Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
już prawie tydzień utrzymuje mi się paskudny humor. Nic cały dzień nie robię, chodzę smutna, przygnębiona... nic nie ma sensu... brak apetytu..zawsze byłam pełna energii a teraz co? Boję się, ze jest to początek depresji...
Wiem, ze objawy powinny się utrzymywać przynajmniej dwa tygodnie, ale ja sie wkręcam strasznie...
Mam rodzinę, kochającego chłopaka, nic sie takiego nie wydarzyło w moim życiu. Czy już mam iść do psychologa?
Offline
Z kąd wzięło ci sie stwierdzenie że objawy muszą trwać dwa tygodnie?
Nie musi to być depresja i wydaje mi się że raczej jej nie masz. Sama piszesz że wszystko w porządku że nie miałaś żadnych problemów,złych przeżyć.Niecały tydzień to za mało żeby ocenić sytuację.
Wiele z nas ten okres pogodowy żle znosi. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze.
Offline
Poobserwuj się jeszcze przez jakieś 2 tygodnie na wszelki wypadek, jeśli to nadal będzie się utrzymywać, możesz wybrać się do psychologa. Zresztą zawsze możesz się wybrać przecież, nawet jeśli miałabyś pójść tylko po to, żeby rozwiać swoje obawy.
Online
tak właśnie myslałam, zeby poczekać troche jeszcze i jak mi nie przejdzie to pójdę do psychologa, choć trochę sie obawiam...
A to ze dwa tygodnie objawy się utrzymują to wyczytałam na tych wszystkich stronach o depresji itd...
Wiecie, dziś zakupiłam sobie deprim i magnez... moze pomogą coś na takie moje przygnębienie... oczywiście rozmowy z moim facetem też są, ale On nie rozumie tego tak do końca...
Dziękuje ze Wasze opowiedzi
nie myslałam, ze tak szybko ktos sie odezwie
Offline
Pisz jak coś. Ale ważne jest to że masz przy sobie rodzinkę i faceta!
Offline
tak, wiem, ze to jest ważne...
Ale ten stan beznadziejnosci mnie juz wykancza... wiec łapie sie tego deprimu, magnezu, czegokolwiek! Byle by w koncu wstać i chociaż troche pouczyc sie do kolokwium... żeby zacząć w końcu jakoś normalnie myśleć
Offline
Aktualna pora roku i ohydna szarówka za oknem niestety nie sprzyja dobremu nastrojowi. Mówię Ci to ja - osoba z coroczną, nawracającą jak upierdliwa sraczka depresją sezonową
Bardzo dobrze, że kupiłaś sobie deprim i magnez - najważniejsze, to nie siadać i nie wsłuchiwać się w siebie i nie myśleć "ooo, jak mi źle". Nakręcanie się to najgorsze, co można w takiej sytuacji zrobić.
Kiedyś słyszałam o tym, że całkiem nieźle na nastrój działają specjalne lampy, które emitują światło bardzo zbliżone do tego słonecznego - niestety nie wiem ile kosztują, ale możesz się rozejrzeć za taką. ![]()
Online
dokładnie, takie wschłuchiwanie się w siebie i ciągłe myślenie typu "jak jest beznadziejnie i bez sensu" dobijają człowieka okropnie. Często miałam jakieś tam swoje humorki ale dzień, dwa i było po nich. A teraz? tyle dni a mi się wstać rano (a właściwie już w południe) nie chce, jeść mi się nie chce, chodzę smutna, tysiące głupich myśli w głowie aż w końcu z tego wszystkiego jakiś taki lęk, że to będzie się pogłębiać i kiedyś nie dam rady sobie sama ze sobą. I wtedy płaczę sobie.
Te lampy są na pewno drogie, a ja niestety nie pracuję ![]()
Offline
panna_truskawka
Dobry pomysł z mg i deprimem. Z takich doraźnych wspomagaczy na depresję sezonową mozesz skoczyć czasem do solarium, zrobić sobie jakąś małą przyjemność-taki drobiazg który Cie rozpieści ![]()
Proponuję też wykonać podstawowe badania-lekarz rodzinny, to lekarz "pierwszego kontaktu" czyli śmiało możesz pójść do niego z tym co teraz Cię niepokoi. To bardzo ważne, ze starasz się zapobiec obniżającemu się nastrojowi, ale jesli sama nie widzisz realnych powodów jakie wtrącały by Cie w dołek, być może trzeba troszkę wzmocnić organizm.
Jeśli jednak nie będziesz sobie radzić - nie przesadź z poszukiwaniem informacji w necie, bo łatwo samemu się nakręcić.
Niepokojące jest wg mnie to, ze poza spadkiem nastroju pojawiają się też lęki-to jeden z symptomów odróżniający depresję od chwilowej chandry.
Poobserwuj się jeszcze troszkę, ale nie skupiaj się za bardzo na szukaniu "dowodów na depresję" bo to tylko Cie nakręca-spróbuj poszukać tego co sprawia Ci przyjemność.
I pisz jeśli poczujesz taką potrzebę ![]()
Offline
wiecie co, dziś poszłam sobie poszukać jakiegoś psychologa w moim mieście. Ale to jest bardzo małe miasto i znalazłam tylko jednego ... I jeszcze wczoraj wieczorem myślałam sobie, że pójdę do jakiegoś specjalisty, że wygadam się, że powiem co mi tam na duszy leży. A Dziś nie odważyłam się wejść do środka, bo nagle pomyślałam sobie, że poczekam jeszcze trochę i może jakoś samo to wszystko przejdzie, no i może te moje objawy depresyjne za krótko trwają, zeby tak od razu na psychologa się rzucać...
Nie wiem już sama, co mam myśleć. Najchętniej przespałabym to wszystko.
Offline
Dziś uświadomiłam sobie, że jest takie coś jak pomoc psychologiczna online. Napisałam maila i czekam na odp. Zobacze co mi odpiszę. Jezeli napisze mi, że powinnam skonsultować sie z psychologiem to umówie sie na wizytę.
Offline
Chylę czoła, panna_truskawka, ze starasz się poradzić sobie z problemem-że działasz w trosce o swój komfort ![]()
panna_truskawka napisał:
może te moje objawy depresyjne za krótko trwają, zeby tak od razu na psychologa się rzucać...
Nie wiem już sama, co mam myśleć. Najchętniej przespałabym to wszystko.
Panno_truskawko
(podoba mi się Twój nick)
Z depresją idzie się zwykle do psychiatry, bo to on jako lekarzem med. zajmuje się "jednostkami chorobowymi".
Wprawdzie do psychologa chodzą ludzie, którym coś doskwiera, którzy chcą poprawić komfort swojego życia...ale też ci zupełnie "bezproblemowi", którzy znakomicie radzą sobie w życiu ale stawiają na samorozwój, tak by w pełni korzystać ze swojego potencjału-sięgają troszkę głębiej i wiedzą jak skorzystać ze swoich atutów, by życie było dla nich jeszcze bardziej satysfakcjonujące ![]()
Nie obawiaj sie konsultacji z psychologiem-pierwsza wizyta jest takim wzajemnym badaniem swoich oczekiwań.
I wiesz...dość sceptycznie podchodzę do "doradztwa" on line. W kontakcie internetowym umyka bardzo wiele istotnych dla psychologa informacji-kontakt pozawerbalny face to face wydaje mi sie o wiele cenniejszy.
A porady psychologa on-line nie są bezpłatne.
Imo-nie opyla się ![]()
Offline
Tosia, masz dużo racji.
Zdecydowałam się: w środę idę do psychologa. Jestem bardzo ciekawa jak taka wizyta wygląda, ale jednocześnie sie trochę boje. Czego? Sama nie wiem
Chcę się wygadać komuś, kto zna się na tego typu problemach, jakie mi doskwierają.
Opowiem Wam jak było.
Offline
Napisz, Panno_truskawko jak było-ale jeśli zmienisz zdanie i jednak nie pójdziesz też napisz-masz prawo się obawiać tego co nowe i nieznane ![]()
Głowa do góry i odwagi-nic złego Cię nie spotka ![]()
Offline
Właściwie już umówiłam się na wizytę i na konkretną godzinę i głupio by mi było się teraz wycofać z tego. Więc w 90 % na pewno pójdę
Z resztą humor nadal podły, do tego pojawiły się dziwne natrętne myśli, plus lekkie problemy w domu więc niech mnie pani psycholog ratuje.
Offline
Wizyta u psychologa nie jest straszna i nie bój się.Ja byłam kilka razy i po takiej wizycie wychodziłam podbudowana.Pani psycholog pomogła mi zrozumieć wiele rzeczy.Jeżeli chodzi o paskudny humor i nastawienie to ja też tak mam. Pogoda robi swoje i nie nastraja nas pozytywnie.Lepiej byłoby jak za oknem leżałby śnieżek.Fakt po śmierci rodziców przeszłam depresje,ale wyszłam z tego.W tej chwili dopada mnie momentami gorszy nastrój i cholernie nic mi sie nie chce,ale bronię się i staram się nie nakręcać sama tylko zmuszam się i wykonuję różne czynności,bo wiem,że takie nakręcanie może zaprowadzić do dołka.Też łykam magnez,bo on mnie uspokaja i żołądek mnie wtedy nie boli z nerwów.Będzie dobrze zobaczysz ![]()
Offline
Właśnie idę do psychologa, bo nie wierzę na razie, że będzie dobrze
Boję się, że mój stan będzie się pogarszał, że wpadnę w jakąś okropną depresję a na samym końcu - skończę ze sobą
Jakieś dziwne lęki
Czy jeżeli psycholog zauważy że ze mną jest coś na prawdę nie tak, może mnie wysłać do psychiatry ?
Offline
Jeśli coś wzbudzi jego niepokój, jest prawdopodobne, że poleci Ci wizytę u psychiatry (chociaż oczywiście nie może Cię do niej zmusić, jeśli nie będziesz chciała iść). Ja tak właśnie miałam - pani psycholog uznała, że farmakoterapia może w moim przypadku pomóc, więc dała mi po prostu numer do swojej znajomej-psychiatry. Ale leki mają na celu tylko wspomóc psychoterapię - na zasadzie: leki przytłumiają objawy depresji, czyli podły nastrój, żeby łatwiej Ci było funkcjonować, a Ty w międzyczasie pracujesz nad przyczyną z psychologiem.
Online
Mam nadzieję, że to będzie jakaś dobra pani psycholog
Niby piękną stronę internetową ma, niby wypisane, że certyfikat psychoterapeuty posiada ale wiem, że liczy się podejście i praktyka.
A wiem, że kobieta po trzydziestce więc nie wiem czy ma dużo tej praktyki za sobą ![]()
Dzięki za wszystkie odpowiedzi
Nie spodziewałam się, że ktoś będzie mi odpisywał ![]()
Offline
Z doświadczenia wiem, że tak naprawdę nie liczy się wiek psychologa, tylko jego charakter (bardziej dosłownie: czy ma jakiekolwiek powołanie do pracy jako psychoterapeuta) i to, ile wiedzy przyswoił w swojej dotychczasowej praktyce. Można być psychologiem 20 lat i z konkretnym przypadkiem sobie nie radzić, a można pracować 5-10 lat w zawodzie i mieć po prostu dobre podejście, dużą wiedzę i postępować etycznie (co jest bardzo ważne).
Jeszcze inną sprawą jest, że to, czy "dogadujemy" się z terapeutą, w dużym stopniu zależy po prostu od tego, czy obie strony odpowiadają sobie charakterami. Wszak niełatwo otworzyć się przed kimś, kto nie wzbudza naszej sympatii, a i niełatwo jest pomagać takiemu komuś.
Powodzenia, napisz potem jak było ![]()
Online
Oczywiście napiszę jak było
Mam stres ale jednocześnie czuje potrzebę powiedzenia komuś o moich lękach.
Mama mnie nie zrozumiała, chłopak stara się i to bardzo ale sam twierdzi, że powinnam iść i pogadać z kimś konkretnym.
Jeszcze chciałam dodać, że najbardziej wkurzające się te głupie fora, na których wypisywane jest, że psychoterapia nie pomaga, że nie działa itd.
Wtedy jeszcze gorzej się dołuje
Chyba nie powinnam czytać takich rzeczy bo strasznie się nakręcam tym wszystkim.
Offline
Nie warto czytać za dużo, zwłaszcza na forach - tam ludzie bardzo często, zamiast pomagać, po prostu dołują się nawzajem. Często można się zdołować od samego przeglądania i czytania o tym, co komu dolega ![]()
A to, czy terapia pomaga czy nie, w dużej mierze zależy od nas samych, od naszego nastawienia. Wiadomo, że jak ktoś nie będzie chciał tak naprawdę wyzdrowieć i nie będzie nad sobą pracować, to nie wyzdrowieje.
Online
No i sama widzisz !!!Idz do lekarza jeśli czujesz się podle im wcześniej tym lepiej bo jesli trzeba brać np leki to one też nie działają odrazu tylko tak po 3 tygodniach uważam że jesli wychodzisz z tym problemem tu to naprawde powinnas skonsultować to z lekazem ja miala niejednokrotnie depresje czasem to jest tak ze z dnia na dzien budzimy sie i mamy depresje tylko wczesniej przeoczylismy wiele rzeczy i znaków ostrzegawczych ja tak mialam, przeprowadziliśmy sie a ja na następny dzień obudziłam się z depresją zupełnie w innym wymiarze ,tylko wczesniej przez dobre poł roku miałam stres nerwy i brak poczucia bezpieczeństwa czara się przelała i tak się stało ,i nie czekalam udałam, się jeszcze w danym tygodniu do lekarza ,z miejsca leki męczyłam się kwartał z cała tą chorobą,,,,a nie pol roku !!!
Anemonne napisał:
Jeśli coś wzbudzi jego niepokój, jest prawdopodobne, że poleci Ci wizytę u psychiatry (chociaż oczywiście nie może Cię do niej zmusić, jeśli nie będziesz chciała iść). Ja tak właśnie miałam - pani psycholog uznała, że farmakoterapia może w moim przypadku pomóc, więc dała mi po prostu numer do swojej znajomej-psychiatry. Ale leki mają na celu tylko wspomóc psychoterapię - na zasadzie: leki przytłumiają objawy depresji, czyli podły nastrój, żeby łatwiej Ci było funkcjonować, a Ty w międzyczasie pracujesz nad przyczyną z psychologiem.
Leki nie przytłumiają depresji tylko leczą ją!!! jak każdą inną chorobę to leki nie przytłumiacze ,a psychoterapia pomoże jak najbardziej tylko trudno jest prowadzić terapie z osobą chorą bo tacy ludzie bardzo koncentrują sie na dolegliwościach nie na przyczynie ,dopiero po jakimś czasie można skutecznie prowadzić psychoterapie ....
Offline
laura33 napisał:
Leki nie przytłumiają depresji tylko leczą ją!!! jak każdą inną chorobę to leki nie przytłumiacze ,a psychoterapia pomoże jak najbardziej tylko trudno jest prowadzić terapie z osobą chorą bo tacy ludzie bardzo koncentrują sie na dolegliwościach nie na przyczynie ,dopiero po jakimś czasie można skutecznie prowadzić psychoterapie ....
Od kogo masz taką informację? Od lekarza psychiatry, od psychologa?
Leki owszem, po dłuższym czasie przyjmowania podobno poprawiają stan pacjenta, ale wszystko zależy od tego, jak silna jest depresja i jakie są jej przyczyny. Jeśli leki leczyłyby depresję, włącznie z przyczyną, nie potrzebna by była psychoterapia.
Online
A powiedzcie mi kochane, jak to jest z tymi lekami? Bo ja słyszałam, że mogą po nich wystąpić skutki uboczne. Czytałam też, że po nich objawy jeszcze bardziej się nasiliły
...
Offline