Hej. Może mój post nie mówi prosto na temat o co mi dokładnie chodzi. Potrzebuje pomocy, w skrócie mówiąc. Jestem już z moim chłopakiem ponad 2 lata, jesteśmy bardzo młodzi. Ale od jakiegoś czasu czuję OGROMY brak szacunku z jego strony. Nie wiem czym to jest spowodowane.. Nie chciałabym pisać o tym na forum, tym bardziej, że aby być "w temacie" musiałabym streścić wam jakieś 2 i pół roku mojego życia. Jeśli któraś z was ma taką samą potrzebę jak ja, wygadania się w mniejszym gronie, lub po prostu chce mi pomóc, to proszę skontaktujmy się np przez meila
Bardzo by mi zależało, ponieważ jestem bardzo zagubiona, i czuję jak trace to co najważniejsze w życiu. Mam nadzieję, że was nie zanudze ![]()
Zuziu, napiszę Ci tak... Gdyby to "coś", było najważniejsze w twoim życiu, nie czułabyś braku szacunku wobec twojej osoby. Osoba która kocha odnosi się z szacunkiem do swojej drugiej połówki. Ja bym nie żałowała aż tak bardzo utraty "braku szacunku". Tym bardziej w bardzo młodym wieku, jak sama napisałaś. Nie warto tracić życia na kogoś, kto na to być może nie zasługuje. Wymagaj szacunku od ludzi, bo jak sama nie będziesz się szanować, to inni też tego nie będą robić.
Jest bardzo dużo racji w tym co napisałas.
I ja mam podobne zdanie, i gdyby do mnie zwrócił się ktoś z takim problem, odpowiedziała bym tak samo. Albo jeszcze gorzej, ochrzaniła taką osobę że jeszcze jest z takim d*pkiem. Ale kiedy przychodzi do czynów i podejmowania decyzji... Kiedy uczucia biorą górę, wtedy zaczynają się schody.. Nie myślę racjonalnie. Tym bardziej, że my się dobrze dogadujemy, dobrze nam razme.. mam wrażenie ze to otoczenie wpływa na nas, na niego tak negatywnie... Jakby to ująć, byłabym idealną dziewczyną, gdyby nie inni, no moja rodzina. On mnie za to ocenia, za błędy z przeszłości, kiedy jego są wieksze od moich, ale ja nie mam praa jemu ich wypomieć. często, bardzo często czuję sie mu nie potrzebna, kiedy się kłócimy, to niemal mam pewnośc ze on juz mnie nie chce, ale jednak cos mi mówi "zostań i powalcz o niego" Ale kiedy już jest dobrze, nie kłócimy się to naprawde mam wrazaenie ze i mi i jemu wiecej nie trezba. Czy to tylko pozory? Cięzko jest walczyć z uczuciami, które z mojej strony są naprawde bardzo silne.. to mój pierwszy chłopak, nie pierwszy na powaznie, tylko wgl pierwszy, dlatego nie che go tak łatwo tracic. ale moja walka o niego trwa juz bardzo długo, ciągle z nadzieją ze bedzie lepiej.. ![]()
Zuziu, napiszę Ci tak... Gdyby to "coś", było najważniejsze w twoim życiu, nie czułabyś braku szacunku wobec twojej osoby. Osoba która kocha odnosi się z szacunkiem do swojej drugiej połówki. Ja bym nie żałowała aż tak bardzo utraty "braku szacunku". Tym bardziej w bardzo młodym wieku, jak sama napisałaś. Nie warto tracić życia na kogoś, kto na to być może nie zasługuje. Wymagaj szacunku od ludzi, bo jak sama nie będziesz się szanować, to inni też tego nie będą robić.
Jest bardzo dużo racji w tym co napisałas. smile I ja mam podobne zdanie, i gdyby do mnie zwrócił się ktoś z takim problem, odpowiedziała bym tak samo. Albo jeszcze gorzej, ochrzaniła taką osobę że jeszcze jest z takim d*pkiem. Ale kiedy przychodzi do czynów i podejmowania decyzji... Kiedy uczucia biorą górę, wtedy zaczynają się schody.. Nie myślę racjonalnie. Tym bardziej, że my się dobrze dogadujemy, dobrze nam razme.. mam wrażenie ze to otoczenie wpływa na nas, na niego tak negatywnie... Jakby to ująć, byłabym idealną dziewczyną, gdyby nie inni, no moja rodzina. On mnie za to ocenia, za błędy z przeszłości, kiedy jego są wieksze od moich, ale ja nie mam praa jemu ich wypomieć. często, bardzo często czuję sie mu nie potrzebna, kiedy się kłócimy, to niemal mam pewnośc ze on juz mnie nie chce, ale jednak cos mi mówi "zostań i powalcz o niego" Ale kiedy już jest dobrze, nie kłócimy się to naprawde mam wrazaenie ze i mi i jemu wiecej nie trezba. Czy to tylko pozory? Cięzko jest walczyć z uczuciami, które z mojej strony są naprawde bardzo silne.. to mój pierwszy chłopak, nie pierwszy na powaznie, tylko wgl pierwszy, dlatego nie che go tak łatwo tracic. ale moja walka o niego trwa juz bardzo długo, ciągle z nadzieją ze bedzie lepiej.. sad
jak masz ochotę to do mnie możesz napisać