Witajcie ![]()
Nie chcę pisać książki więc streszczę się w miarę poprawnie.
Chodzi o to, że jestem całkowicie upośledzony jeżeli chodzi o kontakty z płcią przeciwną, przy kobietach zamieniam się w zimny kamień, sam nie wiem czemu tak jest.
Jakiś czas temu koleżanka na studiach zaczęła się do mnie częściej uśmiechać, zaczepiać pod pozorem wyjaśnienia czegoś itd, pisała do mnie o swoich problemach w domu (strasznie mnie to dziwiło bo przecież w ogóle się nie znaliśmy) - ja to odebrałem w taki sposób, że może chce się u mnie jakoś ,,zakręcić".
No a ja jak ta dupa wołowa troche tak zlewałem.. chodzi o to, że tylko słuchałem, odpowiadałem - ale nic więcej od siebie, żadnej inicjatywy, kompletne 0
No i minął dzień, dwa, tydzień... i z czasem ustała w swoim działaniu co się nie dziwię bo zdaje sobie z tego, że ograniczałem się do kompletnego minimum.
Podpatrując inne osoby widzę, że jakoś im to wychodzi, facet bierze od kobiety jakieś dane kontaktowe, zaprasza ją gdzieś, umawiają się po jakimś czasie trzymają się za ręce a ja nie wiem co powinienem zrobić, zaprosić ją gdzieś? może sam do niej napisać a jeżeli tak to o czym?
Ogólnie bardzo mi się podoba i zauważyłem, że od czasu do czasu potrafię ją rozśmieszyć, że aż nie może oddechu złapać - co mnie strasznie dziwi bo nawet nie próbuję..
Co ja powinienem zrobić w takiej sytuacji? strzelić sobie w łeb? iść do psychiatry? bo już ta moja beznadzieja mnie wykańcza ![]()