Hej
Po 3 latach związku gdy zaszłam w ciąże mój ex powiedział mi , że mnie zdradził po czym zakończył związek.Jest z kobietą , wdową, o rok starszą z 3 dzieci!!!NIe mieszka z nią ale się spotykają.Nie mogę zrozumieć tego ,że odszedł ode mnie i nienarodzonego jeszcze dziecka. Minął ponad miesiąc.On się ani razu nie odezwał.Ma gdzieś to jak się czuje i czy z dzieckiem wszystko ok.Straszne!Ja spakowałam jego rzeczy i kazałam mu zabrać.Przyjechał ze smutną miną.Rozmowa była sztywna a jego odpowiedzi na moje pytania "dziwne". Zapytałam czy mnie nie kocha.Odpowiedział NIE WIEM. Zapytałam czemu odszedł.Powiedział PO PROSTU.Co o tym sądzicie?To jakieś głupie zauroczenie i zrozumie swój błąd?Czy zacznie się interesować dzieckiem?Nie pytam czy wróci - bo raczej go nie przyjmę ale może ktoś zna podobną historię?Napiszcie co o tym sądzicie?On am 35 lat.Poznał tą babę w pracy.Ona oczywiście wie,że jestem w ciąży i nadal z nim jest....
1 2015-05-23 13:32:41 Ostatnio edytowany przez ona08 (2015-05-23 13:34:40)
Powiedział Tobie o zdradzie? A co się działo przed tym co się stało? Tylko bez żadnych ściem, dobrze?
Wiesz co widziałam ,że się zmienił.Był taki zimny w stosunku do mnie. Próbowałam z nim rozmawiać ale nic z tego nie wynikało.Jakiś był wciąż nieobecny i małomówny.Aż zapytałam go ponownie co się dzieje i wtedy mi powiedział ,że zdradził
A teraz jest z nią mimo ciąży o której wiedział zanim przyznał się do zdrady.
a chciałabyś żeby dla tej ciąży został z Tobą? A Ty wiedząc o tym, do czego się przyznał miałabyś co? Satysfakcję? Szczęście? Wsparcie? Pomoc?
Przepraszam, ale... przecież byłoby gorzej niż jest teraz...
5 2015-05-23 15:14:22 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-05-23 15:18:59)
Wiesz co widziałam ,że się zmienił.Był taki zimny w stosunku do mnie. Próbowałam z nim rozmawiać ale nic z tego nie wynikało.Jakiś był wciąż nieobecny i małomówny.Aż zapytałam go ponownie co się dzieje i wtedy mi powiedział ,że zdradził
A teraz jest z nią mimo ciąży o której wiedział zanim przyznał się do zdrady.
Rozumiem, ale ja nie pytam o te chwilę. Opowiedz, jesli możesz o tych trzech latach. Tylko proszę daruj sobie teksty typu: jak w każdym związku raz lepiej raz gorzej. Rozwin to zwyczajnie.
Jasne piszę prawdę.Przez te trzy lata było normalnie,zwyczajnie.Nie miałam żadnych powodów aby mu ufać i wiem,że ufał mi.Zaczęło się psuć na początku roku.Czyli mniej więcej 4 m-ce przed rozstaniem jak ta wdówka zaczęła z nim jeździć do pracy bo jemu zmienili godziny.Wtedy było coraz więcej nieporozumień.Nie wiem czy to kobieca intuicja czy jakie licho ale wciąż czułam, że coś nie tak.On zapewniał mnie że wszystko gra itd.Coraz częściej wybuchały kłótnie -ciężko mi nawet powiedzieć dlaczego.Przestałam się z nim rozumieć.Teraz wiem ,że miał w głowie nie mnie ale już ją.Coraz mniej do mnie dzwonił (nie mieszkaliśmy razem - jest z innego miasta, blisko mnie), jego rozmowy ze mną były takie jakieś nijakie.Ale co najlepsze do końca zwracał się do mnie "słońce".Nawet w dniu rozstania rano gdy szedł do pracy, pożegnał się :do później słońce.I tego nie rozumiem.Nie kumam go.Tylko o to mi chodzi.Jak myśli facet.Bo wrócić ja nie chce - napisałam to w 1 poście.Chcę tylko zrozumieć
Byłaś w związku na odległość? Co oznaczać ma to niemieszkanie razem. I co z tą pracą?
"Czyli mniej więcej 4 m-ce przed rozstaniem jak ta wdówka zaczęła z nim jeździć do pracy bo jemu zmienili godzin" to normalne gdy ktoś jest zauroczony.
ona08 gdyby Cię na prawdę kochał, nie wszedłby w układ z inną kobietą. Pani z pewnością zdesperowana, dała z siebie wszystko żeby go zdobyć.
Mało prawdopodobne, żeby on związał się z nią na stałe i przejął rolę tatusia, co nie zmienia faktu, że musisz samotnie borykać się z ciążą i samotnym macierzyństwem...do czasu.
Może pojawienie się dziecka go otrzeźwi, tylko czy to Cię pocieszy?
10 2015-05-23 20:00:22 Ostatnio edytowany przez ona08 (2015-05-23 20:03:47)
Josz, dzięki za odpowiedź
Czy mnie pocieszy jeśli po narodzinach on otworzy oczy?...Nie wiem.Ale wiem,że do porodu mam 6 m-cy więc myślę,że uporam się z tym do tego czasu.Wracać do niego chyba nie ma sensu.Bo jak żyć z takim człowiekiem.
Właśnie o to mi chodziło w poście.Czy uważacie,że on oprzytomnieje?Czy dotrze do niego ,że popełnił błąd?
Bo z nim być nie muszę ale chciałabym aby dziecko znało swojego ojca i mimo wszystko aby miał z nim kontakt. A jak na razie to ani razu się nie odezwał i nie zainteresował i to jest przykre.Wybrał obce dzieci zamiast swojego ![]()
Josz, dzięki za odpowiedź
Czy mnie pocieszy jeśli po narodzinach on otworzy oczy?...Nie wiem.Ale wiem,że do porodu mam 6 m-cy więc myślę,że uporam się z tym do tego czasu.Wracać do niego chyba nie ma sensu.Bo jak żyć z takim człowiekiem.
Właśnie o to mi chodziło w poście.Czy uważacie,że on oprzytomnieje?Czy dotrze do niego ,że popełnił błąd?
Bo z nim być nie muszę ale chciałabym aby dziecko znało swojego ojca i mimo wszystko aby miał z nim kontakt. A jak na razie to ani razu się nie odezwał i nie zainteresował i to jest przykre.Wybrał obce dzieci zamiast swojego
Nie, nie wybrał tamtych dzieci, tylko ich mamusię, która, jak sądzę, wydobyła wszystkie pokłady swojej "atrakcyjności".
Co innego kobieta z "brzuchem", a zupełnie co innego DZIECKO.
Wiem, że jest Ci przykro, czujesz się zawiedziona, oszukana, ale poczekaj, nie szukaj z nim kontaktu. W ostateczności podasz go o alimenty.
Wdówka z dziećmi szybko się znudzi (zwłaszcza dzieci).
ona08 zadbaj o siebie, nie szukaj odpowiedzi - dlaczego? trafił ci się niedojrzały, nielojalny facet. Może zechce być ojcem, lecz nie liczyłabym na niego jako partnera na dalsze życie.
Czy się znudzi to nie wiem.Nie ukrywam,że chciałabym tego ale nie znam podobnych przypadków.Na razie jest we mnie złość i życzę tej kobiecie jak najgorzej a jemu aby cierpiał.Z czasem to zapewne mi minie ale pogodzić się z tym jest strasznie ciężko
Bo to boli.Boli jak diabli
13 2015-05-23 21:37:53 Ostatnio edytowany przez Al_donka (2015-05-23 21:40:13)
To była planowana ciąża? Oboje chcieliście mieć razem dziecko czy to przypadek?
Nie zabezpieczałaś się?
Jeśli nie planowaliście to będzie ciężko.
Czy się znudzi to nie wiem.Nie ukrywam,że chciałabym tego ale nie znam podobnych przypadków.Na razie jest we mnie złość i życzę tej kobiecie jak najgorzej a jemu aby cierpiał.Z czasem to zapewne mi minie ale pogodzić się z tym jest strasznie ciężko
Bo to boli.Boli jak diabli
dlaczego życzysz jej jak najgorzej, to nic nie zmieni alni dla Ciebie ani dla Twojego dziecka
szkoda energii, walcz o alimenty i żyj własnym życiem
Dlaczego miałby cierpieć? On jest teraz cały w skowronkach. Nosisz w sobie jego dziecko. a on ma to gdzieś.
Opamięta się, gdy pani zacznie wymagać, żeby zawiózł, lub przywiózł jej dzieci, gdy nie uda się romantyczny wieczór, bo dzieci przeszkadzają, gdy wyjadą razem z dziećmi na wakacje .
Teraz myśl o sobie, nie zastanawiaj się nad tym, co go do tego skłoniło. Poczekaj, aż zobaczy własne dziecko. Kochanka już teraz ma stres w związku z tym.
15 2015-05-23 22:39:35 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-05-23 22:40:14)
Josz, dzięki za odpowiedź
Czy mnie pocieszy jeśli po narodzinach on otworzy oczy?...Nie wiem.Ale wiem,że do porodu mam 6 m-cy więc myślę,że uporam się z tym do tego czasu.Wracać do niego chyba nie ma sensu.Bo jak żyć z takim człowiekiem.
Właśnie o to mi chodziło w poście.Czy uważacie,że on oprzytomnieje?Czy dotrze do niego ,że popełnił błąd?
Bo z nim być nie muszę ale chciałabym aby dziecko znało swojego ojca i mimo wszystko aby miał z nim kontakt. A jak na razie to ani razu się nie odezwał i nie zainteresował i to jest przykre.Wybrał obce dzieci zamiast swojego
Pisalaś, ze zaczęło się psuć 4 miesiace temu. Rodzisz w listopadzie. Skąd zatem ta ciąża? Czyzby miala być lekiem na ratowanie związku?
Co znaczy wedlug Ciebie okreslenie, ze otworzy oczy że popelnił błąd?
Ciążą była planowana.Oboje staraliśmy się o dziecko ponad pół roku.Były plany itd.Jak u każdego.To,że coś się psuło to tak , czułam to ale on bezczelnie kłamał ,że wszystko jest ok itd.A ja głupia zakochana wierzyłam.
17 2015-05-24 09:22:18 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-05-24 09:48:26)
Ciążą była planowana.Oboje staraliśmy się o dziecko ponad pół roku.Były plany itd.Jak u każdego.To,że coś się psuło to tak , czułam to ale on bezczelnie kłamał ,że wszystko jest ok itd.A ja głupia zakochana wierzyłam.
Skoro czułaś, że coś jest nie tak, mogłaś choć Ty skorygować plany. Bo jeśli czuje się, że coś wisi w powietrzu...
Ona, piszesz, ze popelnił błąd odchodząc od Ciebie. A co jeśli uznał, ze to Ty byłaś jego błędem? Nadal nie uchyliłaś rąbka waszych wspólnie spędzanych chwil.
Spodziewasz się dziecka. Masz prawo starać się o alimenty na nie. I nie rozstrząsaj dlaczego to zrobił. Bo nie warto. Myślę, że kiedy się uspokoisz, odpowiedź na postawione przez Ciebie w pierwszym wpisie pytanie znajdziesz w sobie...
a chciałabyś żeby dla tej ciąży został z Tobą? A Ty wiedząc o tym, do czego się przyznał miałabyś co? Satysfakcję? Szczęście? Wsparcie? Pomoc?
Przepraszam, ale... przecież byłoby gorzej niż jest teraz...
Bardzo się z Tobą zgadzam. Z pewnością byłoby gorzej.
Do autorki wątku: nie żałuj drania. Może gdybym ja miała odwagę podjąć kroki i odejść od mojego m po urodzeniu drugiego dziecka nie stałabym dzisiaj z nerwicą zapłakana na przystanku.... Ręce mi się nawet trzęsą jak jestem sama w domu. Uwierz mi najgorsze jest właśnie życie z kimś, kto jest wiecznie niezadowolony z życia... bo w pewnym momencie ten ktoś o swoje niepowodzenia będzie obwiniał Ciebie. Wierzę, że jest Ci ciężko... Ale my kobiety potrafimy znieść wszystko dla dobra dzieci... Ja też właśnie wzięłam sprawy w swoje ręce...i powiedziałam mojemu ,że jak się nie zmieni w stosunku do mnie odchodzę.
powodzenia i trzymaj się ciepło
Mała34 masz rację.Tłumaczę sobie ,że tak jest lepiej.Lepiej ,że odszedł teraz i nie będzie ranił dziecka - bo dobry tatuś z niego by nie był.Współczuję Ci bardzo.Mam inna sytuację ale staram się Ciebie zrozumieć i domyślam się jakie piekło przechodzisz.A najgorsze ,że dzieci cierpią ![]()
Nie wiem co się dzieje z facetami...
Ciążą była planowana.Oboje staraliśmy się o dziecko ponad pół roku.Były plany itd.Jak u każdego.To,że coś się psuło to tak , czułam to ale on bezczelnie kłamał ,że wszystko jest ok itd.A ja głupia zakochana wierzyłam.
Rozumiem Twoje rozgoryczenie, facet Cię zdradził, oszukał, ale nie jesteś w stanie zmienić rzeczywistości. Wiem, że trudno wyrzucić z głowy i serca kogoś z kim się żyło, kochało, wiązało plany na przyszłość, a kto zawiódł na całej linii.
Jednak bezustanne rozkładanie na czynniki pierwsze powodów jego postępowania, czy złorzeczenie jemu i jego kochance, w niczym Ci nie pomoże, wręcz przeciwnie, powoduje, że ciągle fundujesz sobie dodatkowy stres.
ona08 wiem, że trudno pozbyć się natrętnych myśli, ale postaraj skupiać się na sobie, swoim zdrowiu, pracy i przyjemnościach które koniecznie sobie organizuj. Jesteś dorosła, poradzisz sobie, bo musisz.
Osobiście nie wierzę, że ich związek przetrwa, ale jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Facet okazał się dupkiem i nawet jeśli kiedyś przejrzy na oczy, to czy przestanie nim być - wątpię.
Tymczasem dbaj o siebie, zbieraj rachunki za lekarzy, wyprawkę dla dziecka, zorientuj się, kiedy możesz wnieść sprawę o alimenty (nie wiem, czy dopiero po narodzeniu dziecka) i zacznij postrzegać siebie jako (tymczasem) samotną matkę.
Czy on będzie chciał spełniać rolę ojca? nie wiadomo. Jeśli nie, to złożyłabym do sądu wniosek o ograniczenie, lub całkowite pozbawienie go władzy rodzicielskiej, bo on nie angażując się w życie dziecka, będzie miał prawo decydować o nim np. będziesz musiała prosić go o zgodę na wydanie paszportu dla dziecka, informować o zmianie adresu itp.
Josz dokładnie tak planuje zrobić.Alimenty na 100 % będzie płacił.Nie wiem jak rozwiązać sprawę z nazwiskiem.Bo wolałabym aby dziecko miało moje ale on się na to nie zgodzi.A jak wpiszę w akt ojciec nieznany to z alimentów chyba nici.Więc dokładnie tak jak piszesz.Poczekam i zobaczę czy się będzie interesował dzieckiem.Jak nie to do sądu o pozbawienie praw.Po co ma mi mieszać w planach.W ogóle po urodzeniu dziecka nawet nie planuje dać mu znać że ma syna lub córkę.Dowie się jak otrzyma pismo z sądu o alimenty.Tylko nie wiem czy to dobre rozwiązanie aby go nie informować.Jak sądzicie?Bo nawet jak się dowie o dziecku nie muszę go wpuszczać do domu.Mieszkanie jest moje.Jak zechce widywać maluszka to sam może wystąpić o widzenia do sądu prawda?
W kwestii nazwiska, nie ma problemu, dajesz swoje. Nie jesteście małżeństwem, to właśnie w momencie zawierania małżeństwa ustala się jakie nazwiska będą nosić małżonkowie (można po ślubie pozostać przy swoim, mąż może przyjąć nazwisko żony, choć to rzadko stosowane) oraz jakie nazwisko będą nosić dzieci.
W akcie urodzenia będzie wpisane nazwisko ojca (on musi wyrazić na to zgodę, oby nie czekała Cię jeszcze sprawa o ustalenie ojcostwa), nie wyrażaj zgody na wpis "ojciec nieznany", to trochę upokarzające dla matki i dziecka, ale dziecko będzie nosić Twoje nazwisko.
Zadbaj o to, żeby narodziny dziecka zgłosić w USC osobiście. Nie przekazuj mu żadnych dokumentów, żeby nie spotkała Cię przykra niespodzianka, gdy on np. zapisze dziecko pod swoim nazwiskiem i z nadanym przez siebie imieniem.
Dowiedz się, kiedy możesz wnieść sprawę o alimenty, a jeśli chodzi o widzenia ojca z dzieckiem to można się dogadać bez sądu.
Jeśli jednak nie masz do niego zaufania, to niech on wniesie sprawę o sądowne ustalenie widzeń.
Nie wiem, jak wyglądają takie spotkania, gdy dziecko jest noworodkiem, lub niemowlęciem, nigdy nie oddałabym malutkiego dziecka pod opiekę takiemu facetowi, chyba, że na 2-godzinny spacer (pod warunkiem, że w tym czasie nie pójdzie na piwo).
W ogóle po urodzeniu dziecka nawet nie planuje dać mu znać że ma syna lub córkę.Dowie się jak otrzyma pismo z sądu o alimenty.
Musisz go zawiadomić, bo przecież on musi uznać dziecko za swoje.
co za drań. W głowie mi się to nie mieści.
Drań to i tak mało powiedziane.Dajecie mi siłę swoimi wpisami.Dziękuję za to bo tego właśnie potrzebuję teraz
26 2015-05-24 16:58:39 Ostatnio edytowany przez ona08 (2015-05-24 16:59:10)
A tak w ogóle to sądzicie ,że on może chcieć wrócić?Przed lub po narodzinach?(pytam z ciekawości jak wy to widzicie bo ja decyzję podjęłam)
A tak w ogóle to sądzicie ,że on może chcieć wrócić?Przed lub po narodzinach?(pytam z ciekawości jak wy to widzicie bo ja decyzję podjęłam)
Pewnie jak mu dzieci tamtej zaczną przeszkadzać albo na Wasze dziecko zacznie płacić alimenty.
Choć nawet jak wróci to z egoizmu i wyrachowania a nie bo chce czy sobie przemyślał.
Szkoda że pomimo wątpliwości że coś jest nie tak staraliście się o dziecko. To ono najprawdopodobniej a tym najbardziej ucierpi. To nie jest sposób na ratowanie związku podobnie jak małżeństwo.
Możliwe bo szczerze? Wdowa z 3 dzieci na dłuższa metę ? No sama przyznaj. Kobieta musi byc niezle zdesperowana bo kto zechce babke z trójką dzieci no tylko takie osły a nie faceci. Pewnie wkrótce zamieszka z nia i zacznie się proza życia.
A tak w ogóle to sądzicie ,że on może chcieć wrócić?Przed lub po narodzinach?(pytam z ciekawości jak wy to widzicie bo ja decyzję podjęłam)
Oj, ona08, co Ci chodzi po głowie? Jakie to ma znaczenie, czy on z nią zostanie, czy nie (mało prawdopodobne).
Zacznij się psychicznie przygotowywać na danie mu solidnego kopa w razie, gdyby pojawił się z propozycją powrotu, bo jeśli wpadnie na taki pomysł, to nie z miłości do Ciebie, czy dziecka, tylko z wygody.
Co to za facet, który porzuca swoją kobietę w ciąży i to dla innej baby. Nie oszukuj się, że to dla dobra dziecka, bo tylko zgotujesz sobie i dziecku kolejną traumę za jakiś czas.
Teraz Ty będziesz dla dziecka najważniejszą osobą w życiu. Może zanim dziecko dorośnie, spotkasz wartościowego człowieka, który będzie prawdziwym ojcem dla niego i to on będzie ważniejszy od dochodzącego tatusia.
Wiesz jestem pogodzona z myślą o samotnym macierzyństwie.Mam rodzinę i przyjaciół na których mogę liczyć.Poza tym zawsze byłam niezależna.Mam pracę i swoje mieszkanie.Dam sobie radę -zresztą muszę.
Po głowie jedyne co mi chodzi to właśnie to czy zechce wrócić a ja powiem NIE oraz to aby nie mieszał w moim i kruszynki życiu.
Jeśli będzie chciał widywać dziecko, to nie możesz mu tego zabronić. W tej chwili szkoda czasu na takie dywagacje, facet zniknął z Twojego życia, nie odzywa się, nie interesuje. Niepotrzebnie zaprzątasz sobie głowę scenariuszami mniej, lub bardziej prawdopodobnymi.
Jeśli będzie chciał widywać dziecko to oczywiście ,że mu nie zabronię.Ale z drugiej str. wolałabym aby nie chciał
Nie chcę aby był niedzielnym tatusiem, który miesza w życiu dziecka.
Masz rację Josz , że powinnam przestać się zastanawiać co będzie.
Możliwe bo szczerze? Wdowa z 3 dzieci na dłuższa metę ? No sama przyznaj. Kobieta musi byc niezle zdesperowana bo kto zechce babke z trójką dzieci no tylko takie osły a nie faceci. Pewnie wkrótce zamieszka z nia i zacznie się proza życia.
Koleżanko/kolego a może jej mężu nie wrzucaj w nią poczucia winy po co ma wracać do takiego gnojka. lepiej niech zamieszka sama niż z kimś takim który wróci tylko z egoizmu. Daj dziecku swoje nazwisko i wyrzuć go z pamięci.
alpengold napisał/a:Możliwe bo szczerze? Wdowa z 3 dzieci na dłuższa metę ? No sama przyznaj. Kobieta musi byc niezle zdesperowana bo kto zechce babke z trójką dzieci no tylko takie osły a nie faceci. Pewnie wkrótce zamieszka z nia i zacznie się proza życia.
Koleżanko/kolego a może jej mężu nie wrzucaj w nią poczucia winy po co ma wracać do takiego gnojka. lepiej niech zamieszka sama niż z kimś takim który wróci tylko z egoizmu. Daj dziecku swoje nazwisko i wyrzuć go z pamięci.
że co?
Ona...
W ten właśnie sposób budujesz swoją wyższość? Zakładając z góry, że "baba z trójką dzieci" wyjdzie mu bokiem? To straszne, gdy z jednej strony o własnym dziecku mówimy kruszynka a z innych czynimy materiał drugiej kategorii.
"Mieszkanie jest moje..." Często mu o tym przypominałaś Odszedł bez awantur, prawda? Co oznaczało to jego "dziwne", gdy uprawialiście sztywną rozmowę? A może wybrał mniejsze zło odchodząc od Ciebie? Sądzisz, że jest dumny z tego, że odszedł? Z pewnością duma nad Twoją ciążą, swoim dzieckiem... Dlaczego z góry zakładasz, że może nie chcieć płacić alimentów?
Może być, że to drań... Po co Tobie więc taki człowiek? Wszak byłaś dobra, czuła i wyrozumiała. Darzyłaś go miłością i oddaniem. Uśmiechałaś się do niego codziennie. I on taki był...
Czy postawić powyżej znaki zapytania? Nie wiem. Ty to zrób a potem odpowiedz sama... Gdy ludzie się kochają, nie odchodzą od siebie.