Potrzebuję waszej rady!
Dwa miesiące temu mój chłopak, z którym byłam przez prawie 5 lat mnie zostawił. Na początku znajomości świetnie się dogadywaliśmy, jakoś ponad rok temu zaczęło się psuć między nami. Długo nie mogłam znaleźć pracy, co było przyczyną mojej i jego frustracji. Często nie radziłam sobie z emocjami, kłóciliśmy się, mało czasu spędzalismy razem. On zaczął wychodzić z koleżanką z pracy - do kina, na piwo. Pokłociliśmy się o to, M. powiedział, że coś w nim pękło i nie ma sensu byc dalej razem, bo ma dosyć moich zbyt silnych emocji i tego, że zachowuję się jak ksieżniczka. Że kiedyś byłam inną dziewczyną itd. Na początku płakałam, prosiłam. Potem wzięłam sobie jego słowa do serca. Postanowiłam dac mu czas, a sama zajęłam się sobą. Czytałam ksiażki psychologiczne, spotykałam się i rozmawiałam z koleżankami, zaczełam pracować nad emocjami, dojrzalam emocjonalnie, po prostu stałam się dorosłą dziewczyną jaką chciałam być i jaką on chciał, żebym była.
Przez ten cały czas mieszkaliśmy ze sobą ( w osobnych pokojach). On powiedział, że dobrze nam się razem mieszka i nie widzi sensu się wyprowadzać. A ja miałam nadzieję, że w końcu zmięknie, bo powiedział że nie wiadomo co bedzie za jakis czas, na razie on potrzebuje przestrzeni itd. Ale że nie mam się nastawiać, tylko rozwijać. Mimo wszystko ja gdzieś tam miałam nadzieję, myslałam, że jak mu pokażę, że się zmieniłam, on wróci.
Od dwóch miesięcy, mimo pracy nad sobą, jest mi ciężko, bo przezywam rozstanie, cierpię i tęsknię. On odwrotnie - stale gdzies wychodzi, dobrze się bawi, nie przezywa. W dodatku dwa razy nie wrócił na noc. No i własnie teraz okazało się, że od kilku tygodni ma romans z tą koleżanką z pracy. Pojechali na weekend razem w góry. On powiedział, że nic do niej nie czuje, nie jest w stanie się w niej zauroczyć, ale potrzebuje tej relacji. Z tego co wiem, on jej się bardzo podoba. Najgorsze jest to, że kiedy on potrzebuje pomocy, zwraca się do mnie, ja mu pomagam, radzę, wspieram. A póżniej leci do niej. Nie mogę już tego psychicznie wytrzymać. Nie wiem czy jest sens sie starać, bo on nie chce rozmawiac ze mną o swoich uczuciach - nie wiem czy cokolwiek do mnie czuje. Stale mowi, ze czas pokaże co bedzie dalej, ze niczego nie wyklucza, ze moze bedziemy razem. Ale nie robi nic w tym kierunku, nie dąży do tego, żebyśmy chociaż spróbowali się zbliżyć do siebie, nie inicjuje rozmów. Nie potrafi się określić - nie wiem czy chciałby wrócić do mnie za pól roku, rok, czy w ogóle.
Chcę z nim jutro porozmawiać (jutro wróca z tej wycieczki z nią). Chciałam postawić sprawę jasno, albo się zaczynamy starać, nawet małymi krokami albo niech jasno powie, że to koniec i się wyprowadzi, żebym mogła zapomnieć. Potrzebuję rady jak z nim porozmawiać. Nie umiem spojrzeć na to obiektywnie, bo od kiedy dowiedzialam sie o romansie, czuję się fatalnie - zraniona, poniżona, zagubiona. Czuję, że to chora sytuacja, mimo wszystko jestem w nim zakochana i chciałabym to wszystko naprawić, ale czy się da? Co mu powiedzieć? Myślicie, ze ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens?
Z góry dziękuję za wszystkie rady.
Michalina