Nigdy wcześniej się nie udzielałem na forach, a szczególnie w takich sprawach, ale pomyślałem, że warto spróbować. Otóż sprawa jest taka, że jakieś 2 miesiące temu na jednym z portali randkowych poznałem dziewczynę z Ukrainy. Wiem, wiem, pewnie spytacie się dlaczego akurat Ukrainkę, skoro tyle fajnych dziewczyn jest w Polsce
Napisałem do niej tak, tylko z ciekawości, a może po prostu chciałem spróbować czegoś nowego, bo spotykałem się już z wieloma polskimi dziewczynami, żeby nie było ![]()
Ale przechodząc do rzeczy po jakimś czasie pisania przez internet, w końcu nadszedł dzień spotkania. Zaprosiłem ją na kawę i wbrew moim obawom dogadaliśmy się po Polsku bez problemu
Rozmawialiśmy na różne tematy, jak to na pierwszych spotkaniach, aby się poznać
Było bardzo sympatycznie, ale nie liczyłem na to, że coś z tego będzie, bo nie sprawiała wrażenia bardzo zainteresowanej. Pożegnaliśmy się i każdy wrócił w swoją stronę. Potem do niej napisałem, że było mi miło i czy bezpiecznie wróciła do domu.
Po kilku dniach zaprosiłem ją do kina, chociaż wiem, że to nie najlepszy pomysł na początku znajomoci
Przed seansem jeszcze zjedliśmy lody, a w drodze do kina nauczyłem ją kilka figur salsy. Kurs nie poszedł całkiem na marne
O ile na pierwszym spotkaniu tego nie zauważyłem, o tyle na drugim z każdą chwilą czułem do niej coraz większą sympatię. Pomijając to, że była piękna i w moim typie, miała słodki głos i była taka miła, że rozpływałem się z każdą chwilą. Do tej pory jeszcze nie trafiłem na taką dziewczynę poznaną przez internet. Po seansie odprowadziłem ją na przystanek i znowu na pożegnanie przytuliłem ją, bo nie mogłem się odważyć na coś więcej. Zapomniałem wspomnieć, że jestem raczej nieśmiały przy kobietach
Wstępnie umówiliśmy się, że następnym razem pójdziemy na kręgle.
Ostatecznie w kolejny weekend zaprosiłem ją do restauracji z fajką wodną.. tak wyszło, ale podobno kobiety lubią być zaskakiwane
Także rozmawialiśmy ze sobą w atmosferze egzotycznych zapachów, chociaż wydawało mi się, że ją nudzę, bo czasem dyskretnie ziewała, ale na poprzednich spotkaniach też to się jej zdarzało... nie jestem mocny w podrywaniu, więc w sumie mnie to nie dziwi
Postanowiłem, że wyjdziemy na spacer, trochę odetchnąć świeżym powietrzem. W tym czasie dowiedziałem się, że za tydzień wyjeżdża z mamą na 2-3 miesiące do domu do Ukrainy. Trochę mnie to zmartwiło, chociaż nie dałem tego po sobie znać. W końcu przyszedł czas na pożegnanie. Przytuliłem ją do siebie i gdy już miała iść, wróciła do mnie i rzuciła mi się w ramiona. Tym razem przytuliłem ją mocno do siebie i staliśmy tak wtuleni jakiś czas. Nie odważyłem się jej pocałować (wiadomo, nieśmiały, lelum polelum, czy jak to tam chcecie nazwać
), zresztą potem jej napisałem, że załowałem, że jej wtedy nie pocałowałem, ale odpisała, że jeszcze będzie okazja. Przed jej wyjazdem chciałem się jeszcze raz z nią spotkać i pożegnać się z nią na dworcu, ale odpisała, że spotkamy się kiedy wróci.
Zacząłem się zastanawiać, czy utrzymywać z nią kontakt przez ten czas, ale chyba nie za bardzo tego chce. Napisałem do niej raz po wyjeździe i raczej odpowiadała zdawkowo, ale akurat przez internet za bardzo jej to pisanie nie szło, bo używała translatora, więc pomyślałem, że może się tego wstydzi i woli spotkania na żywo. Po kilku dniach znowu do niej napisałem, ale nie odpowiadała, potem jeszcze raz i znowu to samo. W końcu pomyślałem, że raczej nic z tego nie będzie. Mimo, że mówiła, że nie ma chłopaka to z fb wiem, że nadal utrzymuje kontakt ze swoim byłym (który jest Arabem
). Także postanowiłem, że napiszę do niej ostatni raz. Napisałem, że mnie zauroczyła i bardzo ją lubię i czy nie chciałaby się jeszcze ze mną spotykać. Po jakimś tygodniu w końcu odpisała, że nie ma nic przeciwko i że odezwie się kiedy wróci. Teraz jestem w kropce, bo nie wiem czy jest sens na nią czekać. Przez te 2 miesiące pewnie zdąży o mnie zapomnieć, tym bardziej, że nie chce utrzymywać kontaktu.
Wiem, że kiepski ze mnie randkowicz i najlepiej iść zgodnie z zasadą "nie ta to inna". Tylko, że tak właśnie do tej pory robiłem. Spotykałem się z dziewczynami, zwykle kończyło się to na pierwszej randce i gdy widziałem, że nie jest zainteresowana, to zaczynałem pisać z kolejną. Tylko nie można tak w nieskończoność, w końcu trzeba powalczyć... tylko pech chciał, że gdy w końcu zaczęło mi iść, to ona musiała czmychnąć na Ukrainę
![]()