Hej, chciałabym Wam powiedzieć coś co mnie już bardzo nurtuje od pewnego czasu. Mam koleżankę od 2007 roku. Nie jesteśmy jakimiś przyjaciółkami ale mamy kontakt. Ona jest pewna siebie, wyrobiła się, że tak powiem. Co roku zmienia znajomych. Obraca się tylko w kręgach męskich. Sama mówi o sobie, że jest ironiczna, sarkastyczna i że dlatego faceci na nią 'lecą', bo jest do każdego miła. Faceci nabierają się na to, myślą, że jest miła bo coś tam od nich chce. A ona chce tylko przyjaźni. Otacza się wianuszkiem facetów- jestem jej jedyną kolezanką z tak długim stażem...
Od 2007 roku byłam w 1 związku, później miałam problemy z tym, aby wejść w związek. Ona ciągle mi powtarza, że jestem super, ale że nie mogę myśleć o swoich kompleksach itp. Tylko, że od zawsze wydaje mi się traktuje mnie jak młodszą siostrę, albo jak córkę. Czasem mam wrażenie, że mi matkuje, nei wiem dlaczego- z troski? Chłopcy są jakby jej marionetkami? Zwykle zadaje się z chłopakami takimi = bez zdania, takimi 'wypłoszami', bez powodzenia. Jeśli już jakiś jest ok to zwykle z nim bardziej zaciśnia więzy i tylko się przyjaźni.
Każdy jej były móiw, że jest toksyczna, że manipuluje ludźmi, że wie że im starsza tym jest ładniejsza, Że to wykorzystuje. Poza tym obraca sięw męskim środowisku, wie jakie 'kruczki' stosować, nawet faceci w pracy, w związkach skaczą na około niej.
Kiedyś miała kompleksy, była gruba- schudła i ma uwagę facetów. Pochodzi z dość patologicznej rodziny jeśli to ma znaczenie.
Wydaje mi się, że coś jest nie tak, bo przy niej się blokuję- automatycznie idę na drugi plan przy nowopoznanych ludziach. Ona potrafi mówić swoim kolegom, że ja czegoś nie chcę lub coś chcę. Tak jakbym nie miała zdania. Dowiedziałam się o tym później... Przykład, widzę, że kolega jest mną zainteresowany, rozmawia ze mną- a ona stoi obok i ciągle mu mruga, on się na nią patrzy jakby szukał aprobaty do swoich działań? Tak jakby on się jej pytał o zdanie w sprawie mojej osoby?
Ja nie częstow ychodzę czy imprezuję z jej towarzystwem. Ale ona ma fajnych kolegów, tylko, że oni jakby pytają się JEJ o zdanie czy mogą coś ze mną.... Tak jakby ona była taką 'matką'.
Każda jej byłą koleżanka uważa tak samo jak jej byli, że ona jest toksyczna, że jest złym człowiekiem, że manipuluje ludźmi. Ja czasem czuję się zdominowana ,nawet nie wiem przez co. Jestem ładna, jestem miła- ale jak ona jest w pobliżu to mnie paraliżuje jakaś niepewność siebie...
Nie wiem co mam robić, bo znamy sie długo, jest w stosunku do mnie miła, nic mi takiego nie zrobiła, ale ja przy niej niejestem tą 'pierwszą', ani na równi. Czuję się jak mała dziewczynka, w cieniu. Co mam zrobić?
Dodam jeszcze, że ona studiuje kierunek informatyczny, ciągle siedzi w internecie, ciągle jest dostępna na facebookach, widzi wszystko, lajkuje wsyzstko. Tak jakby miała kontrolę nad wirtualnym światem- zawsze każdemu coś zlajkuje, jest non stop online. Ma wymagającą pracę przy komputerze, jest perfekcjonistką, wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik..... Tak samo jak chyba w relacjach z mężczyznami...
Nie wiem co mam robić. Czy muszę być bardziej pewna siebie i zmienić nastawienie do życia, świata? Czy zluzować ten kontakt?
Dodam , że przez ostatnie 4 lata ja nei byłam w prawdziwym związku, a ona w dwóch. Każdy od niej się odwracał. Ona ma pretensje do byłej diewczyny swojego przyjaciela, że on więcej uwagi poświęcał swojej dziewczynie niż jej... Że mogli się spóźnić na imprezę, bo dziewczyna przyjaciela miała coś do załatwienia, a tamta czekała...
Czasem mi się wydaje, że ona chce być w centrum uwagi. Boję się, że przez to podświadomie jestem zdominowana, bo też coś sobie wkręciłam...
Pozdrawiam i proszę o rady.