Witam
Od jakiegoś czasu nachodzą mnie myśli, że tak na prawdę nic nie ma sensu.,
Po co dbać o urodę, skoro i tak kiedyś przeminie?
Po co kogoś kochać, skoro kiedyś rozdzieli nas życie lub śmierć.
Nic w życiu nie jest trwałe, nie mogę tego zaakceptować. I tak wszystko się kiedyś skończy, więc na niczym mi nie zależy.
Moja miłość jest dla mnie udręką, nic w moim życiu nic nie wygląda tak jak bym chciała. Mam już dość
2 2015-07-16 15:09:52 Ostatnio edytowany przez BantrothThane (2015-07-16 15:10:23)
Troszkę pisałaś o trudnej sytuacji związanej z twoim chłopakiem, coś się zmieniło? Opisz, co się stało, może Ci to jakoś pomoże, a nam da okazję, by Cię wesprzeć.
Z samego tytułu można wywnioskować jedno,że gdzieś się w życiu pogubiłaś i gdzieś tam głęboko w swoim umyśle wiesz,że takie myślenie Cię niszczy. Można stwierdzić,że to taki rozpaczliwi krzyk o pomoc(sam to przechodziłem i czasami mam nawroty stanów depresyjnych). Tak jak pisał kolega wyżej opisz swoją sytuację,co się takiego stało,że zamieściłaś taki temat?.
Powiedzmy, że przechodziłam coś podobnego. Ja oczekiwałam od życia jakiejś niezaprzeczalnej prawdy, jakiegoś ideału i czegoś czemu mogłabym się stuprocentowo poświęcić, nie tracąc co chwilę sensu tego co robię. Życie jest bez sensu, nie istnieje żadna niezaprzeczalna prawda i nic co zrobisz nigdy nie będzie perfekcyjne, bo nie ma nawet jednej definicji perfekcji. Ale jaką masz alternatywę? Alternatywą jest śmierć, kt?ra w przeciwieństwie do życia nie daje Ci już żadnych możliwości. Życie to możliwości. Nieidealne, bo nieidealne, ale zawsze jakieś. Więc pozbieraj się z ziemi i zacznij coś robić ze swoim życiem. Nie będzie jak w bajce, ale przynajmniej zdarzy Ci się być co jakiś czas szczęśliwą.
Najbardziej boli mnie sytuacja z chłopakiem. Kochamy się ale nie widzimy możliwości bycia ze sobą, bo każde chce czegoś innego. On chce mieć dom i dzieci, ja chcę kariery zawodowej i własnego mieszkania dla siebie. Tego nie da się pogodzić a żaby zerwać za bardzo się kochamy, mam dość czekania na to co ma być. Chcę choć trochę pewności.