"Zarozumiała? Tak o mnie mówią. Ja po prostu jestem szczęśliwa i nie wiem, dlaczego miałabym to ukrywać!"
Haha, Eileen, uwielbiam Cię!!! 
Poprawiałam tekst na głupich wordowych poprawkach technicznych (przestaw numerek przypisu, przesuń akapity, zrób kursywę, ble ble ble), których nienawidzę (ale trzeba, bo bez tego nie pójdzie do publikacji
).
I wypiłam pinacoladę i szumi mi w głowie 
No i u lekarza byłam, ale to już nie przyjemność.
Ale jutro:
wstaję o 8-9 (dla mnie blady świt) 
robię naturalne spaghetti, bo kupiłam rukolę i bazylię, mam pomidorki z rodzicielskiego ogrodu, makaron razowy i mam nadzieję, że wyjdzie czad 
No i zaczynam nowy tekst i myślę że jak skończyłam brać Gripex 48 godzin temu to wreszcie będę mogła znowu ćwiczyć Mel B na pompowanie pośladków
(ona jest genialna, cały czas się drze: "pump your bum everyone!"
no i zafarbuję włosy
A na wieczór książka.
Ja najbardziej zadowolona z siebie jestem wtedy kiedy robię wszystko tak na maxa że jestem potem zjechana jak wół. Wiadomo, że nie 365 dni w roku, ale takie dni mi pokazują, że dużo potrafię.
Czuję jesień i mi trochę smutno w związku z tym. Zawsze jest mi smutno, jak robi się szybciej ciemno, a niedługo już będzie ciemno o 18, potem 17, potem 16... eh. ale postanowiłam sobie, że w tym roku nie będzie żadnego jesiennego doła ANI CHWILĘ. Trzeba się cieszyć życiem, a każda pogoda jest piękna jak się do niej odpowiednio podejdzie 
Ale z drugiej strony to że będzie ciemniej i zimniej oznacza że zbliżamy się do świąt
Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju święta to jestem typową hedonistką i jestem wdzięczna rodzicom za to że akurat w tym aspekcie tak mnie wychowali, bo moim zdaniem bardzo smutne jest jeśli dla kogoś święta kojarzą się z obowiązkami, robotą i zmęczeniem, a nie z radością. Nie jestem specjalnie wierząca (znaczy tak - nie kwestionuję że Bóg może istnieć, ale nie praktykuję i nie uważam że cieszenie się życiem jest złe, a takie są dla mnie zakazy kościoła katolickiego). Dla mnie każde święta to po prostu zabawa, podchodzę do nich dziecinnie i mam nadzieję że właśnie tak będę podchodzić całe życie. Wielkanoc to kurczaczki, listopad to halloween (wiem, kontrowersyjne, ale ja się lepiej czuję psychicznie jak udziela mi się zabawa niż jak udziela mi się smutek), a Boże Narodzenie to już w ogóle 
W zeszłym roku wpadłam właśnie w szał zakupów bożonarodzeniowych - kupiłam poszewki z reniferami, kocyk w zimowy wzór, masę świeczek w kolorze bordowym i ciemnozielonym, piżamkę (taki komplet - czerwone spodenki, czerwona koszulka, stylizowane na mikołajkę
), świąteczne kubki, masę ozdób i nie mogę się doczekać aż to znowu wyciągnę.
Wydaje mi się że ludzie właśnie gubią typową zabawę i radość świąt. Biegają za zakupami (ja lubię zakupy, bo wtedy robię właściwie tylko prezentowe i ozdobowe i robię je duuużo wcześniej), sprzątaniem, rekolekcjami, pieczeniem, gotowaniem, a nie mają czasu się po prostu POBAWIĆ. Mam wrażenie że amerykanie bardziej to potrafią, przynajmniej jeśli chodzi o dekoracje. Ja tam dekoruję CAAAAŁEEEE mieszkanie. I to dosłownie CAŁE. Nie omijam kuchni i łazienki. Słucham wtedy tylko swiatecznych piosenek (mój number one to "all I want for christmas is youuuuuuuuuu"
) i po raz setny oglądam świąteczne filmy. I to jest jedyny moment w roku kiedy lubię włączać TV - a najbardziej kocham reklamę whiskasa z let it snow w tle
I uwielbiam obdarowywać ludzi w okresie przedświątecznym drobnymi świątecznymi słodkościami. W zeszłym roku wyjechałam do opiekuna koła naukowego z czekoladowymi bombeczkami z nalewanym alkoholem w środku
Się chłop zdziwił
Ale to pierwszy mój "nauczyciel" (w cudzysłowie, bo to jednak wykładowca) który jest dla mnie tak po prostu dobry dobry dobry i którego mam potrzebę obdarowywać takimi pierdółkami i smakołykami
Ale ludzie w okresie przedświątecznym wydają mi się trochę smutni.... zamiast iść na ten jarmark który jest co roku, posłuchać tej Mariah Carey, poprzymierzać puchate czapy, wypić grzańca na mrozie na tym jarmarku, zjeść gorącego oscypka i trochę się z tego pocieszyć to gonią z taką samą miną jaką i mają na pogrzeby. Nie chciałabym tak.
Aaaa laski, wpadł mi do głowy genialny pomysł, który wcielę w życie w grudniu - jarmarki w Berlinie! 