Jak walczyć ze stresem, z nerwami a raczej z wybuchami emocji, jest na to jakaś prosta rada?
Może polecacie jakieś herbatki czy zioła w tabletkach ? co zrobić, żeby najpierw pomyśleć a później mówić czy robić ?
Czy psychoterapia jest jedynym wyjściem ?
sa jakies takie fajne leki uspokojajace na 'h' - jakie hydro-costam, tylko to lekarz musi przepisac. Poza tym sa generalnie ok
Jest wiele leków ziołowych o działaniu uspokajającym, oczywiście nie wszystkie działają na każdego. Trzeba testować. Można pytać o takie, które zawierają: kozłek, chmiel, melisę, passiflorę, serdecznik. Często występują w mieszankach. Melisę można kupić w saszetkach i popjać jak herbatkę.
Co do psychoterapii, jeśli Twoje wybuchy uderzają w najbliższych i nie umiesz odreagowywać inaczej, to terapia konieczna, jeśli nie chcesz zniszczyć swojego związku.
Ja używam teraz tylko persen ale teraz wiem ze trzeba zacząć od nastawienia. Polecam szkolenia/warsztaty i tego typu formy pomocy. Mi otworzyło umysł szkolenie ze stresu firmy Stimulus z W-wy. Teraz trochę inaczej odbieram siebie i swój stres.
Jak walczyć ze stresem, z nerwami a raczej z wybuchami emocji, jest na to jakaś prosta rada?
Może polecacie jakieś herbatki czy zioła w tabletkach ? co zrobić, żeby najpierw pomyśleć a później mówić czy robić ?
Czy psychoterapia jest jedynym wyjściem ?
Przyczyną wybuchów złości mogą być zaburzenia pracy wątroby.
Moga tez miec podloze w nieprawidlowej pracy tarczycy.
Prostej rady nie ma, a z jakiego powodu te wybuchy złości?
Tabletki uspakajające typu Persen trochę pomagają ale jak nie zlikwidujesz źródła ciągłego stresu i napięcia to dupa ![]()
Psycholog to mity, mi żaden nie pomógł, tylko gadka- szmatka, policzy sobie pani do dziesięciu, possie sobie pani tabletki homeopatyczne, wypisze pani na karteczce swoje pozytywne cechy, i inne podobne bzdury za każdym razem... wbijanie paznokci w dłonie tez nie pomaga, tylko wzmaga wściekłość... ja nie mam remedium...
Rerhett, napisz wiecej o swoim problemie. W jakich sytuacjach masz wybuchy zlosci. Do kogo zlosc jest skierowana? jak wygladaja Twoje wybuchy? Z jaka czestotliwoscia sie pojawiaja? Czy jest cos o czym wiesz, ze pomga Ci sie nie zloscic? Czy masz jakies powazne problem z powodu Twoich wybuchow - w pracy, w rodzinie, wsrod znajomych? Czy masz inne niepokojace Cie objawy? Od kiedy sa wybuchy zlosci?
A dajcie spokój, zobaczyła że nie ma prostej recepty i zlała temat - z takim podejściem dziewucho to gówno osiągniesz, złotych rybek spełniających życzenia nie ma, a na pewno nie na forach
.
11 2015-05-19 20:10:27 Ostatnio edytowany przez modnisia (2015-05-19 20:11:17)
Prostej rady nie ma, a z jakiego powodu te wybuchy złości?
Tabletki uspakajające typu Persen trochę pomagają ale jak nie zlikwidujesz źródła ciągłego stresu i napięcia to dupa
Nie wiem czy jest powod wystarczy, ze ktos czyli np corka mnie nie poslucha odrazu a ja w krzyk,
Rozmawiam z mezem a on powie cos co mi sie nie spodoba wiec koncze rozmowe i dre sie, wierce mu dziure doslownie....najbardziej i najczesciej wybucham na corke bo mnie nie slucha itd a pozniej zaluje i placze jaka jestem okropna matka pomimo tego ze kocham ja najbardziej na swiecie...
12 2015-05-19 20:12:17 Ostatnio edytowany przez modnisia (2015-05-19 22:44:58)
Po prostu jak mi cos nie spasuje nie ma przepros, wybucham krzycze a pozniej zaluje itd
Chce byc szczesliwa i ciagle sie usmiechac a nie wiecznie mina zzednieta
13 2015-05-19 23:16:23 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-05-19 23:17:08)
A nie masz np. pracy która Cię wybitnie wypala? Ja miałem taki okres właśnie przez to - konflikty z ludźmi, szef próbujący zrobić niewolnika. Najpierw zadymy w robocie z nim, a potem w domu
ech..... A schemat znam - wpadasz w amok,. odbija Ci na kilka chwil a potem spokój i gorzkie refleksje.
Najsensowniejszym powodem jest znalezienie źródła tej złości, bo to, że ktoś powiedział coś, co Ci się nie spodobało, na pewno nie jest źródłem. Być może masz w sobie albo ogromne pokłady stresu, których Twoja psychika nie umie na bieżąco przerobić, albo jakieś nieprzepracowane problemy, które podświadomie nie dają Ci spokoju, ale powód może też być neurologiczny albo hormonalny... Jest sporo możliwości.
Doradzam wizytę u specjalisty, bo leczenie objawowe tabletkami bez recepty cienko tu widzę.
Najsensowniejszym powodem jest znalezienie źródła tej złości, bo to, że ktoś powiedział coś, co Ci się nie spodobało, na pewno nie jest źródłem. Być może masz w sobie albo ogromne pokłady stresu, których Twoja psychika nie umie na bieżąco przerobić, albo jakieś nieprzepracowane problemy, które podświadomie nie dają Ci spokoju, ale powód może też być neurologiczny albo hormonalny... Jest sporo możliwości.
Doradzam wizytę u specjalisty, bo leczenie objawowe tabletkami bez recepty cienko tu widzę.
Dokładnie. Warto poszukać przyczyny, w sumie czasem to nawet jest ona łatwo widoczna. Np ja też miewam wybuchowy charakter, ale dużo mniej np jak jestem z odpowiednim facetem, właśnie np z byłym często się denerwowałam, a to też przyczyną było na pewno to, że były nie był dla mnie i nie mogliśmy się dogadać. Tak było u mnie, a z obecnym jesteśmy lepiej dobrani i rzadziej się denerwuje. Tzn nie piszę, że zawsze źródłem jest związek, ale czasem tak bywa, a chodzi, by znaleźć przyczynę. Czasem po prostu najlepiej uporządkować swoje sprawy w życiu, bo czasem jest jak najbardziej co, bo nie będzie się dało wiecznie łykać tabletek, a te problemy będą i warto coś z nimi zrobić jeśli się da. Do tego ogólnie czasem jestem uparta, więc owszem czasem i na swoim chciałam postawić, ale to już sama z czasem zrozumiałam, że tak nie można, a w związku tym bardziej ważne jest, by liczyć się tez z partnerem. Z innych rzeczy to oczywiście też co innego może powodować wybuchy złości np problemy na studiach, w pracy, kłótnie z kimś, trudne, napięte sytuacje ogólnie. Sama może pomyśl kiedy przede wszystkim się denerwujesz, co to poprzedza, jakie sytuacje, wtedy będzie najłatwiej coś napisać. Czasem oczywiście mogą być też problemy zdrowotne, warto sprawdzić.
Jak chodzi o tabletki, to właśnie jak pisałam moim zdaniem doraźnie, ale poza tym pamiętać, że to nie jest jakieś rozwiązanie i że samemu też trzeba zobaczyć jaka może być przyczyna i starać się coś z tym zrobić. Wtedy będą najlepsze efekty. A jak chodzi o zioła, to też nie na każdego to samo działa. Np melisa na mnie za bardzo nigdy nie działała, lepsze działanie ma już dla mnie herbata z rumianku, która może nie jest typową herbatą na uspokojenie, ale też lekko takie działanie ma i pomagała mi już lepiej niż melisa, nawet przypadkiem jak tak po prostu wypiłam. A melisa nic tak naprawdę. Z tabletek, to kiedyś spróbowałam Kalms i one dały mi duże poczucie relaksu, jako takie właśnie doraźne są moim zdaniem ok, ale jak piszę nie ma co brać cały czas tylko pracować nad problemem, bo gdzieś pewnie jest, sam nie zniknie, a tolerancja na lek i tak w końcu przychodzi i powraca się do tego co było. Z innych tabletek, to brałam Persen, bez szału dla mnie wtedy, ale może być. No i walerianę i była ok.
A nie masz np. pracy która Cię wybitnie wypala? Ja miałem taki okres właśnie przez to - konflikty z ludźmi, szef próbujący zrobić niewolnika. Najpierw zadymy w robocie z nim, a potem w domu
ech..... A schemat znam - wpadasz w amok,. odbija Ci na kilka chwil a potem spokój i gorzkie refleksje.
Nie mam ale ty mozesz miec racje, ze przyczyna jest w moim przypadku ciagle siedzenie w domu, chcialabym isc do pracy ale jeszcze przez rok na pewno nie pojde,
Najpierw po 1 dziecku siedzialam 3 lata plus okres ciazy, pozniej pracowalam tylko rok i znowu siedze juz dwa lata, to naprawde mnie wykancza mimo tego, ze teoretycznie powinnam byc szczesliwa bo przeciez spedzam czas z dziecmi...ah...
No to sama odpowiedziałaś na pytanie
takie życie z daleka od wszystkiego z dzieciakami które potrafią do szalu doprowadzać koniecznością ciągłego ich nadzorowania to dla jednej osoby udręka, wiem bo gadam z ludźmi, już samo siedzenie w domu przez taki czas to masakra. Ja bym poszukał pomocy z nimi i z obowiązkami domowymi, może rodzice, może mąż?
Nie ma opcji pomocy, mieszkamy za granicami panstwa i maz pracuje calymi dniami a rodzice mieszkaja w PL, moze w nastepnym roku bedzie taka mozliwosc
Na ta chwile kupie po prostu jakies tabletki uspakajajace i bede pracowac nad soba,
Pewnie to potrwa i to mnie martwi bo wiem, ze sprawiam bol swoim bliskim a boje sie ze moje dzieci zaczna sie mnie bac i tak mnie zapamietaja z dziecinstwa ah....
Nie ma opcji pomocy, mieszkamy za granicami panstwa i maz pracuje calymi dniami a rodzice mieszkaja w PL, moze w nastepnym roku bedzie taka mozliwosc
Na ta chwile kupie po prostu jakies tabletki uspakajajace i bede pracowac nad soba,
Pewnie to potrwa i to mnie martwi bo wiem, ze sprawiam bol swoim bliskim a boje sie ze moje dzieci zaczna sie mnie bac i tak mnie zapamietaja z dziecinstwa ah....
Dorośli to przeżyją, gorzej właśnie z dziećmi. Bliski mi człowiek jest ofiara wychowania z impulsywnym rodzicem, mówił że do jakiegoś 5 roku życia dzieciak nie rozróżnia czy się ktoś na niego wydziera czy wydziera się wogóle - zawsze bierze do siebie. Potem już nie, ale strasznie źle (lękowo) reaguje na tego typu agresję jako dorosły i pewnie już do końca życia.
(zablokowało edycje posta)
Poza tym można jeszcze rozważyć czasowe zatrudnianie kogoś do pomocy od czasu do czasu, a i otworzenie gęby do kogoś nowego zawsze odświeża trochę siedzenie w domu
prochy wyciszajace to też dobra sprawa
(zablokowało edycje posta)
Poza tym można jeszcze rozważyć czasowe zatrudnianie kogoś do pomocy od czasu do czasu, a i otworzenie gęby do kogoś nowego zawsze odświeża trochę siedzenie w domu
prochy wyciszajace to też dobra sprawa
Odkladamy funt do funta zeby jaknajszybciej wrocic wiec to nie wchodzi w gre,
Znajomych mam mnostwo a w tym 2 naprawde bliskie wiec to tez nie to,
Zostaja leki ![]()
(zablokowało edycje posta)
Poza tym można jeszcze rozważyć czasowe zatrudnianie kogoś do pomocy od czasu do czasu, a i otworzenie gęby do kogoś nowego zawsze odświeża trochę siedzenie w domu
prochy wyciszajace to też dobra sprawa
Odkladamy funt do funta zeby jaknajszybciej wrocic wiec to nie wchodzi w gre,
Znajomych mam mnostwo a w tym 2 naprawde bliskie wiec to tez nie to,
Zostaja leki ![]()
(zablokowało edycje posta)
Poza tym można jeszcze rozważyć czasowe zatrudnianie kogoś do pomocy od czasu do czasu, a i otworzenie gęby do kogoś nowego zawsze odświeża trochę siedzenie w domu
prochy wyciszajace to też dobra sprawa
Odkladamy funt do funta zeby jaknajszybciej wrocic wiec to nie wchodzi w gre,
Znajomych mam mnostwo a w tym 2 naprawde bliskie wiec to tez nie to,
Zostaja leki ![]()
Autorko, przeczytalam Twoj watek "Co ze mna bedzie" i teraz jasniej widac Twoja sytuacje. Wspolnie z mezem fundujecie sobie duzo stresu. Sobie, ale najbardziej odbijaja sie Wasze klotnie na dzieciach.
Od dzisiaj zapomnij o tym, jak zachowuje sie maz, czy rozmawia z innymi kobietami, czy nie. To jest zupelnie nieistotne. Jestes matka odpowiedzialna za to, czy Twoje dzieci beda sie czuly bezpieczne i czy w przyszlosci stworza zdrowe rodziny. Ty masz im to pokazac. Nie ogladaj sie na meza. Ureguluj swoje emocje.
Mozna to zrobic dosc prosto - codziennie przez dwa tygodnie: godzina cwiczen fizycznych, godzina na zewnatrz, odstawic alkohol i kofeine, zero lub b. malo slodyczy, 1 l. wody mineralnej magnezowanej, witamina B kompleks, magnez i zelazo, herbatka z melisy, dziurawca, rozmowa osobista lub telefoniczna z kims innym niz maz i dzieci, relaksacja (sciagniesz z internetu), oddechy brzuszne przez kilka minut. Przeczytac fragment zabawnej ksiazki lub obejrzec fragment komedii, zrobic cos pozytecznego lub milego oprocz typowych codziennych czynnosci.
Taka codzienna praktyka sprawi, ze juz po dwoch tygodniach zauwazysz, ze jestes duzo stabilniejsza. Gdy przyjdzie jednak ochota na klotnie zrob wszytko, by jej uniknac. Mozesz oddalic sie fizycznie, wziac kilka glebokich oddechow, napic sie wody. Pamietaj, ze Twoim celem jest zero klotni, podniesionych glosow, wyzwisk. Pytalas na poprzednim watku, jak mozesz zapomniec zranienia zadane ci w klotniach. Mozesz, dlatego ze wynikaly one z waszej chorej dynamiki. Za te zranienia jestescie obydwoje odpowiedzialni. Nie mysl o tym co bylo, tylko od dzisiaj, od teraz zadbaj o zdrowy spokojny dom.
Mozliwe, ze twoje problemy maja zrodlo w dziecinstwie. Ale swojego dziecinstwa nie poprawisz. Mozesz natomiast poprawic dziecinstwo Twoich dzieci i zycie Twojej rodziny. Powodzenia.
Autorko, przeczytalam Twoj watek "Co ze mna bedzie" i teraz jasniej widac Twoja sytuacje. Wspolnie z mezem fundujecie sobie duzo stresu. Sobie, ale najbardziej odbijaja sie Wasze klotnie na dzieciach.
Od dzisiaj zapomnij o tym, jak zachowuje sie maz, czy rozmawia z innymi kobietami, czy nie. To jest zupelnie nieistotne. Jestes matka odpowiedzialna za to, czy Twoje dzieci beda sie czuly bezpieczne i czy w przyszlosci stworza zdrowe rodziny. Ty masz im to pokazac. Nie ogladaj sie na meza. Ureguluj swoje emocje.
Mozna to zrobic dosc prosto - codziennie przez dwa tygodnie: godzina cwiczen fizycznych, godzina na zewnatrz, odstawic alkohol i kofeine, zero lub b. malo slodyczy, 1 l. wody mineralnej magnezowanej, witamina B kompleks, magnez i zelazo, herbatka z melisy, dziurawca, rozmowa osobista lub telefoniczna z kims innym niz maz i dzieci, relaksacja (sciagniesz z internetu), oddechy brzuszne przez kilka minut. Przeczytac fragment zabawnej ksiazki lub obejrzec fragment komedii, zrobic cos pozytecznego lub milego oprocz typowych codziennych czynnosci.
Taka codzienna praktyka sprawi, ze juz po dwoch tygodniach zauwazysz, ze jestes duzo stabilniejsza. Gdy przyjdzie jednak ochota na klotnie zrob wszytko, by jej uniknac. Mozesz oddalic sie fizycznie, wziac kilka glebokich oddechow, napic sie wody. Pamietaj, ze Twoim celem jest zero klotni, podniesionych glosow, wyzwisk. Pytalas na poprzednim watku, jak mozesz zapomniec zranienia zadane ci w klotniach. Mozesz, dlatego ze wynikaly one z waszej chorej dynamiki. Za te zranienia jestescie obydwoje odpowiedzialni. Nie mysl o tym co bylo, tylko od dzisiaj, od teraz zadbaj o zdrowy spokojny dom.
Mozliwe, ze twoje problemy maja zrodlo w dziecinstwie. Ale swojego dziecinstwa nie poprawisz. Mozesz natomiast poprawic dziecinstwo Twoich dzieci i zycie Twojej rodziny. Powodzenia.
Dzieki bardzo, chyba takiego kopa mi trzeba bylo,
Przeczytam raz jeszcze ale sumiennie i publicznie obiecuje sie do tego zobowiazac i zrobie wszystko zeby moje dzieci mialy szczesliwe dziecinstwo a zaczne od pozytywnego nastawienia, trzymajcie kciuki bo wiem, ze dluuuga droga przede mna
Jeszcze raz dziekuje ![]()
Magita napisał/a:Autorko, przeczytalam Twoj watek "Co ze mna bedzie" i teraz jasniej widac Twoja sytuacje. Wspolnie z mezem fundujecie sobie duzo stresu. Sobie, ale najbardziej odbijaja sie Wasze klotnie na dzieciach.
Od dzisiaj zapomnij o tym, jak zachowuje sie maz, czy rozmawia z innymi kobietami, czy nie. To jest zupelnie nieistotne. Jestes matka odpowiedzialna za to, czy Twoje dzieci beda sie czuly bezpieczne i czy w przyszlosci stworza zdrowe rodziny. Ty masz im to pokazac. Nie ogladaj sie na meza. Ureguluj swoje emocje.
Mozna to zrobic dosc prosto - codziennie przez dwa tygodnie: godzina cwiczen fizycznych, godzina na zewnatrz, odstawic alkohol i kofeine, zero lub b. malo slodyczy, 1 l. wody mineralnej magnezowanej, witamina B kompleks, magnez i zelazo, herbatka z melisy, dziurawca, rozmowa osobista lub telefoniczna z kims innym niz maz i dzieci, relaksacja (sciagniesz z internetu), oddechy brzuszne przez kilka minut. Przeczytac fragment zabawnej ksiazki lub obejrzec fragment komedii, zrobic cos pozytecznego lub milego oprocz typowych codziennych czynnosci.
Taka codzienna praktyka sprawi, ze juz po dwoch tygodniach zauwazysz, ze jestes duzo stabilniejsza. Gdy przyjdzie jednak ochota na klotnie zrob wszytko, by jej uniknac. Mozesz oddalic sie fizycznie, wziac kilka glebokich oddechow, napic sie wody. Pamietaj, ze Twoim celem jest zero klotni, podniesionych glosow, wyzwisk. Pytalas na poprzednim watku, jak mozesz zapomniec zranienia zadane ci w klotniach. Mozesz, dlatego ze wynikaly one z waszej chorej dynamiki. Za te zranienia jestescie obydwoje odpowiedzialni. Nie mysl o tym co bylo, tylko od dzisiaj, od teraz zadbaj o zdrowy spokojny dom.
Mozliwe, ze twoje problemy maja zrodlo w dziecinstwie. Ale swojego dziecinstwa nie poprawisz. Mozesz natomiast poprawic dziecinstwo Twoich dzieci i zycie Twojej rodziny. Powodzenia.
Dzieki bardzo, chyba takiego kopa mi trzeba bylo,
Przeczytam raz jeszcze ale sumiennie i publicznie obiecuje sie do tego zobowiazac i zrobie wszystko zeby moje dzieci mialy szczesliwe dziecinstwo a zaczne od pozytywnego nastawienia, trzymajcie kciuki bo wiem, ze dluuuga droga przede mna
Jeszcze raz dziekuje
minęło troszkę czasu wiec chciałam się odnieść do tego postu raz jeszcze ale teraz już z upływem czasu więc i z dystansem.
Po pierwsze bardzo trudno jest tak z dnia na dzień zmienić swoje postępowanie i podejście tzn postępowanie bo podejście to można zmienić,
i własnie od tego zaczęłam od podejścia od zmiany myślenia, staram nie zaprzątać sobie głowy głupotami, po prostu gdy zaczynam 'rozpamiętywać' ucinam to i mówię sobie NIE, powtarzam sobie, że to tylko moje wymysły i ja to źle widzę, robię coś innego albo myślę o czymś innym i to działa,
staram się uśmiechać więcej i bardziej skupiać się na pozytywach a 'złe' przewinienia dzieci czy męża... nie zauważać,
ciężka to praca ale już widzę poprawę, wiem, że jeszcze nawet w połowie drogi nie jestem ale bardzo się staram ![]()
No i brawo. Zmieniasz zycie na lesze - swoje, swojej rodziny i dajesz przyklad innym. Mozna? Mozna. A ze trudno? To prawda. Ktos kiedys mowil: Wszystko jest trudne, zanim stanie sie proste.
Zmieniac myslenie - to jest to! I zyc fajniej. Bo warto!
Pozdrawiam Cie serdecznie
Dziękuje ![]()