Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Witam.
Piszę,bo po części chciałabym prosić o radę/ocenę sytuacji. Poza tym , chyba muszę się wygadać...

Zawsze miałam problem z byciem konsekwentną. W każdej sferze życia.

Jesteśmy razem 16 miesięcy. Możecie wierzyć albo nie ,ale czasem nie rozumiałam czemu z Nim jestem, jak wytrzymałam?
Nigdy nie chodziło o jakąś wielką sprawę. To były małe rzeczy, które, mimo wszystko bolały. Za każdym razem próbowałam rozmawiać. I to skutkowało, ale nie od razu. Dopiero za którymś razem to Niego docierało. Męczące strasznie...

Od marca mówię o rozstaniu. Nie ma dla mnie czasu, wszystko jest ważniejsze. Czuję się zaniedbana i mówię o tym otwarcie. Na początku 'rozstanie' faktycznie robiło na Nim wrażenie. Ale no cholera ile można szanownego Pana ostrzegać? ( tak, ostrzegać. Bo ja Go kocham, bo mimo wszystko jest dla mnie bardzo ważny i chciałam żeby cokolwiek dotarło:( ). Jak się domyślacie, zawsze mnie ubłagał , udobruchał . No i 'straszenie rozstaniem' straciło moc.

W ten weekend zaplanował sobie wyjazd z kolegami. Zero konsultacji ze mną, zero rozmowy( a wiedział,że cholernie się martwię w trakcie takich Jego wyjazdów) . Czekałam, naprawdę czekałam aż usiądzie i ze mną porozmawia. Niestety, nie zrobił tego, Wybuchłam , kiedy usłyszałam jak przez telefon rozmawia z kolegą, wszystko planuje na tiptop a mi nawet nie wspomniał( ja wiedziałam ,że jedzie, domyśliłam się). Oczywiście okazało się,że właśnie 'zamierzał ze mną porozmawiać'. Była kłótnia,znowu dałam się urobić.

Dostał miesiąc czasu,prosiłam żeby coś się zmieniło, że stoimy w miejscu, że On ma to w dupie...
Minął rzeczony miesiąc i dupa. Jego jedynym argumentem jest to ,że 'PRZECIEŻ NIE JEST GORZEJ'. -_-
W środę napisałam mu,że ja się wypaliłam, mam dość użerania się z Nim , tłumaczenia, proszenia. Poprosiłam o rozmowę w czwartek, chciałam żeby przyjechał , chciałam powiedzieć co mi leży na wątrobie ( ogólnie to byliśmy wcześniej umówieni na ten czwartek na normalne spotkanie). W środę myślałam ,że coś dotarło... A w czwartek dostaje smsa 'hej smile :*' . JAKBY SIĘ NIC NIE STAŁO. Wkurzyłam się,że tak bagatelizuje moje słowa, uczucia. Napisałam co myślę. Później, w ciągu dnia (czwartek),On stwierdził,że lepiej jak spotkamy się w poniedziałek, po weekendzie , 'przemyślimy to'. Tylko,że ja Go znam, wiem,że stwierdził, że Jego wyjazd to kość niezgody i jak będzie 'po' to mi przejdzie. Napisałam mu,że to błąd, ale ok. No i On już się nie odezwał( wcześniej chciał żebyśmy trochę pisali przez ten weekend ,ale ja nie chciałam).

Możecie wierzyć albo nie ,ale serce mi pęka... Mam do siebie dużo żalu ,że taka jestem miękka. On naprawdę ma to głęboko, zwisa mu wszystko co mówię... Czuje jak bagatelizuje każde moje słowo, moją prośbę...
Zamierzam olać Go w poniedziałek. Miał szansę na rozmowę w czwartek , nie skorzystał ( możliwe też ,że już się umówił z kumplami na wieczór i to było jednym z czynników ) . Nie mam już siły dobijać się do tego człowieka. Normalnie czuje jak brakuje mi na to wszystko sił... Kocham Go , ale to już nie ma prawa bytu prawda?

Powiedzcie mi proszę... Czy takie zachowanie całkowicie wyklucza jakiekolwiek uczucie z Jego strony?
Marzę żeby do Niego wreszcie dotarło po tym rozstaniu. Ale boje się ( autentycznie się BOJĘ ) ,że nie dotrze...
Proszę , odezwijcie się, napiszcie co sądzicie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Dobrze czujesz i myślisz - on jest z Tobą siłą rozpędu, uczucia z jego strony dawno już nie ma.
Dlatego, "jeśli jesteś grzeczna i karna" to Cię odwiedzi - raz na jakiś czas, o ile wieczór czy wyjazd z kumplami nie wypali.

Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, z tymże ja nie kochałam, bo nie było za co - ale ciągnęłam z kimś podobny "związek" oparty głównie na strachu przed samotnością.
On robił co chciał i miał gdzieś moje upomnienia czy potrzeby, ja z czasem też zupełnie zobojętniałam na niego - tak jak Ty teraz zaczynasz się czuć.

Możesz odejść teraz i poczuć się lepiej za jakiś czas, że 'zawalczyłaś o siebie', a możesz czekać aż samo się rozleci, choć już w zasadzie to dawno 'was' nie ma - zostałaś Ty i Twoje wyobrażenie o tym facecie i waszym związku.

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Dziękuję za odpowiedź... A co z poniedziałkiem? Mam się z Nim spotkać? Czy olać sprawę skoro czwartek mu nie przypasował?

4

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

A jak czujesz się z opcją takiego "wymuszonego" przez jego uniki i zlewanie Twoich próśb spotkania?
Jak sądzisz, na jakiej  "pozycji przetargowej" Cie to stawia?

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

To nie tak ,że On mi odmawia spotkań. Ale ten weekend mi zepsuł. Wiem,że w czwartek odwołał spotkanie , bo myśli,że jak pojedzie gdzie ma jechać, wróci to ja się 'uspokoję'. Jak już będzie 'po fakcie' to nie będzie kłótni. Tego toku myślenia jestem pewna. Dodatkowo, podejrzewam,że umówił się z chłopakami na picie. Rzadko ma okazję a,że w piątek wolne to mógł skorzystać. Ja chciałam żeby przyjechał wieczorem ( żeby nie robić scen przy rodzicach) więc to by mu nie przypasowało , bo nie wiadomo ile musiałby ze mną siedzieć .

Ma u mnie swoje rzeczy, dzisiaj już spakowałam wszystko w torbę. Chyba naprawdę jestem już 'pusta w środku' . Nie wiem tylko czy olać wszelkie Jego ( ewentualne) wiadomości w poniedziałek czy napisać otwarcie 'PANU JUŻ DZIĘKUJĘMY'.

6

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

To nie tak ,że On mi odmawia spotkań.

Nie, wcale.

Wiem,że w czwartek odwołał spotkanie , bo

..bo bo booooo.. big_smile

W czwartek odwołał spotkanie, na weekend (pewnie nie po raz pierwszy) Cie wystawił, bo jedzie z kolegami - nawet Cię nie poinformował z wyprzedzeniem.
Dalej go tłumacz. Idziesz cały czas w tym samym kierunku, oczekując odmiennych rezultatów - znasz to powiedzenie? wink

Po rozstaniu, kiedy już totalnie mu się znudzi udawanie, że mu w jakikolwiek sposób zależy, dowiesz się, że "byłaś zbyt mało stanowcza i wymagająca" - gwarantuję smile

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Mam tego pełną świadomość hmm I wiesz, najgorsze,że to nie pierwszy raz kiedy jestem taką miękką kluchą w stosunku do faceta. Ale zawsze przychodziło olśnienie i żegnałam Pana . I tym razem znowu dostałam po oczach mocnym światłem:P


Nie chcę Go tłumaczyć ( mimo,że pewnie to robię). Wiem,że ma mnie gdzieś, wiem,że sama podałam się na tacy. Wiem,że postępuje niefair.

DUPA:p

Podpowiedz mi tylko jak rozwiązać sprawę  w poniedziałek...

8

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Co z tego, że ja ci cokolwiek podpowiem? Byłam w Twojej sytuacji i wiem, że postąpisz po swojemu wink
Nie jestem o to na Ciebie zła ani nie mam zamiaru Cię umoralniać. Mówię Ci tylko jaki będzie finał, bo nie trzeba być einsteinem by połączyć fakty i wyciągnąć wnioski - wystarczy być poza sytuacją i niezaangażowanym emocjonalnie.

Ja dziś na Twoim miejscu zaprzestałabym kontaktu całkowicie. ON - z racji, że uwierz mi - doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak cie traktuje i co robi, będzie wiedział co robić - o ile jeszcze w jakikolwiek sposób mu zależy, choćby minimalny.
Jeśli zareaguje olewką na tę cisze i nie będzie próbował się do Ciebie 'dobijać' i niczego wyjaśniać - ale tym razem z jakimś SENSOWNYM i wykonalnym rozwiązaniem tej sytuacji, tj. nie zmieni swojej postawy, to możesz pana skreślić  z czystym sumieniem.
Na dzień dzisiejszy sam się skreślił, nie sądzisz?

9

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Również byłem w sytuacji podobnej do Twojej (odmowy spotkań, wymówki, nielogiczne tłumaczenia i "przeprosiny" z maślanymi oczkami po tych akcjach). U mnie działało to tak, że podświadomie wiedziałem że coś jest bardzo nie tak, ale stopniowo przez nią urabiany, sam zaczynałem ją tłumaczyć. Też wyjeżdżała na drugi koniec kraju bez uprzedzenia (bo przecież propozycja od koleżanki padła tak niespodziewanie). Świadomie jednak słyszałem tłumaczenia, które chciałem usłyszeć, co sprawiało że w końcu wpędziła mnie w poczucie winy, że mam w ogóle jakiekolwiek oczekiwania i zasady big_smile Cykl - "coś jest nie tak", moja irytacja, jej jałowe wyjaśnienia, wpędzenie mnie w poczucie winy, potem usprawiedliwienie jej - powtórzył się kilka razy, aż w końcu dokręciłem jej śrubę i zacząłem stawiać granice i mieć wymagania. Nadal próbowała sprzedawać mi "duby smalone", ale wtedy już przestało to działać. Moment w którym zadajesz pytanie, na które znasz odpowiedź, a osoba o której miałem jak najlepsze zdanie kłamie w żywe oczy - bezcenne przebudzenie wink

Tobie jednak radzę po prostu urwać kontakt. Szkoda tracić czas i energię. Facet któremu zależy nie zachowuje się w ten sposób. Nie wierzę że się zmieni, bo jak sądzę już teraz mu nie zależy. Co najwyżej powtórzysz cykl - jego fatalne zachowanie, Twoja irytacja, jego przeprosiny/ew. zbagatelizowanie problemu itd., itd.

10 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-02 01:30:29)

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

mrbart - jak jesteś w moim targecie wiekowym to cię biorę w ciemno tongue Fajny facet jesteś.

O pardą - mężczyzna. <yes> dobrze kminisz.

11

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Nie wiem czy to podobna sytuacja ale ja byłam w związku 2 lata, byłam wyrozumiala ale chyba za bardzo. Dla chłopaka nagle wszystko było ważniejsze niż ja. Nie mowie tu o stawianiu na głowie i robieniu tego co ja chce. Ale mimo wszystko facet powinien traktować kobietę na pierwszym miejscu. Pomyśl ze po ślubie to się nie zmieni. Żeby do tego nie doprowadzić trzeba mieć swoje pasje i odrębny świat poza facetem. Absolutnie nie dac mu do zrozumienia ze zdobył nas całkowicie. Trzymaj dystans teraz, odzywaj się rzadko, wychodz gdzieś nie mówiąc mu gdzie. Niestety on wie ze ma Cie w garści sad

12 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-05-02 09:11:21)

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Ja chyba żyję w innym świecie. big_smile Tzn. nie znam całej sytuacji, nie opisałaś wszystkiego, co robił przez te 16 miesięcy, więc być może Twoje reakcje są usprawiedliwione, ale jak patrzę tylko na to, co napisałaś, to nie mogę ogarnąć, o co chodzi. big_smile

Elle88 napisał/a:

"W czwartek odwołał spotkanie, na weekend (pewnie nie po raz pierwszy) Cie wystawił, bo jedzie z kolegami - nawet Cię nie poinformował z wyprzedzeniem"

Tak opisała to Elle. A ja widzę coś zupełnie innego. Nie wystawił, bo nic o tym nie wspomniałaś, tylko po prostu śmiał umówić się z kolegami bez spytania Cię o zgodę.

Autorka napisała tak:

niekonsekwentna napisał/a:

W ten weekend zaplanował sobie wyjazd z kolegami. Zero konsultacji ze mną, zero rozmowy( a wiedział,że cholernie się martwię w trakcie takich Jego wyjazdów) . Czekałam, naprawdę czekałam aż usiądzie i ze mną porozmawia. Niestety, nie zrobił tego, Wybuchłam , kiedy usłyszałam jak przez telefon rozmawia z kolegą, wszystko planuje na tiptop a mi nawet nie wspomniał( ja wiedziałam ,że jedzie, domyśliłam się). Oczywiście okazało się,że właśnie 'zamierzał ze mną porozmawiać'

Czyli autorce nie pasuje, że nie została poproszona o zgodę. A wyjazd był - jak widać - na etapie planowania.

Nie wiem, jak wygląda Wasz związek, zrozumiałam, że nie mieszkacie ze sobą. I właściwie dla mnie to by było powodem, dla którego nie muszę każdej decyzji konsultować z drugą połówką. Nie dlatego, że mniejsza ranga związku, tylko dlatego, że jak się razem mieszka, to raczej automatycznie dzieli się niemal całe życie właśnie z drugą osobą. Zastanów się, przeszkadza Ci sam wyjazd, czy to, że Cię wcześniej nie spytał o pozwolenie i to, że jedzie z kolegami? Zachowywałabyś się tak samo, gdyby np. jechał na imieniny do ciotki i zostawał tam parę dni? Moim zdaniem masz takie wymagania, jakbyście mieszkali i razem i faktycznie wypadałoby podejmować razem pewne decyzje. On z Tobą nie mieszka, a Ty chcesz, żeby pytał o zdanie, jak mamusię. Bo Ty się denerwujesz wyjazdami. A jak spyta, to się nie denerwujesz? Czy po prostu ma nie jeździć, bo się denerwujesz? tongue

No chyba że mieszkacie razem, a ja źle zrozumiałam - wtedy olej moje wytwory. big_smile

13

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.
Eileen napisał/a:

Nie wystawił, bo nic o tym nie wspomniałaś, tylko po prostu śmiał umówić się z kolegami bez spytania Cię o zgodę.

Kiedyś , w momencie kiedy nasz związek też był w bardzo kiepskiej kondycji miał przyjechać wieczorem ( +/- 21) i mieliśmy pogadać. Gotowa byłam chyba nawet z Nim zerwać, wiedział o tym doskonale. Przyjechał, pogadaliśmy, popłakaliśmy i jakoś się wszystko ułożyło. Po ok. 40 minutach wstał i powiedział,że jedzie , bo umówił się z chłopakami na mecz. Przykro mi było nieziemsko. Od tego spotkania zależały losy naszego związku a On zarezerwował sobie jakieś 30 minut i już był umówiony gdzie indziej. Na tej podstawie stwierdzam ,że w czwartek miało być to samo. Umówił się z Nimi ( i tu nie chodzi o moją zgodę...) wiedział,że nasze spotkanie może się przedłużyć ( bo takie ze mnie miękkie, niezdecydowane babsko sad((( ) i znowu musiałby  wyjść 'w trakcie' więc wolał je odwołać żebym potem nie suszyła Mu głowy. Doszedł do wniosku,że i tak mi przejdzie(GÓWNO PRAWDA).



Eileen napisał/a:

Czyli autorce nie pasuje, że nie została poproszona o zgodę. A wyjazd był - jak widać - na etapie planowania.

Nie, znowu nie chodzi o zgodę na wyjazd. Wcześniej umówiliśmy się ,że gdzieś sobie spontanicznie wyjedziemy w ten weekend. Wiedziałam,że On planuje wyjechać z kolegami. Ubzdurałam sobie ,że ten związek będzie opierał się na rozmowach. Że będę tłumaczyć co mi nie pasuje, co mnie boli zamiast strzelać focha 'bez powodu'. I tak też robiłam. Ale ile można? Myślałam,że skoro jesteśmy razem, skoro wie doskonale jak bardzo się martwię w czasie tych Jego wyjazdów to ze mną pogada. Nie pogada na zasadzie :' Moooogę jechać? ALE WSZYSCY JADĄ ! Mooogę ? Prooooszę'. Chciałam normalnej rozmowy. Chciałam żeby usiadł i powiedział ' Kochanie, wyjeżdżam 2 maja, proszę nie martw się blabla'. On mnie nawet nie poinformował,że jedzie . I nie był to już etap planowania. Wszyscy już byli ugadani , wszystko już było załatwiona i zamówione.

Eileen napisał/a:

Zastanów się, przeszkadza Ci sam wyjazd, czy to, że Cię wcześniej nie spytał o pozwolenie i to, że jedzie z kolegami? Zachowywałabyś się tak samo, gdyby np. jechał na imieniny do ciotki i zostawał tam parę dni? Moim zdaniem masz takie wymagania, jakbyście mieszkali i razem i faktycznie wypadałoby podejmować razem pewne decyzje. On z Tobą nie mieszka, a Ty chcesz, żeby pytał o zdanie, jak mamusię. Bo Ty się denerwujesz wyjazdami. A jak spyta, to się nie denerwujesz? Czy po prostu ma nie jeździć, bo się denerwujesz? tongue

Na imieninach jest mniejsze prawdopodobieństwo ,że dostanie w ryj . Denerwowałabym się mimo rozmowy,ale wydaje mi się,że tak byłoby bardziej fair. Nie, nie mieszka ze mną. I to nie miała być decyzja podjęta razem. Zależało mi na głupiej rozmowie. Żebym widziała ,że moje uczucia się liczą,że mu zależy. Nie wiem na ile taki wymóg mieści się w powszechnych 'standardach związkowych' ale tylko na tym mi zależało.


Elle88 napisał/a:

Ja dziś na Twoim miejscu zaprzestałabym kontaktu całkowicie. ON - z racji, że uwierz mi - doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak cie traktuje i co robi, będzie wiedział co robić - o ile jeszcze w jakikolwiek sposób mu zależy, choćby minimalny.
Jeśli zareaguje olewką na tę cisze i nie będzie próbował się do Ciebie 'dobijać' i niczego wyjaśniać - ale tym razem z jakimś SENSOWNYM i wykonalnym rozwiązaniem tej sytuacji, tj. nie zmieni swojej postawy, to możesz pana skreślić  z czystym sumieniem.
Na dzień dzisiejszy sam się skreślił, nie sądzisz?

A czy bardzo się skompromituje jeśli ( oczywiście o ile On się odezwie z zapytaniem o poniedziałek) napiszę,że nie chcę się z Nim widzieć a po swoje rzeczy ma przyjechać za jakiś czas- dam mu znać kiedy? Bo obawiam się,że jeśli nie odezwę się wcale to przyjedzie po pracy a nie chciałabym Go wywalić na zbity pysk przy rodzicach. Czy się będzie dobijał? Wiem,że tak. Ale głównie dlatego,że jest święcie przekonany ,że ja zaraz zapomnę, 'przejdzie mi', że to wszystko nie jest na serio.
Skreślił się. Masz rację. Mam w sobie tyle złości i żalu,że nie zamierzam ratować tego związku. Nie chcę po prostu.

Bardzo się cieszę ,że tu napisałam. Sumienie mam czyste, bo kiedy 'przeleje się wszystko na papier' świetnie widać jak sprawa wygląda. Widzę ile szans już dostał i ,że nie powinien dostać kolejnej. Jak analizowałam to w głowie to wiele rzeczy mi 'umknęło' i sama przed sobą Go usprawiedliwiałam. Już nie będę. Bardzo Wam dziękuję

14

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Nie zrozumiałaś kompletnie przekazu. Skupiasz się na nieistotnych 'kosmetycznych' poprawkach i wydaje Ci się, że jak coś powiesz czy czegoś nie powiesz to to będzie jakieś wielkie WOW i wywali go z butów.

Proponuję Ci zapoznać się z wątkiem użytkownika: http://www.netkobiety.pl/t84236.html  -wbrew pozorom jest identyczny co do 'kwestii spornej', tyle że tutaj, to kobieta dominuje i decyduje jak będzie smile  Zwróć uwagę na zachowanie zakochanego w niej i podległego w związku z tym jej decyzjom i "wybrykom" chłopaka, który nie wie co ma robić, ale zerwać? Uwierz mi -nie zerwie z nią smile Prędzej zerwałby autorko z Tobą i dziewczyną o Twoim podejściu, która dostosowuje się do jego każdej prośby i cały czas ma jego obecność w swoim życiu na względzie, swojego życia i pasji - oprócz wyczekiwania na niego - nie ma.

Dobrze ktoś wyżej napisał -on czuje, że ma Cię 100% w garści i tutaj pozostaje tylko opcja drastyczna- rozejście z opcją ew. powrotu, gdy facet się ogarnie.
Ale, że ta opcję spieprzyłaś wielokrotnie przyjmując go spowrotem, więc w zasadzie skończyło się na zezłoszczonej bezradnej dziewczynce marszczącej nosek, zamiast konsekwentnych i stanowczych działań w jego kierunku to zgadnij jak będzie jak powiesz, że to koniec?
Wyj..bka totalna z jego strony. Zresztą już tak jest, więc niepotrzebnie się szczegółami przejmujesz.

Opis waszych "poważnych rozmów", na które on wpada jak po ogień, bo zaraz jest umówiony z kumplami, a stara (czytaj: Ty) pomęczy pomęczy i będzie można w końcu zrobić coś miłego - mówi więcej niż 1000 słów. On nie jest w Tobie zakochany, jest z Tobą już tylko z przyzwyczajenia.
Obudź się.

15

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Jeśli pozwolisz, to może jednak dodam trochę dziegciu do tego miodu Twojego charakteru.  Nie złośliwie, bo Cię nie znam, tylko tak dla odrobiny zastanowienia się nad sobą. Bo z opisu sytuacji wynika mi, że  jesteś kobietą-bluszczem. I kwoką. Martwisz się o niego w trakcie wypadów z kumplami, ale on w tym zagrożeń nie widzi, nie czuje tego tak, wiec i potrzeby uspokojenia Twych obaw też nie. Dla niego to po prostu zabawa i relaks.
Choć dla mnie to jednak wyglądało na focha z powodu nie pytania Cie o zgodę na te spotkania. I stąd ten bluszcz. Potrzebujesz domatora, ciapci, który najchętniej będzie siedział z Tobą i kroku samodzielnie nie zrobi. Facet z pasją, pociągiem do męskich wypadów,  niezależny nigdy się takiej presji i wymaganiom nie podda. I on chyba tez to zrozumiał. Z tego już chyba nic nie wyjdzie.
I to dramatyczne, wielokrotne straszenie rozstaniem...błagam, jak z gimbazy. Może i działało,  widać jesteś dobrą aktorką. Albo jemu naprawdę zależało. Ale na dłuższą metę jako metoda przyporządkowania sobie faceta - dziecinada. Polecam szczerość i otwartość,  dojrzalsze i skuteczniejsze.

16

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

I stąd ten bluszcz. Potrzebujesz domatora, ciapci, który najchętniej będzie siedział z Tobą i kroku samodzielnie nie zrobi. Facet z pasją, pociągiem do męskich wypadów,  niezależny nigdy się takiej presji i wymaganiom nie podda. I on chyba tez to zrozumiał. Z tego już chyba nic nie wyjdzie.

Tu się oczywiście zgadzam.  Inna sprawa, że temperamentami nie pasujecie do siebie zupełnie moim zdaniem. Ale to w zasadzie jedno z drugiego wynika. Gdybyście mieli podobne podejście oboje to Ty też autorko miałabyś swoje pasje, swój świat.
Oczywiście możesz to jeszcze mieć, niezależnie od wszystkiego i dąż do tego, ale związek z tym panem już jest spisany na straty. Po prostu postawił siebie (a w zasadzie Ty JEGO) wyżej w hierarchii z was dwojga, w związku z tym on nie czuje do Ciebie już poza koleżeńskimi letnimi odczuciami nic, no, może raz na ruski rok ma jakieś "zrywy" cieplejszych uczuć, ale to nie są jakieś intensywne emocje, które powodowałyby, że on by brał pod uwagę Twoje rozterki, samopoczucie, etc.

Myślę, że powinnaś sobie go odpuścić, zając się sobą- odbudować swoje życie, tj. mieć takie niezależnie od tego czy jesteś z jakimś facetem czy nie i tego się już zawsze trzymać. Tyle możesz zrobić by nie przedłużać agonii tej relacji.

17

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.
starlet007I napisał/a:

to dramatyczne, wielokrotne straszenie rozstaniem...błagam, jak z gimbazy. Może i działało,  widać jesteś dobrą aktorką. Albo jemu naprawdę zależało. Ale na dłuższą metę jako metoda przyporządkowania sobie faceta - dziecinada. Polecam szczerość i otwartość,  dojrzalsze i skuteczniejsze.

Zgadzam się w 10000000% ...Cholernie żałuje tych głupich zachowań, tego 'straszenia' i czuję się jak skończona idiotka.
Czy jestem bluszczem? Pewnie tak. Mam osobnych znajomych, swoje zajęcia. Ale to prawda ,że mamy inne temperamenty . I to prawda,że pozwoliłam mu 'zasiąść na tronie' i On jest wyżej w hierarchii.


Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Czas przestać robić  siebie niezrównoważoną idiotkę hmm Naprawdę bardzo sie cieszę ,że założyłam konto,że zaczęłam pisać.

Chyba zapiszę się na jakieś zajęcia z jogi albo fitnessu. Dostanę wycisk to nie będę myśleć tylko cieszyć się ,że robię coś dla siebie.

18

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Spoko, idź poćwicz to zawsze dobrze robi na głowę, ale to nie jest rozwiązanie Twojego problemu - braku swojego życia i pasji, poza facetem.
No, chyba że jesteś freakiem fitnessu jak ja i naprawdę tym żyjesz i to Twoja pasja. wink

19

Odp: Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Dziękuję Wam.
Chciałabym być super twarda. Cholernie ciężko wbić sobie do głowy ,że On grał . Ale widać to jak na dłoni. A ja powoli zbieram się do kupy. Ważne,że mogłam tu napisać, że Wasze odpowiedzi pomogły mi uświadomić sobie jaka byłam naiwna. Teraz to już chyba z górki. Wszystko mu spakowałam, odbierze jak nie będzie mnie w domu. Dziękuję jeszcze raz!

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie byłam konsekwentna i teraz mnie olewa.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024