Słuchajcie pisze to tutaj żeby wszsycy cierpiący, olani i porzuceni przeczytali. Sama zostałam porzucona tak z 3 tyg temu, rozpaczałam, tęskniłam i płakałam za swoją "drugą połówką", nie mogąc się z tym pogodzić. Miałam nadzieje, że on sie czuł tak samo rozbity jak ja. A gdzie tam! Dzisiaj miałam przyjemność z Onym porozmawiać. Impreza na całego. A i na koniec dodał, że narazie nie chce się spotkać bo on sobie (biedak) pożyć musi. A z pytaniem do kiedy mam się nie odzywać, to usłyszałam, że tak do 30-stki. W kewstii wyjaśnienia to prawie 8 lat.
Wiecie co? Koniec! Dopiero do mnie dotarło jaki to jest buc i egoista,niestety. I wydaje mi się, że 3/4 tych Onych jest takich samych ( mówie ogolnie o kobietach i facetach). Koniec z zamartwieniem się, słyszycie? Jutro sylwek, trzeba sie fajnie ubrać, umalowac i iśc w tany.
A od nowego roku obiecujemy sobie, że znajdziemy sobie lepszych, takich że wszystkim ex wyjdą gały. Bo na takich zasługujemy. Klapki z oczu drogie Panie i Panowie!
Jesteśmy super i na takich partnerów zasługujemy, nie podobało się to papa, krzyż na drogę, a my zaczynamy żyć, żyć tak żeby żałowali, że nas zostawili!!!!
1 2009-12-30 16:17:43 Ostatnio edytowany przez chomej (2009-12-30 22:48:37)
Popieram!!!! ![]()
Tak, ja też popieram ![]()
I życzę Wam WSZYSTKIM smutnym porzuconym duszyczkom wspaniałej zabawy na Sylwestra i odnalezienia swojego szczęścia w Nowym Roku
!!
Chciałabym też kiedyś się pozbierać, moze patrząc na Was uwierzę, że to i w moim przypadku możliwe..
Pozdrawiam !!
4 2009-12-30 20:30:08 Ostatnio edytowany przez Julia24 (2010-01-03 12:11:40)
Popieram też
jeteście młode, dzielne dacie radę - mnie już pozostaje Drink i siedzenie na necie jutro
ale życzę Wam udanej zabawy i znalezienie o wiele lepszej "połówki" niż te "zgniłe" co Was porzucili/ły ![]()
Z moją drugą połówką serca było to samo co najgorsze mamy synka bawi i szaleje w najlepsze zabrała mi wszystko co miała odemnie nadal ją kocham i nie potrawie sobie z tym poradzić jak można wobec kogoś tak się zachować ale oczywiście każdy mówi czas i takie tam ale jeśli kogoś naprawde się kochało to nie jest takie proste nie mam ochoty z domu wychodzić ale jakoś to będzie...pozdrawiam wszystkich cierpiących nie jesteście sami
chyba naprawę odnalazłam forum dla siebie.
Dzieki słowom chomej zaczynam myśleć tak jak ona, wkoncu trzeba się podnieść
Miłej zabawy jutro :*:)
czesć dziewczyny i drogi panie. moze i zycie jest trudne i do bani ale zdarzaja sie ludzie dobrzy bezinteresownie ciepli, nie traccie wiary. pozdrawiam
No i brawo chomej
To się nazywa pragmatyczne podejście. Miłej zabawy w Sylwestra wszystkim ![]()
Trzeba wziasc sie w garsc w Nowym Roku , i przestac rozpaczac za Naszymi ex, nie sa warci naszych wylanych lez bo oni nie rozpaczaja za nami , my cierpimy a oni sie świetnie bawia.Koniec z tym , nie jestesmy gorsi tylko dlatego ze zle ulokowalismy swoje uczucia.Wiec od jutra zaczynamy Nowe lepsze życie :-)))) .Milego Sylwka , ja chyba w domu przesiedze ale jutro mam randke :-) , koniec urzalania sie nad soba .!!!!!!!!!!!!
Tylko gdzie szukac tych ideałów skoro3/4 z nich to łajdacy.Miłej zabawy dla Was wszystkich.
Mam podobnie.. z tymże ja się spotykam z chłopakiem,z którym strasznie cierpie
Uzaleznilam sie od niego i nie potrafie uwolnic:( wciaz do niego dzwonie, a wzielo sie to z tego,ze czesto nie odbiera, olewa mnie. Juz wariuje. jeszcze jego rodzina wciaz sprawia mi przykrosc. bylam nawet u psychologa..nie mam juz sil..pomocy..
To po co z nim jesteś? Ja jestem uzalezniona od słodyczy i po 2 tygodnia niejedzenia już mi sie ich nie chce. Robisz bezsensu. Uzależniona od faceta, ty wieź stań przed lusterem, popatrz sobie w twarz i powiedz to głośno. Ja rozumiem, jakby cie kochał, szanował i traktował jak księżniczkę, a on ma cie gdzieś i przy najbliższej okazji z pewnością powie ci "papa". Bądź mądrzejsza i zrób to pierwsza. Możesz mieć innego. Jesteś młoda i posiadanie na siłe chłopaka (bo koleżanki mają, to ja też, bo myślę, że w dużej mierze tym sie kierujesz) nie ma sensu. Na prawdę, tak ma wyglądać twój wysniony związek?
Echh,,, dzieki za odp.,ale to nie jest takie proste;/
Sama jestem znerwicowana, mam depresje.. nie potrafie powiedziec stop, nie potrafie dac sobie spokoju;/ czuje ze wariuje.
W dodatku wmowilam sobie chyba,ze podoba mi sie brat mojego chłopaka. Niedawno zerwal z dziewczyna, maja dziecko... Ja wciaz siedze i ogladam ich zdjecia. Czuje ze to sie przerodzilo w obsesje, nie wiem juz co robic:(
Nie oglądaj tych zdjęć, wywal jego nr telefonu, gadu, faxu, nk, nie wiem co tam macie. Brak kontaktu jest najlepszy. To nie jest łatwe i większość z nas tutaj nie psize tego bezpodstawnie, bo same cierppimy, tęsknimy, jesteśmy poranione, lub miałyśmy okazję to przechodzić jakiś czas temu. Oglądając fotki i rozpamiętując rozdrapujesz swoje rany, myśląc tylko o tym co było, możesz nie zauważyc tego co jest. Ja wiem, że to się łatwo pisze i uwież mi, że ja też mam problem ze znalezieniem sensu wstawiania rano skoro nie ma już Jego i jestem sama, ale wiesz co? Biorę się w garśc i to robie. Zycie masz tylko jedno i szkoda jego najlepsze dni przetracić na ciągłe umartwianie się. Ja wiem, że ból nie zniknie w tydzien-dwa. Ale spróbuj coś zrobić, żeby oprócz bolu było coś jeszcze.
Łatwo powiedziec, nie da sie. A robisz coś w tym celu. Rusz się z tego domu, idz do kina, na zkaupy, nawet jak nie masz ochoty. Zmuś się. Nie wolno się nad sobą uzalać, tylko trzeba znaleźć w sobie siłe. On ma cie gdzieś i ty o tym dobrze wiesz, więc zacznij wreszcie myśleć, dziewczyno! Przede wszystkim o sobie.
Dzięki :*
Wlasnie wczoraj sobie postanowilam, ze od dzis bede silna, ze musze byc silna i nie moge sie poddawac;/ bo zle to sie skonczy..
Dziękuje Chomej
Miłego dnia
Mam nadzieje, że bycie silną będzie ci sżło troszke lepiej ode mnie! Powodzenia!
Też postanawiam popracować nad swoim charakterem, by być silną i nierozpamietywać jak zostałam zraniona. Czas zacząć normalnie żyć i odnależć swoje szczęście. A co najważniejsze czerpać z życia pełnymi garściami. Ostatnio usłyszałam: "Jak ciagle bedziesz rozpamiętywać to co było, to stracisz z oczu to co może byc"- teraz stało się to moim mottem ![]()
Mam nadzięję, że mi sie uda tego dokonać z Waszą pomocą ![]()
Też postanawiam popracować nad swoim charakterem, by być silną i nierozpamietywać jak zostałam zraniona. Czas zacząć normalnie żyć i odnależć swoje szczęście. A co najważniejsze czerpać z życia pełnymi garściami. Ostatnio usłyszałam: "Jak ciagle bedziesz rozpamiętywać to co było, to stracisz z oczu to co może byc"- teraz stało się to moim mottem
Mam nadzięję, że mi sie uda tego dokonać z Waszą pomocą
ciężko jest nierozpamiętywac....... nawet bardzo-niestety
ale próbowa trzeba to fakt
Wszystko zalezy tylko od nas. Jeśli ciagle siedzi się w domu i patrzy w 4 ściany, to wiadomo, że myśli same dopadają człowieka, a jak ma sie jakąś rozrywkę, zajety zcas, godzina po godzinie, spotuka sie z ludzmi, rozmawia o największych głupotach to nie ma czasu na rozpamietywanie! Ot co! Jasne można sie ciagle umartwiac i siedziec w domu, ale po co! Chcieć to móc! Na prwdę dziewczyny nie warto!
Fresa, chyba sobie to twoje motto ukradne i od dzisiaj to też bedzie moje!!
Musimy znaleźć w sobie siłe i nie ma, że boli, nie ma, że nie potrafię. Wszystko mogę, bo jestem silną i wspaniała kobietą!
Witajcie w Nowym Roku ![]()
U mnie na razie nie jest zbyt lepiej..ciągle bardzo tęsknie i bardzo mnie boli, na Sylwestra też miałam zostać w domu, ale Przyjaciele się zawzięli i niemal siłą mnie zaciągneli na impreze u Nich w mieszkaniu. Nie żałuję...oczywiście nie było tak, że poszłam i zapomniałąm o wszystkim,..cały czas pamietałam..nawet miałam chwile (niejedna), że chciało mi się płakać, że sie zamyśliłam, zasmuciłam, bo ciągle coś mi Go przypomina, muzyka, taniec.., G..po prostu jest w moim sercu i nie oczekuję w moim przypdadku, ze to sie zmieni. Chciałąbym, tylko, żeby tak bardzo nie bolało...no muszę walczyc i cieszę się, że gdziekolwiek wyszłam.
Wiem też jak wiele mi dalo to że znałam G.. dorosłam i zrozumiałam, co dla mnie ważne i co daje mi poczucie bezpieczeństwa. Tym bardziej ciężko pogodzić się z tym, że to się nagle skończyło.. ale wiecie, staram się myśleć właśnie tak, żeby pamiętać ile się nauczyłam dzięki G. i żyć tak aby był ze mnie dumny.. a był już kiedyś.. teraz by nie był jakby wiedział jak rozpaczam, jak nie jestem dzielna..więc też dlatego staram się żyć i znosić to godnie w miare mozliwości.
Usunęłam też nasze wspólne i Jego zdjecia z pulpitu, pochowałam je gdzieś głęboko, żeby właśnie nie mieć tego w zasięgu ręki i nie zaglądać co chwilkę. Napisałam też wiersz, taki smutny o tęsknocie, tak jakby list do G., jakbym z Nim rozmawiała i opowiadała co u mnie odkąd Jego przy mnie nie ma..- zawsze też troszeczkę lżej. Robię co mogę, na razie to niewiele...ale cokolwiek.
Życzę Wam powodzenia z całego serca w codziennej walce z zapomnieniem!!
Pozdrawiam!
Wszystko mogę, bo jestem silną i wspaniała kobietą!
no właśnie, mogę wiele... ![]()
Może zorganizujemy spotkanie samotnych? I zrobimy balange na maxa, a przy okazji, może i się nowe sympatie stworzą? :-P :-)
OOo jak jestem jak najbardziej za! To by była dopiero biba, tylko jakieś miasto musimy wybrać. Co jest na środku Polski? Łódź?:D
Haa ![]()
Bardzo trafna propozycja z tym spotkaniem ![]()
Ja muszę się "Pochwalić", ze mi "branie się w garść" nie wychodzi...:(
Wszystko zalezy tylko od nas. Jeśli ciagle siedzi się w domu i patrzy w 4 ściany, to wiadomo, że myśli same dopadają człowieka, a jak ma sie jakąś rozrywkę, zajety zcas, godzina po godzinie, spotuka sie z ludzmi, rozmawia o największych głupotach to nie ma czasu na rozpamietywanie! Ot co! Jasne można sie ciagle umartwiac i siedziec w domu, ale po co! Chcieć to móc! Na prwdę dziewczyny nie warto!
Fresa, chyba sobie to twoje motto ukradne i od dzisiaj to też bedzie moje!!
Musimy znaleźć w sobie siłe i nie ma, że boli, nie ma, że nie potrafię. Wszystko mogę, bo jestem silną i wspaniała kobietą!
A prosze bardzo ![]()
A co do spotkania, to ja też bym się wstępnie pisała
Fajny pomysł ![]()
Balanga samaotnych dusz...ciekawe ![]()
Nie martw się nitka..od razu tak nie zacznie wychodzić, ale grunt zeby się nie poddawać mimo, że właśnie NIE wychodzi..
szczerze to mi też cienko idzie, bo G. mi się śnił i w ogóle tęsknię i mi go strasznie brakuje..niedługo mieliśmy iść razem na bal karnawałowy i na 3 wesela, które mam na wiosne.. ;( jak sobie o tym pomyślę..no ale nic pójde sama i jakoś przeżyję! W sumie nie mam innego wyjścia, muszę przeżyć..gorsze jest to że Jego w ogole nie ma w moim życiu niż jakieś tam bale i wesela. Ale z tym też muszę żyć, mimo tęsknoty, która kurcze nie słabnie
( mam wrażenie, że czas u mnie na odwrot działa- im dłużej tym bardziej uświadamiam sobie jak mi Go brakuje i jak wiele dla mnie znaczył)
No ale koniec bierzemy się w garść, bo nie ma wyjścia ;>
trzymajcie się
!!