Mój chłopak powiedział, że ma wątpliwości czy mnie kocha, potrzebuje czasu i spokoju żeby wszystko przemyśleć bo w tym momencie nie wie czego chce. Od niedzieli nie odzywamy się do siebie. Strasznie mnie korci żeby napisać, ale wiem, że nie mogę bo nie chcę się narzucać. Ciężko wytrzymać w takiej niepewności. Czy któraś z Was miała podobnie i skończyło się to dobrze ?
Hej, nie chce Cie smucic ale cos musi byc u Twojego chlopaka na rzeczy skoro tak mowi. Mieliscie ostatnio jakies problemy w zwiazku ? Moze ktores z Was nie spelnia oczekiwan co do partnera/partnerki
Ostatnio trochę się kłóciliśmy, nie o jakies poważne rzeczy. Jakiś czas temu powiedział, ze za bardzo naciskam na niego z wyznaniami miłości. Jemu z trudem przychodzi mówienie o uczuciach, a ja bardziej tego potrzebuje zwłaszcza, ze widujemy się tylko weekendami. On ma też teraz pewne problemy rodzinne. Powiedzial mi ostatnio, że potrzebuje spokoju i czasu bo nie wie czego chce o siebie, ode mnie, od naszego związku i w ogóle od życia.
Samo to ze on Tobie mowi ze za bardzo naciskasz z wyznaniami milosci jest juz podejzane, zaden normalny chlopak tak nie odpowiada do swojej dziewczyny tylko ja za to przytula i jej wyraza swoja milosc. Cos jest na rzeczy ze on ingeruje w to zeby Wasz zwiazek sie rozpadl, bo nawet jak ma problemy rodzinne to powinien szukac wsparcia u Ciebie jak by mu naprawde na Tobie zalezalo
Więc co mam zrobić ? Nie odzywać się tylko czekać jak on się odezwie ? Czy odezwać się i powiedzieć, że to koniec ?
Gdy się widywaliśmy to nigdy nie miałam wątpliwosci, że mnie nie kocha. Czułam to wszystko w jego gestach ale na odległość, przez telefon z trudem przychodziło mu okazywanie swoich uczuć. Ostatnio powiedziałam mu, że go kocham a on pocałował mnie i powiedział, ze wie, zażartowałam a gdzie jest ja Ciebie też ? A on, że czasami ma wątpliwosci czy mnie kocha, że czasami czuje taką pustkę bez żadnych uczuć.
Moim daniem powinnas sie z nim spotkac np dzisiaj, albo jutro i stanowczo pogadac o Waszym zwiazku. czy mu zalezy czy nie i jak widzicie swoja przyszlosc i wtedy podjac decyzje czy to ma jaki kolwiek sens
Poczekam jeszcze kilka dni, o ile wytrzymam. Niech ma ten czas na zastanowienie
9 2015-07-14 17:04:23 Ostatnio edytowany przez adasko (2015-07-14 17:04:46)
Mogę tylko współczuć - cóż mogę powiedzieć, w końcu jestem facetem. Ale przez kilka miesięcy sam czekałem na takie słowa "kocham Cię". Niestety usłyszałem "zakochałam się"... i nie chodziło o mnie. Życie w nadziei jest złe - teraz albo nigdy, czekanie w niecierpliwości potęguje tylko późniejszy ból w razie niepowodzenia..
Niepewność jest najgorsza... Sama wielokrotnie byłam w takiej sytuacji i chyba znowu jestem.
Masz dwa wyjścia - albo spotkać się z nim i szczerze porozmawiać, albo, co moim zdaniem lepsze - odpuścić i zająć się swoim życiem. Spotykaj się ze znajomymi, baw się, ciesz życiem. Jeśli mu na Tobie zależy, to takie leciutkie "olanie go" spowoduje, że zatęskni za Tobą, zobaczy, że masz też życie poza nim, zaintrygujesz go na nowo. Spróbuj może tak
I staraj się nie smucić (wiem, wiem, łatwo się mówi...), ale jeśli ktoś jest nam przeznaczony, to prędzej czy później będziemy z tą osobą. I uwierz w siebie! Pewność siebie jest sexy... ![]()
Ostatnio oboje mieliśmy ciężki okres w życiu. On znalazł nową pracę, która wymaga poświęceń. Często mi się żalił, że nie ma czasu dla siebie a ja byłam zła, że to mi poświęca za mało czasu, a przecież codziennie do mnie dzwonił. Ja ostatnio też byłam poddenerwowana sesja, praca. To wszystko się tak nałożyło na siebie. Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że jest trochę w tym mojej winy, za bardzo na niego naciskałam.
Jezeli naciskasz na niego z rozsadkiem to nie powinno mu to wcale zaszkodzic, a jezeli jest to toksyczny zwiazek no to mozliwe ze dlatego sie zastanawia
3 dni bez żadnego kontaktu, mam już dość tej niepewności, odezwać się, czy nadal czekać ?
Moim zdaniem to nie dopuszczalne żeby czekać pokornie aż chłopak da ci wyrok : kocham cie albo cie nie kocham. Męczysz się bo czekasz na odpowiedź pana i władcy. Wybacz ale to tak wygląda. Normalny człowiek nie będzie męczył swojego partnera takim oczekiwaniem. Bardzo prawdopodobne że kogoś poznał a ciebie chce mieć w obiegu. ewentualnie ma cię aż tak gdzieś że nie chce mu się nic napisać. W normalnym związku się rozmawia wyjaśnia, dochodzi do czegoś wspólnie, a nie takie zachowanie... Ja bym zadzwoniła i powiedziała mu, że podjęłam za niego decyzję o rozstaniu ponieważ nie mam zamiaru czekać na jego wielkie przemyślenia. Zresztą jak można w 3 dni dojść do tego czy się kocha czy nie? Czy chce się walczyć czy nie?
wiem, że 3 dni to za krótko, mówił mi że potrzebuje czasu żeby to wszystko naprawić ale jak to naprawić skoro ze sobą nie rozmawiamy
i wszystko jasne, rozstaliśmy się, chciał przerwy, powiedział, że jak mamy być ze sobą to będziemy
Ja wychodzę z założenia, że jak pojawiają się takie wątpliwości to zaczyna się równia pochyła ku rozpadowi. Jeszcze jak padają stwierdzenia "daj mi trochę czasu" no to już kaplica. Sorry za dosadność. Ktoś tu słusznie zauważył, że istnieje możliwość, że wpadł mu ktoś w oko, ale chce mieć "koło ratunkowe". Więc każe Ci czekać, aż sobie z tamtą ułoży i wtedy złoży Ci "wypowiedzenie". Nie jest to pewne, ale faktycznie taka możliwość istnieje, bo nie takie scenariusze świat widział.
Niemniej jednak tak jak powiedziałem... jak zaczynają się tak poważne wątpliwości to już równia pochyła. Z takich wątpliwości rzadko wychodzi coś pozytywnego.
Zatem jak mawia klasyk - Życie
tylko jak teraz sobie poradzić ? ani ja ani on nie czuliśmy się ostatnio szczęsliwi ale myśle, że trochę szkoda wszystko kończyć i czekać jedynie na to co przyniesie czas. Mam żal do niego o to, że w ogóle nie walczył, wydaje mi się, że jest szansa ale on myśli inaczej. Nie zamierzam go przekonywać i prosić. Nie wiem tylko jak to wytrzymam, bardzo go kocham..
W miłości niestety tak jest, że nic na siłę. A raz okaleczone uczucie wątpliwościami nigdy nie będzie takie samo. Zdrowe i prawdziwe uczucie przerw nie potrzebuje, a przynajmniej nie takich przerw jaką Wy sobie fundujecie. Taka przerwa oznacza, że uczucia nie ma i już. Dlaczego? Bo to takie uczucie doraźne, może zapasowe na zasadzie, jak mam potrzebę (może bzyknięcia) to wracam, a jak mi się nudzi to odchodzę i szukam innych wrażeń... takie traktowanie drugiej osoby jak zabawkę.
Minęło kilka dni, pogadaliśmy. On chce żebym mu dała czas, kilka tygodni na przemyślenia. Jesteśmy w związku na odległość i według niego to nie ma dłużej sensu, bo to tylko nas od siebie oddala. Wie, że to on musi się na coś zdecydować, rzucić dobrą pracę, sprzedać mieszkanie, zacząć wszystko od nowa. Wydawało mi się, że dobrze radziliśmy sobie w takim związku. Powiedział, że albo będziemy razem mieszkać w jednym mieście albo nie będziemy razem, bo tak naprawdę przez ostatni rok żyliśmy osobno.
Witaj. Nie chcę Cię martwić, ale na Twoim miejscu nie robiłabym sobie zbyt wielkich nadziei.
Według mnie facet ewidentnie chciał zakończenia relacji, ale za bardzo nie wiedział, co i jak Ci powiedzieć, więc sobie wymyślił, że będzie Cię trzymać w niepewności, aż sprawa sama ucichnie i stracisz zainteresowanie.
Zastanów się, może lepiej Ci będzie bez niego?
Może i będzie lepiej. Tylko znowu ta niepewność i mimo wszystko nadzieja...
23 2015-07-21 22:05:29 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-07-21 22:05:51)
Może i będzie lepiej. Tylko znowu ta niepewność i mimo wszystko nadzieja...
Wiesz, moim zdaniem w prawdziwej miłości nie ma miejsca na niepewność i wątpliwości.
Albo się kogoś kocha, albo nie.
Będzie Ci łatwiej, jeśli przestaniesz czekać na jego ruch. Zajmij się czymś innym.
24 2015-07-21 22:06:05 Ostatnio edytowany przez wikuś777 (2015-07-21 22:08:44)
ale w głowie mi się nie mieści, że robiłby jakieś takie intrygi z tym wszystkim, nigdy mnie nie okłamał, zawsze był szczery.
ale w głowie mi się nie mieści, że robił by jakieś takie intrygi z tym wszystkim, nigdy mnie nie okłamał, zawsze był szczery.
Może po prostu ma dość związku na odległość. Może jego miłość jest za słaba, by to przetrwać. Może... 100 tysięcy powodów.
26 2015-07-21 22:12:03 Ostatnio edytowany przez wikuś777 (2015-07-21 22:12:36)
Masz racje, gdybym była naprawdę ważna nie byłoby żadnego powodu. Ciężko się będzie teraz pozbierać, zwłaszcza, że nie było tego oficjalnego ,,koniec" ale jakoś dam radę, a on będzie jeszcze żałował tego co stracił.
Masz racje, gdybym była naprawdę ważna nie byłoby żadnego powodu. Ciężko się będzie teraz pozbierać, zwłaszcza, że nie było tego oficjalnego ,,koniec" ale jakoś dam radę, a on będzie jeszcze żałował tego co stracił.
Takie nastawienie bardziej mi się podoba ![]()
Musisz wierzyć w siebie. Jesteś wartościową osobą i nie zapominaj o tym. Nie wyszło, bywa.
Jak to mawiają, po burzy zawsze wychodzi słońce. Nadejdą i dla Ciebie dni radości.
Więc co mam zrobić ? Nie odzywać się tylko czekać jak on się odezwie ? Czy odezwać się i powiedzieć, że to koniec ?
Dokładnie - nic nie mów. On musi sam zdać sobie sprawę, ze mu zależy - każdy kontakt z twojej strony to jakbyś krzyczała mu w twarz 'jestem żałosna'
Dodam kilka słów. Związek na odległość jest trudny i trzeba się z tym liczyć. Łatwiej tu o kryzysy i nie jest prosto je załatać. Czasem spotkanie nie będzie możliwe po ostrej kłótni. Po 4 latach w takim związku wiem, czym to pachnie.
Chłopak mógł zwątpić, to nie trudne w takim związku. Nie wieszałbym na nim od razu psów.
Totalnie za jeżeli chodzi o to, byś ruszyła do przodu. Zajęła czymś, sobą.
Dodam kilka słów. Związek na odległość jest trudny i trzeba się z tym liczyć. Łatwiej tu o kryzysy i nie jest prosto je załatać. Czasem spotkanie nie będzie możliwe po ostrej kłótni. Po 4 latach w takim związku wiem, czym to pachnie.
Chłopak mógł zwątpić, to nie trudne w takim związku. Nie wieszałbym na nim od razu psów.Totalnie za jeżeli chodzi o to, byś ruszyła do przodu. Zajęła czymś, sobą.
Też byłam w takim związku, 3 lata... Dzieliło nas ponad 2000km, ale żadne z nas nie miało wątpliwości.
Może faktycznie to chwilowe, ale Autorka nie powinna czekać jak piesek, tylko rozwijać siebie, dbać o siebie i cieszyć się życiem.
Autorka nie powinna czekać jak piesek, tylko rozwijać siebie, dbać o siebie i cieszyć się życiem.
Zgadzam się, jednak mam wrażenie, że wyrok na chłopaka padł za szybko. Nie chodzi mi o to, żeby na siłę na niego czekała, ale też pasuje zrozumieć, że czasem przychodzi kryzys, nawet, jak bardzo się kogoś kocha.
Cynicznahipo napisał/a:Autorka nie powinna czekać jak piesek, tylko rozwijać siebie, dbać o siebie i cieszyć się życiem.
Zgadzam się, jednak mam wrażenie, że wyrok na chłopaka padł za szybko. Nie chodzi mi o to, żeby na siłę na niego czekała, ale też pasuje zrozumieć, że czasem przychodzi kryzys, nawet, jak bardzo się kogoś kocha.
Przecież nie musi go skreślać. Aczkolwiek powinna sobie uświadomić, że życie bez niego to dalej życie. I tak samo piękne.
Dziękuje Wam za wszystkie rady ![]()
Długo czekać nie musiałam. Zadzwonił wczoraj, powiedział, że źle mu beze mnie, że mnie kocha i jeżeli pozwolę to chciałby zacząć wszystko od nowa. Mówił, że dużo musimy zmienić i oboje pracować nad tym żeby nam się udało ale wystarczy tylko jedno moje słowo, a zacznie szukać pracy w moim mieście.