Walczyć, czy odpuścić?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Walczyć, czy odpuścić??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Walczyć, czy odpuścić??

Witam.
Jestem tutaj świeży, przeczytałem może jeden temat i postanowiłem napisać o swoim problemie...

Właśnie zakończyłem 10 letni związek, co było dla mnie bardzo ciężkie, nie obyło się bez wizyty u psychologa, chciałem go zakończyć już dobrych kilka lat temu, lecz każda próba okazywała się klęską. Stwierdziłem, że nic nie idzie do przodu, bardziej czułem, że jestem do niej przyzwyczajony niż zakochany, byliśmy zaręczeni od 5 lat, a ona wciąż nie naciskała na ślub, doszło jeszcze kilka innych problemów i postanowiłem ostatecznie z tym skończyć. Dopiero po zerwaniu zaczęła mówić o dzieciach, rodzinie, jednak staram się trzymać swojego postanowienia i nie wracać na stare tory, ułożyć sobie życie na nowo...

Poznałem wspaniałą dziewczynę w restauracji kilka tygodni temu, od razu między nami zaiskrzyło. Przez cały czas gdy rzucała na mnie spojrzenie, czułem się jak porażony piorunem i widziałem, że nie jestem dla niej obojętny. Los chciał, że spotkaliśmy się na weselu u znajomych, problem tylko w tym, że ona ma chłopaka, już około 3 lata, do tego jest to mój dalszy kolega. Wiadomo, był alkohol, zatańczyliśmy kilka razy, mówiłem do niej różne rzeczy, ona również nie oszczędzała w słowach, było cudownie, tańczyłem oczywiście za przyzwoleniem. Wesele się skończyło, oni poszli, ja zostałem sam ze swoimi myślami.

Kolejnego dnia, dodałem ją do znajomych na FB, nie bardzo wiedziałem, czy powinienem pisać, bo nie chciałem robić kłopotów. Napisałem, odpisała krótko, żebyśmy porozmawiali późnym wieczorem. Dłużył mi się ten czas niesamowicie, ale się doczekałem. Pierwsze co napisała jak przyszła, to że czuje się podle wobec swojego chłopaka i daje nam dyspensę tylko na jeden wieczór, na jedną rozmowę, powiedziałem jej, że w porządku, nie chcę psuć nikomu związku i odpuszczę. Rozmawialiśmy do bardzo późna, tematy kleiły nam się niesamowicie, mieliśmy mnóstwo wspólnych zainteresowań, mogłem tak bez końca, jednak nadszedł czas żeby się pożegnać i tak zrobiliśmy, mieliśmy już więcej nie porozmawiać... Nocy nie przespałem, myślałem o niej cały dzień, aż wieczorem do mnie napisała że nie wie co się z nią dzieje, nie może przestać o mnie myśleć i że to jest silniejsze od niej. Od tamtej pory rozmawialiśmy każdego dnia, było na prawdę świetnie, nie miałem jednak okazji się z nią spotkać, z wiadomych przyczyn. Gdy pytałem jej co do mnie czuje, mówiła że motyle w brzuchu. Pytałem czy mogę walczyć o więcej tych motyli, odpowiadała twierdząco, na co ja się bardzo cieszyłem i postanowiłem dać z siebie wszystko i nie patrzeć na to, że jest dziewczyną mojego znajomego. Postanowiłem walczyć o nasze szczęście.

Przyszedł weekend, nie rozmawialiśmy ze sobą wcale, oznajmiła że idą do jego brata na imieniny, myślę sobie, w porządku. Kolejnego dnia więc czekałem cały dzień, aż cokolwiek do mnie napisze. Wiedziałem, że stanie się to wieczorem i tak było. Napisała, że beznadziejnie się z tym wszystkim czuje, że ma doła. Że być może kiedyś zabiorę ją przed ołtarz, jeżeli tak ma być, lecz tymczasem nie potrafi grać po dwóch stronach. Pisała, że mogłaby to ciągnąć w nieskończoność, spotykać się ze mną i jednocześnie być z nim, ale nie chce tego, nie chce ranić mnie, jego i siebie przy okazji również. Ciągle się stresuje, bo ciałem jest w jednym miejscu a myślami w drugim. Powiedziała, że jeżeli się z nim rozstanie, to na pewno będę wiedział o tym jako pierwszy. Czuła że go zdradza i mimo wszystkich słabości do mnie, że chce mnie więcej, myśli, marzy, to nie potrafi, nie jest gotowa na to, żeby go zostawić, nie potrafi złamać mu serca...

Powiedziałem jej, że dobrze, odpuszczę i zostawię ją w spokoju, jednocześnie będę czekał ile tylko dam radę... Jednak czuję, że powinienem coś z tym zrobić i walczyć dalej, jestem w wielkiej rozterce, dlatego tutaj napisałem i wołam o pomoc...
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Oczywiście, że walcz, bo masz całkiem niezłe szanse. Czyje szczęście jest dla Ciebie ważniejsze? Twoje własne czy jakiegoś kolesia?

Odpowiedź jest raczej prosta.

3 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-14 09:45:48)

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

To wszystko jest dziwne. Po pierwsze czy Ty masz swoje zycie? Czy potrafisz zyc czyms innym niz tylko ew. związkiem? Czy masz pracę, zainteresowania? Bo widzisz Twoje depresje nie biorą się z nikąd. Uwieszanie swojego samopoczucia, uzaleznianie od kogos nie jest dobrym pomyslem na zycie. Jest wrecz tragicznym w skutkach. To jest o tyle wazne, ze mocne umocowanie w sobie pozwala weryfikowac ew. znajomosci nie pod katem dostepnosci (zakochalem sie bo sobie spojrzelismy w oczy, jednoczesnie byl alkohol, jednoczesnie mamy problemy w swoim zyciu) ale pod katem wlasnych wymagan co do charakteru, celu zycia, doswiadczen, sposobu spedzania czasu, rozmow.

Po drugie dziewczyna zachowuje sie dziwnie. Mowi o malzenstwie, własciwie Ciebie nie znajac, jednoczesnie tkwi w zwiazku z innym facetem.

Tolerujac to wszystko zarowno u siebie jak u niej spowodujesz ze Twoje poczucie wartosci nie tylko sie nie podniesie ale obnizy sie znacznie w najblizszym czasie. A jesli siebie nie bedziesz szanowal to rowniez inni nie beda Ciebie szanowali i to będzie lepiej czy gorzej dla ciebie?

4

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Daj sobie spokój. Dziewczę rozpisało dla siebie główną rolę w dramacie i teraz sobie tę rolę reżyseruje i odgrywa. Są emocje jest zabawa.

Albo znajdź sobie inną dupę, to może lasce się odmieni. W każdym razie takie czekanie na decyzję pańci do niczego konkretnego nie doprowadzi. Będzie cie mamić a fizycznie będzie z nim.

Ale w sumie po co nad tym się zastanawiać? Po co komu taka nielojalna bladź?

5

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Trudny temat. Oni nie sa co prawda jeszcze malzenstwem i do niej nalezy decyzja. Zdarza sie,ze spotyka sie te milosc prawdziwa nawet tuz przed slubem. Ja zawsze jestem za glosem serca i tez zrezygnowalabym ze slubu gdybym poczula cos wiecej do innego mezczyzny. Jesli bedziesz naciskal to moze ja to meczyc bo ma swoje tempo z zalatwieniem tej sprawy. Moze optymalne byloby okreslic ten czas, np miesiac by zrobila porzadek ze swoim zyciem bo ile bedziesz czekal? potem przerodzi sie to w zniecierpliwienie, zlosc i zazdrosc.

6

Odp: Walczyć, czy odpuścić??
maniek_z_maniek napisał/a:

To wszystko jest dziwne. Po pierwsze czy Ty masz swoje zycie? Czy potrafisz zyc czyms innym niz tylko ew. związkiem? Czy masz pracę, zainteresowania? Bo widzisz Twoje depresje nie biorą się z nikąd. Uwieszanie swojego samopoczucia, uzaleznianie od kogos nie jest dobrym pomyslem na zycie. Jest wrecz tragicznym w skutkach. To jest o tyle wazne, ze mocne umocowanie w sobie pozwala weryfikowac ew. znajomosci nie pod katem dostepnosci (zakochalem sie bo sobie spojrzelismy w oczy, jednoczesnie byl alkohol, jednoczesnie mamy problemy w swoim zyciu) ale pod katem wlasnych wymagan co do charakteru, celu zycia, doswiadczen, sposobu spedzania czasu, rozmow.

Po drugie dziewczyna zachowuje sie dziwnie. Mowi o malzenstwie, własciwie Ciebie nie znajac, jednoczesnie tkwi w zwiazku z innym facetem.

Tolerujac to wszystko zarowno u siebie jak u niej spowodujesz ze Twoje poczucie wartosci nie tylko sie nie podniesie ale obnizy sie znacznie w najblizszym czasie. A jesli siebie nie bedziesz szanowal to rowniez inni nie beda Ciebie szanowali i to będzie lepiej czy gorzej dla ciebie?

Jestem na etapie zakładania własnej działalności, kilka miesięcy temu miałem wypadek, złamałem obie ręce, oczywiście wpłynęło to trochę na moją psychikę. W tym momencie jestem jeszcze na etapie rehabilitacji, jednak do listopada/grudnia będę gotowy, aby oddać się swojej pracy. Nigdzie nie napisałem, że zakochałem się, bo spojrzeliśmy sobie w oczy, tylko że zaiskrzyło. To, że może się to przerodzić w coś więcej, jest oczywiste. Chodzi o moje przeczucie, dokładnie to wiem.
Nie chcę być zależny od nikogo, ale też nie chcę spędzić swojego życia z nieodpowiednią osobą. Jeśli mam przeczucie, że to jest ona, mimo że nie znamy się wiele, to może jednak powinienem coś zrobić?
Nie mówiła wprost o małżeństwie, tylko o tym, że kiedyś rzeczywiście może będę mógł zaprowadzić ją przed ołtarz. Podczas naszych rozmów, wspomniałem historię moich rodziców, gdy tata na pierwszym spotkaniu powiedział mamie że się z nią ożeni. Ja w żartach również mówiłem, że ją porwę i zaprowadzę przed ołtarz.

7

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Miła historia. wydaje mi się, że lepiej byś wyszedł na tym nie wiążąc się z nią. Ona jest w związku. Tutaj na boku pisze z tobą ,czuje motyle w brzuszku(co jest normalne przy nowym adoratorze), mówi tobie, że nie wiem i tak dalej ale swojemu chłopakowi nadal mówi, że kocha i jest z nim. Jesteś jak miły dodatek. Fajnie mieć kogoś, kto komplementuje, daje miłą rozrywkę wieczorem itd.

Wyobraź sobie, że ona jest nie fair wobec obecnego chłopaka. To jaka będzie dla ciebie za kilka lat? Nie uważasz, że będzie powtórka? Oczywiście mogę się mylić.

8

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

No to troche zmienia sie perspektywa w tej sytuacji. Jesli to chec poznania i na dwoje babka wrozyla to nie naciskalabym na nia.

9 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-14 10:39:05)

Odp: Walczyć, czy odpuścić??
zagubiony_ napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

To wszystko jest dziwne. Po pierwsze czy Ty masz swoje zycie? Czy potrafisz zyc czyms innym niz tylko ew. związkiem? Czy masz pracę, zainteresowania? Bo widzisz Twoje depresje nie biorą się z nikąd. Uwieszanie swojego samopoczucia, uzaleznianie od kogos nie jest dobrym pomyslem na zycie. Jest wrecz tragicznym w skutkach. To jest o tyle wazne, ze mocne umocowanie w sobie pozwala weryfikowac ew. znajomosci nie pod katem dostepnosci (zakochalem sie bo sobie spojrzelismy w oczy, jednoczesnie byl alkohol, jednoczesnie mamy problemy w swoim zyciu) ale pod katem wlasnych wymagan co do charakteru, celu zycia, doswiadczen, sposobu spedzania czasu, rozmow.

Po drugie dziewczyna zachowuje sie dziwnie. Mowi o malzenstwie, własciwie Ciebie nie znajac, jednoczesnie tkwi w zwiazku z innym facetem.

Tolerujac to wszystko zarowno u siebie jak u niej spowodujesz ze Twoje poczucie wartosci nie tylko sie nie podniesie ale obnizy sie znacznie w najblizszym czasie. A jesli siebie nie bedziesz szanowal to rowniez inni nie beda Ciebie szanowali i to będzie lepiej czy gorzej dla ciebie?

Jestem na etapie zakładania własnej działalności, kilka miesięcy temu miałem wypadek, złamałem obie ręce, oczywiście wpłynęło to trochę na moją psychikę. W tym momencie jestem jeszcze na etapie rehabilitacji, jednak do listopada/grudnia będę gotowy, aby oddać się swojej pracy. Nigdzie nie napisałem, że zakochałem się, bo spojrzeliśmy sobie w oczy, tylko że zaiskrzyło. To, że może się to przerodzić w coś więcej, jest oczywiste. Chodzi o moje przeczucie, dokładnie to wiem.
Nie chcę być zależny od nikogo, ale też nie chcę spędzić swojego życia z nieodpowiednią osobą. Jeśli mam przeczucie, że to jest ona, mimo że nie znamy się wiele, to może jednak powinienem coś zrobić?
Nie mówiła wprost o małżeństwie, tylko o tym, że kiedyś rzeczywiście może będę mógł zaprowadzić ją przed ołtarz. Podczas naszych rozmów, wspomniałem historię moich rodziców, gdy tata na pierwszym spotkaniu powiedział mamie że się z nią ożeni. Ja w żartach również mówiłem, że ją porwę i zaprowadzę przed ołtarz.

Tak powinieneś, jak najbardziej. Pokazać, że masz swoje zasady, żę nie tolerujesz czegoś, że oczekujesz czegoś, wykazać zainteresowanie ale się nie narzucać. Nie zakładać też, że będziesz musiał czekać. Musisz sie moim zdaniem uwolnić od tego musu wchodzenia w cos na sile. Taka dziewczyna moze byc np. twoja bliska dusza ale nie z kazda bedziemy mieli mozliwosc utworzyc zwiazek (bo jest ich kilka). Samo takie spotkanie w tym zyciu jest niesamowite. Tylko czy Ty masz porownanie ze to wlasnie jest jakosciowo cos innego, czy to nie jest echo Twojego nieudanego zwiazku i wejscia w cos nowego zbyt szybko?

Trzeba byc stanowczym. Ja bym. np. nie tolerowal tego ze dziewczyna jest w zwiazku z innym. Owszem poznaliscie sie w takich okolicznosciach ale niech sie okresli a nie skacze z galezi na galaz. Jesli jest nieszczesliwa w swoim obecnym zwiazku to niech go zakonczy a przeciez nikt nie zagwaratuje ze wasz bedzie udany. Sam wiesz, ze swojego doswiadczenia, ze tkwienie w takiej sytuacji nie jest bez wpływu na psychike. Albo jak powiedzial wont (z ktorym sie dzisiaj zgadzam) uciekaj od tej laski jak najdalej, bo tyko moze Cie ona pociagnac na dno, raz ze wejdziesz w swoje dawne klimaty,a dwa, pokazesz swoja zgode na sytuacje zycia w klamstwie i obludzie, w ten sposob tez brak szacunku dla niej i dla siebie.

10

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Z tym, że nie mogę się wyzbyć myśli, ze to właśnie ona jest tą jedyną. Wiem, że może brzmieć to trochę desperacko, ale tak czuję. Boje się, że mogę zmarnować szabsę swojego życia nic z tym nie robiąc.
Macie rację, nie robi nic dobrego spoufalając się ze mną i nie mam pewności że za kilka lat sytuacja się nie powtórzy, jednak ja nie jestem nim. Wierzę, że jest moją bratnią duszą...

11

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

dziewczyna niedojrzała, manipuluje tymi tekstami o przyszłościa a ty się coraz bardziej wkręcasz...

12

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Bo to musi byc na czyms oparte. Jesli sie praktycznie nie znaja a ona mowi o malzenstwie to jest to niepowazne i podejrzane. W tym momencie powinna sie autorowi zapalic czerwona lampka w stylu o niepowazne, nielogiczne (takie decyzje wynikaja z glebokich wiezi miedzy ludzmi) i powierzchowne. No bo czy powazne jest mowienie o malzenstwie osobie, osobie ktorej sie praktycznie nie zna? Wyobrazmy sobie siebie w takiej sytuacji. Poznajemy kogos i co? Proponujemy mu malzenstwo?

13

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Nie zrozumieliśmy się. Dziewczyna nie proponowała mi małżeństwa, absolutnie. Powiedziała: nie umiem tak, beznadziejnie sie z tym wszystkim czuje, mam totalnego doła. Być może kiedyś zabierzesz mnie przed ołtarz, jeżeli ma tak być to na pewno będzie. Tymczasem nie potrafię grać po dwóch stronach, przepraszam Cię.

14

Odp: Walczyć, czy odpuścić??
zagubiony_ napisał/a:

Nie zrozumieliśmy się. Dziewczyna nie proponowała mi małżeństwa, absolutnie. Powiedziała: nie umiem tak, beznadziejnie sie z tym wszystkim czuje, mam totalnego doła. Być może kiedyś zabierzesz mnie przed ołtarz, jeżeli ma tak być to na pewno będzie. Tymczasem nie potrafię grać po dwóch stronach, przepraszam Cię.

Przeciez o to właśnie chodzi. Że nie widzisz absurdu tej sytuacji. Formalnej propozycji oczywiście nie było tylko "wzmianka" na samym początku znajomości. Skoro nie widzisz w tym nic dziwnego, to może ten świat jest dziwny a nie Ty?
Ale uwierz, to nie jest normalne. Nie mówi się takich rzeczy na tym etapie i to jeszcze bedąc związanym z kimś innym. Może dziewczyna po prostu poluje na jakiegoś frajera? Tamten się znudził ale nie na tyle, żeby ryzykować nowy związek.

15

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

walczyć ! do końca życia będziesz zastanawiać a co by było gdyby- przynajmniej będziesz to widzieć.

16

Odp: Walczyć, czy odpuścić??
kaja.pako napisał/a:

walczyć ! do końca życia będziesz zastanawiać a co by było gdyby- przynajmniej będziesz to widzieć.

Ale z kim on ma walczyć? Gdzie ten przeciwnik jest?

17 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-15 08:45:32)

Odp: Walczyć, czy odpuścić??
wont napisał/a:
kaja.pako napisał/a:

walczyć ! do końca życia będziesz zastanawiać a co by było gdyby- przynajmniej będziesz to widzieć.

Ale z kim on ma walczyć? Gdzie ten przeciwnik jest?

Walczyć można o coś, a nie koniecznie przeciwko czemuś.

18

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Teoretycznie będzie walczył z innym samcem o samicę.

Ciekawa jestem czy tak samo byście doradzali (żeby walczyć) gdyby to kobieta napisała że zadurzyła się w facecie który jest w związku.

19

Odp: Walczyć, czy odpuścić??

Jeśli ona pozostała przy nim, to nie rób sobie nadziei, my kobiety mamy chwile słabości jednak wybieramy to co stałe, nie rzucamy się na głęboką wodę tak odrazu,a jeśli faktycznie macie być kiedyś razem to będziecie, ale na dzień dzisiejszy daj sobie spokój... i nie rób sobie nadziei zamij się sobą i naucz się być szcześliwy sam ze soba czyli daj sobie szczęście, nie uzależniaj swojego szczęcia od jednej osoby bo to zawsze kończy się uzależnieniem a jeśli jest ci pisana to kiedyś się spotkacie, nic nie dzieje się bez przyczyny

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Walczyć, czy odpuścić??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024