Witam, znam moja przyjaciolke od 3 lat ale nie wiem czy powinnam mowic o niej "przyjaciolka". Mam wrazenie ze manipuluje mna i kłamie. Ostatnio napisalam do niej jako obca osoba i zle o mnie mowila:( A kiedy jej to wkleilam twierdzila że ta osoba cos dodala od siebie a ja wiem że tak nie jest, bo to bylam ja. Bardzo nalega abym przyjechala do niej czesto na pare dni nawet jak jest jej maz. Ostatnio chciala abym przyjechala na 12 dni bo ona ma nerwice lękowa a cala jej rodzina byla na wakacjach, maz musial jechac do szpitala z synem. Nie zgodzilam sie bo mialam rozmowe kwalifikacyjna. Teraz ona twierdzi że nie moze na mnie liczyc.Czy ona nie za duzo wymaga? Nieraz poswiecalam sie jechalam do niej. Ona uwaza ze skoro nie mam pracy to mam sie dla niej poswiecac. Powiedzialam ze mam swoje zycie i moj czas dla siebie. To za duzo dla mnie, kiedys jeZdzilam do niej potem ona wypominala mi że sie u niej rzadze:( Poswiecalam sie i wkurzalam na nią bo nie bylo fajnie z nia mieszkac.Teraz powiedzialam dosc i od razu dowiaduje sie że mam mniemanie o sobie. Kiedys tez jej maz mowil mi jak mnie odwozil bez niej, że ona jest klamca. Ale ja wierzylam jej nie jemu. Teraz widze jak probuje manipulowac i klamac przy tej sytuacji z tym co sie podszylam za kogos. I zaczynam uswiadamiac sobie ze pewnie klamala tez nieraz, np raz slyszalam cos na wlasne uszy jak maz mowil że ja nie mam pracy i nie powinna mnie wykorzystywac a ona sie wypierala że sie przeslyszalam i że jej nie ufam, starala sie wzbudzic poczucie winy. Teraz tak samo twierdzi że tamta osoba klamie a ja jej nie ufam. Na dodatek boje sie zerwac znajomosc bo ona uzaleznila mnie od siebie. Ciagle ona mnie potrzebuje , ciagle ona bierze, choc niby ona tez mi "pomaga" ale mysle ze to tylko takie udawanie. Bo zawsze na jej radach zle wychodze, wiem ze nie robi tego celowo bo sobie też niszczy relacje ale odkad slucham jej rad to moje tez sie niszcza. Gdyby przyznala sie bez klamstw raz to bym wybaczyla a tak? Wiadomo że ja tez nie jestem idealna ale mi by do glowy nie przyszlo wymagac od przyjaicolki rzucenia wszytskiego na pol miesiaca.Ponadto ona uwaza ze przyjaciolka to obca osoba bo nie rodzina.
Czy to ta przyjaciółka od zgniłych śliwek? W jaki sposób ona uzależniła Cię od siebie? Może obie jesteście od siebie uzależnione? Ona Cię wykorzystuje a Ty czujesz, że jesteś komuś potrzebna. Jeśli nie chcesz zrywać znajomości to przynajmniej częściej powinnaś mówić "nie" i stawiać jasne granice.
Tak to ta od zgniłych śliwek, pamietasz? uzależnila w sensie że boje sie zerwac znbajomosci bo sobie bez niej nie poradze, ona mi "pomaga", tzn niby pomaga znalesc faceta czy prace ale nic z tego nie wychodzi, i nagle jak chce zerwac jej "pomoc" sie zwieksza. Ja juz przejrzalam jej manipulacje, wiem że ma manipulacje w jednym palcu. Tak, mowie jej " nie" ale slysze ze jestem egoistka bo w przyjazni trzeba sie poswiecac.Jak sie na wszytsko zgadzalam bylo super, a teraz nagle uważa że sie zmienilam. Tak zmienilam i dobrze bo o to chodziło.
Te zgniłe śliwki są trochę symboliczne. Tak jest z tym pomaganiem: obdarowanie zgniłymi śliwkami i oczekiwanie na wdzięczność. Dobrze, że się zmieniasz i zaczynasz rozumieć jej grę. Jeśli mowa o poświęceniu, to powinno to działać w obie strony. Postaraj się poszerzyć swoje towarzystwo, tamtej znajomości nie musisz zrywać, ale traktować bardziej z dystansem.
Ona twierdzi że sie poswieca, że moge do niej dzwonic nawet w nocy, ona do mnie nie i juz nieraz to mowilam i nie dzwoni. Ale w praktyce to kiedy jej potrzebowalam nie moglam na nia liczyc:( I nieraz tel byl wylaczony juz wieczor nie mowiac o nocy. Na dodatek wiem że mnie klamie z ym co sie podszylam i nadlas twierdzi że tamten ktos cos kreci a ja wiem ze nie kreic. Nie żaluje że sie pdoszylam, gdybym miala do czyenienia z osoba szczera nigdy bym tego nie zrobila, ale tutaj to bylo potrzebne i wiem jak mnie kalmie i manipuluje. Najpierw chciala żebymw ogole nie czytala rozmow jej z ta dziewczyna. Ze jesli rpzeczytam to znaczy ze jej nie ufam i wierze tamtej. Swietna manipulacja.Ni e wiem czy ona robi to swiadomie czy nieswiadomie ale chyba nietety świadomie. Tak jej pomoc wyglada wlasnie tak jak z tymi sliwkami. Pomoze tak że ona malo straci a ja niby mam byc wdzieczna, mysle że to na pokaz żebym sie uzaleznila od niej, ale juz to odkrylam. I mysle ograniczyc kontakt ( jakprobuje ograniczyc dostaje smsy że robie to specjalnie, że pewnie chce urwac znajomsoc i żebym jej napisala bo onma by napisala jakby chciala urwac), gdyby sie przyznala do klamstw bylopby inaczej a ona ciagle obstaje na swoim bo wie że tego nie sprawdze. Jej maz 2 latat temu mowil mi że ona to klamca ale nie wierzylam to mam. Tzn najpierw uwierzylam ale potem ona mnie przkeonala że to on jest klamca.
Wiesz już że "przyjaciółka" kłamie, masz na to dowody, ale ona za nic w świecie się do tego nie przyzna. Daj sobie więc spokój z przyciskaniem jej do muru, ogranicz kontakty i nie przejmuj się tym jak ona na to zareaguje. Chyba najbardziej szkoda jej męża.
7 2015-09-26 10:37:20 Ostatnio edytowany przez gusia1755 (2015-09-26 10:38:48)
Tak, własnie ograniczam:) Męża szkoda, jest alkoholikiem ale nie pije juz 3 lata. Ona twierdzi że sie zabije jak on odejdzie a ja mam juz tego dosc. tylko tak gada. Zreszta to jej życie, ja mam swoje:)