Ten chłopak daje mi tak różne znaki, że już sama się gubię i nie ogarniam tego. Przez prawie cały rok się ganialiśmy, raz on był ze swoją ex, ale zawsze wracał do mnie, chociaż ja miałam ogromny dystans do niego. Pór roku temu doszło między nami do współżycia. Jednak po tym nie odezwał się do mnie w ogóle. Tydzień później widziałam go na imprezie ze swoją ex i jakby nigdy nic rzucił nic nie znaczące 'cześć'. Ja starałam się go unikać, ale ostatnio tak się składało, że często byliśmy w jednym miejscu razem. On ze swoim towarzystwem, ja ze swoim. Wychodząc choćby na papierosa to i on wychodził (od tamtego wieczoru nie mieliśmy ze sobą kontaktu), mimo, że z niego wrócił dosłownie przed chwilą. Wiem, że ciągle się na mnie patrzył, jak byłam w pobliżu. Czasami czułam się jak jakaś rzeźba... bo w ogóle się nie krępował i wpatrywał się we mnie jak nie wiadomo na kogo. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ON nawet się nie odezwie, tylko się patrzy. Próbuje zwrócić na siebie uwagę i ten wzrok. Naprawdę, tego nie da się określić. Niby ten wzrok mówi sam za siebie, ale jednak brak kontaktu werbalnego. W ogóle się nie odezwie... nie wiem naprawdę, nie wiem na czym stoję. Tym bardziej, że on mnie niesamowicie zranił, to ja nadal do niego coś czuję.
tzn. ostatnio jeszcze mówi cześć, chciał usilnie zrobić ze mną zdjęcie jakby nic się nie stało...
dodam, że znamy się z 7 lat
przepraszam, ze tak chaotycznie przedstawiłam, ale proszę pomóżcie mi... bo to jest bardzo męczące.
co mogę zrobić?