Opiszę Wam moją historie.
Byłam z chłopakiem 4 lata, byliśmy zaręczeni. Mamy 16 msc córeczkę.
Jakiś czas temu straciliśmy pracę i przeprowadziliśmy się do mojego domu rodzinnego.Mięliśmy i mamy duże problemy finansowe... Po porodzie dziecka zaczęło nam się psuć, a powrót do domu to już w ogóle. No i pojawił się problem, bo przy zmianie pracy mój już ex poznał kobietę. No reputację to ona ma nietęgą. a nawet nie reputację - po prostu kobieta modliszka, uwodzi facetów, zdradza męża na prawo i lewo - mąż niedawno się powiesił bo mój ex namówił ją do rozwodu. No i wiecie, my mięliśmy kryzys, a ona go wysłuchała. Przyłapałam go w sylwestra, po 1,5 msc znajomości na wyznawaniu jej miłości w sms. Wywaliłam go z domu. Ale potem w Nowy Rok pogadaliśmy, płakał mi, że był samotny i dlatego tak, że zniszczył rodzinę naszą. A uwierzcie mi widziałam go bardzo rzadko płaczącego. Tylko 3 razy przez 4 lata. I to były skrajne emocje. No ale od tamtej pory wszystko poszło w łeb, bo ja robiłam awantury, a on się oddalał. W końcu się wyprowadził. a ja dalej zalewałam go sms. Powiedział mi, że musi odnaleźć siebie, że będziemy razem, ale musimy odetchnąć. Niestety ja dalej robiłam awantury, w sms, że na pewno z nią jest itp itd. To było kilkadziesiat sms dziennie. A on dzielnie to znosił. W końcu doszło do tego, że przestaliśmy się spotykać, on nie widzi córeczki, bo nie chce awantur ze mną. ja powoli sie uspokajam. Tylko problem, że po tym wszystkim on postanowił być z tamtą. Podczas jednej z awantur, gdy wyzywałam go od najgorszego, powiedział mi, że tamtą kocha, że jest z nią szczęśliwy i bla bla. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że on pomimo tych słów nie potrafi zerwać ze mną kontaktu. Odpisuje mi na wiadomości, sam pisze sms, gdy zawożę mu dziecko zaprasza mnie do siebie i spędzamy razem czas. Mówi, że nie nienawidzi mnie, ale że nie bedziemy razem, bo on zawsze był nieudacznikiem życiowym, niedojdą i jakie on życie może nam zapewnić. Mówi mi, ze jest szczęśliwy, ale czasami mu się wymsknie, abym dała mu naszego psa, aby miał po co wychodzić z domu. Kocham go, jestem gotowa wybaczyć mu to wszystko. każdy może się zagubić, nie wiem jak ja bym się zachowywała, gdybym chciała odpocząć a on zalewał mnie falą sms. chciałabym zacząć od nowa. On to wie. Nie wiem co myśleć. Z jednej strony myślę, że on mnie kocha,tylko potrzebował tej wolności. Zresztą sam mi to powiedział w styczniu. Że chce rodziny ale chce wolności. A ja chciałam go całego dla siebie a tak się nie da. Teraz to rozumiem. Chcę naprawić też swoje błędy. Mam wrażenie, że pochopnie podjął decyzje o wyprowadzce, o związku z tamtą. I tak z nią nie bedzie, bo ona zawsze ma bogatych facetów, a po co jej taki biedak, który jej nie utrzyma...Zaraz jej się znudzi.
W tym wszystkim najgorsze jest to, że mojego ex przerosła chyba rodzina. Bo on pragnął spania do 12, potem iść do pracy, wrócić, położyć się spać, obejrzeć film. Ale jak pojawiło się dziecko to już tak kolorowo nie było. a teraz to ma. No jeszcze dołożymy z godzinę dziennie czasu spędzonego z nią. A na dodatek ona jest alkoholiczką. więc jemu się włączył mesjasz, bo biedna ona, mąż ją bije (ehe), nieszczęśliwa, tkwi w związku, ne może sobie poradzić. Szkoda tylko, że jak mąż po 3000 z niemiec jej wysyłał to kasa na wódę nie śmierdziała. 3 tygodnie temu on się powiesił, a oni po 2 tygodniach na facebooku status sobie zmienili na w zwiazku... A on do mnie jeszcze wtedy napisał sms, że zmienił dla żartu, żeby zobaczyć co ludzie mówią, że jak mu się znudzi to zmieni.
Ja już sama nie wiem co myśleć. Nie jestem święta, on też nie. ale byliśmy naprawdę szczęśliwi. Nawet po przeprowadzce tutaj. Wiem, że mu się nie podobało, ale był szczęśliwy. Kochał mnie. Zresztą na milion pytań po co ze mną był po 1.01 powiedział, że on nie potrafi udawać miłości i że mnie kocha...to co, nagle się odkochał przez miesiąc? bo miesiac temu rozstaliśmy się definitywnie.
Najgorsze jest, że nie potrafie mu nie pisać sms, głupia jestem. Powinnam przestać. I te z wyznaniami miłości i te normalne o codziennym życiu. Bo tak, piszemy jakbyśmy dalej byli partnerami. O planach, jak minął dzień, co robi, o filmach, pracy itp itd.Ale p prostu nie potrafię stracić z nim kontaktu. Boję się, że o mnie zapomni. ale z drugiej strony jak ma zapomnieć jak mamy dziecko. Wykańczam sama siebie