Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy] - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Wieczór.
Tak szybko jak się zaczęło, tak szybko się skończyło. Czary mary, hokus pokus i zwiądł nagle krokus.
Zaczęło się niecałe dwa miesiące temu, te 1,5 miesiąca były prawdziwą petardą. Jak byśmy się znali nie wiadomo ile, jakby majówka była het het od dziś... Niby niewiele, ale patrząc na siebie, na zbyt daleko idącą ufność w ludzi, zaangażowanie przede wszystkim (tu z kolei karby dawnej przeszłości), to mimo wszystko dostałem w kość.
W ogóle Jej nie winię, nie mam żalu, po prostu okazało się, że to nie to. Czułem to od tygodnia. Będąc sam męczyłem swą duszę (jak się okazało) nieuchronnym przebiegiem wydarzeń, a widząc i będąc z nią było ok. W zasadzie od pierwszej oznaki (co oboje, każde z osobna tłumaczyło sobie natłokiem i problemami u Niej) zacząłem sobie zdawać sprawę na temat odmienności charakterów, innych życiowych doświadczeń (Ona prostuje młodocianych, ja przeżyłem jedną z największych tragedii, którą zamierzam w końcu rozwiązać), dwie inne osoby. To była kobieta, którą zaprasza się na wódkę, a nie kawę.
Powiedzmy, że nie zdołałem jej poskromić (może to złe słowo, ale nic innego mi nie przychodzi do głowy, także weźcie to w cudzysłów). To ona była w naszej chwili silniejszym charakterem. Z racji jej pracy i przeszłości (także tej niedalekiej). Nie byłem dłużny, bo już od dawna wiem, że potrzebuję kogoś choć trochę bardziej prącego naprzód, kogoś za kim będę chciał nadążyć, komu będę chciał dorównać (nie mylić z rywalizacją, bo do tego mi daleko) Zacząłem tyle płaszczyzn chwytać, że aż czasu brakło, a nawet nie wiem czy nie przepaliły mi się obwody. Może jakieś podświadome przeładowanie.
W tej chwili właśnie przyszła mi myśl, że może to też być finalne niezamknięcie (za świeże) niedawnych Jej spraw.

Szkoda, bardzo szkoda, że się nie udało. Trzeba się zatrzymać na chwilę, myślami, wyciągnąć wnioski (ciężko mi to przychodzi - patrz szybkie angażowanie się) i ruszać dalej. Ostatnie miesiące sporo zacząłem robić ze sobą, także zajęcie jest. Będzie łatwiej z tym żyć przez jakiś czas, co nie znaczy że się zapomni.

Już i tak spory krok poczyniłem w stosunku do przeszłości. Powiedziała co miała do powiedzenia, była uczciwa. Siedzieliśmy dłuższą chwilę, rozmawialiśmy, mimo tego wszystkiego wystarczyła Jej obecność, aby czuć się pozornie dobrze. W końcu niejako ją wygoniłem, a raczej się pożegnałem. Stwierdziłem, że nie ma sensu przedłużać, bo przecież i tak koniec końców nie zostaniemy przy sobie.
Odpuściłem, a raczej odpuszczam.

Myślę, że jeszcze niejedną wódkę wypijemy w przyszłości, miło wspominając tą chwilę.

Ciekaw jestem co o tym wszystkim pomyślę za tydzień, za miesiąc, za pół roku.

Pisząc to i rozmyślając w połowie tekstu, oparłem się w fotelu i przysnąłem na chwilę. Dopóki oparcie fotela nie pękło do końca i wylądowałem na podłodze. Jestem na całe szczęście cały, za mną stoi krzesło do którego dużo mi nie brakowało, aby potylicą sięgnąć. Także nie wiem jak to zinterpretować. Zbieg okoliczności, czy znak niewiadomego pochodzenia. Może, że czas iść spać.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

przewrociles sie niespodziewanie, ale sie podniosles/podniesiesz zawsze:). szkoda, ze to nie byla ta, bedzie szkoda az do momentu kiedy pojawi sie wlasciwa:). nastepne istotne doswiadczenie...

3

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Dzięki.
Podniosę na pewno, właściwie to to robię od wczorajszego dnia. Już po godzinie od rozmowy był rower, a później piwo z przyjacielem. Dziś znowu rower, rozmowy z przyjaciółką, praktycznie cały dzień coś. Najgorzej było w pracy. Założenie maski i trzymanie pionu. Dobrze że jest weekend, przynajmniej praktycznie w pracy mnie nie ma. Jutro połowa dnia zapełniona, kwestia co z resztą i co z niedzielą. Można działać na tylu płaszczyznach, że na pewno coś się znajdzie pożytecznego.

W sumie faktycznie, że to nie była ta, skoro nie oboje darzyliśmy się tym samym uczuciem. Chyba było za intensywnie, przekroczyliśmy punkt krytyczny.

Z całym faktem po części się pogodziłem. Wiem, że i tak w tej i przyszłej chwili nie jestem w stanie nic zrobić, żadne działania by nie miały sensu. Najbardziej co mnie męczy to świadomość braku takich chwil w najbliższej przyszłości. Za dużo też głowa planowała w przód. To tak jak z wymarzonym prezentem, a jednak się go nie dostało.

Zastanawiam się tylko nad przyspieszeniem wizyty u psychologa, bo poleconego mam dopiero na 07.07., a przydałby się wcześniej.

4

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Silna chęć przynależności do kogoś, jak się tego pozbyć? Bo przez to się patrzy jak przez mgłę i później dzieje się jak się dzieje.

Dwa, nie ogarniam tematu. Ponad pół roku temu, postąpiłem podobnie. Spotykaliśmy się, było bardzo miło i przyjemnie, wydawało się że jedno czerpie od drugiego i na odwrót. Ale po miesiącu stwierdziłem, że to nie to, zapał i chęci przeminęły i się rozstaliśmy. Skoro sam tak miałem i teraz mam to samo, ale jestem drugą stroną to dlaczego reaguję tak, a nie inaczej. Dlaczego w ogóle reaguję... Przecież rozumiem, a jednak...

5

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

tak, silna chec przynaleznosci bywa zgubna, bardzo "zaciemna" obraz, jak sie jej pozbyc? mysle, ze czas tutaj odgrywa istotna role, predzej czy pozniej wraca sie do "siebie", swoich potrzeb i odrebnosci.

2 lata temu ty wiedziales, ze to nie jest to, teraz to ona cie odrzucila, a to zawsze boli bardziej, nasze ego sie buntuje.
nie odbierz tego jako oceny, ale miesiac czy dwa to za krotko by mowic o zwiazku i przez to rozstaniu, raczej to okres testowania sie, przygladania sobie i oczywiscie szalenczej ekscytacji, jesli mija po tak krotkim okresie to byla bardzo niestabilna, ot taka wyjatkowa przygoda.

z mojej perspektywy to nawet 9 miesiecy wydaje mi sie zbyt malo by okreslic to mianem regularnego zwiazku- ale to moja opinia i dotyczy mojego zycia.

nie przebija przez twoje wpisy ogromna zalosc, raczej jest to punkt, w ktorym trzeba sie zatrzymac i przegrupowac, wydajesz sie byc dobrze zaprawiony w boju;), sam twoj nick to krzyczenie: ale skad ja mam wiedziec czego chce;)- ale oczywiscie moge sie mylic.

myslisz, ze mozna spotkac na swojej sciezce zyciowej kogos, po kim zycia juz nie ma?


ps. ja bardzo lubie patrzec na znaki:)

6

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Miałem na myśli pozbycia się tej cechy, chęci silnej przynależności do kogoś.

Pewnie, że trzeba po prostu poczekać. Tylko ciężko jest z tym wszystkim w teraźniejszości. Staram się nie siedzieć w domu sam ze sobą, zresztą w chwilach przygnębienia źle się u siebie czuję. Dziś nie wiem co dalej, próbuję się zmusić do czegoś. Mimo, że coś robię to i tak w kółko myślę, analizuję, po prostu zajeżdżam swoją głowę, ale nie potrafię nie myśleć. Nawet wypłakać się sam z sobą nie potrafię, jestem zablokowany. Jest co raz gorzej, bo dociera do mnie co raz dobitniej fakt, że już tego nie będzie. Szkoda, że nie chciała się akurat spotkać w terenie, a tak to siedzę w pokoju w którym rozmawialiśmy...

Muszę iść się z tego leczyć, tak przeżywać po tak krótkim czasie mając 29 lat...

Kusi cholernie, aby zadzwonić/napisać, ale co powiem/napiszę? Jeszcze ta myśl dająca nadzieję, że może jak to ochłonie i za jakiś czas się spotkamy to że jest możliwe iż możemy być razem.

Co raz więcej wątpliwości (które sporo mieszają w głowie) na temat tego co usłyszałem, chociaż jak już pisałem wiem iż tak po prostu można stwierdzić że to nie to...

7

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Dzień czwarty.
Spałem od 18 do 9, z paroma przebudzeniami na parę minut. O dziwo były spokojne, bez paniki, bez myślenia, neutralne. Jedynie ostatnie chwilowe wyrwanie ze snu było delikatnie paniczne, może to przez ustawiony budzik na 8. Pogoda też nie pomaga...

W końcu coś zjadłem od półtorej doby nie licząc jednego batonika wczoraj.

Właśnie się dowiedziałem, gdzie "przypadkiem" bym mógł ją spotkać. Tylko pytanie po co? Co by to miało zmienić? Na tą chwilę, aby lepiej się poczuć, a potem reset tych czterech dni? Z jednej strony całkowicie bez sensu, z drugiej któraś część mnie chce to zrobić. Wewnętrzna walka jest wykańczająca.

Właśnie sobie uświadomiłem co mogło być główną przyczyną tego co się wydarzyło. Nie była do końca wolna od przeszłości. Musiała sama zakończyć, świetny, długoletni związek z kobietą. Tylko ze względu na to, że chce mieć dzieci w przyszłości. Tak, jest bi. Może nadal za bardzo myślami była z nią i to ją blokowało. Przecież od ich rozstania, a naszego poznania minęło ledwo 1,5 miesiąca. Ja zaślepiony nie zwróciłem na to uwagi. Może i faktycznie zapewnienie, że tamto jest definitywnym końcem było prawdziwe, ale jednak głową nadal była gdzie indziej. Blokowało ją to przed zaangażowaniem się. Idiota, który wie że bardzo mała szansa jest na to żeby budować relację na tak słabym fundamencie, sam w to wpadł.

Czas się wynurzyć z nory na chwilę. Przyjaciółka zadzwoniła jak się czuję i jadę na kawę i ptysia smile

8

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Dzień minął. Był spokój ducha od kiedy wyszedłem, a raczej wyjechałem z domu (37km rowerem). Trochę u przyjaciółki, trochę u przyjaciela i jego bliskich, trochę sam w parku leżąc i z telefonem w ręku, aby coś poczytać. Trochę podupadłem jak zacząłem zbierać się do domu. Ale tragedii nie ma, gdzieś tam lęk i panika węszy, ale póki co tylko za płotem.
Jutro już zaplanowane praktycznie od rana do późnego popołudnia, może coś się dorzuci do grafiku i będzie od wstania do spania. Najbardziej obawiam się poranka. Nie wiadomo co jeszcze sny przyniosą, ale miejmy nadzieję, że będą pozytywne.
Nawet muzykę już odpaliłem i to żadne smuty. Metallice akurat, ale mimo wszystko trochę we mnie narasta uczucie niepokoju.
Wyobraźcie sobie, że ostatnie dnie śpię przy zapalonym świetle wink Łatwiej jakoś zasnąć.

Teraz z psem, kąpiel i do spania!

P.S. Mimo wszystko te półtora miesiąca owej petardy dużo mi dały, K. mi dużo dała. Między innymi to że chciałem równać do jej poziomu. Ale dochodzę do wniosku, że nie należy równać (zawsze tylko w górę) do kogoś poziomu. Trzeba przeskakiwać swój poziom.

9

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Nadszedł dzień kryzysu. Chwilowe kłopoty z sensem otaczającego świata. Nie jako pomogłem sobie się w ten stan wprowadzić. Na kacu zawsze jestem trochę bardziej przygnębiony. Miałem wyjść pojeździć rowerem, ale o tej porze to już chyba sensu nie ma.
Od wtorku było wszystko na jak najlepszej drodze. Oczywiście myślę nadal codziennie, ale nie dręczyły mnie te myśli.
Pozostaje zobaczyć co przyniesie kolejny poranek.

10

Odp: Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

do AUTORA - weszłam na Twój wątek, aby poczytać i po mądrować się i w finale być może poradzić- jednak WIELKI SZACUN !!!! i DZIĘKI ZA PORADĘ

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Będzie łatwiej zasnąć... [półtora miesiąca petardy]

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024