już prawie tydzień utrzymuje mi się paskudny humor. Nic cały dzień nie robię, chodzę smutna, przygnębiona... nic nie ma sensu... brak apetytu..zawsze byłam pełna energii a teraz co? Boję się, ze jest to początek depresji...
Wiem, ze objawy powinny się utrzymywać przynajmniej dwa tygodnie, ale ja sie wkręcam strasznie...
Mam rodzinę, kochającego chłopaka, nic sie takiego nie wydarzyło w moim życiu. Czy już mam iść do psychologa?
Z kąd wzięło ci sie stwierdzenie że objawy muszą trwać dwa tygodnie?
Nie musi to być depresja i wydaje mi się że raczej jej nie masz. Sama piszesz że wszystko w porządku że nie miałaś żadnych problemów,złych przeżyć.Niecały tydzień to za mało żeby ocenić sytuację.
Wiele z nas ten okres pogodowy żle znosi. Miejmy nadzieję że wszystko będzie dobrze.
Poobserwuj się jeszcze przez jakieś 2 tygodnie na wszelki wypadek, jeśli to nadal będzie się utrzymywać, możesz wybrać się do psychologa. Zresztą zawsze możesz się wybrać przecież, nawet jeśli miałabyś pójść tylko po to, żeby rozwiać swoje obawy.
tak właśnie myslałam, zeby poczekać troche jeszcze i jak mi nie przejdzie to pójdę do psychologa, choć trochę sie obawiam...
A to ze dwa tygodnie objawy się utrzymują to wyczytałam na tych wszystkich stronach o depresji itd...
Wiecie, dziś zakupiłam sobie deprim i magnez... moze pomogą coś na takie moje przygnębienie... oczywiście rozmowy z moim facetem też są, ale On nie rozumie tego tak do końca...
Dziękuje ze Wasze opowiedzi
nie myslałam, ze tak szybko ktos sie odezwie
Pisz jak coś. Ale ważne jest to że masz przy sobie rodzinkę i faceta!
tak, wiem, ze to jest ważne...
Ale ten stan beznadziejnosci mnie juz wykancza... wiec łapie sie tego deprimu, magnezu, czegokolwiek! Byle by w koncu wstać i chociaż troche pouczyc sie do kolokwium... żeby zacząć w końcu jakoś normalnie myśleć
Aktualna pora roku i ohydna szarówka za oknem niestety nie sprzyja dobremu nastrojowi. Mówię Ci to ja - osoba z coroczną, nawracającą jak upierdliwa sraczka depresją sezonową
Bardzo dobrze, że kupiłaś sobie deprim i magnez - najważniejsze, to nie siadać i nie wsłuchiwać się w siebie i nie myśleć "ooo, jak mi źle". Nakręcanie się to najgorsze, co można w takiej sytuacji zrobić.
Kiedyś słyszałam o tym, że całkiem nieźle na nastrój działają specjalne lampy, które emitują światło bardzo zbliżone do tego słonecznego - niestety nie wiem ile kosztują, ale możesz się rozejrzeć za taką. ![]()
dokładnie, takie wschłuchiwanie się w siebie i ciągłe myślenie typu "jak jest beznadziejnie i bez sensu" dobijają człowieka okropnie. Często miałam jakieś tam swoje humorki ale dzień, dwa i było po nich. A teraz? tyle dni a mi się wstać rano (a właściwie już w południe) nie chce, jeść mi się nie chce, chodzę smutna, tysiące głupich myśli w głowie aż w końcu z tego wszystkiego jakiś taki lęk, że to będzie się pogłębiać i kiedyś nie dam rady sobie sama ze sobą. I wtedy płaczę sobie.
Te lampy są na pewno drogie, a ja niestety nie pracuję ![]()
panna_truskawka
Dobry pomysł z mg i deprimem. Z takich doraźnych wspomagaczy na depresję sezonową mozesz skoczyć czasem do solarium, zrobić sobie jakąś małą przyjemność-taki drobiazg który Cie rozpieści ![]()
Proponuję też wykonać podstawowe badania-lekarz rodzinny, to lekarz "pierwszego kontaktu" czyli śmiało możesz pójść do niego z tym co teraz Cię niepokoi. To bardzo ważne, ze starasz się zapobiec obniżającemu się nastrojowi, ale jesli sama nie widzisz realnych powodów jakie wtrącały by Cie w dołek, być może trzeba troszkę wzmocnić organizm.
Jeśli jednak nie będziesz sobie radzić - nie przesadź z poszukiwaniem informacji w necie, bo łatwo samemu się nakręcić.
Niepokojące jest wg mnie to, ze poza spadkiem nastroju pojawiają się też lęki-to jeden z symptomów odróżniający depresję od chwilowej chandry.
Poobserwuj się jeszcze troszkę, ale nie skupiaj się za bardzo na szukaniu "dowodów na depresję" bo to tylko Cie nakręca-spróbuj poszukać tego co sprawia Ci przyjemność.
I pisz jeśli poczujesz taką potrzebę ![]()
wiecie co, dziś poszłam sobie poszukać jakiegoś psychologa w moim mieście. Ale to jest bardzo małe miasto i znalazłam tylko jednego ... I jeszcze wczoraj wieczorem myślałam sobie, że pójdę do jakiegoś specjalisty, że wygadam się, że powiem co mi tam na duszy leży. A Dziś nie odważyłam się wejść do środka, bo nagle pomyślałam sobie, że poczekam jeszcze trochę i może jakoś samo to wszystko przejdzie, no i może te moje objawy depresyjne za krótko trwają, zeby tak od razu na psychologa się rzucać...
Nie wiem już sama, co mam myśleć. Najchętniej przespałabym to wszystko.
Dziś uświadomiłam sobie, że jest takie coś jak pomoc psychologiczna online. Napisałam maila i czekam na odp. Zobacze co mi odpiszę. Jezeli napisze mi, że powinnam skonsultować sie z psychologiem to umówie sie na wizytę.
Chylę czoła, panna_truskawka, ze starasz się poradzić sobie z problemem-że działasz w trosce o swój komfort ![]()
może te moje objawy depresyjne za krótko trwają, zeby tak od razu na psychologa się rzucać...
Nie wiem już sama, co mam myśleć. Najchętniej przespałabym to wszystko.
Panno_truskawko
(podoba mi się Twój nick)
Z depresją idzie się zwykle do psychiatry, bo to on jako lekarzem med. zajmuje się "jednostkami chorobowymi".
Wprawdzie do psychologa chodzą ludzie, którym coś doskwiera, którzy chcą poprawić komfort swojego życia...ale też ci zupełnie "bezproblemowi", którzy znakomicie radzą sobie w życiu ale stawiają na samorozwój, tak by w pełni korzystać ze swojego potencjału-sięgają troszkę głębiej i wiedzą jak skorzystać ze swoich atutów, by życie było dla nich jeszcze bardziej satysfakcjonujące ![]()
Nie obawiaj sie konsultacji z psychologiem-pierwsza wizyta jest takim wzajemnym badaniem swoich oczekiwań.
I wiesz...dość sceptycznie podchodzę do "doradztwa" on line. W kontakcie internetowym umyka bardzo wiele istotnych dla psychologa informacji-kontakt pozawerbalny face to face wydaje mi sie o wiele cenniejszy.
A porady psychologa on-line nie są bezpłatne.
Imo-nie opyla się ![]()
Tosia, masz dużo racji.
Zdecydowałam się: w środę idę do psychologa. Jestem bardzo ciekawa jak taka wizyta wygląda, ale jednocześnie sie trochę boje. Czego? Sama nie wiem
Chcę się wygadać komuś, kto zna się na tego typu problemach, jakie mi doskwierają.
Opowiem Wam jak było.
Napisz, Panno_truskawko jak było-ale jeśli zmienisz zdanie i jednak nie pójdziesz też napisz-masz prawo się obawiać tego co nowe i nieznane ![]()
Głowa do góry i odwagi-nic złego Cię nie spotka ![]()
Właściwie już umówiłam się na wizytę i na konkretną godzinę i głupio by mi było się teraz wycofać z tego. Więc w 90 % na pewno pójdę
Z resztą humor nadal podły, do tego pojawiły się dziwne natrętne myśli, plus lekkie problemy w domu więc niech mnie pani psycholog ratuje.
Wizyta u psychologa nie jest straszna i nie bój się.Ja byłam kilka razy i po takiej wizycie wychodziłam podbudowana.Pani psycholog pomogła mi zrozumieć wiele rzeczy.Jeżeli chodzi o paskudny humor i nastawienie to ja też tak mam. Pogoda robi swoje i nie nastraja nas pozytywnie.Lepiej byłoby jak za oknem leżałby śnieżek.Fakt po śmierci rodziców przeszłam depresje,ale wyszłam z tego.W tej chwili dopada mnie momentami gorszy nastrój i cholernie nic mi sie nie chce,ale bronię się i staram się nie nakręcać sama tylko zmuszam się i wykonuję różne czynności,bo wiem,że takie nakręcanie może zaprowadzić do dołka.Też łykam magnez,bo on mnie uspokaja i żołądek mnie wtedy nie boli z nerwów.Będzie dobrze zobaczysz ![]()
Właśnie idę do psychologa, bo nie wierzę na razie, że będzie dobrze
Boję się, że mój stan będzie się pogarszał, że wpadnę w jakąś okropną depresję a na samym końcu - skończę ze sobą
Jakieś dziwne lęki
Czy jeżeli psycholog zauważy że ze mną jest coś na prawdę nie tak, może mnie wysłać do psychiatry ?
Jeśli coś wzbudzi jego niepokój, jest prawdopodobne, że poleci Ci wizytę u psychiatry (chociaż oczywiście nie może Cię do niej zmusić, jeśli nie będziesz chciała iść). Ja tak właśnie miałam - pani psycholog uznała, że farmakoterapia może w moim przypadku pomóc, więc dała mi po prostu numer do swojej znajomej-psychiatry. Ale leki mają na celu tylko wspomóc psychoterapię - na zasadzie: leki przytłumiają objawy depresji, czyli podły nastrój, żeby łatwiej Ci było funkcjonować, a Ty w międzyczasie pracujesz nad przyczyną z psychologiem.
Mam nadzieję, że to będzie jakaś dobra pani psycholog
Niby piękną stronę internetową ma, niby wypisane, że certyfikat psychoterapeuty posiada ale wiem, że liczy się podejście i praktyka.
A wiem, że kobieta po trzydziestce więc nie wiem czy ma dużo tej praktyki za sobą ![]()
Dzięki za wszystkie odpowiedzi
Nie spodziewałam się, że ktoś będzie mi odpisywał ![]()
Z doświadczenia wiem, że tak naprawdę nie liczy się wiek psychologa, tylko jego charakter (bardziej dosłownie: czy ma jakiekolwiek powołanie do pracy jako psychoterapeuta) i to, ile wiedzy przyswoił w swojej dotychczasowej praktyce. Można być psychologiem 20 lat i z konkretnym przypadkiem sobie nie radzić, a można pracować 5-10 lat w zawodzie i mieć po prostu dobre podejście, dużą wiedzę i postępować etycznie (co jest bardzo ważne).
Jeszcze inną sprawą jest, że to, czy "dogadujemy" się z terapeutą, w dużym stopniu zależy po prostu od tego, czy obie strony odpowiadają sobie charakterami. Wszak niełatwo otworzyć się przed kimś, kto nie wzbudza naszej sympatii, a i niełatwo jest pomagać takiemu komuś.
Powodzenia, napisz potem jak było ![]()
Oczywiście napiszę jak było
Mam stres ale jednocześnie czuje potrzebę powiedzenia komuś o moich lękach.
Mama mnie nie zrozumiała, chłopak stara się i to bardzo ale sam twierdzi, że powinnam iść i pogadać z kimś konkretnym.
Jeszcze chciałam dodać, że najbardziej wkurzające się te głupie fora, na których wypisywane jest, że psychoterapia nie pomaga, że nie działa itd.
Wtedy jeszcze gorzej się dołuje
Chyba nie powinnam czytać takich rzeczy bo strasznie się nakręcam tym wszystkim.
Nie warto czytać za dużo, zwłaszcza na forach - tam ludzie bardzo często, zamiast pomagać, po prostu dołują się nawzajem. Często można się zdołować od samego przeglądania i czytania o tym, co komu dolega ![]()
A to, czy terapia pomaga czy nie, w dużej mierze zależy od nas samych, od naszego nastawienia. Wiadomo, że jak ktoś nie będzie chciał tak naprawdę wyzdrowieć i nie będzie nad sobą pracować, to nie wyzdrowieje.
No i sama widzisz !!!Idz do lekarza jeśli czujesz się podle im wcześniej tym lepiej bo jesli trzeba brać np leki to one też nie działają odrazu tylko tak po 3 tygodniach uważam że jesli wychodzisz z tym problemem tu to naprawde powinnas skonsultować to z lekazem ja miala niejednokrotnie depresje czasem to jest tak ze z dnia na dzien budzimy sie i mamy depresje tylko wczesniej przeoczylismy wiele rzeczy i znaków ostrzegawczych ja tak mialam, przeprowadziliśmy sie a ja na następny dzień obudziłam się z depresją zupełnie w innym wymiarze ,tylko wczesniej przez dobre poł roku miałam stres nerwy i brak poczucia bezpieczeństwa czara się przelała i tak się stało ,i nie czekalam udałam, się jeszcze w danym tygodniu do lekarza ,z miejsca leki męczyłam się kwartał z cała tą chorobą,,,,a nie pol roku !!!
Jeśli coś wzbudzi jego niepokój, jest prawdopodobne, że poleci Ci wizytę u psychiatry (chociaż oczywiście nie może Cię do niej zmusić, jeśli nie będziesz chciała iść). Ja tak właśnie miałam - pani psycholog uznała, że farmakoterapia może w moim przypadku pomóc, więc dała mi po prostu numer do swojej znajomej-psychiatry. Ale leki mają na celu tylko wspomóc psychoterapię - na zasadzie: leki przytłumiają objawy depresji, czyli podły nastrój, żeby łatwiej Ci było funkcjonować, a Ty w międzyczasie pracujesz nad przyczyną z psychologiem.
Leki nie przytłumiają depresji tylko leczą ją!!! jak każdą inną chorobę to leki nie przytłumiacze ,a psychoterapia pomoże jak najbardziej tylko trudno jest prowadzić terapie z osobą chorą bo tacy ludzie bardzo koncentrują sie na dolegliwościach nie na przyczynie ,dopiero po jakimś czasie można skutecznie prowadzić psychoterapie ....
Leki nie przytłumiają depresji tylko leczą ją!!! jak każdą inną chorobę to leki nie przytłumiacze ,a psychoterapia pomoże jak najbardziej tylko trudno jest prowadzić terapie z osobą chorą bo tacy ludzie bardzo koncentrują sie na dolegliwościach nie na przyczynie ,dopiero po jakimś czasie można skutecznie prowadzić psychoterapie ....
Od kogo masz taką informację? Od lekarza psychiatry, od psychologa?
Leki owszem, po dłuższym czasie przyjmowania podobno poprawiają stan pacjenta, ale wszystko zależy od tego, jak silna jest depresja i jakie są jej przyczyny. Jeśli leki leczyłyby depresję, włącznie z przyczyną, nie potrzebna by była psychoterapia.
A powiedzcie mi kochane, jak to jest z tymi lekami? Bo ja słyszałam, że mogą po nich wystąpić skutki uboczne. Czytałam też, że po nich objawy jeszcze bardziej się nasiliły
...
To zależy jakie to leki. Ja brałam tylko leki z grupy SSRI. Lekarz ostrzegał mnie, że po nich mogą się faktycznie nasilić objawy depresji (ale tylko w okresie pierwszych 2 tygodni przyjmowania), a nawet wystąpić myśli i próby samobójcze, ale u mnie na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Te leki zaczynają działać po około miesiącu, wtedy widać pierwsze efekty. Skutki uboczne, jakie u mnie wystąpiły, to mocno rozszerzone źrenice (ale to ustąpiło po ok. tygodniu, góra dwóch), bóle i zawroty głowy oraz ospałość (też ustąpiły razem z rozszerzeniem źrenic), utrata apetytu (ale to tylko po fluoksetynie). Jedynym chyba skutkiem ubocznym, który u mnie nie ustąpił aż do odstawienia leku, to znaczny spadek libido - prawie zero ochoty na seks.
Niestety, po lekach czułam się oprócz tego wszystkiego totalnie obojętna na wszystko, nic mnie nie cieszyło i nie czułam się w ogóle sobą (czułam się, jakby ktoś po prostu odessał ze mnie wszelkie emocje), więc je koniec końców odstawiłam po roku, nie bardzo mi pomogły. Może dlatego, że u mnie przyczyny depresji tkwią głębiej.
Ale na razie nie zawracaj sobie głowy lekami, możliwe że wcale nie będziesz musiała ich brać. Najpierw pogadaj z psychologiem i dopiero się ewentualnie martw ![]()
No troche mnie tym wystraszyłaś. Szczególnie tymi myślami i próbami samobójczymi
Ja to jestem chyba w ogóle typem ludzi, którzy lubią się zamartwiać na zapas.
Z tymi myślami samobójczymi - przed tym mnie ostrzegał lekarz i tak było napisane na ulotce, ale jak już pisałam, u mnie żadne pogorszenie stanu nie nastąpiło, więc nie jest to żadną regułą. To, że coś MOŻE wystąpić, może również oznaczać, że zdarza się w jednym przypadku na sto ![]()
Nie chciałam Cię straszyć, tylko uczciwie i szczerze napisałam, jak było w moim przypadku. Nie ma potrzeby zamartwiać się na zapas, bo sądzę, że w Twoim przypadku wystarczy psychoterapia. Leki przepisuje się zazwyczaj w cięższych przypadkach, kiedy już kompletnie sobie nie radzisz. Przynajmniej tak powinno być.
A kiedy masz wyznaczoną wizytę u psychologa?
Dzisiaj na 18. Trochę się stresuje ale mam taki mętlik w głowie, że dochodzę do wniosku, że dobrze zrobiłam, że się zapisałam.
Nie ma co się stresować, psycholog to raczej ostatnia osoba, z którą spotkanie mogłoby być nieprzyjemne czy stresujące
Jasne, że dobrze zrobiłaś. Czekam na relację więc ![]()
Relacja na pewno będzie jutro ![]()
I po wizycie. Bardzo ładna brunetka, po trzydziestce, w cytrynowym sweterku.
Jak zaczełam wszystko opowiadać rozryczałam się chyba ze dwa razy. Powiedziała, że leki raczej nie będą potrzebne. Zaproponowała psychoterapie. Zgodziłam się. Wizyty raz w tygodniu.
Chyba dobrze zrobiłam. Tylko czy to mi pomoże?
Rany... Ty naprawdę chyba uwielbiasz zamartwiać się na zapas ![]()
Niestety, musiałybyśmy posiadać umiejętność jasnowidzenia, żeby wiedzieć, czy to Ci pomoże. Najważniejsze, to wierzyć w to, że pomoże. To chyba zawsze lepiej, niż usiąść i nic nie robić, prawda? ![]()
No wlasnie to moje zamartwianie to mnie dobija
masz racje- trzeba zawsze zacząć coś robić a nie siedzieć ")
tak bardzo dobrze zrobilas.
Na pewno bedzie lepiej dobrze ze to psychoterapeuta a nie tylko psycholog:)
Witam,
na psychoterapię sobie chodzę i jestem zadowolona z mojej pani. Jest miła, ciepła, uważnie mnie słucha itd. Ostatnio doradziła mi abym jednak zawitała u lekarza psychiatry. Powiedziała, że jak ktoś ma długo katar to w końcu idzie do doktora, a jak mi ciągle wszystko wydaje się beznadziejne i przepłakałam ostatnio prawie dwa dni z tego właśnie powodu to też powinnam udać się do odpowiedniego specjalisty. I wiecie co? Od kiedy usłyszałam to zdanie to ciągle sobie wmawiam, że jest wszystko ze mną w porządku, że wcale te moje objawy nie są aż tak silne, że jest wszystko ok. Oczywiście dzień nie wygląda tak jak kiedyś ale od dwóch dni nie mam już tych lęków, że np pogarsza mi się to wszystko i że za chwilę pójdę i sobie coś zrobię.
Nie wiem, czy mam iść do tego psychiatry czy nie ...
panno truskawko - "ciągle sobie wmawiam,że jest ze mną wszystko w porządku" .
Czego Ty się boisz iść do psychiatry - boisz się sama przed sobą że jesteś " w a r i a t k ą"????????? NIE!!!!!!!
Niech to dojdzie do Ciebie i innych ,że to taki "obcy przyjaciel" z którym rozmawiasz o swoich odczuciach ,problemach emocjonalnych gwarantuje Ci ,że jak nie będzie potrzeby - to nie przepisze Ci żadnych pigułek.Zaręczam Ci,że po pierwszej wizycie,gdy już miną emocje związane z pierwszą wizytą pomyślisz ; ja nie jestem wariatką a ON też nie taki straszny!
Popatrz na to z takiej strony,na zachodzie tzw."gwiazdy" mają swoich psychoanalityków i psychiatra to normalka!!!
Zamów wizytę i nie bój się, " jak ktoś ma długo katar to w końcu idzie do doktora" Nic dodać nic ująć!!!!
Panno truskawko, czy to, że przez pół roku chodziłam do psychiatry, brałam leki oznacza, że jestem wariatką? Nie!! Jestem świadomą swojej wartości kobietą, która zrobiła wszystko, by wyjść z depresji i żyć spokojnie dalej. I chociaż moja deprecha była umotywowana śmiercią Mamy i równoczesnym rozwodem,a inni potrafią przeżyć większe tragedie bez pomocy lekarskiej, to psychiatra był dla mnie jedyną deską ratunku i nie wstydzę się tego. Idź do spycha, to nie boli i żaden wstyd.
Więc wizytę u psychiatry mam we wtorek.
I mądrze dziewczyny piszecie ![]()
No!!! - bardzo się cieszę,po wizycie koniecznie opisz to swoje spotkanko ,będzie dobrze!! Tego się trzymaj!!!!
Strach ma wielkie oczy!! Pozdrawiam Asia
Panno truskawko, czy to, że przez pół roku chodziłam do psychiatry, brałam leki oznacza, że jestem wariatką? Nie!! Jestem świadomą swojej wartości kobietą, która zrobiła wszystko, by wyjść z depresji i żyć spokojnie dalej. I chociaż moja deprecha była umotywowana śmiercią Mamy i równoczesnym rozwodem,a inni potrafią przeżyć większe tragedie bez pomocy lekarskiej, to psychiatra był dla mnie jedyną deską ratunku i nie wstydzę się tego. Idź do spycha, to nie boli i żaden wstyd.
Moim zdaniem człowiek, który nie boi się poprosić o pomoc wykazuje się właśnie siłą. Potrafi o siebie zawalczyć, wali to co jest dookoła i to co myślą inni. I prawidłowo.
Mój przyjaciel ostatnio oburzył się, że "wysyłam" go do psychiatry.. I jeszcze raz bym go wysłała pomimo oburzenia. Deprecha to poważna sprawa. Nie można jej bagatelizować. On teraz czuje się lepiej a ja się cieszę i mam nadzieję, że tak będzie dalej.
Truskawko, gratuluję decyzji i trzymam kciuki mocno
Witam,
już po wizycie u psychiatry. Dostałam Afobam i setaloft. trochę boję się skutków ubocznych ...
Panno truskawko - na każdych lekach gdy przeczytasz w ulotce jakie mogą mieć działania uboczne =włosy się jeżą na głowie.
Zacznij zażywać - działanie takie naprawdę będzie dopiero gdzieś po miesiącu!!!!
Sama ocenisz - zawsze można poprosić o inne,ale to po jakimś czasie!Powodzenia i bądź dobrej myśli!!!!
No i jeszcze opisz tą wizytę, czy było tak strasznie jak się obawiałaś??????
Wcale nie było strasznie. Wizyta nie trwała długo. Pani wypytała się mnie co mi dokładnie jest, od kiedy to trwa, jak to wpływa na moje codzienne życie itd. Później powiedziała, że jest to depresja z lękiem i przepisze leki, które przez jakiś czas trzeba będzie brać. Wytłumaczyła jak brać leki. Na koniec powiedziała, że teraz wydaje mi się, że to koniec świata ale koniec to to jeszcze nie jest ![]()
......" teraz powiedziała,że to koniec świata ale koniec to TO JESZCZE NIE JEST..." nic dodać nic ująć...
Ciesz się świętami, będzie dobrze!!!!! Pozdrawiam świątecznie
Witam,
już po wizycie u psychiatry. Dostałam Afobam i setaloft. trochę boję się skutków ubocznych ...
Efekty uboczne muszą być wypisane, tak by producent miał czyste ręce-że ostrzegał...więc nie spodziewaj się, że Cię to spotka.
Setaloft (antydepresant) ma stosunkowo niedużo efektów ubocznych . Jego właściwe działanie zacznie się po ok miesiącu-wcześniej po ok 2 tyg. możesz mieć chwilowo obniżony nastrój-nie odstawiaj wtedy leku, to kryzys jaki zawsze mija ![]()
Pamiętaj żeby brać go reguralnie.
Byłabym bardzo ostrożna z Afobamem (przeciwlękowy)-jestem przeciwniczką pakowania pacjenta w benzodiazepiny, od jakich łatwo się uzależnić. Może jeszcze warto skonsultować z lekarzem konieczność stosowania tego leku...sięga się po niego juz coraz rzadziej własnie dlatego, ze silnie uzależnia...
Jako uzupełnienie leczenia farmakologicznego albo zastąpienie benzo, proponowałabym wizyty u psychologa-bezpieczna i konstruktywna praca nad lękiem ![]()
Dziękuje kochane za wszystkie rady. Bo afobamie jestem jakaś taka śpiąca, trochę zamulona. Mam go brać przez dwa tygodnie po pół tabletki i poźniej koniec. No chyba, że lęk w dzień mnie nawiedzi to wtedy doraźnie. Wiem, że uzależnia bo już kiedyś moja mama brała ten lek i lekarz wtedy jej też to mówił, że długo stosować nie można. Po setolafie to hmm... chyba nic sie nie dzieje. Na razie druga tableta za mną więc trudno cokolwiek stwierdzić.
Oczywiście trzecia wizyta u psychologa za mną- nie wiem czy to coś daje, ale to chyba na razie za krótko chodzę żeby zobaczyć efekty.
A tak poza tym: Wesołych i bezdepresyjnych świąt ![]()
Bo afobamie jestem jakaś taka śpiąca, trochę zamulona
bo afobam zamula ![]()
Jeśli Ci to nie odpowiada zawsze mozesz powiedzieć lekarce przy kolejnej wizycie.
Jako, że święta i Sylwester za pasem, pamietaj, że nie wolno łączyć leków z alkoholem.
A tak poza tym: Wesołych i bezdepresyjnych świąt
Dziękuję, Panno Truskawko.
Tobie również życzę wewnętrznego spokoju, bezpieczeństwa, zgody na świat i na Siebie w tym świecie. Bądź dla siebie dobra, troskliwa i wyrozumiała ![]()
Dziewczyny mam pytanie:
Biorę setaloft 7 dzień. Jak lekarz kazał co kilka dni zwiększam dawkę. Ale wydaje mi się, że jest gorzej niż na początku tzn. lęki są większe i częściej występują, beznadziejność i bezsens chyba też jest większy. Czy to może jakiś skutek uboczny? Przejdzie z czasem?
Ten lęk jest najgorszy, bo wtedy mówię sobie, że juz nie mam sił, że to wszystko jest beznadziejne i boję się, że jakaś siła pchnie mnie do tego, żeby sobie coś zrobić i wtedy płacze jak bóbr
Łykam Afobam i trochę przechodzi. Fajny lek ale wiem, że tylko dwa tygodnie go mogę brać i później pas, bo uzależnia...
jejku, trudne to wszystko ![]()
panno_truskawko ![]()
Jak pisałam 2 posty wcześniej -po ok 7-14 dniach będziesz miała nasilone objawy: lęk się wzmaga, nastrój obniża bardziej niż przed rozpoczęciem zażywania leków. Nie odstawiaj wtedy leków-tak powinno być i ta zmiana oznacza, że leki zaczynają działać
Kryzys potrwa kilka/kilkanaście dni (nie skupiaj się na swoim stanie zanadto) po czym nastąpi właściwe i oczekiwane przez Ciebie działanie leku.
Ostrożnie z Afobamem -żeby Ci się za bardzo nie "spodobał".
Trzymaj się dzielnie Truskawko.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ![]()
Tosia, dziekuje za odp.
troche dziwnie z tymi lekami wszystkimi jest... niby mają pomagać a tu początki to koszmar jakiś.
Afobam nie biorę już codziennie, tylko jak złapie mnie na prawde duży lęk, nikogo przy mnie nie ma i w płakaniu opanować się nie mogę...
Również wszystkiego dobrego w Nowym Roku
Oby depresje wszystkie minęły
No wiec tak: 14 dzień z setaloftem i ... niby duży lęk minął ale dalej chodzę jakaś taka smutna, nic mnie nie cieszy, ciągle jest ta beznadziejność i bezsens
Nie wiem... może lek nie działa? A może to za krótki okres czasu żeby coś stwierdzić jeszcze?
To pierwsze takie moje leki i nie wiem już co mam myśleć ![]()
Bierz lekarstwa dalej truskaweczko około miesiaca od rozpoczecia terapi bedziesz juz widziec poprawe tylko w chwiłach smutku nie rezygnuj z leczenia bo liczy sie ciagłosc.
Różyczko, leczenia nie przerwę sama bo boje się skutków po odstawieniu
Mówisz, że po około miesiącu zobaczę poprawę? Czyli może te dwa tygodnie to jeszcze za wcześnie ... No nic, zobaczę co będzie sie dalej działo
czesc dziewczyny,
to znowu ja
Mam tyle pytań i wątpliwości
Setaloft biorę już 17 albo 18 dzień. Niby jest troszkę lepiej ale jakieś tam lęki znów do mnie powracają. Np. są to lęki tego typu, że boję się, że nie wyjdę z tej depresji, że ciągle będę smutna a świat bedzie bezsensowny i beznadziejny i wtedy jakaś siła popchnie mnie do tego, żeby sobie coś zrobić
I wtedy boję się tego
Głupie to jest strasznie...
I nie wiem czy ten setaloft działa czy nie
Co na ten temat myślicie? lek powinien już zacząć w pełni działać czy trzeba jeszcze czekać?