Czy ataki leku mozna pokonac?
Od jakiegos czasu jestem inna osoba.Nie wiem jak sobie z tym poradzic.Zawsze wesola zartowalam smialam sie itp.Od jakiegos czasu nie mam ochoty na spotkania do sklepow ciezko mi wyjsc.Co robic?
Zaczelam korzystac z pomocy psychologa.Chcialabym normalnie funkcjonowac jak wczesniej.
Co robic?
Może poszukaj wsparcia w rodzinie, znajomych? Zastanów się co się w Twoim życiu ostatnio wydarzyło co mogło mieć takie negatywne skutki
Na pewno jest trudno pokonać lęk ,ale trzeba się przemóc ,pozytywnie myśląc iść przez życie .Psycholog też jest potrzebny,dobrze jest jak ma się dobrego przyjaciela,bliską osobę to jest dużo łatwiej.Ja kiedyś również bałam się wyjść ,może nie tak bardzo ,ale mi to przeszkadzało Z wiekiem i po różnych przejściach mi przeszło,chociaż calkiem może nie minęło.
Co robic by sie tego pozbyc.
Staram sie ale nie zawsze wychodzi.Naprawde ciezko z tym.Przeziebienie przy tym dodatkowo daje w kosc.Poszlam dzisiaj na spacer choc wydawalo mi sie ze nie dam rady.Bardzo chcialabym to zgubic.
5 2015-09-13 20:40:07 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-13 20:43:50)
Co robic by sie tego pozbyc.
Staram sie ale nie zawsze wychodzi.Naprawde ciezko z tym.Przeziebienie przy tym dodatkowo daje w kosc.Poszlam dzisiaj na spacer choc wydawalo mi sie ze nie dam rady.Bardzo chcialabym to zgubic.
to sie nazywaja ataki paniki. Maja "rozne twarze" czyli dolegliwosci: szum w uszach, brak oddechum dusznosci, zamglony wzrok, takikardia, mdlosci, fobie (agrofobia,androfobia,klaustrofobia itp) Bardzo czesto z atakami paniki wystepuje wlasnie androfobia czyli lek przed miejscami gdzie jest duzo ludzi. Tak,mozna sobie z tym radzic choc specjlisci mowia,ze to zostaje na zawsze. Mowia takze,ze kazdy w wzyiu choc raz przezyl taki atak ale nawet o tym nie wie. Pierwsza sprawa to oddech. W takiej chwili kiedy lapie Cie nalezy oddychac przepona: reka na klatke piersiowa i oddychasz brzuchem(ma powstac balonik z brzucha ) a reka na klatce ma sie nie podnosic wcale. Wtedy jest to prawidlowe oddychanie. Dziala natychmiast pod warunkiem,ze rozluznisz do tego napiete miesnie. Przyczyny atakow sa przerozne. Mozesz poczytac o tym w necie. Czesto zdarza sie tez atak kiedy jestesmy zrelaksowani. Dobrze wiedziec z czym to sie je i najwazniejsze: chocby nie wiem jak ostra forme przyjal-nie ma strachu-nie umrzesz ![]()
Czasem mysle ze moze warto zrobic jakis krok.Od jakiesgos czasu nie chodze z dziecmi na basen.Dzieci bardzo chca a ja sie boje moze warto sprobowac i isc?Co myslicie?Do znajomych od jakiegos czasu nie chodze nie jezdze na zakupu gdzie wczesniej lubilam to robic.Czy odwazyc sie zaczac robic rzeczy ktore wczesniej normalnie robilam.Moze to pomoze?Dajcie jakas rade prosze.
ja ostatnio dostałam takiej paniki że wylądowałam na pogotowiu chodz do tej pory jakos sobie radziłam pozdrawiam
blancik27 napisał/a:Co robic by sie tego pozbyc.
Staram sie ale nie zawsze wychodzi.Naprawde ciezko z tym.Przeziebienie przy tym dodatkowo daje w kosc.Poszlam dzisiaj na spacer choc wydawalo mi sie ze nie dam rady.Bardzo chcialabym to zgubic.to sie nazywaja ataki paniki. Maja "rozne twarze" czyli dolegliwosci: szum w uszach, brak oddechum dusznosci, zamglony wzrok, takikardia, mdlosci, fobie (agrofobia,androfobia,klaustrofobia itp) Bardzo czesto z atakami paniki wystepuje wlasnie androfobia czyli lek przed miejscami gdzie jest duzo ludzi. Tak,mozna sobie z tym radzic choc specjlisci mowia,ze to zostaje na zawsze. Mowia takze,ze kazdy w wzyiu choc raz przezyl taki atak ale nawet o tym nie wie. Pierwsza sprawa to oddech. W takiej chwili kiedy lapie Cie nalezy oddychac przepona: reka na klatke piersiowa i oddychasz brzuchem(ma powstac balonik z brzucha ) a reka na klatce ma sie nie podnosic wcale. Wtedy jest to prawidlowe oddychanie. Dziala natychmiast pod warunkiem,ze rozluznisz do tego napiete miesnie. Przyczyny atakow sa przerozne. Mozesz poczytac o tym w necie. Czesto zdarza sie tez atak kiedy jestesmy zrelaksowani. Dobrze wiedziec z czym to sie je i najwazniejsze: chocby nie wiem jak ostra forme przyjal-nie ma strachu-nie umrzesz
Z całym szacunkiem Grinta, ale pleciesz bzdury. Wielu 'specjalistów' bardzo by chciało aby lęki były nieuleczalne i w wielu środowiskach terapeutycznych tak się właśnie uważa. Co za tym idzie, degraduje się człowieka do pozycji czegoś zdeterminowanego przez biologię. Człowiek, który wierzy, że będzie miał ataki lęku do końca życia z pewnością nie minie się z prawdą, w którą wierzy. Tak więc swoje sugestie na temat rzekomej przewlekłości zachowaj dla siebie.
Blancik27,
Jak Twoje spotkania z psychologiem?
Dlaczego udałaś się do psychologa zamiast do psychoterapeuty?
Od którego momentu w Twoim życiu stałaś się inną osobą?
Od jakiegos czasu zauwazylam ze nie za bardzo lubie po sklepach chodzic jakos tak czulam sie nie pewnie.Czesto na basen chodzilam z dziecmi.Latem pracowalam tylko dwa miesiace.Wczesniej bylam w domu nie pracowalam zajmowalam sie domem i dziecmi.Mieszkam za granica.Kazdego lata bylismy w Polsce nie wiem czy to wszystko ta cala sytuacja z praca z domem gdzie wszystko zawsze bylo zrobione i moze tez praca meza wyjazdy i rozne takie sytuacje moga miec jakis wplyw na to.Myslalam ze prace dostane po sezonie ale niestety nie.Moze to ta cala sytuacja w domu klotnie nie potrzebne i to wszystko.W koncu mialam cos takiego jak jakies ataki paniki.Postanowilam spotkac sie z psychologiem maz tez byl ze mna raz i jutro znow idziemy.Nie wiem dlaczego tak sie dzieje nigdy wczesniej tak nie mialam.Straszne to uczucie.Nic mi sie nie chcialo w domu balagan.Nie wiem ale mam nadzieje ze moze jestem na dobrej drodze zeby pozbyc sie tego.Zaczelam dzialac w domu i na podworku dzisiaj znajoma wpadla na herbatke.Wieczorem poszlam na dlugi spacer moze wychodze na dobra droge.Oby tak :)Martwie sie jeszcze czy dam rade sama jezdzic tak jak wczesniej sama z dziecmi do Polski czy gdzies do miasta na zakupy.Bardzo bym chciala.
Staram sie cos z tym zrobic.Przejdzie nam przezebienie postaram sie isc na basen.
Witaj!
Napiszę tak:
Znam to. Nie jest mi to obce. Codziennie z tym walczę.
Wiem jedno - trzeba się zmuszać do wielu czynności i przede wszystkim rozmawiać z osobą nam zaufana, której możemy opowiedzieć o swoich lękach, obawach. Czasami takim wyjsciem jest współpraca z psychologiem, który podsunie pomysły jak to zwalczać.
Pozdrawiam!
11 2015-09-14 23:36:50 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-14 23:48:20)
Z całym szacunkiem Grinta, ale pleciesz bzdury. Wielu 'specjalistów' bardzo by chciało aby lęki były nieuleczalne i w wielu środowiskach terapeutycznych tak się właśnie uważa. Co za tym idzie, degraduje się człowieka do pozycji czegoś zdeterminowanego przez biologię. Człowiek, który wierzy, że będzie miał ataki lęku do końca życia z pewnością nie minie się z prawdą, w którą wierzy. Tak więc swoje sugestie na temat rzekomej przewlekłości zachowaj dla siebie.
Nie rozumiem dlaczego mowisz,ze pisze bzdury. Jesli nie znasz tematu to wstrzymaj sie z komentarzem.Bzdury bym pisala wmawiajac Autorce,ze to nic takiego, zaraz przejdzie, w ogole to pryszcz, za rok zapomnisz o tym. Napisalam,ze specjalisci tak twierdza ale czy ja sie z tym zgadzam nie napisalam bo to to byloby subiektywne. Tez sie nie godze na takie stawianie sprawy dokladnie z tego powodu, o ktorym piszesz. Mysle,ze moze jakis procent wychodzi z tego na zawsze, wszystko zalezy od tego jak sie zyje, ile jest stresu, co w nas siedzi, co przepracowujemy. Nie bede pisac ludziom,ze napewno sie wylecza bo nie bede roztaczac sielankowych wizji podczas gdy to jest naprawde powazny problem. Przedstawiam temat taki jaki jest jak wiele innych w zyciu, ktore takze przez specjalistow uwazane sa za "do konca zycia". Od czlowieka zalezy jak podchodzi do problemow. Gdyby sie chcialo ludziom radzic w taki sposob jak piszesz to z tego forum nie zostaloby juz nic. Napisz do Ministerstwa by nie pisali wiecej na paczkach papierosow "palenie zabija" - to dopiero jest sugestia.