Witam was,
Nie wiem co robić. Jestem z facetem od 8 lat, jesteśmy małżeństwem. Mamy 2,5 letnie dziecko. Trzy miesiące temu dowiedziałam się, że od 2,5 roku ma romans. Zaczął się z nią spotykać, gdy ja byłam w 8 miesiącu ciąży. Przeżyłam totalny szok, w życiu bym się nie domyśliła. Oczywiście teraz widzę wiele rzeczy, na które powinnam zwrócić uwagę i zorientować się wcześniej. Ale tak bardzo mu ufałam, że nie przeszło mi to przez głowę. Kazałam mu się wyprowadzić, co też zrobił. Wynajął niedaleko mieszkanie,a by móc się widywać często z dzieckiem. Zerwał kontakt z tamtą dziewczyną. Przeczytałam nawet maila, gdzie pisze, że nie chce mieć nigdy więcej z nią nic wspólnego i aby do niego więcej nie pisała, nie dzwoniła, że nie chce jej już nic tłumaczyć. Całkowicie się załamał. Mówi, że tylko ja się liczę i zrobi wszystko, aby to naprawić. Mówi, że się pogubił w życiu i zaślepiła go ta znajomość, ale teraz jasno widzi, że to nie było tego warte, że kocha tylko mnie i nasze dziecko. Zawsze myślałam, ze w takiej sytuacji kopnę faceta w tyłek i po sprawie. Jednak nie potrafię podjąć żadnej decyzji. Nie potrafię myśleć o rozwodzie. I nie potrafię dać mu teraz szansy, bo strasznie mnie to boli. Kocham go, ale nie mogę znaleźć miłości w jego postępowaniu, choć twierdzi, że zawsze mnie kochał. Nie potrafię zrozumieć dlaczego to robił i to w takim momencie w naszym życiu, kiedy pojawiło się dziecko. Zresztą drugie było teraz w planach, więc raczej nie planował do niej odejść. Mówi, że był zbyt słaby, aby tamto zakończyć choć wiele razy chciał. I co ja mam teraz zrobić? Spróbować ułożyć sobie życie na nowo? Czy uwierzyć w to wszystko i wybrać chyba jednak trudniejszą drogę ku wybaczeniu? Dodam, że jestem niezależna finansowo, mam dobrą pracę, mam przyjaciół, rodzinę, więc nie chodzi tu o strach jak ja sobie sama poradzę. Wiem, że bym sobie poradziła. Chodzi tylko o odnalezienie szczęścia i właściwej drogi życiowej.
Dodam, że jestem niezależna finansowo, mam dobrą pracę, mam przyjaciół, rodzinę, więc nie chodzi tu o strach jak ja sobie sama poradzę. Wiem, że bym sobie poradziła
Ty tak. A on? Odpowiedz sobie szczerze. Romans trwający ponad dwa lata... Na zasadzie: nie kcem ale muszem...
Gdybyś się nie dowiedziała zapewne dalej by ten romans ich trwał.
Decyzja do Ciebie należy rzecz jasna.
Znam podobną sytuacje - niestety sytuacja z powtórzyła z romansem ( z inną dziewczyną) po jakimś czasie.
Każdy tak gada że kocham, pogubiłem sie itp- typowe gadaki na obronę i strach.
Ludzieee jesteśmy dorośli - nikt Nas do niczego nie zmusza- nikt nikomu na siłę nie wchodzi do łóżka.
.
Tylko dojrzały dorosły człowiek liczy się z konsekwencjami swoich czynów.
Hmmm ciekawe czy on by Tobie wybaczył / - czy chciałby sypiać z Tobą i z myślą że przez taki długi czas przytulałaś, całowałaś itp innego
Swoją drogą fatalnie potraktował tamtą dziewczynę. Tak się spraw nie kończy - zwłaszcza że to nie był wybryk jego typu - sex po dyskotece itp.
Ułóż życie na nowo bez niego. Jestem po rozwodzie, mąż zdradzał mnie przez 5 lat. Niszczył mnie psychicznie a teraz.........żyję pomimo że dalej mnie wykańcza a mieszka ze swoja kochanką. Głowa do góry i do przodu. Życzę Ci powodzenia a jemu no cóż .....
Zerwał kontakt z tamtą dziewczyną. Przeczytałam nawet maila, gdzie pisze, że nie chce mieć nigdy więcej z nią nic wspólnego i aby do niego więcej nie pisała, nie dzwoniła, że nie chce jej już nic tłumaczyć. Całkowicie się załamał. Mówi, że tylko ja się liczę i zrobi wszystko, aby to naprawić...............choć twierdzi, że zawsze mnie kochał.
Żałosne są takie argumenty zdradzających - "całkowicie się załamał" czym? tym, że prawda wyszła na jaw, jak przez 2,5 roku bzykał na boku to nie był załamany? Hipokryta.
"zerwał natychmiast, nie chce już mieć z nią nic wspólnego" - cóż za stanowczość, biedny, zmanipulowany przez kochanką misio, a jednak można było zerwać? - o ile to prawda.
2,5 roku, to kawał czasu, to już nie romans, a podwójne życie, jak w tej sytuacji wierzyć w zapewnienia o miłości do żony?
szklaneczka, uważam, że nie powinnaś przyjmować go z powrotem w najbliższym czasie, bo poczuje się bezkarny.
Trudno jest cokolwiek doradzić, decyzja należy do Ciebie. Twój problem jest podobny do wielu tutaj, poczytaj, posłuchaj rad osób, które znalazły się w analogicznej sytuacji, bardzo Ci współczuję.
To nie był jednorazowy wybryk. I to mogłabym wybaczyć. Rozumiem, alkohol i chwila zapomnienia. Jeśli by naprawdę tego żałował.
Ale 2, 5 roku romans ?! W życiu !
Ty zmęczona opieką zasypiałaś a on zmęczony seksem z inną kobietą.
Wygoń go. Jesli poradzisz sobie finansowo to tym bardziej.
Niech straci żonę, rodzina się rozpadnie a on niech teraz idzie bzyka inne.
Ty ułożysz sobie nowe życie, pełne miłości , bez zdrad.
To nie był jednorazowy wybryk. I to mogłabym wybaczyć. Rozumiem, alkohol i chwila zapomnienia. Jeśli by naprawdę tego żałował.
Ale 2, 5 roku romans ?! W życiu !
Ty zmęczona opieką zasypiałaś a on zmęczony seksem z inną kobietą.
Wygoń go. Jesli poradzisz sobie finansowo to tym bardziej.Niech straci żonę, rodzina się rozpadnie a on niech teraz idzie bzyka inne.
Ty ułożysz sobie nowe życie, pełne miłości , bez zdrad.
Dokładnie TAK
Zerwał kontakt z tamtą dziewczyną. Przeczytałam nawet maila, gdzie pisze, że nie chce mieć nigdy więcej z nią nic wspólnego i aby do niego więcej nie pisała, nie dzwoniła, że nie chce jej już nic tłumaczyć.
I pewnie go Tobie pokazał? Po co?
Nie mowie juz o tym co ta dziewczyna poczula. Przeciez mozliwe, ze sie zaangazowała.
Uwazam, ze jego skrucha wiąże się scisle nie ze stratą Ciebie a zycia jakie przy Tobie miał. Pomyśl, gdzie on znajdzie taką kobietę przy której bedzie mogl romansowac taki szmat czasu.
szklaneczka napisał/a:Zerwał kontakt z tamtą dziewczyną. Przeczytałam nawet maila, gdzie pisze, że nie chce mieć nigdy więcej z nią nic wspólnego i aby do niego więcej nie pisała, nie dzwoniła, że nie chce jej już nic tłumaczyć. Całkowicie się załamał. Mówi, że tylko ja się liczę i zrobi wszystko, aby to naprawić...............choć twierdzi, że zawsze mnie kochał.
Żałosne są takie argumenty zdradzających - "całkowicie się załamał" czym? tym, że prawda wyszła na jaw, jak przez 2,5 roku bzykał na boku to nie był załamany? Hipokryta.
"zerwał natychmiast, nie chce już mieć z nią nic wspólnego" - cóż za stanowczość, biedny, zmanipulowany przez kochanką misio, a jednak można było zerwać? - o ile to prawda.
2,5 roku, to kawał czasu, to już nie romans, a podwójne życie, jak w tej sytuacji wierzyć w zapewnienia o miłości do żony?
szklaneczka, uważam, że nie powinnaś przyjmować go z powrotem w najbliższym czasie, bo poczuje się bezkarny.
Trudno jest cokolwiek doradzić, decyzja należy do Ciebie. Twój problem jest podobny do wielu tutaj, poczytaj, posłuchaj rad osób, które znalazły się w analogicznej sytuacji, bardzo Ci współczuję.
Zgadzam się.
Przemyśl to dokładnie.
Jej mi akurat wcale nie jest szkoda. Ona też przez cały ten czas była w związku i zdradzała swojego faceta.
no ok
Ale pewnie jakieś tam rozmowy o uczuciach były a teraz tak ja potraktował.
To długi okres czasu - uczucie sie zapewne jakieś pojawiło między nimi.
On jest niewarty ani Ciebie ani jej