Nie wiem czy pisze w odpowiednim miejscu, ale trudno.
Chciałabym się poradzić co do mojego stażu z urzędu pracy.
Otóż od czerwca zaczęłam staż w ośrodku wypoczynkowy jako kelnerka. I tu się zaczęło, kierowniczka wmawia mi, ze to jest lokal gastronomiczny i ma prawo do mnie dzwonić i mnie zwoływać kiedy jej się podoba. Miałam różne godziny pracy, nawet często przekraczalam 8h. pracowałam nie tylko w tyg ale też i w niedzielę, gdzie rzekomo ma oddać mi za nie wolne, ale jakoś tego nie widzę.
Jako kelnerka mialam na głowie cały ośrodek - kelnerowanie, sprzątanie pokoi, pomoc na kuchni, i pilnowanie recepcji jak ona gdzieś wyjechała z osoba z recepcji.
Nie bylo innej i nie ma innej kelnerki niż ja.
Moja opiekunka była pani z kuchni.
od 30 września zwolnili wszystkich - kuchnia, recepcja, konserwatora. Zostały tylko 3 osoby z recepcji (w tym w listopadzie jedna osoba odpada) + ja. Z racji tego ze nie ma komu pracować mnie też wsadziła na recepcje "bo dostała rzekomo przez telefon pozwolenie z UP na to" w co nie wierze. Przedemna ostatni miesiąc stażu, praca nie jest lekka, bo pracuje po 12h, i trzeba samemu ogarniać wszystko, jak są grupy wydawać śniadania, obiady,kolacje, sprzątnąć po tym, sprzątać ośrodek, dbać o czystość, sprzątać pokoje, czasami gotować obiad, przygotować śniadanie/ kolacje(jak jest znikoma ilość osób na ośrodku) bo szkoda wzywać kuchni (kuchni pracuje na czarno teraz) , zająć się sprawami recepcji, robić prania, ogolnie cały ośrodek jest na głowie jednej osoby przez 12h. Kierowniczka wmawia mi ze to jest gastronomia i ona tak może mnie "traktować", niejednokrotnie się z nią kłóciłam, ze tak staz nie powinien wyglądać,bo to jest wykorzystywanie. Ale ona ma inne zdanie. Czy waszym zdaniem ona może takie rzeczy robić, czy to ze to jest gastronomia, to miala prawo mnie wzywać kiedy chciała, (bo od października jestem jako "recepcjonistka" i przejelam zmiany i cały system recepcji, bywały tez zmiany nocne), bo z tego co się orientuje to jako stażystka mam wyznaczone godziny pracy z UP, i jak nie mam w tyg 40godz przepracowane to mam prawo przyjść w sobotę i odrobic te godziny, ale nie żadna praca w niedziele i o roznych godzinach, i nagła zmiana stanowiska. Czy odrobi to wszystko odbywa się zgodnie z prawem? Ona ma takie prawo żeby wzywać mnie kiedy jej się podoba? Bo szczerze mówiąc mam juz dość tej pracy, tego stażu i mam ochote zadzwonić po urząd bo wydaje mi sie ze oni nic nie wiedza. Mojej umowy kierowniczka nie chciała mi oczywiście pokazać, bo nie i tyle. Chce ja po prostu "udupic" ale czy nie wiem czy mam ze swoim zdaniem racje. Nawet juz na myśl mi przychodzi inspekcja pracy, żeby dać jej popalić. Bo sama nic nie robi tylko wiecznie jej zle, a roboty jest tyle ze człowiek nie wyrabia.
****
Przepraszam, za takie chaotyczne pisanie. Ale te nerwy i stres z tego stażu dają się we znaki.