zdrada żony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: zdrada żony

Witam,
na forum jakimkolwiek jestem pierwszy raz wcześniej chyba nie miałem potrzeby. Teraz w moim życiu wszystko się zawaliło... ale od początku. Jestem w zwiazku małżeńskim od 5 lat znamy się 11, mamy dwie wspaniełe córki 3 i 5 lat. W tamtym roku w czerwcu coś runeło i pierwszy raz od mojej żony usłyszałem słowa "chyba cię nie kocham" to była jakaś masakra, nie chciałem w to wierzyć, zacząłem się zastanawiać dlaczego tak sie stało. oczywiście zaczęły sie setki codziennych rozmów które w 90% kończyły się kłótniami. Żona zarzucała mi że próbuje ją zamknąć w domu i ograniczyć kontakt ze znajomymi, później była kwestia braku zaangażowania w pomoc w domu, w kosekwencji zacząłem naprawiać i dziś śmiało mogę stwierdzić że polubiłem prasowanie. Dom oczywiście zaniedbany nie posprzątane nie pozmywane ale zawsze był czas żeby na działkę do kolegi P. jechać. Starałem się jak mogłem żeby ograniczyć spotkania w gronie znajomych bo coraz bardziej brakowało mi wieczorów spędzonych sam na sam z żoną. W ten sposób minęły wakacje które wiem że zapamiętam jako jedne z najgorszych w moim życiu. W między czasie w trakcie jak ja pracowałem prawie codzień rano do moejej żony przijeżdżał na kawę ?? nasz kolega znamy się dobre kilka lat. Wtedy zacząłem się zastanawiać dlaczego moja żona może mnie nie kochać i odrazu przypiąłem to do niego, że to musi mieć związek z częstumi spotakniami z P. Powtarzałem żonie że nie ma czegoś takiego jak przyjażń między kobietą a mężczyzną i zwykle kończy się to w łóżku, a ona nie bo przeciż znamy się tyle lat i P. przyjeżdzał na kawę już długo wcześniej i mnie przecierz kochała. jak sie okazało miałem rację po jakimś czasie i zajściach zdecydowaliśmy ze wyprowadzę sie na 2 tygodnie żeby mogła sobie wszystko przemyśleć. Czas myślenia skończył sie tym że wróciłem do domu ale jakoś dalej się nam nie układało. w pewnym momencie po rozmowie ze znajomą która ma przejcia rozwodowe za sobą powiedział mi że albo zostawie to tak jak jest i może los sam naprawi, albo zacznę ją spradzać i dowiem sie prawdy i ... I sie dowiedziałem nie musiałem długo czekać bo po kilku dnich trafiłem na maie żoeny i kochanka w których wyznawali sobię miłość i tęsknotę do siebie. Oczywiscie był to kawosz o którym pisałem wcześniej. Tego dnia przyjechał po moją żonę do pracy na drugą zmianę ( zawoził moją odbierał swoją bo co śmieszniejsze jego żona i moja to koleżnki i praowały razem) i dowiedział się że ja wiem . Padło kilka niemiłych słów i pogoniłem go z domu i że żone mogę do pracy sam zawieźć( oczywiście nie woziłęm jej do pracy ja bo przecierz P. i tak jechał po żone swoją to po co dwie osoby w tym samy kierunku jeździć by miały. na tyle był odważny ze zanim my dojechaliśmy to on juz swojej żonie wszystko oznajmił ( dalej się okaże że nie wszystko) Tego dni rozmowa trwała miedzy naszą czwórką w pracy prawie 2 godziny i mieli sie zastanowic co z tym wszystkim robimy. Stanęło na tym że P. stwierdził " co z tego że jedno będzie chciało naprawiać jak drugie będzie pisało sms-y i wyszedł) to był pierwszy raz jak pogrążył moją żonę . To był koenic października w ięc zaraz zbliżało sie święto zmarłych moja żona sama zaproponował nawet żebyśmy pojechali wieczorem na cmentarz - bo tak jaoś fajnie - wtedy miałem nadziję że to sie wszysto nnaprawi że jeszcze uraujemy nasz związek, (chyba cały czas tak myślę). Prosiłem żonę żeby znów pokochała mnie ze to sie da naprawić i chyba zaczynała to rozumięc kilka dni nie wiem 1 2 tygodnie naprawdę wszystko sie układało , ustaloen przecierz było że nie bedą sie ze sobą kontaktowć. później znowu sprzeczki wychodzenie do koleżanek problemy że nie naprawimy jak nie będę jej ufał i chciał ją zamknąć w domu z dnia na dzień dalej od siebie. wszystko sie wyjasniło w sylwestra kiedy odprowadzałem zanjomych do domu, kolega zaprosił mnie na kilka kieliszków do siebie i po kilku głębszych  ozanjmił mi że nie może patrzec jak moja żona okłamuje wszystkich co robi ze mną i jak wchodzi do pracy z uuśmichem na twarzy jakby nigdy nic sie nie stało i powiedział mi prawde że żona zdradziła mnie i powiedział mu to w tajemnicy P. Wtedy wszystko we mnie umarło jak siedziałem tak zabrałem kurtkę i do domu wpadłem do niej i zapytałem czy mnie zdrdziła - potwierdziła że tak wtedy uderzyłem raz drugi piąty aż w końcu uciekła... Teraz nie wiem co dalej ona chce kategorycznie rozwodu ja nie wyprowadziłem się z domu jestem i patrze na to co przyniesie nowy dzien. żona twierdzi ze kocha go i napewno nie będzie ta trzecią a kolega P. nadal nieokreślony z kim chciałby by podobno kocha moją żone ale ze swojej zrezygnować nie potrafi . Widze że żona czeka tylko na kontakt z jego strony . Rozmowy z nia kończą sie awanturą . nie co boli mnie bardziej zdrada czy to że ją uderzyłem - przysięgała mi przecierz na zdrowie naszych dzieci patrzą prosto w oczy że nigdy nie byłem i jestem rogaczem. prosze podpowiedzcie mi co mam robić czy tkic w tym czy dalsze życie w takim zakłamaniu ma sens ?????????????
pozdrawiam
zdradzony

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zdrada żony

niestety ja byłam taka zdradzana żoną....tylko ja nie przyjmowałam tego do wiadomości ...mój mąż nie wracał na noc jak pytałam czy mnie kocha mówił ,że tak samo jak ja jego...cóz...
jak ktos raz spróbował bedzie dalej próbował..szkoda dzieci... przekroczenie granicy i rekoczyny są złe...ale niestety wiem ,że jak raz to zrobiłes zrobisz znowu choc teraz się tego wypierasz... rzadko zdarza się ,że potrafimy zapanować nad soba po przekroczeniu granicy...trudno radzić Tobie.Sam musisz podjąć decyzję.
Wiem ,że boli i bedzie bolała ,ale czas leczy rany..tak mówią choc nie wszystkie.
Najważniejsze teraz to spokój i wyciszenie.A przede wszystkim powinieneś uważać na dzieci, one nie moga być świadkiem agresji...przemoc rodzi przemoc niestety...przykro mi ,że nic pocieszjącego nie moge napisa ale takie jest życie brutalne
Dasz radę bo sam fakt ,że szukasz pomocy jest dobry.Proponuje jeszcze pójście na terapę rodzinną moż eto coś pomoże...może rozmowa z psychologiem..ale niestety to we doje musicie chcieć:)

3

Odp: zdrada żony

Rozumiem, że tą zdradą wbiła Ci nóż w plecy ale nie można agresją rozwiazywac problemy!
To co zrobiłes było poniżej pasa, teraz to ona nigdy Ci tego nie zapomni, będzie żyła w ciągłym lęku. Wasz zwiazek nie ma sensu.
Tym, że ją uderzyłeś "raz drugi piąty " utwierdziło ja w przekonaniu, że nie ma czego naprawiać, tym bardziej, że może nawet nie miała zamiaru czego kolwiek ratować ale teraz ma przynajmniej alibi.
Popełniłes straszny błąd! Na poczatku Ty byłeś tym poszkodowanym a teraz to ona ma przewagę nad Tobą.

Takie błędy kosztują. Podejrzewam, że nawet na rozprwie sądowej jestes na straconej pozycji. Rozwód może byc z orzeczeniem o Twojej winie a do tego możesz miec ograniczone prawa rodzicielskie.

4

Odp: zdrada żony

Apoteoza 23 - żona najpierw musi udowodnić ,że ja pobił
musi mieć OBDUKCJE.
Czy zrobiła ją?

5

Odp: zdrada żony

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

6

Odp: zdrada żony
Olla napisał/a:

niestety ja byłam taka zdradzana żoną....tylko ja nie przyjmowałam tego do wiadomości ...mój mąż nie wracał na noc jak pytałam czy mnie kocha mówił ,że tak samo jak ja jego...cóz...
jak ktos raz spróbował bedzie dalej próbował..szkoda dzieci... przekroczenie granicy i rekoczyny są złe...ale niestety wiem ,że jak raz to zrobiłes zrobisz znowu choc teraz się tego wypierasz... rzadko zdarza się ,że potrafimy zapanować nad soba po przekroczeniu granicy...trudno radzić Tobie.Sam musisz podjąć decyzję.
Wiem ,że boli i bedzie bolała ,ale czas leczy rany..tak mówią choc nie wszystkie.
Najważniejsze teraz to spokój i wyciszenie.A przede wszystkim powinieneś uważać na dzieci, one nie moga być świadkiem agresji...przemoc rodzi przemoc niestety...przykro mi ,że nic pocieszjącego nie moge napisa ale takie jest życie brutalne
Dasz radę bo sam fakt ,że szukasz pomocy jest dobry.Proponuje jeszcze pójście na terapę rodzinną moż eto coś pomoże...może rozmowa z psychologiem..ale niestety to we doje musicie chcieć:)

Na rozmowy z psychologiem namawiałem nie raz ja chodzę i jakoś lepiej sobie z samym sobą radzę, ale żona mówi ze to i tak nic nie da

7

Odp: zdrada żony
apoteoza23 napisał/a:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Niestety ! wiem jak wygladaja sprawy w Sądzie ....
i powiem ,że wcale nie musi kłamać...
Miałam do czynienia z wieloma kobietami w podobnych sytuacjach, jedne miały obdukcje, inne nie... ale zawsze pierwsze pytanie jest o obdukcje...nietety....

8

Odp: zdrada żony
apoteoza23 napisał/a:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Strona postępowania nie zeznaje pod przysięgą
A pozatym moja ex też twierdziła że była bita głodzona itp. A dzieci to ja wywalczyłem po prawie 5latach.

9

Odp: zdrada żony

Olla, nasze polskie prawo to ma wiele do zyczenia... nawet jakby Masakra był wzorem ojca to przy najgorszej matce dzieci i tak zostają...

Masakra to bardzo dobrze, ze chodzisz do psychologa. smile
i co planujesz? Chcesz dalej tkwić w tym zwiazku?

10

Odp: zdrada żony
tesciowa napisał/a:
apoteoza23 napisał/a:

musi i nie musi..... wystarczy, ze autor sam się przyzna do winy chyba,ze będzie kłamał pod przysięgą...

Strona postępowania nie zeznaje pod przysięgą
A pozatym moja ex też twierdziła że była bita głodzona itp. A dzieci to ja wywalczyłem po prawie 5latach.

Własnie niestety jak ktosnigdy nie miał do czynienie z Sadami nie ma pojęcia jak one działaja:(
a w Polsce czasem postępowania trwaja własnie tak długo... czasem facet siedzi za bicie matki a wychodzi i w czasie rozwodu stara się o dzieci i tak bywa....niestety znam kilka jak nie kilkanascie takich przypadków łacznie z oskarżaniem ojca o wykorzystywanie seksualne dzieci a na końcu.... matka przyznała,że zmusiła córki do tego bo chciała szybki rozwód i dom  mieć na własność....
Faceci tez bywaja ofiarami:)

11

Odp: zdrada żony

A ja stanę w obronie faceta choć jestem kobietą. Czy stwierdzenie żony ze czuje się uwieziona w domu daje jej powód do przespania się z innym facetem? przecież powinna powiedzieć że ma za dużo obowiązków, że chce zmienić styl życia. Ustaliliby coś zastanowili się. A teraz wszystko się zmiele na facecie choć to ta żona źle zrobiła.
Myśle że nie zależnie od tego czy siedzi w domu czy pracuje zdradziłaby go, taki typ. To kwestia zasad i moralności a nie stylu życia.
Nie będe doradzać bo naprawdę ciężko rozwiązać tą kwestię. Trzeba pamiętać , że w tym związku są małe dzieci i jakieś relacje trzeba zachować by uczestniuczyć w ich wychowaniu

12

Odp: zdrada żony

Udzerzenie to tylko pretekst, ktory jej dales i nic wiecej. Gdyby chciala to by Ci wybaczyla. Dales sie wkrecic ale to tylko pretekst i nastepstwo a nie skutek tego co sie dzieje dzisiaj. Pamietaj o tym. Problem jest dalej ten sam. Zaangazowanie uczuciowe Twojej zony do P. i niechec przerwania tego i bycia z Toba. TRudno cos z tym zrobic bo jesli ona nie chce to mozesze tylko grzecznie czekac az sama zrezygnuje albo P. pod np. wplywem swojej zony zrezygnuje i wtedy ona zostanie z niczym. Co na to zona P. skoro sie znacie mozecie ze soba porozmawiac. Oboje Ciebie zdradzili i niestety poki nie odczuja skutkow tego niewiele sie zmieni. Jesli rozwod to czas dziala na Twoja niekorzysc, jesli pozostanie to tylko terapia malzenska. Lata mina zanim sytuacja sie odwroci i zona moze odczuje to samo co Ci zrobila. Ktos musialby jej uswiadomic ze zle postepuje. W koncu bylo wam dobrze a wiec po prostu wkradlo sie to czego brakowalo i na pewno nie bylo to zjamowanie sie domem. Pewnie wychowujac male dzieci malo spedzaliscie czasu razem poza domem i na roznych rozrywkach. To wszystko wiec co powiedziala Ci zona to byly juz skutki jej zaangazowania a nie przyczyny. Pomysl logiczne, wczesniej to nie bylo problemem. A przeciez pracuje, ma kontakt z ludzmi, wszystko to sa wiec tylko preteksty. Nie daj sie wciagac w te falszywe dyskusje. Wszystko sie sprowadza do jednego czy chce z Toba budowac rodzine dla siebie, Ciebie i swoich dzieci. Jesli tak to konsekwnecja tego jest wiernosc, szczerosc, przebaczenia ale i zal za to co sie zrobilo drugiej osobie. Jesli bedziesz czekac to jakos i tak to sie zakonczy albo rozwodem P. albo odrzuceniem Twojej zony. Wtedy ona moze wroci do Ciebie i moze nie powtorzy tego zachowania w przyszlosci. Musisz jednak zachowac szacunek do siebie, nie dac soba pomiatac bo jesli kiedys nawet zgodzilbys sie na powrot to na Twoich warunkach, czyli ze rozmawiacie o tym co bylo i ona przyznaje ze postapila podle. Jesli nie bedzie poczycia winy, nie bedzie zalu i nie bedzie szacunku. Sytuacja jest trudna bo w trakcie. Nie nalezy niczego ukrywac przez zona P. bo jest to czynnik, ktory w istotny sposob wplynie na sytuacje. P. nie pozostanie obojetny na reakcje zony chyba ze zgodzi sie ona na trojkat tak jak TY sie obecnie w rzeczywistosci godzisz. Wyszlo szydlo i dalej jest tylko upodlanie siebie. Ciebie prze zone, zone przez zebranie o milosc, zony P. przez P., Ciebie przez P. Wszyscy jestescie przegrani. Ale nie da sie tego tak naprawic jesli juz w tym srodowisku gdzie sie znacie. Trzeba by zmienic klimat. Ale jesli nie ma dobrej woli naprawy to albo czekanie albo rozstanie.

13 Ostatnio edytowany przez Mazar (2014-10-07 10:16:50)

Odp: zdrada żony

Chłopie, Ty się zastanawiasz co dalej? Jak pojawi się w domu to z liścia, walizki i won ze szmatą.
Tamten facet jej nie weźmie bo ma żonę z której nie zrezygnuje.
No, chyba że boisz się samotności i że nie wierzysz że poznasz kogoś normalnego, to wtedy przyjmij ją i przeproś że Cię zdradziła.

apoteza pisze że błąd, że źle że ją uderzyłeś. Jak ktoś nie był zdradzony to nie wie że takie "pobicie" mniej boli niż zdrada i na moje to jeszcze jej się należy.

14

Odp: zdrada żony

Nic nie usprawiedliwia tego że, była z twojej strony agresja. Moim zdaniem twój związek nie ma sensu. Uważam, że to Ty powinieneś wystąpić o rozwód a nie ona i to z orzeczeniem o jej winie. Druga sprawa to musisz się przygotować na batalię o dzieci. Bo wiesz jak jest, kobiety które chcą się zemścić na małżonku oskarżają ich i molestowanie, pedofilię.

15

Odp: zdrada żony

Od opisu przez autora historii "zdrady żony" minęło już 3 lata i 9 miesięcy. tongue

Autor nie odezwał się więcej, zatem nie wiadomo jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny.
Wasze komentarze i rady pozostaną raczej bez odbioru z drugiej strony.
Chyba, że autor przypomni sobie o forum i dopisze zakończenie.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024