Może zacznę od tego że swojego narzeczonego poznałam 3 lata temu. Po po 2,5 latach związku zaręczyliśmy się. Pochodzę z bardzo konserwatywnej rodziny, więc mieszkanie ze sobą przed ślubem w ogóle nie wchodziło w grę. Na szczęście mój narzeczony zaakceptował moje dziwne zasady :-) Więc zdecydowaliśmy się że nie będziemy czekać ze ślubem. Na początku byłam mega szczęśliwa, a teraz 2 miesiące przed dopadł mnie straszny stres.
Wiadomo jak się mieszka bez ślubu to w razie gdy z facetem nie da się wytrzymać można zakończyć związek. Po ślubie nie jest to takie łatwe. Dlatego mam pytanie do was: czy są tutaj jakieś kobietki które też zaczęły mieszkać z facetem dopiero po ślubie? Bardzo bym chciała żebyście opisały swoje doświadczenia, jakie się pojawiają problemy, jak z nich wychodziłyście :-) może mnie to trochę uspokoi :-)
Dodatkowo martwi mnie jeszcze jedna sprawa. Ja będąc na studiach trochę zarabiałam, ale nie miałam stałej pracy. Kilka dni temu skończyłam studia i też nie mogąc nic znaleźć tu gdzie mieszkam, stwierdziłam że będę szukać po ślubie. Mój narzeczony mieszka w dużym mieście więc tam będzie łatwiej. Niestety jestem nieśmiałą, cichą osobą, więc raczej nigdy nie zrobię kariery. Po moich studiach ciężko coś znaleźć, więc pewnie trochę czasu minie jak pójdę do pracy. A już na pewno będę zarabiać dużo mniej niż mój facet. Trochę mnie to stresuje, nie jestem leniwa, zawsze starałam się mieć własne pieniądze, nie wydawałam zbyt dużo, ale boję się że mogę mieć problemy z pracą. Boję się że mój facet negatywnie na to zareaguje. Jak to jest u was w związkach? Czy każdy facet wymaga aby mieć zaradną, ambitną kobietę, która dość mocno zasila domowy budżet?