Witam wszystkie beztroskie i te mniej na nowym watku.Chcialam opisac moja codzienna walke w malzenskim zaciszu, pozornie wszystkim wydajacym sie dookola cudownym malzenstwie,mamy wszystko ,a raczej wszystko jest mojego meza bo to on jest motorem naszych finansow, a ja jestem tylko dodatkiem , ktory moze ugotowac, posprzatac ,zajac sie dzieckiem ,pozalatwiac sprawy urzedowe i birowe niby tak wiele ale dla mojego meza i jego rodziny(mieszkam z tesciami) jestem nikim i niczym bez prawa glosu ,bez przyjaciol , bez rodziny nawet siostra nie moze przyjechac bo jest nieakceptowana przez otaczajaca mnie rodzine meza. Po slubie juz 10 lat i gdyby nie mala nie bylabym tu ani minuty dluzej. Relacje codzienne nasze to moze piec zamienionych ze saba zdan.Kiedys probowalam rozmawiac teraz juz nie ile mozna probowac nawiazac kontakt tydzien ,miesiac ,rok ,kilka lat?
Licza sie tylko pieniadze lepszy samochod jeden, drugi ... i nic wiecej.Zatanawia mnie to jak wiele trzeba ich miec zeby powiedziec stop to nie o to chodzi w zyciu . Stac nas na wszystko (MOJEGO MEZA)a nad morzem i w gorach bylam raz i nigdy nigdzie wiecej, zerowycieczek ,przyjemnosci ,wypadow bo liczy sie tylko ciulanie pieniedzy , mala ma 7 lat i jeszcze ani razu nie byla ze mna ani z oim mezem tak razem we trojke na urlopie czy wypadzie weekendowym.Ze mna tak ale nigdy tak razem we troje.Dlatego chcialam napisac ten nowy watek da ludzi ,ktorzy moga poszczycic sie rodzina atmosfera wspolna rozmowa ,nawet czasami klotnia, ale zawsze razem we dwoje, nie osobno zazdroszcze wam i pisze dbajcie o wasze rozmowy ,wasz codzienny kontakt,bycie razem i nie doposcie do cichych dni bo roznie sie to moze skonczyc a bez wspolnej komunikacji pomiendzy soba ani pieniadze ani rzadne inne rzeczy nie beda cieszyc i nadawac zyciu sens............pozdr
1979, mam do Ciebie pytanie. A jak wyglądały Wasze relacje przed ślubem? Było coś, co Cię zaniepokoiło? Czy on się aż tak zmienił?
Nasze relacje przed slubem to jego bogata rodzina i ja sama bez niczego , bez rodziny , bez perspektyw ale z ambibcja i honorem. Na swoje wesele zarbilam sama nikt mi niczego nie dal.Zalozylam firme tesciowa w niej pracowala wszystko bylo oki poki byla kasa, a w tej chwili siedze sama w domu z meze, ktory ma 3 fiirmy, i kupoje anonse i szkam pracy mimo ze on zatrudnia 7 pracownikow i to boli najbardziej.Najbardziej boli ze ja nie mam pracy a on zatrudnia swoja rodzine od brata do ojca a ja jestem nikim ,niczym nic nie znacze ,i na kazdym stopniu wypomina ................ale staram sie miec przymkniete uszy i tego ie slyszec ji tak to jest byc nimi i zyc z dnia na dzien tak poprostu do przodu,,,tylkojak dlugo mozna wytrzymac,,,a moze warto powiedziec stop...moze czas najwyzszy nie podpiasam intercyzy JAK MOJE SZWAGIERKI I POWIEDZIIEC DOSC ..DOSC ALE CO DALEJ???ROZWOD???Podzial jego majatku nie wyobrazam sobie zaczac z jego rodzina bo to bylby chyba koniec>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.takze nie wszystko zloto co sie swieci ,,,,,,,a piewniadze zwycierza wszystko nawet nasza przedmalzenska milosc. ktora byla przeciwko calemu swiatu....
Bardzo przykra historia! Po przeczytaniu Twoich postów trudno mi napisać swoje zdanie na ten temat. Widać nie układa się dobrze.. Nie rozumiem jednego... mąż powinien Cię wspierać... Powinien zatrudnić Cię w firmie, albo, jeśli jest to niemożliwe, ponieważ wszystkie decyzje są podejmowane z Twoimi teściami i w sumie Twój mąż działa pod presją, powinien pomóc Ci ją znaleźć.
Może pokaż, że też jesteś coś warta, zrób coś dla siebie żeby oni to zauważyli. Poszukaj pracy, w końcu skoro miałaś własną firmę na pewno stać Cię na coś więcej jak sprzątanie i gotowanie dla Rodziny Twojego męża! Jestem pewna że Waszej córeczce również nie jest dobrze w takiej sytuacji...
Czy próbowałaś przypomnieć mężowi piękne chwile, może jakieś wspomnienia wzbudzą w nim poczucie winy, może postaraj go wyciągnąć na wymarzony urlop. Jestem pewna, że wyszłoby to Wam na dobre... No ale jak go przekonać?
Nie mam pojęcia co Ci poradzić...
Myślę, że największy błąd to zamieszkanie z rodzicami męża... skoro nie akceptowali Ciebie i od początku były takie relacje między Wami a nie inne, Twój mąż sam powinien Ci zaproponować abyście zamieszkali gdzie indziej.
Witam,
1979- wiesz ja uważam, że to, co pisze Pauliii nie sprawdzi się. Gdyż jak Ty zaczniesz pracować. Pokazywać, że potrafisz zdobyć pracę, zadbać o siebie. I jeszcze dodatkowo jesteś z tego powodu zadowolona. To Twój mąż może szybko Cię sprowadzić na ziemie. Dlatego że zacznie Ci zarzucać, że nie zajmujesz się dzieckiem, domem. Tylko poszłaś do pracy, mimo że niczego Ci nie brakowało. Do tego się odrzucą teściowie utwierdzający go, że Ty właśnie chcesz takim zachowaniem go poniżyć (ODEJŚĆ). Uwierz mi, że takim ruchem sama sobie strzelisz gola. Jeżeli w przyszłości będziesz chciała rozwodu. On Ci to wszystko później wyciągnie i Twoje szanse zmaleją. Owszem powinnaś znaleźć pracę, ale w momencie, kiedy już podejmiesz pewne decyzje. Ja jak pisałem w innym wątku. Nie uważam kasy za priorytet w związku, (choć spotkałem taką osobę, która miała na uwadze tylko kasę). Według mnie najpierw powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie, co chcesz w życiu osiągnąć. Bo moim zdaniem tej rodzinki nie jesteś wstanie przekonać do innych wartości niż mają (kasa). Pytasz ile trzeba ich mieć (samochodów) by powiedzieć STOP. Więc Ci odpowiem. Takie osoby nigdy nie mówią STOP. Apetyt wzrasta w miarę jedzenia. I nie licz, że kiedyś przyjdzie ten moment. Ja osobiście nigdy bym nie chciał pracować w firmie rodziny. To by dla mnie oznaczało, że nie potrafię sam o siebie zadbać. Więc nie masz, czym się smucić.
Zastanów się nad tym, co masz. Zastanów się nad tym, co możesz osiągnąć. I podejmij decyzje. Z tego, co piszesz sama sobie jesteś wstanie świetnie poradzić ze swoim i córki życiem. Ale to musi być twoja decyzja. Nie nikogo innego. Życie w takiej rodzinie to zapewne nie życie tylko wegetacja. Sama pisałaś ze : ja sama bez niczego, bez rodziny , bez perspektyw, ale z ambibcja i honorem?. A oni uważają, że nie możesz się niczemu przeciwstawić, bo gdzie pójdziesz, co zrobisz? I dlatego miedzy innymi sobie na to pozwalają. A Ty nie daj się zastraszać. Masz swoją godność i nie pozwól sobie nią butów wycierać.
pozdrawiam
hej, myślę, że to trudne ale sama powinnaś wybrać..., ja jestem też w nieciekawej sytuacji, jesteśmy...on na wyjazdach a ja tu sama... z pracą, z obowiązkami, ze wszystkim. Tylko, że Bozia dzieci nam nie dała...