Czesc. Moja kumpela ma powazny problem i nie mam pojecia jak jej pomoc ...
Chodzi o jej rodzicow . Ma 17 lat teraz jej styknie 18 a oni nia strasznie rzadza . Nie ma dziewczyna nawet wlasnego zdania . Na zakupy idzie razem z mama ... Nie moze sie ubierac tak jak ona ... jej mama wybiera jej ciuchy w jakich ma chodzic ... Nie moze chodzic na zadne imprezy . Nawet na domowki do swych najblizszych tj kuzynka lub psiapsola. Zeby to bylo malo to on ja szantazuja ! Jezeli czegos nie zrobi to jej mowia ze nie bedzie miala nowych soczewk itp . Gnebia ja . Nie podtrzymuja ja na duchu ... Nie wiem co mam zrobic bo ona nie ma zbytnio duzo kolegow no i tez jest dzika bo od malego byla tak wychowywana . A teraz ona chce sie przez to zabic bo nie moze juz wytrzymac . Pomocy !
Myślę, że Ty nie jesteś w stanie pomóc swojej koleżance. To sprawy rodzinne. Możesz jedynie być z Nią i wspierać.
Moi rodzice traktowali mnie podobnie. Gdy poszłam na studia to im przeszło. Chcieli dla mnie dobrze... W sumie to nie mam żalu, a wręcz przeciwnie, jestem im za to bardzo wdzięczna.
Do dziś na zakupy zabieram mamę, bo się przyzwyczaiłam. Wybito mi z głowy imprezy
przynajmniej nie mam złych doświadczeń z imprezowaniem związanych
17 lat- to wiek buntu. Rodzice są czujni ![]()
wiesz, myslę, że Ty jestes bezsilna. bo jej rodzice to jakby 'instancja wyższa'
może jak skończy 18 lat to to się trochę zmieni, bo t0o chore jest jak dla mnie...
ja jestem wychowana całkiem inaczje, zawsze miaąłm dużo luzu, ale wiedziałam sama gdzie są granice.
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu... Nie jestes jej w stanie pomóc. A tylko wspierac. Osobiście nie wyobrażam sobie ze moi rodzice mogliby mnie trzymac na smyczy. Sa opiekuńczy, martwia sie, ale wszystko do granic rozsadku. A rodzice Twojej koleżanki najnormalniej w zyciu ja krzywdza. Nie pozwalają jej dorastać... Czekać tylko az sie zbuntuje, a to dobrze nie wrózy.
dokladnie, najgorsze jest to jak takie dziecko się z tej smyczy kiedyś zerwie...;/
6 2008-12-27 21:01:49 Ostatnio edytowany przez Krzyś (2008-12-27 21:03:42)
A wg mnie to normalne, bo rodzice powinni kontrolować, bo sam wiem po sobie, że mimo wszystko trzeba nade mną trochę "bata" trzymać. Chociaż czuję się samodzielny i odpowiedzialny za siebie to mimo wszystko przekroczyłem parę razy granicę.
Co w tym dziwnego, że chodzi z mamą na zakupy?
Chyba dobrze, że kontrolują ją jak się ubiera, bo przecież to co się dzieje na ulicach to aż strach... 13 latki w dekoltach i miniówkach...
Rodzic od tego jest, a nie tylko zapewnić dach pod głową, dać kasę, wysłać do szkoły...
Ale mimo to wszystko zależy od dziecka, jak postępuję.
Oczywiśćie rodzic powinien kontrolowac swoje dziecko, troszczyć sie o nie, ale to wszytsko w granicach rozsadku. Gdyby rodzice kontrolowali kazdy moj ruch, czułabym ze nie maja do mnie ani odrobiny zaufania. A to byłoby dla mnie bardzo bolesne.
mam 17 lat, w styczniu kończę 18. mojej mamie także zazwyczaj nie podoba się to, co kupuję do ubrania, narzeka ale i tak wychodzi na moje bo i tak to kupuję. gdyby nie to, że mam chłopaka i moja mama go lubi o imprezach mogłabym zapomnieć, a teraz kiedy szybko robi sie ciemno punkt 19 musiałabym być w domu. również mnie gnębi mówiąc, że nic nie potrafię itd. no ale to wszystko chyba z opieki. rodzice mówią swoim dzieciom "wynieś śmieci to pójdziesz do kina".. i dziecko wyrzuca śmieci a to chyba często spotykane. moim zdaniem jej mama jest nadopiekuńcza i nie puszczając ja na te imprezy nie chce, żeby jej się coś stało to chyba normalne. a co do ubrań, patrząc na to co noszą teraz gimnazjalistki też bym sama wolała kupywać córce ubrania...
Ja w wieku 17 lat tez nie chodziłam na imprezy. Chyba ze były to jakies domówki u najblizzych przyjaciólek, badz zamkniete imprezy 18-kowe, po ktorych zabierał mnie tato do domu. Czasami buntowałam sie, ze inni mogą a ja nie wracac pozniej do domu. Jednak kiedy skonczyłam te 18 lat, zaczełam miec wiecej luzu. Pokazałam rodzicom, ze moga mi zaufac. Zdazyło sie pare wpadek, ale potem mocno tego załowałam. Rodzice to widzieli, a ja juz starłam sie nie popełniac tych samych błedów. Do tej pory sie o mnie martwia, gdy wychodze poźno i planuje powrót do domu jeszcze później. Nie dziwie sie im, ale przeciez nie zamkna mnie pod kluczem. Sama sie boje wracac późna pora do domu. Zwłaszcza samej, co nie tak czesto sie zdarza. Ale jak juz pisałam we wczesniejszym poście, Wszytsko w granicach rozsadku. Kazdemu dziecku trzeba pozwolic dorosnąć.
ale przecież 18 lat to nie koniec dzieciństwa, moim zdaniem zdąży jeszcze wiele poznać i na tym nie ucierpi. kiedyś dzieci wychowywano inaczej i zyją. Przykład mojej mamy. wychowała się na wsi, nie miała czasu na kolezanki, musiała ciągle pomagać w domu i w gospodarstwie a lekcje odrabiała pasąc krowy bo kiedy indziej nie miała czasu i dobrze się uczyła. mając 21 lat jeszcze mieszkała z rodzicami i jak ojciec walnął pięścią w stół że ma iść spać to miała iść spać i jakoś nie narzeka a nawet bardzo dobrze wspomina ojca.
może mama tej dziewczyny po prostu uważa, że ona nie dorosła by chodzić na imprezy. moja siostra np ma 15 lat a umysłem jest 10latka, chociaż wcale taka ograniczana nie jest.
Cookie, wszystko co piszesz to racja.
takie wychowanie może dziecku wyjśc na dobre.
jednak moim zdaniem chore jest to, że rodzice wpływają na to, iż ich dziecko nie może mieć swojego zdania.
Ja nie uwazam ze 18 lat to koniec dzieciństwa. Mam 20 i czuje sie czasami jak dziecko. Kiedyś było kiedyś. Teraz jest teraz. Inne czasy. Nie mówie, ze lepsze. Ale wg mnie rodzice powinni dać dziecu troche swobody i mozliwość wyrażania własnego zdaniam oraz podejmowania własnych decyzji. A rodzice powinni pomagac dziecku w podejmowaniu tych decyzji. Popadanie w zadna skrajność nie jest dobre. Ja nie bede matki uczyć wychowywac dzieci, ale nie wyobrażam sobie wychowywania mnie pod kluczem. Trzeba dziecko uczyć samodzielności, bo inaczej zgubi sie w dzisiejszym swiecie. Jest jeszcze druga mozliwość, ze takie dziecko jak juz kiedys wyrwie sie z gniazdka rodzinnego, to bedzie sie starało udowodnic rodzicom, ze jest w stanie dobrze sobie radzić bez ich pomocy.
nie uważam, że rodzice tej dziewczyny postępują dobrze ale wątpie by ktoś zmienił ich myślenie. jak zaczęli ja wychowywać tak skończą a przeciez tak wiele jej nie zostało... jeszcze troche na studia pójdzie i moim zdaniem wszystko będzie inaczej.
przypomniało mi się coś. kolega jest w sumie w podobnej sytuacji ale tu chodzi o to, że jego matka swoje niespełnione ambicje próbuje mu wcisnąc i nie ma nie... on musi byc lekarzem i tyle, teraz ma sie tylko uczyc i chociaż ma już prawie 19 w sumie lat i tak na imprezy nie chodzi a jak byl na rodzinnej 18 kuzynki i po prostu probowal sie dobrze bawic to matka wzrokiem niemal go zabila. z tego co wiem robi wszystko dla swiatego spokoju. ale zyje...
ale na pewno nie jest szczęśliwy.
kiedyś narzekał.. teraz chyba się przyzwyczaił.
Zdarzają się tacy "nadgorliwi" rodzice, którzy nie pozwalają własnym dzieciom , dorosłym dzieciom żyć po swojemu,ponieważ wychodzą z założenia, że oni żyją dłużej i wiedzą co jest dobre,a co złe. W sumie nie ma się co dziwić, każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej,drży o niego cały czas i nie ważne czy to dziecko ma 3 ,15 czy 40 lat - zawsze będzie dzieckiem. Ale , bo zawsze jakieś jest - pełnoletnie dziecko zawsze może mieć swoje zdanie tylko musi przy tym trwać i obstawać przy swoich racjach,nie wolno mu się poddawać, bo wtedy matka czy ojciec widzi, że mieli rację z zakazami czy nakazami. Dziecko musi pokazać, że można na nim polegać i należy dać mu chociaż troszkę wolnej ręki, a przede wszystkim musi pokazać, że można mu zaufać. ![]()
17 2018-11-11 14:28:52 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-11-11 14:32:33)
Czesc. Moja kumpela ma powazny problem i nie mam pojecia jak jej pomoc ...
Chodzi o jej rodzicow . Ma 17 lat teraz jej styknie 18 a oni nia strasznie rzadza . Nie ma dziewczyna nawet wlasnego zdania . Na zakupy idzie razem z mama ... Nie moze sie ubierac tak jak ona ... jej mama wybiera jej ciuchy w jakich ma chodzic ... Nie moze chodzic na zadne imprezy . Nawet na domowki do swych najblizszych tj kuzynka lub psiapsola. Zeby to bylo malo to on ja szantazuja ! Jezeli czegos nie zrobi to jej mowia ze nie bedzie miala nowych soczewk itp . Gnebia ja . Nie podtrzymuja ja na duchu ... Nie wiem co mam zrobic bo ona nie ma zbytnio duzo kolegow no i tez jest dzika bo od malego byla tak wychowywana . A teraz ona chce sie przez to zabic bo nie moze juz wytrzymac . Pomocy !
Jedynym sposobem jest niestety młodzieńczy bunt i dać popalić nadgorliwym rodzicom
. Niestety nie mają własnych zainteresowań i życia to nieodpowiedzialnie wychowują córkę (nie może samodzielnie myśleć). Co innego wiedzieć co dziecko myśli/robi, a co innego zabierać strefę osobistą do której ma prawo. Widać, że rodzice wychowywali się w dość trudnych rodzinach. Niestety nie każdy nadaje się na rodziców, jak w tym przypadku. Dziewczyna ma jedną młodość i niektóre rzeczy trzeba przejść, aby ukształtować zdrowe poczucie własnej wartości - jak najmniej awantur o pierdoły, brak szantaży emocjonalnych (koleżanka będzie powielać wzorce w swoich związkach), szukanie własnego stylu, nauczenie radzić się wśród rówieśników (nie dawać sobą pomiatać) itp.
Z tymi soczewkami to koleżanka musi nosić soczewki, nie może okularów (teraz są tak świetne oprawki, że szkoda wydawać kasę na soczewki
)?
Zdarzają się tacy "nadgorliwi" rodzice, którzy nie pozwalają własnym dzieciom , dorosłym dzieciom żyć po swojemu,ponieważ wychodzą z założenia, że oni żyją dłużej i wiedzą co jest dobre,a co złe. W sumie nie ma się co dziwić, każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej,drży o niego cały czas i nie ważne czy to dziecko ma 3 ,15 czy 40 lat - zawsze będzie dzieckiem. (...)
Jak na moje natolinka to brak jakichkolwiek zainteresowań, czy hobby. Naprawdę matka musi na każde zakupy chodzić z córką? Jest do tego ogromna różnica pomiędzy dawaniem rad, a wymuszaniem egzekwowania Ich woli. To nie jest zdrowe dla psychiki, bo daje dziecku sygnał, że nic nie potrafi zrobić.
To jest temat z 2008 roku. Ta kumpela już dawno nie ma 17 lat.
To jest temat z 2008 roku. Ta kumpela już dawno nie ma 17 lat.
Rzeczywiście i mocno mnie ciekawi jak sobie poradziła
.
Mnie też
Dziewczyna ma 27 lat, mam nadzieję, że nie mieszka już z zaborczymi rodzicami ![]()