Witam, zacznijmy od tego, że mam 23 lata. Jeszcze się uczę, mieszkam z rodzicami i nie pracuję. Pół roku temu moja mama zaprzyjaźniła się z pewną kobietą i zapoznała mnie z jej synem. Za jej namową zaczęłam się z nim spotykać. Od początku wiedziałam, że to nie do końca jest ten jedyny ale byłam samotna i stwierdziłam, że mężczyzna nie musi być bardzo przystojny, inteligentny, ważne żeby był dobry. Dobry to on faktycznie był...przychodził po mnie, zabierał mnie w w różne miejsca, kupował kwiaty, ciągle mówił komplementy i przytulał. Po jakimś czasie jednak się okazało, że nie mamy zbyt wielu wspólnych tematów, albo, że on w ogóle nie słucha tego co do niego mówię...mamy zupełnie inne poczucie humoru, nie podoba mi się jego głos, śmiech....z wyglądu też mi się nie podoba. Poszliśmy w końcu do łóżka i wtedy również mi się nie podobało. Przyznał mi się po pewnym czasie, że przede mną nie miał nigdy dziewczyny i jedyne kobiety, z którymi spał to prostytutki. Podczas gry wstępnej zawsze mu opadał i powiedział, że on tego nie lubi i że chciałby zrobić to szybko. Oczywiście mnie to nie zadowalało ani trochę...po jakimś czasie przestaliśmy ze sobą sypiać. Od dłuższego czasu mówiłam mamie, że go nie kocham i nie widzę tego związku ale ona wszystko co jej powiedziałam obracała na moją niekorzyść. Uwielbia go i jeszcze bardziej przyjaźni się z jego mamą. Mój tata też jest po jego stronie i ostatnio mam w domu coraz więcej awantur na ten temat. Moja mama codziennie zaczyna dzień pytaniami czy on dzwonił, czy się umówił, czemu siedzę w domu zamiast z nim wyjść. O to, że nie chcę się z nim spotykać zaczęła ostatnio oskarżać moje 2 przyjaciółki, które kiedyś zaniedbałam a z którymi odnowiłam kontakt i czasem gdzieś wychodzimy Stwierdziła, że to one namawiają mnie to odejścia od niego z zazdrości...
2 tygodnie temu odezwał się do mnie mój dawny kolega i zaczęłam z nim pisać przez internet. Genialnie nam się ze sobą rozmawiało...jest mądry, zabawny i chciałabym się z nim spotykać. On również. Spotkaliśmy się nawet kilka razy (oczywiście w tajemnicy) i zaiskrzyło. Poczułam nawet te przysłowiowe "motyle w brzuchu"...z moim obecnym chłopakiem nigdy tak nie miałam... Jeszcze bardziej chcę zerwać z moim chłopakiem a moja mama jest coraz mniej przyjemna. Zaczęła mnie nawet szantażować...powiedziała, że mi nie da na nic pieniędzy, że nie będę mogła się z nikim spotykać, że mam się wyprowadzić z domu..nawet zażądała abym zwróciła mu wszystko co on mi kupił (on oczywiście tego nie chce bo to np. prezent urodzinowy).
I najważniejsze...rozmawiałam z moim chłopakiem o naszej sytuacji i o tym, że go nie kocham i wydaje mi się, że jemu też minęło. Od jakiegoś czasu przestał do mnie dzwonić i pisać w ciągu dnia, nie chce się tak często spotykać itp. Powiedział mi, że jestem wredna i w sumie ma rację, bo im bardziej moja mama mnie zmusza do tego związku tym mniej lubię mojego chłopaka i tym większą czuję do niego niechęć.
Oboje jesteśmy gotowi zakończyć ten związek ale moja mama ma swoją opinię na ten temat. Nie wierzy w to, że on również tego chce, upiera się, że jemu zależy na mnie. Pewnego dnia byłam tak wkurzona, że nawet powiedziałam jej o prostytutkach i naszym nieudanym życiu seksualnym to stwierdziła jedynie, że to moja wina, bo poszłam z nim do łóżka a powinnam z tym zaczekać...
Jestem dorosła chociaż na jej utrzymaniu i muszę niestety mieszkać razem z nią... chcę spotykać się z kim mam na to ochotę, nie tłumaczyć się za każdym razem gdzie idę i z kim idę...chcę być z kimś kogo kocham... co mogę jeszcze zrobić? Jak mam wytłumaczyć jej, że źle robi? Dodam, że jest bardzo nerwowa i chwila rozmowy na ten temat powoduje, że zaczyna się na mnie niemiłosiernie wydzierać...