Hej
Byłąm ze swoim facetem 3 lata.Po ok 1,5 roku uderzył mnie po rz pierwszy.Wyprowdziłam się od niego,po czym po poł roku znow zamieszkalismy razem.Nie potrafiłam go zostawic i mimo,ze sytuacja sią powtorzyła jeszce 2 razy i ponownie zadecydowałam o wyprowadzce i rozstaniu definitywnym to dalej go kocham.Nie utrzymuję z nim zadnego kontaktu od prawie dwóch miesięcy.Zastanawia mnie tylko,czy następna dziewczynę tez prędzej czy później uderzy?Jak sądzicie?Czy jets możliwośc ,ze inna bedzie traktował z nalezytym szacunkiem?
Wmawiam,ze to jest moja wina.Robiłam mu awantury o byleco i zakazdym razem mowilam mu ,zeto koniec.On mowił ze mnie kocha,ze miał planyaja za kazda bzdure go zostawiam i dlategotak zareagowałbo nic do mnie nie dociera.Fakt,byłąmtoksyczna,dlatego zastanwaim sie czy ja natrafi na ormalna,ufajacą mu dziewczynę to ją predzej czy poźniej tez nie uderzy.Nie mogę znieść myśli ,ze innej moze nie robić tego co mi i życ szczęśliwie.Wiem ,ze jego ojciec swego czasu bił matkę.On jako nastolatek przeciwstawiał się temu,nawet sam oberwał i ojciec złamał mu nos.Wiem ,ze to wyglada jak typowa scena z patlogicznej rodziny,ale na pierwszy rzut oka wydaja się byc normalni.Nie ma tam alkoholu,mój chłopak i jego brat koncza studia.Myslałam ,ze po tym co widział,nie bedzie chciał traktowac kobiety jak jego ojciec.
Bardzo go kochałam i mimo ,ze zrobił to co zrobił to nic we mnie nie pekło.Nie potrafie go wymazac,a z drugiej strony wiem ,ze gdybym do niego wrocłam i poprosił mnie o rękę tak jak rzekomo planował to bym powiedziała NIE.Wiem ,ze nie mógłby byc ojcem dla mocih dzieci.Najgorsze,ze miałąm wobec niego tkie plany.To był mój pierwszy powazny związek.Teraz mam 25 lat ,wszyscy wokół się zareczaja ,biorą ślub ,a ja mam wrazenie ,ze juz nikogo nie poznam i nie zakocham się tak jak w nim.Z jednej strony za azdym razem okazywał mi miłośc,wiedziałąm ,ze zawsze moge na nim polegc az w dniu w którym mnie uderzył prysł idealny obraz jego osoby.Mineły 2 miesiace a ja zastanawiam sie gdzie jest co robi z kim się spotyka.Nie moge spac jesc .Niby wychodzę do ludzi ale co chwile się zawieszam i myśle o nim;/
Nie wiem co zrobić.Nie mogę zniesc myśli ,ze moze bycz inna i moze być szczesliwy.
To ze nie mozesz spac ,caly czas o nim myslisz znaczy ze go gleboko kochasz. Znam osoby zakochane ktore mimo zranienia przez druga osobe nie potrafia sie odwrocic od niej. Ja bym sprobowala jeszcze raz z nim. Czasem jak koledzy mi opowiadaja o jakie bzdury laski robily im awantury to sie dziwie ze jej nigdy nie uderzyli.. wiec trzeba tez zrozumiec druga strone. Kazdy ma ograniczony limit nerwow.
Ale mimo tego nie pochwalam damskich bokserow.
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.
Zaraz się tu na mnie rzuca ''antyprzemocowe mohery'', ale prawda jest taka, ze jeśli Twój facet jest mocno nerwowy, a Ty wiedząc o tym drzesz japę o byle G to więcej w tym uderzeniu Twojej winy niż jego.
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.
Zaraz się tu na mnie rzuca ''antyprzemocowe mohery'', ale prawda jest taka, ze jeśli Twój facet jest mocno nerwowy, a Ty wiedząc o tym drzesz japę o byle G to więcej w tym uderzeniu Twojej winy niż jego.
Może tak być, ale to jest wówczas sygnał do rozstania dla obojgu - facet powinien dać sobie siana.
Niekoniecznie; wbrew politycznej poprawności obejmującej także to forum, część kobiet akceptuje przemoc domowa.
Też mi się wydaje że dobrze się stało jak się stało ,czas zaleczy ranę ,ale popracuj nad sobą świtezianka takie skrajne wahania nastrojów niczemu dobremu nie służy..
pitagoras, ''antyprzemocowe mohery''
hahahaha ....Nie no bez jaj , rękoczynu nic tłumaczy. Damski Boxer to nie jest "maczo" Nie ta Epoka..
Jak picie, zdradzanie i inne patologie. Człowiek jest w stanie do wszystkiego się przyzwyczaić, ale to nie oznacza że znalazł się w idealnie pasującym do niego miejscu.
A popieranie bicia i wmawianie autorce, że to jej wina że facet ją uderzył to już szczyt wszystkiego. Jeżeli w pracy wykonacie zadanie nie tak, bądź popełnicie błąd uważacie, że szef ma prawo was uderzyć?
Tak będzie wszystkie bić, bo nie potrafi sobie poradzić z nie przyjemnymi emocjami. Chcąc nie chcąc nie szanuje kobiet, uznając że tylko agresją jest w stanie ją czegoś nauczyć. Jeżeli nie pójdzie się leczyć, nie liczyła bym że coś się zmieni. Ty jako mądra kobieta odeszłaś, z czego powinnaś być bardzo dumna. On nie miał prawa Cię uderzyć choćbyś mówiła najgorsze rzeczy i robiła gigantyczne awantury. I nie wmawiaj sobie że nikogo nie znajdziesz, skoro pomimo pierwszej największej moim zdaniem miłości, byłaś w stanie się uwolnić od toksyka to jesteś na dobrej drodzę by znalaźć naprawdę dobrego chłopaka i męża.
Na sam koniec polecam lekturę bloga uciekam do przodu, przyda Ci się na ostudzenie głupich sentymentów.
Może i nic nie tłumaczy rękoczynu, ale taka anegdotka z życia wzięta.
Moja sąsiadka z akademika zaliczyła ''wtopę'' ze swoim chłopakiem i przyszło im założyć rodzinę szybciej niż zamierzali.Ona przed ciążą dość ostro paliła, a i będąc w ciąży tez popalała, tylko tak żeby chłopak nie widział. No ale kiedyś zobaczył i odbył z nią szczera rozmowę w cztery oczy.O czym dokładnie rozmawiali to nie wiem, ale wiem, ze dobre dwa tygodnie po tej rozmowie miała twarz mocno asymetryczna.Faktem jest, ze od tamtego czasu już nie pali.
Czas leci.Dziecko własnie idzie do zerówki, a rodzice z sentymentem wspominają te historie wszystkim, którzy szukają sposobu na pokonanie nałogu.
Jak picie, zdradzanie i inne patologie. Człowiek jest w stanie do wszystkiego się przyzwyczaić, ale to nie oznacza że znalazł się w idealnie pasującym do niego miejscu.
A popieranie bicia i wmawianie autorce, że to jej wina że facet ją uderzył to już szczyt wszystkiego.
Konkretnie czego wszystkiego? Bo nikt jej niczego nie wmawia, ale stwierdza możliwość. Sama najlepiej wie jak jest.
.. Jeżeli w pracy wykonacie zadanie nie tak, bądź popełnicie błąd uważacie, że szef ma prawo was uderzyć?
Nie ma związku - nie te relacje.
..Tak będzie wszystkie bić, bo nie potrafi sobie poradzić z nie przyjemnymi emocjami. ...
Może spotka taką kobietę, przy której poradzi sobie, wiec niekoniecznie będzie bił kolejne. Zależy jak wredna jest autorka.
Może i nic nie tłumaczy rękoczynu, ale taka anegdotka z życia wzięta.
Moja sąsiadka z akademika zaliczyła ''wtopę'' ze swoim chłopakiem i przyszło im założyć rodzinę szybciej niż zamierzali.Ona przed ciążą dość ostro paliła, a i będąc w ciąży tez popalała, tylko tak żeby chłopak nie widział. No ale kiedyś zobaczył i odbył z nią szczera rozmowę w cztery oczy.O czym dokładnie rozmawiali to nie wiem, ale wiem, ze dobre dwa tygodnie po tej rozmowie miała twarz mocno asymetryczna.Faktem jest, ze od tamtego czasu już nie pali.
Czas leci.Dziecko własnie idzie do zerówki, a rodzice z sentymentem wspominają te historie wszystkim, którzy szukają sposobu na pokonanie nałogu.
No w sumie.. Jeżeli argumenty słowne zawiodą ,a dla dobra dziecka.. To może takim przypadku dopuszczalne , chodź mi by prędzej ręka uschła,wolał bym walnąć w ścianę zademonstrować
No ale nie schodźmy na Off-topic..
Musimy schodzić na off-topic; bo autorka wątku oczekuje jasnowidztwa.
Absolutnie nie wiadomo jak będzie się zachowywał jej (były) ukochany przy innej kobiecie i tyle.
Ja widzę dwie opcje:
1. Gosc od początku był ''be'' tylko się ukrywał i dopiero po półtora roku wyszło szydło z worka.
2. Gosc jest super-mega-cudownym gentlemenem i pomimo skandalicznych ekscesów swojej lubej przez półtora roku zdołał się powstrzymać przed zrobieniem tego, do czego autorka prowokowała go od samego początku.
Wszystko jest względne na tym świecie, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenie albo-nie daj boże- stania.
12 2013-08-17 23:14:06 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2013-08-17 23:26:53)
fajka2 napisał:
.. Jeżeli w pracy wykonacie zadanie nie tak, bądź popełnicie błąd uważacie, że szef ma prawo was uderzyć?
Nie ma związku - nie te relacje.
Fakt w związku są bardziej intymne, bliskie, jest większe zaufanie i bezpieczeństwo. Czyli w zasadzie na liścia mogę sobie pozwolić od czasu do czasu. A szefowi nie wypada, w końcu nie jestem jego własnością, jeszcze będzie musiał odpowiadać przed Sądem za naruszenie praw osobistych.
fajka2 napisał:
..Tak będzie wszystkie bić, bo nie potrafi sobie poradzić z nie przyjemnymi emocjami. ...
Może spotka taką kobietę, przy której poradzi sobie, wiec niekoniecznie będzie bił kolejne. Zależy jak wredna jest autorka.
Jak to mówią, srają muchy będzie wiosna. Albo na dwoje babka wróżyła. Jednak wolałabym się na miejscu autorki nad tym nie zastanawiać, a tym bardziej nie próbować po raz kolejny.
Niekoniecznie; wbrew politycznej poprawności obejmującej także to forum, część kobiet akceptuje przemoc domowa.
To nie ma nic wspólnego z akceptacją. Przemoc domowa to dość dobrze opisane zjawisko włącznie z elementami, które utrzymują związek przemocowca i ofiary.
Autorko nawet jakbyś nie wiem jak bardzo marudną i zaborczą dziewczyną była on nie miał prawa podnieść na Ciebie ręki. A jeśli ojciec bił matkę jest wielce prawdopodobne, że on będzie bił swoje partnerki. Dla sprawców przemocy są terapie, to się leczy.
A czy w Twoim domu obecna była przemoc?
Tak.. Przykładów można by mnożyć , znałem kiedyś jedną taką która lubiła "przemoc kontrolowaną w celu zwiększenia podniecenia podczas rąbanka" Wszystko fajnie, ale jej partner przekroczył granicę (za bardzo wczuł się w rolę i przeholował ) Sprawa skończyła się w sądzie z wyrokiem o gwałt..
15 2013-08-17 23:28:13 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-08-17 23:29:56)
Tak.. Przykładów można by mnożyć , znałem kiedyś jedną taką która lubiła "przemoc kontrolowaną w celu zwiększenia podniecenia podczas rąbanka" Wszystko fajnie, ale jej partner przekroczył granicę (za bardzo wczuł się w rolę i przeholował ) Sprawa skończyła się w sądzie z wyrokiem o gwałt..
I słusznie.
To są zabawy dla dorosłych, którzy są w stanie nad sobą panować, jak nie są to co - na drugi raz by troszkę przeholował i jej kości połamał. Albo dźgnął nożem. Albo udusił. Osoba, która tego nigdy nie praktykowała, nie ma z reguły pojęcia, jak łatwo jest potwornie skrzywdzić fizycznie i psychicznie jeśli tylko się "przeholuje". Spokojnie można zabić i co wtedy?
Fakt,byłąmtoksyczna,dlatego zastanwaim sie czy ja natrafi na ormalna,ufajacą mu dziewczynę to ją predzej czy poźniej tez nie uderzy.
Jest poważna szansa, że właśnie tak będzie. Pamiętam przypadek, kiedy sama wrzeszczałam na faceta przez telefon, żeby uderzył swoją kobietę i jakoś ją opanował, bo tak się awanturowała, że była niebezpieczna dla siebie i dla niego. To oczywiście skrajny przypadek, ale chcę powiedzieć, że czasami i świętego można doprowadzić do ostateczności.
Inna sprawa, że po takiej pełnej agresji relacji Twój partner zapewne nie jest w za dobrej kondycji psychicznej i powinien sobie jakoś wszystko poukładać, oczyścić się z negatywnych pozostałości, bo w przeciwnym razie może faktycznie być różnie, szczególnie, że bazę do agresji wyniósł z domu.
Bardzo go kochałam i mimo ,ze zrobił to co zrobił to nic we mnie nie pekło.Nie potrafie go wymazac,a z drugiej strony wiem ,ze gdybym do niego wrocłam i poprosił mnie o rękę tak jak rzekomo planował to bym powiedziała NIE.Wiem ,ze nie mógłby byc ojcem dla mocih dzieci.Najgorsze,ze miałąm wobec niego tkie plany.To był mój pierwszy powazny związek.Teraz mam 25 lat ,wszyscy wokół się zareczaja ,biorą ślub ,a ja mam wrazenie ,ze juz nikogo nie poznam i nie zakocham się tak jak w nim.
Z pełnym szacunkiem - na Twoim miejscu skupiłabym się na pozbyciu powodów, dla których Twój ostatni związek wyglądał jak wyglądał, zamiast myśleć o ślubie, bo to ot tak sobie samo z siebie się nie zdarzyło. Jest jakaś przyczyna dla której się awanturowałaś i stale mówiłaś mu, że to koniec. Usuń ją albo jest poważna szansa, że Twój kolejny związek również nie będzie zdrowy.
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.
Zaraz się tu na mnie rzuca ''antyprzemocowe mohery'', ale prawda jest taka, ze jeśli Twój facet jest mocno nerwowy, a Ty wiedząc o tym drzesz japę o byle G to więcej w tym uderzeniu Twojej winy niż jego.
Jeśli jest mocno nerwowy niech pije napar z melisy i panuje nad emocjami.
Jeśli ktoś akceptuje, że dostaje "lute" , niech sobie dostaje. Autorka wątku tego nie akceptowała.
Nikt nie zasługuje na bicie za samo darcie japy, potem dostanie za to że zupa była za słona i tak po kolei. Jak ktoś raz uderzy, będzie robił to kolejne razy. Nic tak nie dowartościuje jak dowalenie słabszemu.
Autorko wątku, to że ktoś studiuje nie znaczy że ma wysoką kulturę osobistą. "Nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty".
Ojciec bił matkę, syn uderzył Ciebie, a wasz syn uderzyłby swoją żonę - choć to nie zawsze reguła, jednak bardzo częste.
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.
Nie są ani zgrabni, ani fajnie funkcjonujący, tylko toksyczni, i ona i on powinni sie leczyć, każde na co innego. To, że nie przy świadkach o niczym nie świadczy.
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.
.......
No cudownie fajnie funkcjonujące małżeństwo, świetny przykład i jakże zachwalający nienaganny zwiazek małżeński .Możliwe że i dziecko ma raz na jakiś czas na żywo widowisko jak babe trzeba krótko trzymać sprzedając jej lute ,jakże to wzorowa sztuka komunikacji, przecież to takie fajnie funkcjonujące małżeństwo..
Pitagoras z jakąś ty się meliną społeczna zadajesz ,patologia w 4 ścianach która i tak na światło dzienne wychodzi będąc dobrze poinformowany w ich małżeńskich sielankach .Mnie obrzydzenie bierze jak to czytam
Faktycznie świetne relacje małżeńskie ..godne pożałowania ![]()
Moja znajoma raz na jakiś czas dostaje ''lute'' od swojego ślubnego i jedyne na co zwraca uwagę, to żeby nie przy świadkach...
Od 10 lat są zgranym fajnie funkcjonującym małżeństwem.Nie są ani zgrabni, ani fajnie funkcjonujący, tylko toksyczni, i ona i on powinni sie leczyć, każde na co innego. To, że nie przy świadkach o niczym nie świadczy.
jak da się wyczytać przechwałki w tym temacie jak baba lute zarobi jeszcze bardziej napawa szczęściem i dumą te cudownie zgrane małżeństwo ,w 4 ścianach luty fundowane, zaś poza ścianami rozgłos i reklamę własnych sposobów komunikacji to także niezawodna droga do zgranego fajnie funkcjonujące małżeństwa. W końcu pochwalić kolegom się trzeba z jakim chojrakiem ma się do czynienia i efekty są ![]()
sama bylam w takim zwiazku prawie 20 lat bylam bita juz w ciazy i tez powtarzalam sobie ze bedzie lepiej Kto raz uderzy nie przestanie tego robic Nie bylam ani toksyczna czy niedobra poprostu trafilam na potwora ktorego nie mialam odwagi zostawic Jedno za co moge mu podziekowac to za czworke wspanialych dzieci ktore nie odziedziczyly po nim zlych genow Nie ludzcie sie kobiety ze mozna zmienic potwora w aniola TO JEST NIEMOZLIWE
Ja nie popieram- ot stwierdzam, ze różne podejście ludzie maja.
Ja przykładowo nie toleruje upijających się kobiet, a inni faceci maja niezły ubaw gdy ich połowice od czasu do czasu ululają się do nieprzytomności. Rzecz gustu.
Temat przemocy domowej był mi całkowicie obcy przez większa część życia- coś równie abstrakcyjnego jak kanibalizm.
Dopiero podczas studiów temat wyszedł całkiem niespodziewanie: Kumpela wyżalała mi się ze jej matce ''zdarza się wypić''.Naturalnie dziewczyna z dobrego domu itp. itd. I wtedy najbardziej zaskoczyła mnie jej konkluzja ''to wina ojca, bo powinien jej dobrze wpier*** to by się uspokoiła.''Od tamtego czasu baczniej zwracałem uwagę na podejście kobiet do tej kwestii. Zauważyłem min. ze o ile niektóre na wieść ze jakiś tam facet pobił żonę reagują natychmiastowym oburzeniem; to inne -niejako automatycznie - pytają od razu ''za co?''-i dopiero od tego uzależniają ewentualna dezaprobatę lub akceptacje.
Jazdy robiłąm mu absurdalne.O to ,ze przyszedł do domu 15 min pozniej z pracy,a okazało sie ,ze w tym czasie stał w kolejce dla mnie ,zeby kupic mi ulubione jedzenie,o to ,ze chce chodzic zludzmi z pracy na piwo,o to ze zaprosił na facebooka kolezankę z pracy,albo o to ,ze jego byla wyszła ze sklepu w galerii gdy robilismy wspolnie zakupy i on ja zagadał.Wiem brzmi żałośnie ,ale opisuję jak było.Za kazdym razem mowiłam mu ,że to koniec,i pewnego dnia się doigrałam.Poszły najgorsze wyzwiska,słowo"Spierd***" ,wykończyłaś mnie,przez Ciebie bałem się rozmawiać z ludźmi w pracy,bo bałem się ,ze mnie rzucisz".Powiedział mi ,ze nie ma sensu zwiazek bez zaufania i zycie w strachu.On chce mieć swoich znajomych,miec pasje i zainteresowania a prawda jest taka ,ze on wszystko poswiecił dla mnie.Nie chodził na rower,basen,zaprzepascił znajomosci ,a jak przyszły jego urodziny ,a bylismy wtedy pokłoceni to telefon jego milczał,nikt prócz rodziców nie zadzwonił z zyczeniami.Powiedział,ze juz nic dla mnie nie poświęci,bo nie jestem tego warta i ze zajmie mu pol zycia zanim sobie wszystko poukłada i ze załuje ,ze mnie poznał.A teraz od dwóch miesięcy nie mamy kontaktu i zastanawiam się cały czas czy jest sens to ratować...Aha i pochodze z normalnego ,kochajacego domu.Mój tato raz uderzył mamę po 25 latach małżeństwa i nie w twarz.
23 2013-08-18 00:00:04 Ostatnio edytowany przez agnik (2013-08-18 00:04:25)
To podejście kobiet jest wyznacznikiem tego czy dana przemoc domowa jest patologiczna czy też nie?
Są lepsze i gorsze powody, ale ciężko o dostatecznie dobry powód.
EDIT.
Mógł odejść nie musiał podnosić na Ciebie ręki.
Sama też masz problem, proponuję Ci najpierw zrobić porządek ze sobą i swoją psychiką (z opisów wynika, że masz poważne problemy z zazdrością) a dopiero potem myśleć o jakimkolwiek związku.
Ja nie popieram- ot stwierdzam
No właśnie twoje stwierdzenie jest bliskie poparciu
Opiniujesz związek twoich znajomych ,że tworzą fajne,zgrane malzenstwo w którym od 10 lat od czasu do czasu żonka dostaje lute, twoim zdaniem to są zgrane(??!!) i fajne (???!!) relacje małżeńskie opierając się na przykładzie tamtej pary
Ja dziękuje za taka recenzje ,twój subiektywizm nie jest na miejscu
Dwie osoby mają bardzo zaburzony schemat postepowań i relacji w zyciu domowym ,dla nich to normalka,dla ciebie tez cos fajowego ,zgranego i takie cool .
Potomstwo chyba również tez zrównoważone poglądowo i emocjonalnie nie będzie, widząc takie praktyki domowe, aż zal się robi ze takich patoli uważa się za zgraną pare fajnie funkcjonują w małżeństwie
Najwyraźniej margines społeczny to normalka i wzór do naśladowania
pitagoras napisał/a:Ja nie popieram- ot stwierdzam
No właśnie twoje stwierdzenie jest bliskie poparciu
Opiniujesz związek twoich znajomych ,że tworzą fajne,zgrane malzenstwo w którym od 10 lat od czasu do czasu żonka dostaje lute, twoim zdaniem to są zgrane(??!!) i fajne (???!!) ..
Napisał, że fajne? Musiałem przeoczyć.
przemoc to nie oznaka siły lecz słabości, nie ważne jak bardzo byłaś "toksyczna", niemiła czy robiłaś awantury o byle co... to jest nie ważne! nie powinnaś pozwolić sobie na takie traktowanie, jednego dnia uderzy w twarz innego sięgnie po nóż... może zbyt drastycznie to przedstawiłam ale tak właśnie jest... jeżeli miał dosyć takie czy innego zachowania powinien Ci o tym powiedzieć, poszukać innej drogi wyjścia, przemoc (bo bicie osoby słabszej to właśnie przemoc) nie jest wyjściem z sytuacji...
mortisha napisał/a:pitagoras napisał/a:Ja nie popieram- ot stwierdzam
No właśnie twoje stwierdzenie jest bliskie poparciu
Opiniujesz związek twoich znajomych ,że tworzą fajne,zgrane malzenstwo w którym od 10 lat od czasu do czasu żonka dostaje lute, twoim zdaniem to są zgrane(??!!) i fajne (???!!) ..Napisał, że fajne? Musiałem przeoczyć.
Fajnie funkcjonują małżeńsko... ależ kolosalna różnica nono..
28 2013-08-18 01:21:52 Ostatnio edytowany przez Paweł-1979 (2013-08-18 01:27:42)
I słusznie.
To są zabawy dla dorosłych, którzy są w stanie nad sobą panować, jak nie są to co - na drugi raz by troszkę przeholował i jej kości połamał. Albo dźgnął nożem. Albo udusił. Osoba, która tego nigdy nie praktykowała, nie ma z reguły pojęcia, jak łatwo jest potwornie skrzywdzić fizycznie i psychicznie jeśli tylko się "przeholuje". Spokojnie można zabić i co wtedy?
I Słusznie! A najsłuszniej by było jak byś czasem dała właśnie dorosłym porozmawiać, chodź raz nie wcinając się i nie mącąc..
29 2013-08-18 02:32:40 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2013-08-18 02:33:56)
Jazdy robiłąm mu absurdalne.O to ,ze przyszedł do domu 15 min pozniej z pracy,a okazało sie ,ze w tym czasie stał w kolejce dla mnie ,zeby kupic mi ulubione jedzenie,o to ,ze chce chodzic zludzmi z pracy na piwo,o to ze zaprosił na facebooka kolezankę z pracy,albo o to ,ze jego byla wyszła ze sklepu w galerii gdy robilismy wspolnie zakupy i on ja zagadał.Wiem brzmi żałośnie ,ale opisuję jak było.Za kazdym razem mowiłam mu ,że to koniec,i pewnego dnia się doigrałam.Poszły najgorsze wyzwiska,słowo"Spierd***" ,wykończyłaś mnie,przez Ciebie bałem się rozmawiać z ludźmi w pracy,bo bałem się ,ze mnie rzucisz".Powiedział mi ,ze nie ma sensu zwiazek bez zaufania i zycie w strachu.On chce mieć swoich znajomych,miec pasje i zainteresowania a prawda jest taka ,ze on wszystko poswiecił dla mnie.Nie chodził na rower,basen,zaprzepascił znajomosci ,a jak przyszły jego urodziny ,a bylismy wtedy pokłoceni to telefon jego milczał,nikt prócz rodziców nie zadzwonił z zyczeniami.Powiedział,ze juz nic dla mnie nie poświęci,bo nie jestem tego warta i ze zajmie mu pol zycia zanim sobie wszystko poukłada i ze załuje ,ze mnie poznał.A teraz od dwóch miesięcy nie mamy kontaktu i zastanawiam się cały czas czy jest sens to ratować...Aha i pochodze z normalnego ,kochajacego domu.Mój tato raz uderzył mamę po 25 latach małżeństwa i nie w twarz.
no nie, nie pochodzisz z normalnego domu skoro masz w sobie chorobliwy lęk przed zdradą, zostawieniem. jak Twój tata się zachowywał wobec Ciebie, Twojej mamy, rodzeństwa? zniknął na jakiś czas z domu? zdradził mamę i Ty o tym wiesz?
wiesz, jak uda Ci się uratować związek czytaj wrócić do siebie to to będzie wyglądać tak. 2 miesiące super euforii, totalnego zakochania i ciach, on robi coś co w Twoim mniemamniu zagraża waszemu związkowi. Ty w płaczu, lamencie mówisz mu, że odchodzisz więc dostajesz w twarz z oskarżeniem, że mu wszystko zabrałaś. warto?
Hmmm ja powiem tak. Bylam w zwiazku, bylam ciagle podejrzana o zdrade, kazdy moj kolega(a zawsze mialam ich sporo. Wiecej niz kolezanek) byl wg niego moim bylym. Kazdy kolega mojego brata mnie mial w lozku(wg niego oczywiscie). Tlumaczylam zawsze wszystko, plakalam, bo jakby nie patrzec, bolalo. Robil przeciez ze mnie laske, ktora rozklada nogi przed wszystkimi... wszystko, cala zlosc nasilala sie we mnie z dnia na dzien. W koncu doszlo do awantury, ja podnioslam na niego reke, bo poprostu nie wytrzymalam. Dla mnie to bylo chyba gorsze, ze go uderzylam, niz jakby to on uderzyl mnie... co jest najglupsze, ja go blagalam, zeby dal mi spokoj, zebysmy sie rozstali, bo nie chcialam byc potworem, a wiedzialam, ze jak raz to zrobilam tak zrobie kolejny.. on nie chcial, a ja przy kazdej kolejnej klotni mialam ochote go uderzyc. W koncu sobie nawkrecal, ze go zdradzilam( co jest nieprawda) i mnie zostawil. Na szczescie...
Jednak ja pochodze z domu, gdzie ojciec bil caly czas mame i brata... czy to jest wytlumaczenie? Chyba najglupsze jakie moze byc. Mam swiadomosc, ze to musze leczyc, choc teraz mam partnera, ktory okazal sie normalnym mezczyzna, ja chce byc dla niego dobra i jestem. Ale tego co zrobilam nigdy nie zapomne...
I nie wkrecajcie, ze jak komus sie nalezy to powinien dostac w pysk... taka chwila zapomnienia np mnie na jakis czas zniszczyla, bo w tym momencie masz zmieszane wyrzuty sumienia z brakiem zaufania dla samej siebie...
Mery, chyba mocno przesadzasz.Jak kobieta strzeli z liścia faceta to ja bym tego nie podciągał pod przemoc.
Witam i ja dołożę od siebie parę słów, skoro autorka pyta.
Bicie daje poczucie władzy, skoro raz się udało, kto mówi, że nie będzie tak dalej?
Chyba, że obojgu takie zachowanie odpowiada.... Nie rozumiem, dlaczego młode dziewczyny od początku ustawiają się w roli ofiary, która czuje się za wszystko winna i daje się z łatwością zmanipulować.
N4VV napisał/a:mortisha napisał/a:No właśnie twoje stwierdzenie jest bliskie poparciu
Opiniujesz związek twoich znajomych ,że tworzą fajne,zgrane malzenstwo w którym od 10 lat od czasu do czasu żonka dostaje lute, twoim zdaniem to są zgrane(??!!) i fajne (???!!) ..Napisał, że fajne? Musiałem przeoczyć.
Fajnie funkcjonują małżeńsko... ależ kolosalna różnica nono..
Różnica jest zasadnicza.
"Fajnie funkcjonują małżeńsko" jest stwierdzeniem istniejącego faktu, nie afirmacją zjawiska.
Bije, wyzywa = nie kocha = nie szanuje = związek nie ma sensu
Nie rozumiem stwierdzenia, że jak bije przy świadkach to super! Bije to bije, nie zasługuje na uwagę i koniec kropka...
Facet ktory bije swoja kobiete jest skurwy***! Nie ma wytlumaczenia na to, jesli ma problemy emocjonalne to niech sobie je leczy sam a kobieta tylko cierpi. Autorko bardzo dobrze ze od niego odeszlas. Nie szukaj winy w sobie. To ze mialas fochy nie jest powodem zeby facet Cie uderzyl. Facet ktory bije nie ma szacunku do innych!! Kobieta nie bedzie czula sie bezpiecznie przy takim gnojku bo bedzie sie bala ze znow to zrobi. Sa normalni faceci i na pewno poznasz mezczyzne ktory bedzie Cie szanowal. Masz dopiero 25 lat cale zycie przed soba nie chcialabys zmarnowac go z czlowiekiem ktory Cie poniza i bije, przez ktorego bedziesz nieszczesliwa. Lepiej byc samemu niz z czlowiekiem tyranem!!! Pomysl jak wygladalo by Twoje zycie za 5 lat: jestes bita, robisz wszystko co facet Ci powie bo inaczej bedziesz sie bala ze Cie uderzy, masz nerwice, wysokie cisnienie, jestes wykonczona psychicznie i Twoja pewnosc siebie wynosci mniej niz zero, o wszystko obwiniasz siebie, i jestes od niego uzalezniona, coraz trudniej jest Ci odejsc bo wydaje Ci sie ze tak musi byc, i ze masz 30 lat wiec juz nikogo nie znajdziesz. Kochana tak moze wygladac Twoje zycie jesli wrocisz do niego. Nie pozwol na to zeby ten facet zmarnowal Twoje zycie. Jestes mloda i masz wszystko przed soba. Mieszkam za granica i ludzie ktorzy maja po 25 lat nie rozpaczaja ze sa singlami, a to ze Twoi znajomi zakladaja rodziny to nie znaczy ze Ty masz zalozyc rodzine w tym samym czasie. Na Ciebie przyjdzie pora, lepiej poczekac na odpowiednia osobe niz zmarnowac zycie z kims kto kompletnie Cie nie szanuje. Pamietaj ze tu chodzi o Ciebie, i powinnas byc bardzo z siebie dumna ze odeszlas. Kochana mialas odwage odejsc od niego i wiem ze jest Ci ciezko ale teraz jest najlepszy czas bo mialas na to sily, i nie daj sie wmowic innym ze jak facet uderzy swoja kobiete od czasu do czasu to jest to normalne. To nie jest normalne. Zycze duzo sil, i na prawde powinnas sie cieszyc ze odeszlas. Serio
Ale mnie przeraza mysl,że będzie z inna dziewczyną i ze jej nigdy nie zrobi tego co mi.Moze gdybym mu zaufała i nie robiła scen to by sie polepszyło?Kocham goi nie chce zeby był z inną.Teraz nie mamy kontaktu od dwóch miesięcy.Zastanawiam się czy już kogoś ma ,skoro sie nie odzywa.Załuję ,ze zerwałąm bo cięzko mi na codzień bez niego.Nie wiem czy przezyje jak zobaczę go z inna dziewczyną.Molziwe zeby po 3letnim zwiazku tak szybko kogos znalazł?;/
Czy to takie istotne, czy będzie bił każdą następną? Najważniejsze że nie będzie bił już Ciebie. Niema co, za bardzo bić się w piersi i krzyczeć mea culpa.
Emocje ponoszą wszystkich, nie wszyscy w emocjach biją.
Nie jestem w stanie wytrzymać z daną osobą - odchodzę, a nie rękoczynami przywołuję ją do porządku.
Gdybym wiedziaął,ze na pewno się to nie powtórzy ,ze głownie chodziło o te jazdy dlatego nie wytrzymywał to dałabym mu szanse.Nie chcę nawet mysleć ,ze on bedzie z kims innym
Mery, chyba mocno przesadzasz.Jak kobieta strzeli z liścia faceta to ja bym tego nie podciągał pod przemoc.
A gdzie ja napisalam, ze gosciu dostal z liscia?...
Świtezianka, jesteś osobą stworzoną do toksycznych związków. Twoja chorobliwa zazdrość, Twoje zachowanie - żaden normalny facet by tego nie wytrzymał. Więc żaden normalny by się z Tobą nie związał. Pasowałaś do niego, bo on jest również stworzony do patologicznych relacji. Dlatego się związaliście.
Ale...niezależnie od Twojego zachowania - żaden facet nie ma prawa Cię bić. Ma prawo uznać, że jesteś niezrównoważoną kretynką, zabrać zabawki i zatrzasnąć za sobą drzwi. Ale nie ma prawa Cię uderzyć. I żaden normalny facet by Cię nie uderzył.
On nie jest w tym względzie normalny. Dla niego przemoc wobec kobiety jest czymś oczywistym. A już na pewno oczywista jest przemoc wobec Ciebie. Nie masz szans na szczęśliwy związek z nim. Jeśli teraz do niego wrócisz - on uzyska jasny sygnał, że może Cię bić i poniewierać a Ty i tak będziesz z nim. Nie będzie miał najmniejszej motywacji, żeby nad sobą pracował. Rozumiesz? Co z tego, że straszysz rozstaniem, co z tego, że się na chwilę rozstajecie, co z tego, że mówisz, że nie akceptujesz przemocy skoro swoim zachowaniem pokazałabyś, że jednak przemoc jesteś w stanie znieść?
Pogódź się z tym, że ten związek nie ma szans. I że lepiej że tak się stało. Spróbuj zastanowić się dlaczego Ty się tak zachowujesz i dlaczego przyciągasz takich typków. Jeśli nie dokonasz porządnej wewnętrznej analizy - Twój następny związek będzie, z dużym prawdopodobieństwem, równie toksyczny jak ten.
A...jeszcze o tym czy uderzy następną. Pewnie tak. Spokojna, ułożona dziewczyna nic tu nie pomoże. Powstrzymać go od stosowania przemocy mogłaby jedynie kobieta bardzo silna psychicznie. Ale taka się z nim nie zwiąże, bo wie, że nie musi zadowalać się jakimś emocjonalnym popaprańcem.
Gdybym wiedziaął,ze na pewno się to nie powtórzy ,ze głownie chodziło o te jazdy dlatego nie wytrzymywał to dałabym mu szanse.Nie chcę nawet mysleć ,ze on bedzie z kims innym
Czas leczy rany, i z każdym kolejnym dniem Twoja miłość będzie słabnąć.
Wyjdź do ludzi, rozerwij się. Może poznasz kogoś wartościowego, kto odwróci myśli od niego.
Najlepszym lekarstwem na jedną miłość, jest kolejna miłość.
Z całego serducha Ci tego życzę ![]()
43 2013-08-18 16:39:17 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-18 16:40:14)
U każdego człowieka istnieje coś takiego, jak psychiczna odporność na pobudzenie. U żadnego człowieka nie jest ona nieskończona. Pobudzenie można w tym przypadku zdefiniować jako przemoc psychiczną. Jeśli pobudzenie przekroczy krytyczne granice, nastąpi reakcja niekontrolowana. Niekontrolowana czyli żadna kontrola nie istnieje. Nie jest to stan "emocji", jak tu niektórzy sobie domniemają - jest to stan ograniczonej poczytalności lub jej braku. Nie ma nic wspólnego z typową przemocą przez tyrana z wypaczonym charakterem. Bardzo wątpie, by koleś ujawnił swoje prawdziwe oblicze dopiero po 1,5 roku związku - można by tak domniemać, gdyby nie istniała przyczyna, ale ona istnieje. Każdego człowieka można doprowadzic do stanu ograniczonej poczytalnosci, jeśli ktoś się będzie bardzo starał. Autorka starała się konsekwentnie i długotrwale. Koleś jest słaby, ale tylko dlatego, że w odpowiednim czasie nie kopnął jej w dupę. Bo jej sie należał ten kop od dawna.
->
Ale mnie przeraza mysl,że będzie z inna dziewczyną i ze jej nigdy nie zrobi tego co mi....
Bardzo słusznie Cię przeraża. Jest to prawdopodobne. Sądzę, że ten człowiek nigdy więcej tego nie zrobi. Natomiast wcale niewykluczone, że zrobi to samo kolejny Twój facet, bo jesteś bardzo poważnie zaburzona. To co - wówczas będzie teoria, że przyciągasz dupków. Nie - ty ich produkujesz używając psychicznej przemocy. Jeśli kolejny facet poddawany takiej przemocy i agresji nie odetnie sie na czas, sytuacja najprawdopodobniej powtórzy się.
Gdy ktoś sie bawi zapałkami i wybuchnie pożar, to oznacza, że zapałki są winne. Żałosne.
Przemoc to jest przemoc. Nie ma znaczenia czy używa jej kobieta czy facet. Istotnym może być, kto jej używa pierwszy. Najprawdopodobniej wszystko co napisała autorka, to jest wierzchołek góry lodowej.
świtezianka88 - według mnie powinnaś sie udać niezwłocznie do właściwego lekarza.
Tylko nie wiem który jest właściwy: psycholog czy psychiatra.
Jesteś po prostu chora.
Nie twój były, tylko własnie Ty.
...Najlepszym lekarstwem na jedną miłość, jest kolejna miłość.
Z całego serducha Ci tego życzę
Bardzo roztropne.
Czasami jeden związek jest toksyczny a w następnym zdecydowanie to inaczej wygląda. Z mojego doświadczenia uważam, że najważniejszy jest początek znajomości na docieraniu się do siebie.
Jeżeli jedna strona widzi, że ma przewagę nad partnerem to będzie to wykorzystywać prędzej czy później. W tej konkretnej sytuacji uważam, że nie zmieni się nastawienie Twojego faceta do Ciebie.
Z drugiej strony kobiety uważają mężczyznę za jakąś dziwną postać, która jest tylko po to, aby zarabiać i coś tam jeszcze?.Związek to partnerstwo i zaufanie do drugiej osoby a do tego trzeba dojrzeć.
Iza- zawsze jedna strona ma przewagę nad druga i wcale nie musi tego negatywnie wykorzystywać.
Fajniebrzmiące ''partnerstwo'' to iluzja;autem w którym każdy szarpie kierownice daleko nie ujedziesz.
Czyli rozumiem,ze wiekszość z Was jest za tym,ze to MOJA WINA ,ze mnie uderzył i ze jest prawdopodobne ,że innej tego nie zrobi?Nagorsze ,ze on mi poweiedział jakos miesiać temu ,ze wciąż mnie kocha ,ale nie ma sił i nerwów do czekania az zaczne postrzegac jego,zycie i zwiazek NORMALNIE.Myslicie ,ze mógł juz teraz sobie kogos znaleźć?:(
śmieszne i żałosne są słowa, ze niektórym się należy. Owszem, ale nie w sytuacji, gdy kobieta drze japę, jak drze japę to niech partner też drze japę. Jednak jestem zdania, że jak kobieta uderzy faceta to ten ma prawo jej oddać.
VINNGA ale o to właśnie codzi ,ze ja się obawiam ,ze innej nie bedzie tak traktował.On oprocz tego ze jest SŁBy psycicznie jest idealny pod kazdym wzgledem.Gdybym wiedziala ,ze inna tak samo bedzie traktowac wtedy łatwiej byłoby mi się z tym pogodzic,bo bym wiedziała ze tak by było ZWSZE.Czy ze mna czy z inna.
śmieszne i żałosne są słowa, ze niektórym się należy. Owszem, ale nie w sytuacji, gdy kobieta drze japę, jak drze japę to niech partner też drze japę. Jednak jestem zdania, że jak kobieta uderzy faceta to ten ma prawo jej oddać.
A ja myślę, że nie powinien.
Myślę, że jeśli facet złapie się na chęci przywalenia swojej kobiecie, powinien się z nią natychmiast rozstać.
Jednak jestem zdania, że jak kobieta uderzy faceta to ten ma prawo jej oddać.
Ja to widzę ciut inaczej - walić i nie oglądać się na savoir-vivre można w sytuacjach zagrożenia. Jak dziewczyna plaśnie faceta w policzek, bo właśnie się dowiedziała, że ten ją zdradza, to nie wolno bić, ale jak dziewczyna, mimo, że jeszcze nie uderzyła, może w każdej chwili przygrzmocić i to niekoniecznie otwartą dłonią, a np. krzesłem, świecznikiem, butelką, nożem, bo ma szaleństwo w oczach i niemalże piana się toczy z ust, to dla mnie logiczne, że priorytetem jest za wszelką cenę opanować sytuację.
Jak było ze Świtezianką nie wiem, ale miałam np. przypadek, że dziewczyna przyjaciela zadzwoniła do mnie z płaczem, że ten ją pobił. Facet, chociaż dobroci człowiek, to obdarzony temperamentem, więc uwierzyłam, że go poniosło; dzwonię do niego wściekła, co do cholery narobił i jak tak mógł, a on spokojnie i rzeczowo wyjaśnił mi, że to ona rzucała się na niego, kopała, gryzła, tłukła, a całe jego "pobicie" to odepchnięcie jej, a potem przytrzymanie. Więc wiecie - punkt widzenia bardzo zależy od punktu siedzenia.
Natomiast przeraża mnie lekko, że dla Ciebie, Świtezianko, nie jest problemem to, że Ty jesteś toksyczna, że on może być toksyczny, ale że może znaleźć lepszą dziewczynę od Ciebie, spokojną, przy której nawet myśl o biciu mu nie przejdzie przez mózg, i być szczęśliwy. Lekko nie ogarniam, jak takie podejście nie kłóci się u Ciebie z upartym twierdzeniem, że go kochasz. Wydawało mi się, że jak się kogoś kocha, to się chce właśnie, żeby był szczęśliwy, a Ty chcesz odwrotnie.
kwestia obrony to co innego, tutaj się oczywiście zgadzam.
ok, a gdy to kobieta zdradziła to facet w złości "może" spoliczkować zdradzająca partnerkę? Zaraz by była afera, ze przemoc.
Ja nie mówię o regularnej bójce, ale gdy jest kłótnia jednemu z partnerów skoczy ciśnienie i spoliczkuje drugą osobę, to ta ma prawo ją też spoliczkować w ten sposób może sprowadzić agresora na ziemię i pokazać, ze sobie na takie zachowanie nie pozwala.
Z drugiej strony mam zasadę, nie zaakceptuję i nie wybaczę dwóch sytuacji w związku, przemocy- jakiejkolwiek, nawet spoliczkowania i zdrady, nawet jednorazowego wyskoku po pijaku. Zatem sama też nie zachowuję sie w ten sposób (mówię o obecnym związku, bo poprzedni i tak był popaprany, a obecny jest idealny). gdyby nie był idealny to po prostu bym odeszła.
Co do przemocy i wygłupów zauważyłam, że gdy podczas wygłupów czasami użyłam za dużo siły i np. mocniej pociągnęłam chłopaka, albo uszczypnęłam, on nigdy mi nie oddał. Natomiast obecny gdy wczoraj gadaliśmy o jakichś głupotach, nawet nie pamiętam o czym, to zażartowałam, "dobra, dobra, uważaj co robisz bo dostaniesz po mordce" i klepnęłam go w policzek, to nawet nie było klepnięcie, a na pewno nie uderzenie po prosty zamachnęłam się, a potem zwolniłam i spokojnie dotknęłam jego policzka, na co on zrobił to samo ze mną. Bardzo dobre zasygnalizowanie, że obok przemocy nie można przejść obojętnie i oko za oko. czyli jak najbardziej ma takie same poglądy jak ja.
Vian-bo chcę ,zeby byłszczesliwy ze ną.Tylko zeby moc o tym zapomniec i starac się na nowo musiałabym wiedzieć ,ze pod byle pretekstem nie bedzie uzywał wobec mnie przemocy.Nie wiem czy to wsyztsko się nagromadzilo i on wybuchł,czy po prostu wyszło szydło z worka i za kazdym razem bedzie chciał cos wyegzekwowac przy pomocy siły.Strsznie tesknie i znow urachamia mi sie wyobraznoia.Mam wrazenie ,ze kiedy ja siedze i bije się z myslami on jest szczesliwy i ciesyz się zyciem czyt.juz kogos poznał;/Miesiac temu mowil ze mnie kocha,mozliwe ze juz sie odkochał i układa sobie zycie ?Wiem ,ze zadaje infantylne pytania ,ale chciałbym wiedziec,czy mozna się tak szybko pocieszyc po 3 latach cięzkiego zwiazku,ale ponoc z osoba ktora się kochało?Jka jest Waszym zdaniem?
nie wiem czy się da tak szybko odkochać, wiem, ze nawet jak jest się z kimś długo i się w związku nie ułożyło to niektórzy (np. ja) od razu szukają tzw. klina. Dla mnie jest to najlepsza terapia, buduje wysoką samoocenę, pozwala przestać myśleć o byłym i daje szanse na myślenie o kolejnym partnerze
Widać Twój facet wyznaje taką samą zasadę jak ja
No własnie nie wiem czy on stosuje taka zasadę.Mam nadzieje ,że nie.
Jakby mnie ktoś spróbował uderzyć, to automatycznie też dostałby w ryło, więc dlaczego facet jak kobieta go za coś uderzy ma jej nie oddać? Nie mówię o wszczynaniu zaraz bójki, albo wycieraniu tą kobietą podłogi, ale jak któraś jest taka twarda żeby uderzyć, a jak dostanie z powrotem to beczy... Trochę żenada. Pomijając fakt, że dla mnie jakiekolwiek okładanie się jest w związku niedopuszczalne i jeśli wystąpi oznacza definitywny koniec.
Czy ten facet będzie bił następne partnerki? Jak znajdzie takie, co najpierw je może bezkarnie stłuc, a one do niego wrócą oczywiście, że będzie. Niektóre kobiety nie wiedzieć czemu dają się bić - poprzez wiązanie się tudzież pozostawanie w związku z osobą, która uderzyła. Mnie by wystarczyło raz żeby faceta posłać w diabły, a sprawę załatwić na policji. Pomijając już to, że bite są zwykle kobiety słabe psychicznie, niepewne, osaczone przez partnera.
świtezianka - nie wiem, czy on miał tylko wyskok i nie wytrzymał. Są takie osoby, że jak zaczną szaleć to aż się prosi żeby je palnąć w kaczan, a bywa i tak, że to jedyne wyjście żeby się ten ktoś odczepił. W sumie o co Ci chodzi, skoro go do tego prowokowałaś? Doczekałaś się. Nie każdy facet ma anielską cierpliwość. Nie uważam, że postąpił dobrze, bo tego, że Cię uderzył w sumie nic nie usprawiedliwia. Myślę, że oboje jesteście siebie warci i macie ze sobą problem. Tylko skoro już rozpieprzyliście ten związek to po co teraz żale i rozterki czy on już się odkochał. Całkiem możliwe, że Cię już nie kocha. A nawet jeśli to pomyśl jaką masz szansę na dostanie od niego lania ponownie. Ja myślę, że skoro po tym wszystkim chcesz wrócić, to ta szansa jest spora.
pitagoras - ciekawe czy chciałbyś być w związku w którym ty dostawałbyś w łeb co jakiś czas. Chciałbyś? Jakoś jestem w związku opartym na partnerstwie i wspieraniu się nawzajem, nikt nikogo nie bije, jest nam fajnie. Wiesz, w partnerstwie nie chodzi o "szarpanie kierownicy".
Droga Autorko;) Po pierwsze gratuluję Ci siły jaką masz w sobie! Szacunek za to że potrafiłaś odejść i odpowiedziałaś sobie samej szczerze, że nie chcesz żeby ten mężczyzna był Twoim mężem i ojcem Twoich dzieci. Tego się trzymaj, bo tak postanowiłaś(tak chcesz).
Myślę, że mogłabyś sobie przeanalizować na chłodno, czy Twoje zachowania względem eks faktycznie były toksyczne i reagowałaś zbyt emocjonalnie itd., ale to już tylko dla siebie i na poczet przyszłych związków ( które na pewno będą!! !!), żebyś mogła fajne funkcjonować. Dobrze sobie to przemyśl, bo być może niepotrzebnie się obwiniasz o to, że mogłaś wywołać tak skrajne reakcje Twojego eks. Powodzenia i daj sobie trochę czasu na wytchnienie. To normalnie że o nim myślisz i "nie możesz się wyleczyć" przecież byłaś w związku, angażowałaś się, trochę z nim przeżyłaś. Nie jesteś jakimś kompem, żeby sobie wykasować historię.
A co do reszty komentarzy na temat lutowania i zasadzania strzałów - załóżcie se odrębny temat i sobie go rozważajcie, a nie dobijajcie jeszcze laski.W końcu to ona się zwróciła o pomoc, a nie jej "wielce maltretowany emocjonalnie" eks.
Nie wiem dlaczego rozkminiacie temat bicia GAVETA przez partnerke skoro ja nic o czyms takim nie pisałam.Nigdy nawet nie wyzwalam swojego chłopaka,a co dopieor go uderzyc.Gdybym wiedziała,ze mnie kocha i chciałby się zejsc to nym mu pozwoliła.Molziwe zeby w miesiąc się odkochał?Myslałam ,ze na to potrzeba miesięcy,lat...Dodam ,ze to moje pierwsze rozstanie i pierwszy powazny związek;/
Nie wiem dlaczego rozkminiacie temat bicia GAVETA przez partnerke skoro ja nic o czyms takim nie pisałam.Nigdy nawet nie wyzwalam swojego chłopaka,a co dopieor go uderzyc.Gdybym wiedziała,ze mnie kocha i chciałby się zejsc to nym mu pozwoliła.Molziwe zeby w miesiąc się odkochał?Myslałam ,ze na to potrzeba miesięcy,lat...Dodam ,ze to moje pierwsze rozstanie i pierwszy powazny związek;/
Rozkminiamy za co facet może uderzyć partnerkę i kiedy nie należy mieć do niego pretensji. Póki co wyszło nam, że usprawiedliwiony jest tylko jeżeli ona go uderzy pierwsza, albo w obronie własnego zdrowia i życia. Twoja sytuacja była inna, ale to jest forum - tu się dyskutuje.
Sama przyznałaś, że robiłaś mu awantury i czujesz się winna.
Można się odkochać w ciągu kilku dni - ludzie są różni. Nie każdy przeżywa miesiącami nieszczęśliwą miłość.
Nie wiem jak można chcieć związku z facetem, który Cię bił. Jak się z nim zejdziesz to dalej będziesz dostawać w dziób. Pogódź się z tym.
A co do reszty komentarzy na temat lutowania i zasadzania strzałów - załóżcie se odrębny temat i sobie go rozważajcie, a nie dobijajcie jeszcze laski.W końcu to ona się zwróciła o pomoc, a nie jej "wielce maltretowany emocjonalnie" eks.
A czy ktoś pisze, że on był maltretowany emocjonalnie?
Jak Ci się coś nie podoba to sama sobie załóż nowy wątek, gdzie nikt nie będzie pisał brzydkich słów o "zasadzaniu strzałów". Pomoc nie zawsze oznacza głaskanie kogoś po głowie.
Myślę że jak on będzie miał następną partnerkę to też jej przyleje szczególnie jak będzie robiła takie jazdy jak ty.Wydaje mi się że każda cierpliwość ma swoje granice.Ale może być i tak że znajdzie sobie taką do której będzie miał większy szacunek niż do ciebie i być może będzie się hamował.Znam faceta który ma już trzecią partnerkę i przy każdej był całkiem inny.Teraz gorszym problemem jest to że nie możesz się uwolnić od myślenia o nim.A druga sprawa że jak tak będziesz się zachowywać w następnym związku to długo on nie potrwa. Kto wytrzyma taką chorobliwą zazdrość.
Spotkałam się z nim.Jak zapytałam czy dalej nie kocha-powiedział,ze nie wie,bo dla niego ilosc to nie ranienia się nawzajem i ze nie wie co czuje i ze nie ufa miw tym sensie ,ze nie wierzy w to ,ze znów za to ze bedzie chcial spedzic z kims innym niz ze mną ja znów zerwę.Zapytalam ,ze skoro i juz dwa miesiace temu powiedzielismy sobie ,ze to koniec nie rozumiem po co znów sie ze na spotkał.A o ,ze gdyy mu nie zalezalo to by mnie olał i nigdy się nie odezwał.Nie za bardzo zrozumiałam o co mu chodzi.Kazał mi jeszce raz przemyslec jak chce zeby wygladał zwiazek,bo jego zdaniem may inne zdanie na ten teat i ze według niego nie potrafie zrozumiec czy jets zwiazek partnerski i ze wcale nie trzeba czas spedzac ciagle razem.Chce zaznczyc ze mieszkay osobno,prawie na tej samej ulicy.On pracuje po 10 godz,studiuje i owi ,ze po prostu jets tak zmeczony ze chce wrocic po pracy do domu,wypraowac rzeczy ,zjesc i pojsc spac.Aw weekendy spotyka się ze znajoymi i nie chce mnie zabierac ze soba.Zarzuca mi ,ze nie umiem sam sobie zorganizowac czas i do tej pory to absorbowałąm go swoja osoba,ale nie uwazacie ,ze spotykanie raz wtygodniu to za mało?Teraz spotkalisy się znowu to powiedział ,że to nie jest tak ze mnie nie kocha(ale de facto nie powiedział wprost ze kocha) i pewne sprawy poszły za daleko i padły taie słowa ze cos umknelo bezpowrotnie,ze nie da się załozyc z góry jak bedzie ,ze on po prostu nie wie jak to wszystko bedzie wygladać.Był sam na wakacjach raz z kuzynka,a raz sam-powiedzial ,ze nikogo nie poznał i ze o mnie nie zapomniał,ale ze nie bedzie traktował nie na pierwszym miejscu ,bo do tej pory tak było i nic dobrego dla niego z tego nie wyniknęło.Ze boi się ze jak znow spróbujemy to znowu zniszcze jego znajomosci,choc jak sm powiedzial nigdy juz nikomu na to nie pozwoli,bo nie robi nic złego spotykajac się z ludźi,bo zawsze był kontaktowy ,a ja to w ni zniszczyła.
Pogubiłam się.Dla mnie widywanie raz w tygodniu przy tak bliskim mieszkaniu kolo siebie to za mało.Kocham go,tesknilam ogronie przez te dwa miesiace,ale on wina za rozstanie obarcza mnie i liczy na to ze cała wine wezmę na siebie i bede teraz tolerować wszystko co on bedzie robił ,skoo chcę zeby on ze na był.Myslę ,ze teraz wygladałoby to tak ze ja bym się dwoiła i troiła a on by tylko obserwował i się nie starał.Widywalibysy się rzadko,bo on ma pasję i kolegów.Ze zeszłąbym na dalszy plan i musiałą to zaakceptowac.Z drgugiej strony zastanawia nie czy tak by bylo do czasu kiedy zauwazyłby ze nie robie z tego problemów i zaufałby mi w koncu na tyle ,ze sam bedzie chciał spedzac ze mną więcej czasu.Jak sądzicie?Powinnam mu to obiecac i czekac na rozwój wydarzeń nawet kosztem siebie przez jakis czas,a pozniej pewne sprawy się unormują?Czy powiedziec KONIEC i zbierac energię na nowy związek?
Przemoc domowa.
Najczesciej jest tak, niestety, ze ofiara slisle wspolpracuje ze swoim oprawca. Innymi slowy, (podswiadomie) zacheca go (prowokuje) swoim zachowaniem, do przemocy. Nie jest to oczywiscie w zadnym wypadku usprawiedliwieniem przemocy, pokazuje jedynie pewna zaleznosc... Wiec bardzo prawdopodobne jest, ze i on poszuka sobie kogos, kto bedzie go zachecal do bicia, i ona znajdzie nastepce agresora.
Switezianka, obudz sie i opamietaj. Jeszcze masz czas.
czyli rozuiem,ze lepiej to skonczyc tak?
Wychodzę z założenia że jeśli facet uderzy raz uderzy po raz kolejny...Nic go tu nie tłumaczy ( choć gdybyś go zdradziła to jakby Cię uderzył -to moim zdaniem miał by rację wiem wiem głupie ale to moje zdanie). Z tego co piszesz to dużo ty popełniałaś błędów w tym związku..Może warto spojrzeć na to jak ty się zachowywałaś. Najpierw zmieńmy siebie a potem wyszukujmy się błędów u innych. Brak szacunku do kobiety to źle świadczy o facecie.. Uderzy Cię raz, drugi, trzeci... Będziesz w ciąży zepchnie Cię ze schodów...Będziecie mieć dziecko to żuci dzieckiem o ścianę??... Masz 25 lat jesteś bardzo młoda... Ja jestem jeszcze młodsza i byłam w kilku poważnych związkach...Dzięki nim nauczyłam się wiele...Byłam dwa razy zaręczona i uwierz mi nie marzę ani o pierścionku z brylantem ani o księciu na białym koniu...Mam inne spojrzenie i inne perspektywy... A to że wszyscy wkoło Ciebie wychodzą za mąż i zaręczają się..NIE ZAZDROŚĆ IM...NIE MA CZEGO!!! Na każdego przyjdzie pora...Ślub powinno się brać z miłości..A skoro gdyby on Ci się oświadczył powiedziała byś NIE...to chyba nie jest mężczyzna z którym chciałabyś spędzić resztę życia, przy którym chciałabyś zasypiać i budzić się... Może po prostu to było przyzwyczajenie...Boisz się samotności boisz się że będziesz już zawsze sama. Więcej odwagi. Jesteś młoda...Całe życie przed Tobą na pewno posiadasz mnóstwo cech które imponują facetom...Mnóstwo zalet. Kochana głowa do góry!
Zrób sobie wszystkie plusy i minusy tego związku. Rozważ co chcesz od życia.Zastanów się na spokojnie
Wszystko co zrobisz zależy od Ciebie.!!! Powodzenia !:)
64 2013-08-26 07:45:39 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2013-08-26 08:33:41)
Zaraz się tu na mnie rzuca ''antyprzemocowe mohery'', ale prawda jest taka, ze jeśli Twój facet jest mocno nerwowy, a Ty wiedząc o tym drzesz japę o byle G to więcej w tym uderzeniu Twojej winy niż jego.[/quo
Chyba jeszcze nikt mnie tak na tym forum nie wkurzył:/ to , że facet jest mocno nerwowy to świadczy , że kobieta ma chodzić na paluszkach uważając co powie?po jakiej linii ona ma się liczyć ze słowami, a jaśnie Pan może się wkurzyć i ją uderzyć?Jak ktoś jest mocno nerwowy to niech idzie na terapie, bo nikt nie ma prawa wyżywać swoich emocji na drugiej osobie. Jak mu źle to niech nie będzie z dziewczyną, ani to jego żona, ani dzieci nie mają, a nie biję ją. I jak można mówić taki tekst , że to jej wina bardziej, że ją uderzył nie znając tak na prawdę w pełni jej zachowania , a jego:/ Z resztą nigdy nie uważam , żeby można było uderzyć kobietę. Można ją zostawić po prostu jeśli ma się więcej klasy, a nie tłumaczyć się nerwami!Bardzo dobra decyzja o rozstaniu Autorko. Jeżeli sama uważasz , że masz problem z zazdrością może udaj się po poradę do psychologa ( na nfz też jest taka możliwość), abyś w następnym związku nie zarzucała sobie tak dużo. Moim zdaniem , jak ktoś raz przekroczy granice w stosunku do konkretnej osoby, czyli raz wyżyję się na niej, nakrzyczy, uderzy to jeśli zostanie mu to wybaczone zrobi to następny raz. Swoją drogą na prawdę dziwna taka zazdrość, żeby nie mógł z nikim rozmawiać ani wyjść:(