Hej,
problem, który tu opiszę pewnie przewija się na tym forum z dość sporą częstotliwością, ale czuję, że po prostu muszę się komuś wygadać, bo sama nie daje sobie już z tym rady.
Mój problem polega na tym, że jestem sama, od zawsze. Oczywiste jest, że nikt nie chce być sam i każdy chce mieć kogoś na kim może polegać. Nie zrozumcie mnie źle - mam przyjaciół, paru znajomych, ale nigdy nie miałam szczęścia znaleźć miłości, chłopaka, faceta. Do pewnego czasu się tym nie przejmowałam, bo myślałam, że po prostu życie mi się tak potoczyło i kiedyś to się zmieni. Jednak doszłam do takiego momentu, w którym się tego po prostu wstydzę. Z jednej strony mam przyjaciółkę, która mówi, że jest to okej i że lepiej nie mieć tego doświadczenia, niż powiedzieć, że było się już z niezliczoną ilością facetów, a z drugiej strony, moja druga przyjaciółka mówi mi, że to wręcz żałosne, że tego doświadczenia nie posiadam, że nikomu nie będzie się chciało czekać, aż je zdobędę lub aż otworze się na tyle, by je zdobywać.
Boli i przytłacza mnie to na tyle, że nawet mając szanse na poznanie kogoś - w pracy był jeden facet, który zaprosił mnie na spotkanie - odmówiłam. Bo się boję tego, że mnie wyśmieje, że będzie w jakikolwiek sposób zażenowany, cokolwiek.
Wszystkie koleżanki opowiadają o swoich kolejnych podbojach, przygodach po tygodniu znajomości, a ja siedzę i milczę. Przez to w ogóle nie mam ochoty wychodzić z domu, wolę się zaszyć i zostać, żeby nie musieć tego wszystkiego słuchać i ciągle, obsesyjnie myśleć o tym, że ze mną jest coś nie tak (chociaż tak czy inaczej obecnie myślę wyłącznie o tym). Zawsze myślałam, że jestem normalnie wyglądającą dziewczyną, ale obecnie czuję się wprost fatalnie i okropnie i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Pewnie napiszecie, że jestem bardzo młodziutka i nie mam się czym przejmować (bo mam 19 lat). Może i nie mam, ale za mną już dwie szkoły, obecnie studiuję, a ja czuję się jak zgorzkniała i zobojętniała staruszka. I boję się, że nigdy się nie odważę nawet z nikim nigdzie pójsć przez ten wstyd, że tak mi się potoczyło życie..
Często dochodzę do takich wniosków, że może powinnam po prostu się z kimś puścić, żeby nie musieć później się wstydzić braku jakiekolwiek doświadczenia - choć wiem, że zrobiłabym to wbrew sobie.
Wiem, że nikt nie rozwiąże tego problemu za mnie ani nic z tych rzeczy, ale napiszcie coś, cokolwiek, co powinnam zrobić?