Witam serdecznie, zwracam się z prośbą o ocenienie mojej sytuacji, i jakieś rady, bo sama niestety nie wiem co mam robić, i co mam myśleć.
Tomka poznałam 2 miesiace temu na jednym z portali społecznościowych. Napisał do mnie pierwszy, i tak zaczęła sie nasza znajomosc. On po przejściach z byłą dziewczyną, ja po rozwodzie... dobrze sie rozumielismy, wiec od słowa do slowa coraz bardziej zblizalismy sie do siebie. Zaczęły sie smsy, telefony, az on zaproponował spotkanie. Z racji tego, ze duzo w zyciu przeszlam, nie zgodzilam sie od razu, poprosilam o wiecej czasu. Zgodzil sie, nie naciskal, uszanowal to i stwierdził, ze "dorosniemy do tego". Czulam z kazdym dniem jak coraz bardziej chce go zobaczyc, jego slowa, ze jestem wyjatkowa, ze nie spotkal jeszcze takiej kobiety, ze nie moze przestac o mnie myslec... spowodowały, ze postanowilam, ze dluzej nie bede czekac, i zdecydowalam, ze w ten weekend pojade do niego. Balam sie bardzo, ale on uspokajal, mowil, ze wszystko bedzie dobrze.. i tak.tez bylo.. gdy zobaczylam jego usmiech na zywo... wiedzialam, ze przepadlam. Przyjął mnie tak cudownie, jeszcze nigdy zaden mężczyzna nie gotowal dla mnie obiadu, nie dbal tak o mnie. Kiedy siedzielismy, i rozmawialismy, czulam, ze mozemy stworzyc cos wiecej niz przyjazn.. a kiedy zerwal sie z fotela, podbiegl do mnie i pocalowal tak namiętnie, ze zabraklo mi tchu, i zawirowal caly moj swiat, wiedzialam , ze przepadalam i nic juz nie bedzie takie proste. Cala noc lezelismy, calowalismy sie, przytulalismy... on kiedy tylko czul, ze ja odwracam sie od niego plecami natychmiast przytulal sie do mnie na nowo.. niedziela byla rowniez piekna, ale i bardziej spokojna. Patrzylismy sobie w oczy,i czulam, ze to jest TO. Na pozeganie pocalowal mnie czule, a ja pojechałam. Juz po 20 minutach po tym jak odjechalam napisal, ze on dojechal do domu, i czy ja juz jade, i ze dziekuje jeszcze raz za spotkanie, i bylo mu bardzo milo. Pozniej po 2 godzinach napisal, czy juz dojechalam.. w poniedzialek wieczorem postanowilam zapytac sie co u niego.. odpisal dosłownie po minucie, ze wszystko dobrze, pytajac co u mnie, na co ja odpowiedzialam, ze u mnie tez wszystko ok, ale chcialabym wiedzieć, czy kontynuujemy nasza znajomosc, czy tez nie. Nie chcialam zyc w zawieszeniu.. na co on odpisal mi, ze "musi ochlonac, weekend byl pelen emocji, i on teraz musi sobie to wszystko poskladac" na co ja mu odpowiedzialam, ze oczywiście jesli potrzebuje czasu to nie ma sprawy.. od tego czasu mija drugi dzien, on milczy, ja tez.. przyznam, ze jest mi ciezko, ale szanuje go, i dam mu tej chwili sam na sam. Nie wiem tylko jak postepowac, co o tym wszystkim myslec.. wiem, ze jego uczucia, intencje, emocje byly szczere, bo to bylo widac.. on jest w srodku bardzo wrazliwy, a ja nie chcialabym go wystraszyc, i naciskac...
Prosze serdecznie o opinie, jak wy to wszystko widzicie??