sam zmagał się z depresją w dzieciństwie, mowil ze rozumie mnie w pełni.Niejednokrotnie pytałam się czy go nie obciązam tym. Odpowiadał, ze nie. Czesto staralam sie ukrywac to, ze zle sie czuje.. ale on zawsze wiedział. Zawsze starał mi się pomóc jak tylko mógł. Tak bardzo się do niego przyzwyczaiłam, nie wyobrazam sobie życia bez niego. Wiem to niby głupio brzmi. Skoro tak wyglądał nasz związek, ale to prawda.
Jaka was w ogóle dzieli odległość? Po ile macie lat? Czasami faceci zapewniają,zwłaszcza na odległość nie jest to trudne a w rzeczywistości myślą co innego.Tylko rozmowy i widok z przysłowiowego "okna" monitora to za mało żeby coś stworzyć,to raczej wizja tej drugiej osoby,czule słówka,mega zrozumienie problemów itd Nie wiesz jakim jest człowiekiem w zyciu bo nie masz go obok siebie. Na odległość jest się łatwiej kreować na kogos innego uwierz mi.Jak się w realu spotykasz,lepiej idzie coś wywnioskowac,spedzacie czas,poznajecie się, widzisz zachowanie w różnych życiowych sytuacjach.A i tak czasem będąc w związkach na miejscu się nie udaje a co dopiero na odległość.Nie widzę szans na wasz związek,koleś dał noge(wykasowal z FB,zaraz pewnie zmieni numer) Pocierpisz trochę i Ci przejdzie,musi :-) Bądź silna,ja też wiem co to depresja.Nie jesteś sama.
Jaka was w ogóle dzieli odległość? Po ile macie lat? Czasami faceci zapewniają,zwłaszcza na odległość nie jest to trudne a w rzeczywistości myślą co innego.Tylko rozmowy i widok z przysłowiowego "okna" monitora to za mało żeby coś stworzyć,to raczej wizja tej drugiej osoby,czule słówka,mega zrozumienie problemów itd Nie wiesz jakim jest człowiekiem w zyciu bo nie masz go obok siebie. Na odległość jest się łatwiej kreować na kogos innego uwierz mi.Jak się w realu spotykasz,lepiej idzie coś wywnioskowac,spedzacie czas,poznajecie się, widzisz zachowanie w różnych życiowych sytuacjach.A i tak czasem będąc w związkach na miejscu się nie udaje a co dopiero na odległość.Nie widzę szans na wasz związek,koleś dał noge(wykasowal z FB,zaraz pewnie zmieni numer) Pocierpisz trochę i Ci przejdzie,musi :-) Bądź silna,ja też wiem co to depresja.Nie jesteś sama.
On był z północy, ja zaś z zagłębia. Więc praktycznie cała Polska. Mam 21 lat a on 20. Pewnie masz rację... Po prostu wszystko mocniej odczuwam niż inni, jestem bardziej wrażliwa + ta depresje i ciężko mi się pozbierać zwłaszcza po takim odrzuceniu - gdzie naprawdę nie wiem co poszło nie tak. Wszystko jest ok, wyznaje ci miłość, mówi najsłodsze słowa a potem coś takiego????? zostawianie kogoś w takiej niepewności jest najgorsze. Nie rozumiem, chciałabym chociaż znać powód tego zerwania ale cóż, postaram się póki co odrzucić to od siebie i dać sobie czas.
6 2016-03-27 15:23:06 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-03-27 15:24:22)
Ja wierzę że go kochałaś, nie sadzę że kochać można wyłącznie po spotkaniu w realu.
Jest mi bardzo przykro, domyślam się co czujesz. ![]()
Jeśli Cię to pocieszy - KAŻDY człowiek przynajmniej raz przeżywał to co Ty teraz, miał złamane serce i chciał z tego powodu umrzeć. To co Cię teraz spotyka, choć strasznie smutne, nie jest niczym wyjątkowym. Jest wręcz normalnym i naturalnym etapem w życiu.
Domyślam się także że masz niższą odporność na psychiczny ból - wielu wrażliwych ludzi tak ma.
Ale to wszystko minie, musisz tylko pozwolić by upłynął czas.
Jak widzisz, pisanie do niego nic nie daje, więc czy to ma sens? Chyba nie.
Zachował się bardzo nieładnie i jednak nie był tak wspaniały jak Tobie się wydawało.
A dlaczego to zrobił? Powody moim zdaniem mogą być 2:
1. Poznał inną (i nie pisz że nie, bo tego nie wiesz).
2. Miał dość tego, że ciągniesz go w dół, opowiadasz o samobójstwie itd. Przerażało go, że życie z Tobą byłoby ciągłym ratowaniem Cię, pocieszaniem Cię. może np. porozmawiał z kimś i ktoś mu doradził by Cię zostawił, on to przemyślał i przyznał mu rację. I tak naprawdę MA rację. Powinnaś depresję najpierw wyleczyć, zanim wejdziesz w związek. Myslę że nikt nie wytrzyma zbyt długo z osobą z depresją, tym bardziej że to początek związku, a nie epizod który się wydarzył np. po 20 latach razem.