tak sobie siedze i tak sobie mysle... nad swoim życiem... w którym nic dobrego mnie nie spotkalo... ale zaczne od poczatku... 2 lata temu miałam ogoś z kim byłam bardzo szczesliwa, chodziliśmy do jednej klasy ale dopiero po jej skończeniu coś zaiskrzyło... trwało tylko 3 miesiace, zostawil mnie bez slowa wyjasnień... po prostuodszedł zostawiajac mnie... długo sie zbierałam po tym... mineły 2 lata, pelne samotnosci, wspomnień i poczucia winy, że może to ja coś zawiniłam... potem pojawił sie inny, ale to nie była milosc, zostaliśmy przyjaciółmi, chociaz czasem myśle że z mojej strony mogłoby byc coś wiecej... ale... no właśnie jest ale... ja nie umiem zapomniec o tamtym. nie mam ze soba kontaktu, bo ja tego chciałam, myslalam ze szybciej zapomne kiedy nie bedziemy sie widzec, kontaktowac... on wyjechal ale wrócił... i wszystko wróciło... mineły 2 lata i moze to juz nie jest milosc jak wczesniej ale cos napewno. zaklezy mi na mnim jeszcze, przez te świeta mocnej niz zwykle czuje samotnosc, brak tego jedynego... dlaczego nie moge o nim zapomniec tak raz na zwsze? wymazac z pamieci i dac sobie szanse na nowa milosc??/ dlaczego on ciągle wraca w wspomnieniach, marzeniach i w życiu???
miałem w życiu takie odczucia jak Ty - moja rada - albo coś zrób, albo niech czas wyleczy Twoje rany
A ja tak czytam i czytam i też wraca mi wiele wspomnien.Mimo młodego wieku zdążyłam już wiele razy sie poparzyć , wylać hektolitry łez i nieprzespać wielu nocy...Wiesz,w całym tym poplątanym życiu jest tak,że musimy przechodzić przez takie sytuacje.No i ja np byłam święcie przekonana ze kocham tego goscia.Bo kochalam go bardzo.A on ciagle mnie ranił.I zdradzał.A ja mu ciagle wybaczałam i wierzyłam ze wszystko się poskłada...Ale wkońcu znalazłam tyle sił,żeby się od niego uwolnić.Było potwornie ciężko.Walka z wiatrakami wrecz...
Pobyłam sama.Wyciszyłam się i powierzyłam swoje życie w 100%losowi.I spotkałam gościa,który pokochał mnie do szaleństwa.Jesteśmy ze sobą już długo,a ja jestem szczęśliwa jak nigdy.
Wystarczy uwierzyć w siebie,zacisnąć żęby i czekac na to co przyniesie los.
Najlepszym lekiem jast tylko i wylacznie czas i nowa milosc.Odwzajemniona i szczera.
Uszy do góry ![]()
Wszystko Ci się poukłada.
samotnyadam a co ja moge zrobic??? zastanawiac sie co jest ze mna nie tak??? że mi sie nie układa??? czas może i leczy rany tylko ile tego czasu musi upłynac??
Nie da się tak poprostu wypowiedzieć czasu w konkretnej jednostce.To bardzo indywidualna sprawa..
Najwazniejsze to sie nie zalamywac
musisz podjąć decyzję i tego się trzymać
Potrzeba czasu i wiary w lepsze jutro. Być może stara miłość nie rdziewieje, ale bardzo często zamienia się w obsesję, a to już nie jest zdrowe. Nie powzól jej zawładnąć nad Twoim życiem. Szkoda czasu. Tyle pięknych chwil i dni przed Tobą. Zapomnij o tamtym świecie i otwórz się na nowy, który jest równie piekny jak i nie piekniejszy od tamtego.
Tyle pięknych chwil i dni przed Tobą. Zapomnij o tamtym świecie i otwórz się na nowy, który jest równie piekny jak i nie piekniejszy od tamtego.
To jest chyba najrozsądniejsze wyjście.
Mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki
Z tego samego powodu co Ty, także założyłam na tym forum wątek. Rozstałam się z pierwszym chłopakiem, ale i tak ciągle wracam do niego myślami. Nawet nie pomogły dwa związki, które później stworzyłam z innymi. Rozpadły się one m.in. właśnie z powodu tego pierwszego, bo ja ciągle o nim myślałam i w efekcie próbowałam nawiązać z nim kontakt. Dzisiaj rozmawiałam z przyjacielem, który powiedział:"Mogłabyś już odpuścić, w końcu minęły ponad 3 lata." Ale ja nie mogę jakoś sobie tego wytłumaczyć. Często mi się śni. Może gdyby znalazł sobie dziewczynę byłoby inaczej, ale on odkąd się rozstaliśmy z nikim nie był i nie jest. Może wtedy uświadomiłabym sobie, że jego serce należy do innej dziewczyny i raz na zawsze się rozstaliśmy. Jak narazie postanowiłam nie pisać do niego. Zauważyłam, że chyba przerodziło się to w obsesję, tak jak ktoś wcześniej pisał.
Ja także miałam podobną sytuację.
To była zima 2006, gówniara chodząca do gimnazjum, pojechałam wtedy na obóz sportowy (bieganie było moim życiem), tam poznałam Jego. Zaczęło się od niewinnych spojrzeń, ale w Jego oczach ujrzałam coś więcej, nikt tak na mnie nigdy nie patrzał jak On wtedy. Rozmawialiśmy dużo, chodziliśmy na spacery, 3maliśmy się za ręce, całowaliśmy i takie tam... najlepsze, że rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Obóz się skończył, pisaliśmy dalej do siebie. Po jakimś czasie napisał mi, że mnie przeprasza, ale nie damy rady ja tu on tam, że to trudne. Przestaliśmy pisać. Minął rok, znowu był wspólny obóz, znowu się zbliżyliśmy.
Było wspaniale, aż któregoś razu 3maliśmy się za ręce przyszedł wtedy Piotrek mój kolega, nagle On mnie puścił, powiedziałam mu że Piotrek nikomu nie powie o tym, żeby się nie przejmował. Powiedział, że nie o to chodzi, zobaczyłam, że ma szklanki w oczach, odszedł.
Napisałam do niego smsa, że ja czekam żebyśmy pogadali. Gdy siedzieliśmy na kanapach z innymi, napisał na telefonie, że już tak nie może, że to trudne. Wszystko się skończyło. Rozmawiałam z Jego kolegą dobrym, powiedział mi że to wszystko przyjdzie z czasem, że On nie chciał mnie ranić i takie tam, że może kiedyś jeśli to jest silne to znowu wróci. Minęły już 4 lata, ja ostatnio znowu zaczęłam o nim myśleć. Nawet wydaje mi się, że on czasem też (może to złudzenie) ostatnio wysłał mi 8 pustych smsów, nie wierzę że przez przypadek, innym razem jakieś nagranie na którym nic nie było. Kuzynka mówiła mi, że się jej pytał co u mnie słychać jak się z nim widziała na dyskotece. Dzieli nas 60 km, jak skończę maturę to zacznę studiować w jego miejscowości, mimo że on będzie gdzie indziej studiować, ale to chyba już Jego ostatni rok będzie. Jestem gotowa spróbować jeszcze raz, nie będę nic robić, nie będę się narzucać, będę sobą.
Widzisz Sylwusia,nie Ty jedna przechodzisz przez coś takiego.wiele ludzi życie nie raz przewrocilo.Trzeba uniesc glowe do przodu i walczyc o swoje szczescie.
12 2009-12-27 15:07:24 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-12-27 15:07:53)
ehhh ja rowniez mysle czesto o moim bylym kochalam go do szalenstwa a on mnie tylko wykorzystywal a ja sie na to zgadzalam bylismy ze soba 3 miesiace przez ten czas mial inna ja o tym wiedzialam,ale nie zostawil jej dla mnie jak obiecywal. Teraz mam od 9 miesiecy innego ktory mnie kocha z ktorym moge wiazac przyszlosc chodz jest bardzo trudno, tez go kocham ale jednak tamtego mam w glowie czasami gdy mam zly nastroj przylapuje sie na tym ze nawet lzy mi leca gdy o nim wspomne ale przeciez on juz jest w powaznym zwiazku z inna nie widujemy sie wcale ale jednak jest dalej w moim sercu bo to jego najbardziej kochalam z moich dotychaczasowych facetow tylko totalnie nie zasluzyl na moja milosc.Tyle czasu minelo a on dalej nie jest mi obojetny gdyby o tym wiedzial pewnie by mnie wysmial bo on sie nie interesuje moja osoba nic dla niego nie znacze to byl tylko dla niego tylko romansik .Nadal jest z A, od roku, kochaja sie i chyba razem mieszkaja.szkodaaa. tak sobie mysle ze chcialabym tako kochac mojego obecnego jak tamtego kochalam a moze i nie to uczucie mnie niszczylo ciagla zazdrosc ehh szkoda gadac.NIENAWIDZE GO
Coz o jednych sie zapomina o innych sie caly czas mysli i nie mozna sie z tego uwolnic.Taka jest ta milosc.
Moim zdaniem sama go idealizujesz, pamiętasz tylko o tych wspaniałych chwilach...Wasz związek trwał 3miesiące, po czym on jak tchórz odszedł bez słowa...hmmm - czy tak zachowuje się prawdziwy mężczyzna? sama sobie odpowiedź...czy tak zachowuje się facet z Twoich snów?
Zasługujesz na kogoś lepszego....i daj przede wszystkim szanse innym, którzy sprawią, że poczujesz się kochana prawdziwie i to nie tylko na tak krótki czas....
Pewnie przyczyną tego, że nie możesz o nim zapomnieć jest fakt, że zostawił Cię właśnie bez słowa wyjaśnień, przez to ciągle nie wierz o co naprawdę chodziło i ten rozdział jest jeszcze nie do końca zamknięty...a Ty go ciągle rozgrzebujesz....
Tylko czy warto?
Sama się tylko nakręcasz i cierpisz....
cholera, widze że nie jestem sam
znaczy, że inni mają podobne przyżycia co ja. No to troche zmienia sytuacje.
Oj jak ja ciebie rozumiem. . .Miłość czasem bywa tak okropna, tak trudna a nawet zabójcza.Ja byłam w związku przez 5 lat, to była pierwsza miłość, pierwszy mój mężczyzna w łóżku i pierwsza osoba od której czułam miłość. Gdy skończył szkołę musiał wyjechać do pracy do innego miasta-zaczął się więc związek na odległość i powoli czułam że on się zmienia, że już nie jestem dla niego najważniejsza, ze nie jest ze mną szczery.Mięsiącami powoli umierałam,często nie odbierał telefonów, zarywałam noce myśląc co robi,żyłam od smsa do smsa,od jego przyjazdu do następnego przyjazdu. Dzwoniła nie raz do niego dziewczyna mówił ze to jakaś nastolatka się w nim podkochuje i tak miesiącami mnie zdradzał. W końcu się rozstaliśmy ale ja dalej po latach o nim myślę i dalej mnie to boli .Z nikim nie spędziłam tak cudownych chwil i nikt też mnie tak nie zniszczył i nie upokorzył. A ja dalej o nim śnie. . .
16 2010-01-11 00:46:26 Ostatnio edytowany przez anuska (2010-01-11 00:51:22)
Dzis minął dokładnie rok kiedy poznalam Ł. mojego anioła. Był dla mnie wszystkim a teraz? nic nas nie laczy nie mamy zadnego kontaktu, w sumie dobrze wiem ze gdybym go zobaczyla wszystko wrociloby ze zdwojona sila. A ja mam R. to o nim powinnam ciagle myslec i kochac go bezgranicznie ale nie pozwala mi to wspomnienie o byłym ja chyba sie nigdy z tego nie wylecze chyba nigdy, to ciagle wraca jak bumerang kiedy mam zły dzien czy nie uklada mi sie w zwiazku. kiedy to sie skonczy!!!!! po co ja mysle o tym facecie!!!!! Chcialabym powrocic do tego czasu sprzed roku i albo bym nie poznala go (ale wtedy nie bylabym z moim R.) albo inaczej bym zagrala.Ale to nie mozliwe dusze w sobie to uczucie do niego tylee czasu , to jakas paranoja jest
a mam przeciez obok mnie naprawde kochajacego mnie faceta,tylko troszke trudnego ktorego czasem nie rozumiem a on mnie i nie wiem czy do siebie pasujemy bo coraz wiecej jest miedzy nami sprzeczek i to przez moje humory zalezy mi na nim bardzo kocham go ,tylko nie umiem tego nazwac co czuje do tamtego bo jednak czuje jak ciagle mysle. Glupia jestem nic na to nie poradze.
Ale dzis postanawiam z dniem 10 styczen czyli w rocznice naszego poznania .koniec z tym nie bede myslec o facecie dla ktorego bylam tylko obiektem do uprawiania seksu. Mam go gdzies gleboko w d.... , moj R jest najwazniejszy dla mnie koniec kropka .