Witam, postaram się opowiedzieć moja historie zwięźle I na temat,
Otóż mam 21 lat w wieku 12 lat na wakacjach u babci poznałam pewnego chłopaka niech będzie X . No i jak to dzieciaczki można powiedzieć zauroczylismy się z sobie i byliśmy ze sobą niestety potem wyjechałam do miasta w którym mieszkałam 500 km od X i nie przetrwalismy bo nie dawalismy sobie rade z odległością. Ale nadal mieliśmy kontakt i cały czas coś nas do siebie ciągnęło i co przyjeżdżalam na każde ferie wakacje itd to do siebie wracaliśmy bo nie potrafiliśmy powiedzieć sobie nie chociaż naprawdę się staraliśmy sobie odpuścić . Ale i tak wracaliśmy i znów odległośc brała górę. I tak się działo do roku 2012roku czyli 5 lat. W końcu on znalazł dziewczynę i jest z nią 3 lata a ja chłopaka z którym też jestem prawie 3 lata. I będąc w tych związkach nie odzywalismy się do siebie 2 lata . I rok temu odezwał się do mnie ja przez ten czas tesknilam i to i tak nie zmieniło naszych uczuć i nastawienia do siebie problem w tym ze nas nadal do siebie ciągnie ja tęsknię za nim on za mną i ostatnio się spotkaliśmy sami zaś nie potrafiliśmy się sobie oprzeć ale były tylko przytulanki bo na więcej nie pozwoliłam z racji ze mam chłopaka.ale naprawdę chciałam coś więcej niż tylko przytulanie trzymanie za rękę. Mówił ze on sam nie wie czego chce ze nie jest do końca szczęśliwy z ze swoją dziewczyną ze nie wie czy ja kocha i czy chce z nią być. Ze cały czas to o go ciągnie go mnie nie maleje mimo że niedługo będzie 8 lat jak się poznaliśmy. Twierdzimy ze coś musi w tym być bo jak wytłumaczyć to ze tak nas do siebie ciągnie ? Ze nie potrafimy pozbyć się naszego uczucia . Ja tak samo nie wiem czego chce. Tez nie jestem pewna uczuć do mojego teraźniejszego chłopaka bo cały czas ciągnie mnie do X. Pisze z X mniej więcej co 2 tydzień zależy jaka ma zmianę z racji tego że mieszka ze swoją dziewczyną. Sama nie wiem co z tym wszystkim zrobić mam chłopaka który mnie nie opuści bo jest zakochany na zaboj. Ale co z tego skoro ciągnie mnie do X od 8 lat . Sama już nie wie co zrobić mam mętlik w głowie. Jakbyśmy zdecydowali się być ze sobą to jedna ze stron musiałaby zmienić życie diametralnie. I chyba tego boimy się najbardziej i nie potrafimy się zdecydować. Jak go zapytałam dlaczego się z nią związał to powiedział ze sam nie wie. W sumie cchciałam się komuś wygadac. Dziękuję tym co przeczytali. Jak wy widzicie ta sytuacje z waszej strony ?
1 2015-06-16 18:53:19 Ostatnio edytowany przez noslep (2015-06-16 18:59:05)
Ktoś wyrazi swoją opinię?
Problem w tym, że tak na prawdę nie znacie się. Marzysz o kimś, o kim nie wiesz nic, lub niewiele.
Od czasu dzieciństwa obydwoje zmieniliście się, jesteście teraz innymi ludźmi. W jednym jesteście do siebie podobni (bez złośliwości), obydwoje nie jesteście uczciwi w stosunku do swoich partnerów.
4 2015-06-16 20:39:07 Ostatnio edytowany przez noslep (2015-06-16 20:44:47)
!Znamy się i to bardzo dobrze, przez 8 lat idzie poznać człowieka. A nie spędzałam tam wcale mało czasu bo przyjeżdżalam zawsze na 2 i pół miesiąca na wakacje. ZawsZe na miesiąc na święta i 3 tyg w ferie. A tak długo tak przebywałam bo byłam dobra w nauce i mogłam sobie ba to pozwolić. Chciałabym się z niego wyleczyć ale naprawdę nie wiem jak. A co do uczciwości do partnerów to tak zgadzam się z Tobą ale nie potrafię inaczej. Mój partner wie że mi na X zależy w jakis sposób, itd. Ale chyba nie zdaje sobie sprawy ze to tak powaŻne myślę że myśli ze mi zależy na nim dlatego że długo z nim byłam i dużo mnie z Nim łączy. I był moim pierwszym partnerem od wszystkiego dosłownie... Wiem że to głupie.. Tylko nie potrafię wytłumacz tego dlaczego tak nas do siebie ciągnie...
Ktoś jeszcze coś doradzi ?
6 2015-06-16 23:16:56 Ostatnio edytowany przez peterek0 (2015-06-16 23:17:35)
Jedyne co tutaj widzę to pociąg na płaszczyźnie seksualnej, przynajmniej z tego co widzę. Mówisz ,że go znasz ale jak się spotykacie to jedynie przytulanki cacanki? Jeżeli coś źle zrozumiałem lub coś pominełaś to przepraszam ale wygląda mi to na zwykły pociąg seksualny.
PS: Zgadzam się z przedmówcą
Ha..., ja nie rozumiem jednego, czemu nie płyniesz z prądem? Jeśli oboje czujecie to samo czemu nie spróbujecie być ze sobą? Młodzi jesteście, życie przed Wami, może warto?
Jestescie sobie przeznaczeni co widać po waszych obecnych związkach w ktorych oszukujecie
No wlasnie.Dlaczego nie sprobujecie byc razem ? I po co obydwoje ranicie swoich partnerow ?
On mieszka ze swoja dziewczyna i pisze ukradkiem do Ciebie ? Oj, nieladnie...
Skoro nie jestescie szczesliwi w swoich zwiazkach, to po co w nich trwac ?
Skoro nie jestescie szczesliwi w swoich zwiazkach, to po co w nich trwac ?
Bo jest wygodnie. Coraz mniej szacunku mam do egoistów.
11 2015-06-17 11:02:48 Ostatnio edytowany przez noslep (2015-06-17 11:26:55)
Czemu nie spróbujemy? Nie wiem chyba oboje się boimy zmian. Dzieli nas bardzo duża odległość więc jedno musiało by zmienić swoje życie diametralnie. Wiem że źle robimy, A co gorsze żadne z nas nie żałuje tego co się stało. I nawet żadne z nas nie ma wątpliwości do tego Ze zrobilibysmy to jeszcze raz. Mamy zamiar spotkać się za jakieś 3 tyg. Wtedy moze konkretnie pogadamy. A co do przeznaczenia naprawdę zaczynam w to wierzyć. Bo my sami nie potrafimy wytłumaczyć tego co nas do siebie ciągnie. Czujemy coś do siebie. Piszemy jak jak jego dziewczyny nie ma i mojego chłopaka. Co do pociągu seksualnego to raczej nie chodzi o to. jak się spotykamy cały czas rozmawiamy i tematy nam się nie kończą. w sumie już sama nie wiem. nie potrafię myśleć racjonalnie. Oboje tęsknimy a nie widzimy się dopiero 4 dzień. Jakie to głupie.
Czemu nie spróbujemy? Nie wiem chyba oboje się boimy zmian. Dzieli nas bardzo duża odległość więc jedno musiało by zmienić swoje życie diametralnie. Wiem że źle robimy, A co gorsze żadne z nas nie żałuje tego co się stało. I nawet żadne z nas nie ma wątpliwości do tego Ze zrobilibysmy to jeszcze raz. Mamy zamiar spotkać się za jakieś 3 tyg. Wtedy moze konkretnie pogadamy. A co do przeznaczenia naprawdę zaczynam w to wierzyć. Bo my sami nie potrafimy wytłumaczyć tego co nas do siebie ciągnie. Czujemy coś do siebie. Piszemy jak jak jego dziewczyny nie ma i mojego chłopaka. Co do pociągu seksualnego to raczej nie chodzi o to. jak się spotykamy cały czas rozmawiamy i tematy nam się nie kończą. w sumie już sama nie wiem. nie potrafię myśleć racjonalnie. Oboje tęsknimy a nie widzimy się dopiero 4 dzień. Jakie to głupie.
Powinniście się rozstać ze swoimi partnerami, po co ich ranić i zdradzać jak na razie emocjonalnie a pewnie niedługo fizycznie? Granie na 2 fronty jest złe.
Jeśli facet jest pewny swoich uczuć do Ciebie, to niech przeprowadzi się do Ciebie, niech zmieni swoje życie. A tak jest mu wygodnie - tam żyje z jedną dziewczyną tu wzdycha do niego inna- zakochana. On poopowiada o przeznaczeniu, trudnościach w byciu razem i o tym jaka obecna dziewczyna jest zła,ale nie może jej zostawić bo .... - i tu wymieni kilka argumentów.
13 2015-06-17 13:14:43 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-06-17 13:17:42)
noslep napisał/a:Czemu nie spróbujemy? Nie wiem chyba oboje się boimy zmian. Dzieli nas bardzo duża odległość więc jedno musiało by zmienić swoje życie diametralnie. Wiem że źle robimy, A co gorsze żadne z nas nie żałuje tego co się stało. I nawet żadne z nas nie ma wątpliwości do tego Ze zrobilibysmy to jeszcze raz. Mamy zamiar spotkać się za jakieś 3 tyg. Wtedy moze konkretnie pogadamy. A co do przeznaczenia naprawdę zaczynam w to wierzyć. Bo my sami nie potrafimy wytłumaczyć tego co nas do siebie ciągnie. Czujemy coś do siebie. Piszemy jak jak jego dziewczyny nie ma i mojego chłopaka. Co do pociągu seksualnego to raczej nie chodzi o to. jak się spotykamy cały czas rozmawiamy i tematy nam się nie kończą. w sumie już sama nie wiem. nie potrafię myśleć racjonalnie. Oboje tęsknimy a nie widzimy się dopiero 4 dzień. Jakie to głupie.
Powinniście się rozstać ze swoimi partnerami, po co ich ranić i zdradzać jak na razie emocjonalnie a pewnie niedługo fizycznie? Granie na 2 fronty jest złe.
Jeśli facet jest pewny swoich uczuć do Ciebie, to niech przeprowadzi się do Ciebie, niech zmieni swoje życie. A tak jest mu wygodnie - tam żyje z jedną dziewczyną tu wzdycha do niego inna- zakochana. On poopowiada o przeznaczeniu, trudnościach w byciu razem i o tym jaka obecna dziewczyna jest zła,ale nie może jej zostawić bo .... - i tu wymieni kilka argumentów.
Oliwkoo, nie ma sensu tłumaczyć Autorce podstawowych zasad moralnych. Ona doskonale zdaje sobie sprawę, że ten "wakacyjny" związek nie jest w porządku wobec partnerów obojga, podobnie jak i kłamstwa, którymi są karmieni.
Nosleep, na nasz użytek, by wzbudzić współczucie, w pierwszym poście pisze, że "chciałabym się z tego wyleczyć, ale nie potrafię".
W tym, który cytujesz, pisze całą prawdę, bez ogródek:"I nawet żadne z nas nie ma wątpliwości do tego, że zrobilibyśmy to jeszcze raz".
Autorka nie jest pewna, jakie uczucia zachowuje wobec obecnego partnera. Jednego chyba jest pewna. Swojej pogardy i braku szacunku wobec niego, skoro jeszcze raz rozkochałaby go i następnie przyprawiłaby mu rogi z kochankiem.
Tak, że szkoda klawiatury.
Jak już pisałam ja sobie zdaje sprawę z tego wszystkiego ze jest to źle. Wiem o tym doskonale. Oboje się boimy tez tego ze wyjdziemy na tych najgorszych. Wcale nie mówi ze jego dziewczyna jest zła i wgl mówi ze jest dla niego dobra ale nie wie co do niej czuje i czy ch e z nią być bo ciągnie go do mnie . Ja tak samo mam dobrego chłopaka ale co z tego skoro mam słabość do innego . Gdyby była możliwość wyleczenia się z tego na pewno bym to zrobiła bez żadnego ale walczę z tym od lat. Ale nie potrafię sie z niego wyleczyc jak go widzę ze po prostu nie myślę racjonalnie. I w sumie nawet jak go nie widzę to często o nim myślę ... on w sumie też . Nie rozmawialiśmy 2 lata i tak ani mi ani jemu to nie przeszło..
Jak już pisałam ja sobie zdaje sprawę z tego wszystkiego ze jest to źle. Wiem o tym doskonale. Oboje się boimy tez tego ze wyjdziemy na tych najgorszych. Wcale nie mówi ze jego dziewczyna jest zła i wgl mówi ze jest dla niego dobra ale nie wie co do niej czuje i czy ch e z nią być bo ciągnie go do mnie . Ja tak samo mam dobrego chłopaka ale co z tego skoro mam słabość do innego . Gdyby była możliwość wyleczenia się z tego na pewno bym to zrobiła bez żadnego ale walczę z tym od lat. Ale nie potrafię sie z niego wyleczyc jak go widzę ze po prostu nie myślę racjonalnie. I w sumie nawet jak go nie widzę to często o nim myślę ... on w sumie też . Nie rozmawialiśmy 2 lata i tak ani mi ani jemu to nie przeszło..
To czemu nie zostawisz obecnego partnera?
Wciąż go oszukujesz, a on, frajer naiwnie dał sobie wmówić,że "to tylko przyjaciel".
Zapytam jeszcze raz: Po co Ci chłopak, którym gardzisz? Odejdź i daj sygnał tamtemu, że jesteś gotowa na jawny związek.
Przy okazji, przekonasz się o sile jego uczucia do Ciebie. Tylko wyznacz sobie termin, do którego będziesz czekać na jego odejście od dziewczyny.
Nie rozmawiamy z moim obecnym partnerem na temat X..
Mój partner wie że mi na X zależy w jakis sposób, itd. Ale chyba nie zdaje sobie sprawy ze to tak powaŻne myślę że myśli ze mi zależy na nim dlatego że długo z nim byłam i dużo mnie z Nim łączy.
Jasnowidz?
sprobujcie być ze soba. pogadaj z nim czego on chce naprawde i wtedy zdecydujcie
nigdy nie wiadomo, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.. a skad jestes taka pewna ze towj obecny cie nie zostawi?:) moze tez z kims pisze na boku co 2 tyg:)
nigdy nie wiadomo, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.. a skad jestes taka pewna ze towj obecny cie nie zostawi?:) moze tez z kims pisze na boku co 2 tyg:)
Nie sądzisz, że Autorka chciałaby, by tak było? Wtedy mogłaby na niego zrzucić odpowiedzialność za rozpad związku.
Do tego czasu nie zrobi nic, podobnie, jak "wakacyjny" kochanek. Oboje są tchórzami, bo wiedzą, że tak naprawdę, wcale się nie znają i nie ufają sobie nawzajem. Jedno drugiego nie jest pewne.
Gdyby było inaczej, już dawno byliby razem.
21 2015-06-18 14:18:13 Ostatnio edytowany przez noslep (2015-06-18 14:48:13)
Niestety z tym ze jesteśmy tchórzami to masz rację. Nie chodzi o to ze chciałabym żeby pisał bo nie chciałabym. Po prostu muszę zastanowić się nad tym co zrobić. I albo zostawić mojego obecnego partnera albo zaryzykować i związać się z X. Ale to nie tylko moja decyzja on tez musi zrobić coś w tym kierunku.. sam mi powiedział ze to wszystko jest dziwne i powinien to zakończyć ale nie potrafi ze mnie zrezygnować tak jak ja z niego... on niestety jest chyba większym tchórzem niż ja. A co do tego czy mój chłopak mnie nie zostawi to jestem pewna bo nie widzi świata poza mną. Jest we mnie zakochany po uszy.. a ja głupia robie jak robie. .
Niestety z tym ze jesteśmy tchórzami to masz rację. Nie chodzi o to ze chciałabym żeby pisał bo nie chciałabym. Po prostu muszę zastanowić się nad tym co zrobić. I albo zostawić mojego obecnego partnera albo zaryzykować i związać się z X. Ale to nie tylko moja decyzja on tez musi zrobić coś w tym kierunku.. sam mi powiedział ze to wszystko jest dziwne i powinien to zakończyć ale nie potrafi ze mnie zrezygnować tak jak ja z niego... on niestety jest chyba większym tchórzem niż ja.
Staram się Cię nie oceniać, choć, przyznaję, ciężko mi się powstrzymać, jedynie próbuję zrozumieć. Chodzi przede wszystkim o szacunek wobec partnera.
Obawiasz się ostracyzmu w przypadku porzucenia chłopaka. Dlaczego? Bo trudno byłoby Ci wyjaśnić przyczynę bez ujawnienia wieloletniego romansu. To zaś zniszczyłoby Twój wizerunek tzw. porządnej dziewczyny i nie ma co ukrywać, zjadłyby Cię wyrzuty sumienia na widok zawodu i rozczarowania w oczach ufającego Ci, bliskiego jak sądził, człowieka. Mimo, że go nie kochasz.
Myślę, że najlepiej byłoby, gdybyś odeszła mówiąc mu prawdę, że po prostu go nie kochasz. Niezależnie, czy tamten zrobiłby to samo, ale dla.siebie i obecnego partnera.
I wówczas mogłabyś, z czystym sumieniem, jak już pisałem, dowiedzieć się, na ile "wakacyjnemu" staje miłości do Ciebie.
Na miesiąc, dwa w roku w charakterze kochanka wolnej kobiety, czy na dłużej, jako Twojego nowego partnera.
Nie mówię że jestem święta bo nie jestem i doskonale wiem o tym że robię źle. Mimo wszystko Dziękuję za wszystkie porady. I myślę że zrobię tak jak doradzacie. Pozdrawiam.