Gdy poznałam M., przechodziłam przez trudny okres,nie potrafiłam poradzić sobie z bólem po rozstaniu z facetem,który nie odwzajemniał mojej miłości.
Broniłam się przed kontaktami z M.,gdy dowiedziałam się,że jest żonaty,ale jak to zwykle bywa,swawolny los zbliżał nas do siebie (wspólni znajomi).W końcu zgodziłam się na spotkanie sam na sam.Zaczeły się smsy,połączenia,spacery. W odróżnieniu do innych zdradzających mężów zawsze,wszędzie i o każdej porze miał dla mnie czas. Czułam się ważna,wyjątkowa.To ratowało mnei przed cierpieniem życia codziennego.Stał się mi bardzo bliski.Oprócz pocałunków i kilku intymnych dotyków, do niczego między nami nie doszło. To była moja decyzja,uszanował ją. Bałam się,że zakocham się w nim.Zupełnie nie brałam pod uwagę tego,że to on może zakochać się we mnie.Pewnego dnia wyznał,że mnie kocha. Wiedziałam,że był ze mną szczery. Ja tego nie odwzajemniłam,ale łączyła nas wyjątkowa więź, z której z mojej strony,w przyszłości mogłaby również pojawić się miłość, ale skonczyłam naszą znajomość.
Czułam,że muszę to przerwac.Nie radziałam sobie z wyrzutami sumienia. Mimo,że nie kochaliśmy się nigdy,dla mnei nawiązanie bardzo bliskiej emocjonalnej relacji jest gorszą zdradą niż niezobowiązujący seks.Nie chciałam być przyczyną cierpienia jego żony i rozpadu rodziny. wbrew pozorom zawsze mówiłam sobie,że nie będę tykać cudzych mężów.Życie mnie zaskoczyło.
W końcu pewnego dnia zupełnie mnie zamurowało.Z jego telefonu odebrałam dwa smsy od jego żony. Dowiedziała się.Od niego. Poprosił mnie o spotkanie. Przeprosił za przykre słowa swojej żony i wytłumaczył,że musiał jej o tym powiedzieć, nie mógł dłuzej tego ukrywac. Powiedział to, po czym odszedł. Widzę,że nie walczy już o swoje małżeństwo,a ja wbrew pozorom nie chce,żeby doszło między nimi do rozwodu.Chciałabym,by uratował swoją rodzinę,byśmy mogli osobno budować swoje osobne szczęście.Nie chciałam,żeby się we mnei zakochiwał,on bardzo cierpi z tego powodu,bo wie,że ja nigdy z nim nie będę.
Chciałabym wierzyć,że jest jeszcze jakaś nadzieja,że oboje będziemy mogli żyć normalnie.. Dopóki on nei poukłada sobie życia inie będzie szczęsliwy, ja również nie będę mogła osiągnąć szczęścia.
A jednak nie każdy zdradzający facet musi perfidnie manipulować i żoną i kochanką, i nie zawsze to kochanka musi się zakochać....