Aseksualność a miłość. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Aseksualność a miłość.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-07-10 02:58:52)

Temat: Aseksualność a miłość.

Witam.
Od pewnego czasu stoję przed pewnym wyborem, z którym nie bardzo jestem w stanie sobie poradzić. Zaczynam tworzyć fundamenty pod to jakim chcę zbudować swoje życie i kim w przyszłości będę, bo od października wyruszam na studia i rozpocznę, powiedzmy, że już w miarę samodzielny, etap życia. Zawsze wiedziałam kim jestem, kim chcę być i co umieć, miałam swój system wartości i swoje zasady, jednak pewna kwestia ciągle mnie destabilizuje. Jestem aseksualna, a wbrew wszystkiemu jak większość ludzi, mam jakieś potrzeby emocjonalne. Chociaż to też jest kwestia sporna.

Byłam wychowywana w domu, w którym pięcioletnią dziewczynkę strofuje się za płacz czy zbyt entuzjastyczny śmiech i w którym dzieci wychowywano, powtarzając im, że emocje czy popęd płciowy (O popędzie nigdy nie powiedziano mi wprost. Sugerowano mi to jednak, demonizując miłość. Mama po cichu wtrącała, że wszyscy mężczyźni to poligamiści.) są domeną ludzi słabych z niedorozwiniętą sferą superego. Wychowano mnie w kulcie samokontroli, samoświadomości, rozwoju intelektualnego, który potępia wszelkie objawy ludzkiej natury, mogące mnie uzależnić od drugiego człowieka. Nie jestem pewna czy aseksualność jest wynikiem wychowania i głębokiej indoktrynacji uskutecznianej przez moich rodziców, czy niefortunnym prezentem od natury dopełniającym tragicznej całości. wink Wybrnęłam z tego wszystkiego zgodnie ze swoją naturą - mianowicie zamknęłam się we własnej głowie, zarzucając temat jakichkolwiek znajomości aż do szesnastego roku życia. W liceum wszystko się trochę zmieniło, ludzie mi tak po prostu nie odpuścili i nie zostawili w spokoju. W miarę tworzenia własnego światopoglądu i poznawania nowych ludzi powoli dyskredytowałam kolejne poglądy moich rodziców. W tej chwili z moimi emocjami już jest wszystko OK. Nie czuję się głupio, śmiejąc się, mimo tego, że nadal nie lubię tracić nad sobą kontroli.

Ale czego od Was oczekuję? Po co piszę Wam to wszystko? Nie miałam nigdy żadnej relacji z żadnym facetem, zawsze odbierałam ich raczej jako zagrożenie, bo mają szajbę na punkcie seksu i lubią się tym chwalić, trzymałam ich na dystans. Wszystkie próby dusiłam w zarodku. Na początku wierzyłam w to co mówili mi rodzice, później był już tylko strach. Nie jakiś paniczny. Potrafię pogadać z facetem, udzielić mu pomocy, uśmiechnąć się, ale gdy widzę, że chce się zbliżyć, uciekam szybciej niż podpowiadałby rozsądek. Ale co dalej? Rozważałam powrót do źródeł. Pozbycie się emocji. No bo w sumie jest to dla mnie wykonalne, w jakimś stopniu naturalne - choć wyuczone. Zawsze można zalać je alkoholem, zamknąć się w głowie, w książkach, całkowicie poświęcić nauce, ale boję się, że dużo stracę, wiele możliwości rozwoju czy spełnienia i jakieś to moje życie puste będzie. Strachu zawsze mogę się pozbyć. Jest instynktowny, żadnych stanów lękowych w związku z nim nie przeżywam. Czy mogłabym zaufać? Pewnie bym mogła, gdybym była pewna, że warto. Chcę usłyszeć, że warto. Z powodu oczywistych różnic między płciami młodzi mają tendencję do niepatrzenia na osoby przeciwnej płci po prostu jak na ludzi, którzy też mają swoje potrzeby i chwile słabości, i ja też z ich powodu nie jestem w pełni do tego zdolna, aseksualność potęguje ten efekt. To jest głupie. Ja to wiem. Tak jak nie wszystkie kobiety są takie same, tak i mężczyźni się od siebie różnią. Ostatnio powszechna mizoginia też raczej mi niczego nie ułatwia. Zaczynam biegać w kółko.

Nawet jeżeli spróbuję, jakie mam szanse na spotkanie mężczyzny bez żadnych potrzeb seksualnych? Aseksualny mężczyzna? Brzmi jak oksymoron. Żadnych portali i grup dla takich osób nie widziałam. Sama nie wiem co teraz. Z całą pewnością rozważania dziewiętnastoletniej dziewczyny o tak kategorycznych planach na życie będą brzmieć komicznie dla doświadczonych osób, życie i tak wszystko samo zweryfikuje, ale potrzebuję jakiejś obiektywnej, zewnętrznej opinii, żeby móc w końcu przestać biegać w kółko. Z góry jestem wdzięczna za odpowiedź. smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Aseksualność a miłość.

Ależ oczywiście, że są grupy dla osób aseksualnych, jest całkiem spore, aktywne forum, wystarczy wpisać hasło w google, ja znalazłam w 2 sekundy, są grupy na facebooku.

Rzecz w tym, że sądząc z Twojego opisu, Ty średnio jesteś aseksualna. Osoby aseksualne to nie są ludzie, którzy w ramach radzenia sobie ze stresem i negatywnymi emocjami zamknęli wszystko w małym pudełku głęboko w głowie. Niestety takie pudełka mają ograniczoną pojemność, a uczucia i emocje są stale produkowane, w efekcie prawdopodobnie prędzej czy później takie pudełko zacznie Ci przeciekać a w najgorszym wypadku wybuchnie. Wtedy będzie już bardzo poważny problem nad którym ciężko będzie zapanować.

Zresztą, jeśli to nie strach Cię powstrzymuje przed wizytą u specjalisty i uporządkowania swoich emocji i uczuć, to co?

3

Odp: Aseksualność a miłość.

Aseksualność raczej nie jest wynikiem tego co robię ze swoimi emocjami. Po prostu była i jest. Wszystko inne się tylko na nią nałożyło, pod tym względem nic z upływem lat się nie zmieniało.

Co do specjalisty. Co mnie powstrzymuje? Przywiązanie do starego schematu. Tego, który dostałam. Bo zawsze był jakąś ideą, nawet jeśli fałszywą. Było w tym wszystkim coś stałego, a teraz nie wiem nic.

4

Odp: Aseksualność a miłość.

Schirow- jak rozumiem, ty chcesz wzbogacic swoje zycie o kontakty z facetami, ale nie chcesz MUSIEC okupic tych kontaktow seksem. Szukajac kontaktow, a nie " placac " za nie zblizeniem, uchodzisz za dziwna, zmanierowana, oziebla...itd.
Sensownie piszesz, ze ludzie sa rozni. Favet tez czlowiek, tez ma emocje, tez czesto szuka kontaktow, towarzystwa plci przeciwnej, bez nacisku na zblizenie, tylko chlopiec jest pod presja, ze on POWINIEN szukac seksu, bo inaczej z nim cos nie tak.ze zaprzyjazniajac sie, wychodzi na frajera, mieczaka, ( roznie bywa) , moze po prostu poznawaj z zalozeniem, ze nic nie musisz.?
Z czasem twoje emocje, poped, i kontakty z ludzmi same sie " wyreguluja".

5

Odp: Aseksualność a miłość.

Moim zdaniem ty wcale nie jesteś aseksualna tylko rodzice w dzieciństwie zrobili ci krzywdę i próbowali wyprać z emocji. Skoro opuszczasz gniazdo rodzinne to warto sobie samej pomóc, bo wbrew temu co pisze przedmówczyni to wcale nie jest pewne, że wszystko się same ureguluje. Umów się na wizytę u psychiatry, porozmawiaj i zastanów się co dalej. U psychiatry a nie psychologa, bo psychiatra to lekarz po wymagających studiach i specjalizacji a nie jakiś znachor po kursie jak "terapeuta" czy "psycholog".

6

Odp: Aseksualność a miłość.
wont napisał/a:

Moim zdaniem ty wcale nie jesteś aseksualna tylko rodzice w dzieciństwie zrobili ci krzywdę i próbowali wyprać z emocji. Skoro opuszczasz gniazdo rodzinne to warto sobie samej pomóc, bo wbrew temu co pisze przedmówczyni to wcale nie jest pewne, że wszystko się same ureguluje. Umów się na wizytę u psychiatry, porozmawiaj i zastanów się co dalej. U psychiatry a nie psychologa, bo psychiatra to lekarz po wymagających studiach i specjalizacji a nie jakiś znachor po kursie jak "terapeuta" czy "psycholog".

Calkowicie sie zgadzam!!!!

Napisalam, ze " sie ureguluje", bo sugerowalam, jak przedmowca, ze z toba wszystko ok, tylko rodzice ci zrobili krzywde( mozliwe, ze w dobrej wierze), otoczenie nie pomaga- rozumiem.

Zgadzam sie, ze dobry terapeuta moze bardzo pomoc, a na pewno nie zaszkodzi.

7

Odp: Aseksualność a miłość.

Jak dla mnie to zmienisz podejście jak się zakochasz:) jesteś bardzo młoda- dopiero zaczynasz życie. Wyjedziesz na studia, poznasz kogoś kto Cię kompletnie zauroczy i mimo strachu przed zbliżeniem będziesz tego chciała:) Martwisz się na zapas, wszystko dopiero przed Tobą!:)

8

Odp: Aseksualność a miłość.

Kochana, dla mnie to Ty nie jesteś aseksualna. Rodzice Cię wrzucili w odpowiednie "ramki", skutecznie przez lata uciszali, nie pozwalali okazywać emocji i wmówili, że seks jest zły a Ty nie powinnaś odczuwać pociągu seksualnego.
Powyższej wypowiedzi o pójściu do psychiatry, który rzekomo jest psychoterapeutą (O zgrozo!!) nie skomentuję. Proponuję żebyś jednak przemyślała czy nie warto skorzystać z usług psychoterapeuty bądź w następnej kolejności seksuologa.. niczym nie ryzykujesz, nie masz nic do stracenia i jest możliwość skorzystania z takich wizyt bezpłatnie. Pozdrawiam smile

9

Odp: Aseksualność a miłość.

Psychiatra? No nie wiem. Przemyślę sprawę. W każdym razie miałam rozmowy z psychologiem i wlaściwie nic to nie wniosło. Już bardziej jestem skłonna uwierzyć, że z biegiem czasu sama to rozpracuję. Może nie w to, że się zakocham i wszystko zniknie jak ręką odjął, ale może zmiana środowiska mi jakoś to ułatwi. Bo nie będę miała przy sobie rodzic?w w rolach komentatorów wszystkiego co robię. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi i rady.

10

Odp: Aseksualność a miłość.

Może zapytaj chłopaka wprost, ile potrafi wytrzymać bez seksu, bez autoerotyzmu, i z takim się spotykaj. Możesz mu tez powiedzieć asertywnie że sama zdecydujesz kiedy będziesz mieć ochotę na seks, żeby ci tego nie proponował. Z dziewczynami jest taki problem że nie potrafią otwarcie tego ustalać. Chłopcy lubią takie otwarte ustalenia i jest to dobre jeśli tylko chłopak jest szczery. Zawsze przyjaźń przez dłuższy czas powinna poprzedzać związek i nawet nie musicie się przytulać. Wszystko rób powoli, żeby się przyzwyczaić do tej nowej sytuacji.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Aseksualność a miłość.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024