Około roku spędziłam z facetem po rozwodzie. Na początku wystraszyłam się tego, ale kipiał z nienawiści do byłej i minęło 5 lat od rozwodu, więc pomyślałam - dlaczego nie?! Obawiałam się, że ma dziecko, ale mały bardzo mnie polubił.
Rozkochał mnie w sobie, ale nie wiem jak tego dokonał ... nie zapraszał mnie nigdzie, kilka razy poszliśmy do kina, kolacji nie jadał, więc nie było mowy o takim wyjściu. Ja długi czas byłam bardzo zdystansowana, a on zdawał się być bardzo zaangażowany, prosił, żebym mniej pracowała i w końcu stało się ...znalazłam dużo więcej czasu dla niego i czar prysł. Nagle już nie chciał się tyle spotykać. Zgłupiałam, ciągle powtarzał, że jestem wszystkim, że chce ułożyć sobie ze mna życie i inne słodkie słówka. Prawie od razu chciał zemną zamieszkać.
Powiedziałam, żę poznajmy się troszkę i dopiero zdecydujmy.
I nagle z dnia na dzień jakby ktoś odmienił czlowieka. Zaczęłam się niepokoić, z czasem wypytywać (on to określał marudzeniem). Słowa jego zostały, zaś nie miały nic wspołnego z czynem. Zaś zaczynał twierdzić, że odpycham go bo jęczę i narzekam. Czułam się winna. Oczywiście, nikt nie lubi marudnych bab, ale co mną kierowało:
- znalazłam jego profil z niewybrednymi komentarzami na portalu dla swingersów (lubił trójkąty - tego ode mnie nigdy by nie dostał)
- zaczynał unikać spotkań
- kiedy zaszłam w ciąże - powiedział ze nie będzie bawił się w dom i apytał czego teraz oczekuje (dodam ze zanim się dowiedział sam mówil o powiekszeniu rodziny)
- w sylwetra wybierał sie na narty sam
- sywestrowy wieczór spędził osobno sam w domu, gdyż stwierdził ze czuje się osaczony (osaczony przez pytanie dlaczego obserwuje swoją byłą zone na instagramie)
- irytowało mnie ze obserwuje kobiety na instagramie i prawil im komplementy, a ja ie usłyszałam ani jednego (dodam ze jeste bardzo atrakcyjną kobietą, w niczym gorszą niż te które obserwował)
- będąc w ciązy poszła na slub swojej przyjaciółki sama, bo dzien wczesniej poinformował mnie ze zapomniał kupic garnituru
- poroniłam, a on napisał "przykro mi", nie przyjechał do mnie, nic nie zrobił - pożniej tematu nie było. Po kilku miesiącach stwierdził, że napewno nie byłam w ciązy tylko go testowałam
- powiedział ze mnie nie kocha, ale chce ze mna być, bo jestem wyjątkowa i dobrze u ze mna, a on w miosc nie wierzy.
- i milion takich dziwnych sytuacji ... ostatnia 3 tygodnie temu ... zaniepokojona tym unikaniem pojechałam do niego po pracy. Nie było go, zadzwoniłam, powiedział zebym nie czekała. Wykonałam jeszcze kilka telefonów służbowych i chciałam odjechać, ale akurat przyjechał a za nim jego była zona. Weszli do niego. Serce waliło mi ze strachu, ae zapukałam do jego drzwi. Nie otworzył, po chwili wyszli, a on minął mnie jak smiecia i wsiadł z nią do windy. Rzucając przez ramię, że nie ma teraz czasu. i to był ostatni raz kiegi go widziałam.
Jego była ona zdradzała go z kim popadnie a on kochał ją bezwarunkowo. Nagle z wielkiego wroga stała się przyjaciółką. Lajkują sobie zdjęcia na instagramie. Ale ona mieszka od 5 lat z facetem,do którego od niego odeszła. O ironio, pewnego dnia piłam przelotną kawę z koleżanką w Mccafe i pojawiła się tam ona z dzieckiem i swoim facetem. Mały wyrywał się do mnie mimo jej zakazów i przyszedł się przywitać. Myślałam ze mnie zje wzrokiem.
A ja przyznaję marudziłam,prosiłam o czas, ale słyszałam tylko, że muszę się zmienić, bo cały czas mu wbijam szpile i jęczę.
Ale nie robiłam tego bez przyczyny.
Po całe tej sytuacji próbował jeszcze na mnie zarobić, chcąc sprzedać i jakiś sprzet do firmy. Jak można chciec jeszcze robic intresy w taiej sytuacji.
Dzień przed ta sytuacją z żoną dzwonił i mówił, że chce sobie ze mna ulozyc zycie. Dzień pozniej juz mnie nie chciał bo przyjechałam na sile. Oczywiscie dodam, że nie byłabym zdziwiona ze zalatwia cos z zona, bo w koncu maja dziecko, ale ona nawet nie miala prawa wstepu do niego i wszystko odbywalo sie telefonicznie. Nagle taka poprawa reacji.
Nic nie rozumiem, cierpię niemiosiernie. Wierzyłam tak bardzo w jego słowa, chociaz z czynem nie miały nic wspólnego.
Po całej sytacji napisał mi, że przecież prosił żebym nie przyjeżdzała. Ze miałam sie zmienić. Kilka dni poźniej chiaciał utrzymywać ze mną kontakt bo stwierdził, że lubi ze mną rozmawiać i koleżankę chciał ze mnie zrobić. Dodał również, że jeszcze nie podjął decyzji, ponieważ nie wie czy się zmieniłam.
A może powinnam przeprosić i walczyć ... ale przecież nie ma o co ![]()