Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

Temat: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Witam wszystkie drogie panie

Zwracam się z prośbą o pomoc w ocenie mojej decyzji którą podjąłem w związku z pewna sytuacją.
Postaram się krótko...
ONA - 46 lat, ja - 50. Mieszkamy oddaleni od siebie około 300 km. Poznaliśmy się poprzez jeden z portali internetowych. najpierw bardzo dużo pisaliśmy później jeszcze więcej rozmawialiśmy.

Nadszedł czas pierwszych spotkań, nawet dosyć często i tak to trwało przez 15.roku.
Zakochaliśmy się w sobie. Spędzaliśmy razem święta, wspólne spacery, wycieczki, oczywiście byliśmy częstymi gośćmi w swoich domach, odwiedzaliśmy się regularnie. Poznałem jej rodzinę, znajomych, ona moją.
Nie mogę powiedzieć, widać było jej zaangażowanie emocjonalne, myślę, a nawet jestem pewien, że ona to samo dostrzegała we mnie.

Czas na przejście do sedna - Święta Wielkanocne 2015. Wspaniała rodzinna atmosfera, wspaniały okres pod każdym względem.
Wieczorem drugiego dnia Święta, chciałem jej ułatwić życie personalizując i ustawiając smartfona z którym były małe problemy. Zupełnie przez przypadek, tak, przypadek, dostrzegłem zanim wszedłem w opcje ustawiania wiadomości nagłówek jednego sms-a, którego przeczytałem do końca.

(Imiona zmienione) ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek
Adresatem była osoba nie wpisana do książki telefonicznej, a sam sms był z 12 lutego.
Wiadomość była bez odpowiedzi.

Nie będę pisał o swojej reakcji, bo w takim stanie samego siebie jeszcze nie widziałem.
Cały roztrzęsiony zacząłem się pakować. Zaskoczona moim zachowaniem zatrzymywała mnie żeby się dowiedzieć dlaczego się pakuję, dlaczego tak się zachowuję.
Nie udzieliłem żadnej odpowiedzi tylko wyszedłem, a jedynie w drzwiach powiedziałem - Dlaczego? Przeczytaj dokładnie swoje sms-y i....pozdrowienia dla Marka.

Od mojego wyjścia do momentu kiedy dojechałem do domu (4 godziny), telefonowała około 30 razy, ja nie odbierałem. Jedyne co udało mi się ustalić, to to, że sms dotyczył starej sprawy, starego związku. Ok, tylko dlaczego skoro tak było, nie został usunięty (?)

Mija już 4 dzień. Nie mamy ze sobą kontaktu, absolutnie żadnych wiadomości.
Wczoraj, pomimo wszystko, chcąc w imię swojej miłości, zatelefonowałem dwa razy i wysłałem sms-a...bez odpowiedzi.

Jak w temacie - Czy w powyższej sprawie zachowałem się "normalnie", czy popełniłem błąd, być może nieodwracalny, nie wiem.
Mogę na Was drogie Panie liczyć, że ocenicie to w jakiś sposób? Będę wdzięczny i już teraz dziękuję za zainteresowanie tematem i odpowiedzi.

Jakub

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Witam. Może jestem najmniej upoważniona  do oceny, ale zaryzykuję. Ogólnie mówiąc powinieneś jej podsunąć  tego SMS-a  i poprosić o wyjaśnienie. Tak się nie stało. Emocje wzięły górę. Może zabrzmi okrutnie, lecz może dobrze się stało. To była pierwsza z sytuacji, które mogłyby  się przydarzyć w późniejszym czasie.  Nie chcę krytykować tu nikogo. Widocznie macie inne priorytety. Dla niej to był drobiazg, a dla ciebie sprawa bardzo poważna i emocjonująca. Ty przeżywałeś, a ona  wcale. Może nie poznaliście się  dobrze? Za mało wiedzy, żeby o czymś wyrokować. To tylko przypuszczenia.

3

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

(...)
(Imiona zmienione) ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek
Adresatem była osoba nie wpisana do książki telefonicznej, a sam sms był z 12 lutego.
Wiadomość była bez odpowiedzi.(...)

(...)Jedyne co udało mi się ustalić, to to, że sms dotyczył starej sprawy, starego związku. Ok, tylko dlaczego skoro tak było, nie został usunięty (?)(...)

Byliście już razem 1,5 roku (w zdenerwowaniu napisałeś "15 roku"), ten esem-es był z 12 lutego tego roku (?), czyli ten poprzedni jej facet po ok. takim czasie odezwał się do niej, proponując spotkanie w określonym celu. Kobieta nie odpowiedziała na jego propozycje, ale wiadomość zatrzymała, bo .......
I tutaj to pytanie jest skierowane do niej!
Zapytaj ją wprost.
Mniemam, że usłyszysz, iż zapomniała.
Ale to nie musi być prawdą, bo: mogła zatrzymać ten esem-es przez sentyment do byłego; jako dowód, że on nadal o niej myśli, pomimo upływu czasu; bo rozważa, czy może jednak mu odpowiedzieć.......

4

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

Witam wszystkie drogie panie

Zwracam się z prośbą o pomoc w ocenie mojej decyzji którą podjąłem w związku z pewna sytuacją.
Postaram się krótko...
ONA - 46 lat, ja - 50. Mieszkamy oddaleni od siebie około 300 km. Poznaliśmy się poprzez jeden z portali internetowych. najpierw bardzo dużo pisaliśmy później jeszcze więcej rozmawialiśmy.

Nadszedł czas pierwszych spotkań, nawet dosyć często i tak to trwało przez 15.roku.
Zakochaliśmy się w sobie. Spędzaliśmy razem święta, wspólne spacery, wycieczki, oczywiście byliśmy częstymi gośćmi w swoich domach, odwiedzaliśmy się regularnie. Poznałem jej rodzinę, znajomych, ona moją.
Nie mogę powiedzieć, widać było jej zaangażowanie emocjonalne, myślę, a nawet jestem pewien, że ona to samo dostrzegała we mnie.

Czas na przejście do sedna - Święta Wielkanocne 2015. Wspaniała rodzinna atmosfera, wspaniały okres pod każdym względem.
Wieczorem drugiego dnia Święta, chciałem jej ułatwić życie personalizując i ustawiając smartfona z którym były małe problemy. Zupełnie przez przypadek, tak, przypadek, dostrzegłem zanim wszedłem w opcje ustawiania wiadomości nagłówek jednego sms-a, którego przeczytałem do końca.

(Imiona zmienione) ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek
Adresatem była osoba nie wpisana do książki telefonicznej, a sam sms był z 12 lutego.
Wiadomość była bez odpowiedzi.

Nie będę pisał o swojej reakcji, bo w takim stanie samego siebie jeszcze nie widziałem.
Cały roztrzęsiony zacząłem się pakować. Zaskoczona moim zachowaniem zatrzymywała mnie żeby się dowiedzieć dlaczego się pakuję, dlaczego tak się zachowuję.
Nie udzieliłem żadnej odpowiedzi tylko wyszedłem, a jedynie w drzwiach powiedziałem - Dlaczego? Przeczytaj dokładnie swoje sms-y i....pozdrowienia dla Marka.

Od mojego wyjścia do momentu kiedy dojechałem do domu (4 godziny), telefonowała około 30 razy, ja nie odbierałem. Jedyne co udało mi się ustalić, to to, że sms dotyczył starej sprawy, starego związku. Ok, tylko dlaczego skoro tak było, nie został usunięty (?)

Mija już 4 dzień. Nie mamy ze sobą kontaktu, absolutnie żadnych wiadomości.
Wczoraj, pomimo wszystko, chcąc w imię swojej miłości, zatelefonowałem dwa razy i wysłałem sms-a...bez odpowiedzi.

Jak w temacie - Czy w powyższej sprawie zachowałem się "normalnie", czy popełniłem błąd, być może nie odwracalny, nie wiem.
Mogę na Was drogie Panie liczyć, że ocenicie to w jakiś sposób? Będę wdzięczny i już teraz dziękuję za zainteresowanie tematem i odpowiedzi.

Jakub

Moim zdaniem, przeszarżowałeś. Dlaczego nie usunęła feralnego sms-a? A ty usuwasz wszystkie zbędne wiadomości? Ja to robię, gdy telefon mnie pogoni, bym uwolnił pamięć.
Nie dałeś jej szansy. Wnioskujesz, że spotkała się z nim za Twoimi plecami, ale nie wziąłeś pod uwagę, że mógł to być zwykły przypadek lub niechciana przez nią, zaaranżowana sytuacja. Gdyby poinformowała o spotkaniu, to biorąc pod uwagę Twoją reakcję na sms, co byś zrobił równie efektownego?
Dlaczego teraz cierpisz, że nie kontaktuje się z Tobą? Jej próby wyjaśnienia sprawy zbyłeś fochem.
Gdy odpuściła, wrócił rozsądek.
Nie wiem, czy nie za późno, skoro nie mogla liczyć  na Twoje zaufanie.

5

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Exop nie chcę tu się wymądrzać, dlaczego Jakub tak postąpił jak postąpił. Za mało się znali i  nie miał dość zaufania, a może był jakiś inny powód braku zaufania? Mogła też zagrać męska duma, a może poprzednie doświadczenia? Autor mógł być  też  w szoku pod wpływem przeczytanych słów. Faktem jest, że kobieta sama mu dała telefon, zapominając o wiadomości  i nie zastanawiając się zbytnio czy mogła tym zranić swego partnera czy nie. Nie było to dla niej istotne.

6

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

I jeszcze mam pytania:
- czy w jej skrzynce pocztowej były jeszcze inne przechowywane sme-sy?
- czy kontaktujesz się z nią również w ten sposób, a jeśli, to czy przechowuje te wiadomości od ciebie, tak jak tą od jej byłego?

7

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
żyworódka napisał/a:

I jeszcze mam pytania:
- czy w jej skrzynce pocztowej były jeszcze inne przechowywane sme-sy?
- czy kontaktujesz się z nią również w ten sposób, a jeśli, to czy przechowuje te wiadomości od ciebie, tak jak tą od jej byłego?

Nic dodać  nic ująć. Dobre pytanie!

8

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
żyworódka napisał/a:

I jeszcze mam pytania:
- czy w jej skrzynce pocztowej były jeszcze inne przechowywane sme-sy?
- czy kontaktujesz się z nią również w ten sposób, a jeśli, to czy przechowuje te wiadomości od ciebie, tak jak tą od jej byłego?

Tak, były różne inne wiadomości, ale zwyczajne od koleżanek, z życzeniami świątecznymi również.
Tak, moje wiadomości także tam były, kilka, kilkanaście.

9

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Summerka napisał/a:

Exop nie chcę tu się wymądrzać, dlaczego Jakub tak postąpił jak postąpił. Za mało się znali i  nie miał dość zaufania, a może był jakiś inny powód braku zaufania? Mogła też zagrać męska duma, a może poprzednie doświadczenia? Autor mógł być  też  w szoku pod wpływem przeczytanych słów. Faktem jest, że kobieta sama mu dała telefon, zapominając o wiadomości  i nie zastanawiając się zbytnio czy mogła tym zranić swego partnera czy nie. Nie było to dla niej istotne.

Nie przeczę, Summerko, że Autor zareagował tak emocjonalnie, bo mógł mieć jakieś wcześniejsze, niemiłe doświadczenia, bądź dziewczyna już wcześniej naraziła jego zaufanie na szwank.
Jednak nie zamieścił takich informacji, więc oparłem się wyłącznie na treści nam przedstawionej.
Tak, czy inaczej, on sam czuje, że zareagował zbyt gwałtownie i nie dał im obojgu szansy na próbę wyjaśnienia tej sytuacji.

10 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2015-04-09 14:05:21)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:
żyworódka napisał/a:

I jeszcze mam pytania:
- czy w jej skrzynce pocztowej były jeszcze inne przechowywane sme-sy?
- czy kontaktujesz się z nią również w ten sposób, a jeśli, to czy przechowuje te wiadomości od ciebie, tak jak tą od jej byłego?

Tak, były różne inne wiadomości, ale zwyczajne od koleżanek, z życzeniami świątecznymi również.
Tak, moje wiadomości także tam były, kilka, kilkanaście.

Heheee.....znaczy się, że jak już się 'dorwałeś', to przeczytałeś wszystkie sme-sy "od deski do deski".

Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie jest z tobą, to......'z ostrożności zdarzeniowej' powinna tę wiadomość wykasować.
Ale tego nie zrobiła i teraz macie problem - oboje.
Ździebko nieufności zostało zasiane.
Wprawdzie nie doczytałeś się odpowiedzi (w te wiadomości też wszedłeś), no, ale mogła ją akurat wykasować.
Pójdę jeszcze dalej w swoich rozważaniach........że mogła do niego zadzwonić.
Tego możesz się dowiedzieć tylko z bilingu, będziesz miał "czarno na białym", czy się z nim kontaktowała.

Ehhh, zamiast cię podbudować, to jeszcze bardziej cię nakręcam.

11

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Chyba za szybko się spakowałeś.I chyba powinieneś odebrać telefon, gdy do ciebie dzwoniła.Zwykłe nieporozumienie.

12

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
naiwna ja napisał/a:

Chyba za szybko się spakowałeś.I chyba powinieneś odebrać telefon, gdy do ciebie dzwoniła.Zwykłe nieporozumienie.

Być może, ale mleko się rozlało i obawiam się, że się nie odstanie.
Cóż, za błąd będę musiał zapłacić.

13

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
żyworódka napisał/a:
jogibos napisał/a:
żyworódka napisał/a:

I jeszcze mam pytania:
- czy w jej skrzynce pocztowej były jeszcze inne przechowywane sme-sy?
- czy kontaktujesz się z nią również w ten sposób, a jeśli, to czy przechowuje te wiadomości od ciebie, tak jak tą od jej byłego?

Tak, były różne inne wiadomości, ale zwyczajne od koleżanek, z życzeniami świątecznymi również.
Tak, moje wiadomości także tam były, kilka, kilkanaście.

Heheee.....znaczy się, że jak już się 'dorwałeś', to przeczytałeś wszystkie sme-sy "od deski do deski".

Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie jest z tobą, to......'z ostrożności zdarzeniowej' powinna tę wiadomość wykasować.
Ale tego nie zrobiła i teraz macie problem - oboje.
Ździebko nieufności zostało zasiane.
Wprawdzie nie doczytałeś się odpowiedzi (w te wiadomości też wszedłeś), no, ale mogła ją akurat wykasować.
Pójdę jeszcze dalej w swoich rozważaniach........że mogła do niego zadzwonić.
Tego możesz się dowiedzieć tylko z bilingu, będziesz miał "czarno na białym", czy się z nim kontaktowała.

Ehhh, zamiast cię podbudować, to jeszcze bardziej cię nakręcam.

Nie, nie czytałem wszystkich sms-ów, przeczytałem tylko ten jeden i w tamtym czasie, to mi wystarczyło.

14

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

Nie, nie czytałem wszystkich sms-ów, przeczytałem tylko ten jeden i w tamtym czasie, to mi wystarczyło.

Jak nie czytałeś????:

jogibos napisał/a:

(...)Tak, były różne inne wiadomości, ale zwyczajne od koleżanek, z życzeniami świątecznymi również.(...)

15

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
żyworódka napisał/a:
jogibos napisał/a:

Nie, nie czytałem wszystkich sms-ów, przeczytałem tylko ten jeden i w tamtym czasie, to mi wystarczyło.

Jak nie czytałeś????:

jogibos napisał/a:

(...)Tak, były różne inne wiadomości, ale zwyczajne od koleżanek, z życzeniami świątecznymi również.(...)

Oczywiście, że nie. Widząc liste sms-ów można zobaczyć część wiadomości,najczęściej nie pełne zdanie i tak tez było. Nie rozwijałem każdej wiadomości żeby przeczytać całą treść, tylko tą jedną.
Także napisałem prawdę...

16

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Tego smsa dostała w trakcie związku z autorem. Więc coś jest nie tak i tego sprawa dotyczy a nie czy czyta jej wiadomości czy nie. Większości z nas czy przypadkiem czy celowo zdarzyło się zajrzeć w telefon swojej partnerki/partnera.

17 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-04-09 19:51:29)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Excop napisał/a:

Moim zdaniem, przeszarżowałeś. Dlaczego nie usunęła feralnego sms-a? A ty usuwasz wszystkie zbędne wiadomości? Ja to robię, gdy telefon mnie pogoni, bym uwolnił pamięć.
Nie dałeś jej szansy. Wnioskujesz, że spotkała się z nim za Twoimi plecami, ale nie wziąłeś pod uwagę, że mógł to być zwykły przypadek lub niechciana przez nią, zaaranżowana sytuacja. Gdyby poinformowała o spotkaniu, to biorąc pod uwagę Twoją reakcję na sms, co byś zrobił równie efektownego?
Dlaczego teraz cierpisz, że nie kontaktuje się z Tobą? Jej próby wyjaśnienia sprawy zbyłeś fochem.
Gdy odpuściła, wrócił rozsądek.
Nie wiem, czy nie za późno, skoro nie mogla liczyć  na Twoje zaufanie.

Zgadzam się z opinia Excop'a.

Jakub,
Twoja reakcja była zbyt gwałtowna.
Nie dałeś "Ewie" żadnej szansy na wyjaśnienie pochodzenia esemesa oraz powód jego przechowywania w telefonie. Szkoda, bo w mowie jej ciała (jeśli słowa byłyby niewystarczające) mógłbyś wiele wyczytać tak na gorąco.
Trudno mi zrozumieć Twoją NADreakcję - chyba faktycznie nieco usprawiedliwić ją mogłyby tylko przykre doświadczenia z przeszłości lub wcześniejsze podejrzenia.

Wg mnie gdyby ona miała coś do ukrycia to nawet nie dotknąłbyś jej telefonu.
Przegiąłes i trudno będzie Tobie wszystko odkręcić.

18

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Przyszłość napisał/a:
Excop napisał/a:

Moim zdaniem, przeszarżowałeś. Dlaczego nie usunęła feralnego sms-a? A ty usuwasz wszystkie zbędne wiadomości? Ja to robię, gdy telefon mnie pogoni, bym uwolnił pamięć.
Nie dałeś jej szansy. Wnioskujesz, że spotkała się z nim za Twoimi plecami, ale nie wziąłeś pod uwagę, że mógł to być zwykły przypadek lub niechciana przez nią, zaaranżowana sytuacja. Gdyby poinformowała o spotkaniu, to biorąc pod uwagę Twoją reakcję na sms, co byś zrobił równie efektownego?
Dlaczego teraz cierpisz, że nie kontaktuje się z Tobą? Jej próby wyjaśnienia sprawy zbyłeś fochem.
Gdy odpuściła, wrócił rozsądek.
Nie wiem, czy nie za późno, skoro nie mogla liczyć  na Twoje zaufanie.

Zgadzam się z opinia Excop'a.

Jakub,
Twoja reakcja była zbyt gwałtowna.
Nie dałeś "Ewie" żadnej szansy na wyjaśnienie pochodzenia esemesa oraz powód jego przechowywania w telefonie. Szkoda, bo w mowie jej ciała (jeśli słowa byłyby niewystarczające) mógłbyś wiele wyczytać tak na gorąco.
Trudno mi zrozumieć Twoją NADreakcję - chyba faktycznie nieco usprawiedliwić ją mogłyby tylko przykre doświadczenia z przeszłości lub wcześniejsze podejrzenia.

Wg mnie gdyby ona miała coś do ukrycia to nawet nie dotknąłbyś jej telefonu.
Przegiąłes i trudno będzie Tobie wszystko odkręcić.

Tak, nie dałem jej szansy na "wyjaśnienie pochodzenia esemesa", a powód przechowywania go w telefonie, nawet teraz wydaje mi się jednoznaczny.
Moja, jak napisałaś NADreakcja, była spowodowana głównie dwoma czynnikami, a dotyczyły samej treści esemesa ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek....

Mam tutaj na myśli słowa - Czy możemy się JESZCZE RAZ spotkać?.
Jeszcze raz? Spotkać? To również wydaje się bardzo wymowne i jasne nie wymagające tłumaczenia.
Drugie - Pragnę Ciebie. Wydaje mi się, aczkolwiek mogę się mylić, że spotkanie miało charakter JEDNOZNACZNY. Te właśnie elementy spowodowały widocznie moją taką, a nie inną reakcję.

Wspomniałaś, że gdyby miała coś do ukrycia, to nie miałbym okazji dotknąć jej telefonu. Tak, a jeżeli najzwyczajniej na świecie, nie pomyślała o tym, że może dojść do takiej sytuacji, że ja to odczytam(?). Był to w końcu jeden esemes, a nie 5 czy 10, a znajdował się pośród innych, więc nie rzucał się aż tak w oczy. Być może było ich wcześniej dużo więcej, tylko zostały wykasowanie, a ten pozostał tylko dla przypomnienia kto go napisał i że można będzie zawsze do niego wrócić i nawiązać kontakt. Jak to ktoś wcześniej zasugerował, mógł być tzw "furtką"...

19

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Excop napisał/a:

Moim zdaniem, przeszarżowałeś. Dlaczego nie usunęła feralnego sms-a? A ty usuwasz wszystkie zbędne wiadomości? Ja to robię, gdy telefon mnie pogoni, bym uwolnił pamięć.
Nie dałeś jej szansy. Wnioskujesz, że spotkała się z nim za Twoimi plecami, ale nie wziąłeś pod uwagę, że mógł to być zwykły przypadek lub niechciana przez nią, zaaranżowana sytuacja. Gdyby poinformowała o spotkaniu, to biorąc pod uwagę Twoją reakcję na sms, co byś zrobił równie efektownego?
Dlaczego teraz cierpisz, że nie kontaktuje się z Tobą? Jej próby wyjaśnienia sprawy zbyłeś fochem.
Gdy odpuściła, wrócił rozsądek.
Nie wiem, czy nie za późno, skoro nie mogla liczyć  na Twoje zaufanie.

Zgadzam się z opinia Excop'a.

Jakub,
Twoja reakcja była zbyt gwałtowna.
Nie dałeś "ty  wEwie" żadnej szansy na wyjaśnienie pochodzenia esemesa oraz powód jego przechowywania w telefonie. Szkoda, bo w mowie jej ciała (jeśli słowa byłyby niewystarczające) mógłbyś wiele wyczytać tak na gorąco.
Trudno mi zrozumieć Twoją NADreakcję - chyba faktycznie nieco usprawiedliwić ją mogłyby tylko przykre doświadczenia z przeszłości lub wcześniejsze podejrzenia.

Wg mnie gdyby ona miała coś do ukrycia to nawet nie dotknąłbyś jej telefonu.
Przegiąłes i trudno będzie Tobie wszystko odkręcić.

Tak, nie dałem jej szansy na "wyjaśnienie pochodzenia esemesa", a powód przechowywania go w telefonie, nawet teraz wydaje mi się jednoznaczny.
Moja, jak napisałaś NADreakcja, była spowodowana głównie dwoma czynnikami, a dotyczyły samej treści esemesa ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek....

Mam tutaj na myśli słowa - Czy możemy się JESZCZE RAZ spotkać?.
Jeszcze raz? Spotkać? To również wydaje się bardzo wymowne i jasne nie wymagające tłumaczenia.
Drugie - Pragnę Ciebie. Wydaje mi się, aczkolwiek mogę się mylić, że spotkanie miało charakter JEDNOZNACZNY. Te właśnie elementy spowodowały widocznie moją taką, a nie inną reakcję.

Wspomniałaś, że gdyby miała coś do ukrycia, to nie miałbym okazji dotknąć jej telefonu. Tak, a jeżeli najzwyczajniej na świecie, nie pomyślała o tym, że może dojść do takiej sytuacji, że ja to odczytam(?). Był to w końcu jeden esemes, a nie 5 czy 10, a znajdował się pośród innych, więc nie rzucał się aż tak w oczy. Być może było ich wcześniej dużo więcej, tylko zostały wykasowanie, a ten pozostał tylko dla przypomnienia kto go napisał i że można będzie zawsze do niego wrócić i nawiązać kontakt. Jak to ktoś wcześniej zasugerował, mógł być tzw "furtką"...

Interpretujesz tak, aby pasowało do skali Twojej reakcji. Nie bierzesz pod uwagę innych możliwości. Uważasz, że jeśli skasowałaby tego sms -a, uleciałoby jej z głowy, kto jej pragnie, skoro to jej były?
Jednocześnie plujesz sobie w brodę, że zagrałeś za ostro i teraz ciągle będziesz o tym myślał, zamiast weryfikować to, co miałaby Ci do powiedzenia, gdybyś był mniej teatralny.

20

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Excop....
Po pierwsze, jestem Ci wdzięczny i dziękuję, że zainteresowałeś się moim tematem i zadajesz sobie trud wypowiadając się, doceniam to.
Oczywiście nie stoję przy swojej racji z uporem maniaka, i nie chce interpretować tego co zrobiłem aby jak to napisałeś, pasowało do mojej skali reakcji. Czy nie biorę pod uwagę innych możliwości?
Biorę, zapewniam Ciebie, że biorę, a raczej chciałbym brać.

Napisałeś : Uważasz, że jeśli skasowałaby tego sms -a, uleciałoby jej z głowy, kto jej pragnie, skoro to jej były?.....Nie mam pojęcia czy by jej to uleciało, jednak skoro znalazła się w nowym związku w którym się tak zaangażowała, że wyznała miłość, to w takim razie co to oznacza, co oznacza definicja miłości.

Owszem, każdy z nas ma jakieś wspomnienia mniej czy bardziej miłe, jednak w nowych sytuacjach, związkach, te dawne raczej pozostają tylko wspomnieniem.
Jeżeli natomiast wspomnienia są aż tak silne, to pojawia się zaprzeczenie.
Jeżeli mój poprzedni związek który się z jakiś tam przyczyn zakończył, nadal tkwi w mojej głowie na tyle "mocno", tkwią cudowne przeżycia i chwile, to jestem pewien, że zbyt bardzo by mi one "przeszkadzały' żeby się na nowo zakochać.
Na to potrzeba czasu, aby na tyle uwolnić swoją głowę i serce aby było gotowe na nowe, na nową miłość.

Jeżeli ona taką miłość mi wyznała, to prawdopodobnie to co było kiedyś, w tym wyznaniu jej nie przeszkadzało. Dlaczego? Tutaj będę sądził według siebie. Również kogoś miałem i miałem z tym kimś związane jakieś wspomnienia. Nawet jeżeli były one bardzo miłe i cudowne, to jest to definitywnie zamknięty rozdział.
Rozdział na tyle zamknięty, że nie mam absolutnie żadnej potrzeby powracania do tego nawet w  myślach, bo o osobistym kontakcie nie wspomnę. Na pewno nie przechowywałbym też korespondencji, mailowej, esemesowej czy jakiejkolwiek innej.

Jakieś pamiątki, podarunki tak, ale takich rzeczy to przecież nikt raczej nie wyrzuca i jest to coś zupełnie innego.

Wracając do sprawy, to fakt, bardzo mnie męczy ten esemes, że jest, był.
Tutaj, przeciwnie do tego o czym napisałem powyżej, wrócę z uporem maniaka do jego treści.
Nie mam pretensji czy żalu do faceta, że mu po tak długim czasie nie przeszło, to nie jego wina.
Nie mam też żalu do niego, że jej pragnie.
Tylko słowo PRAGNIE, pisane w kontekście tego esemesa, oznacza zbliżenie, kontakt fizyczny, tu raczej chyba nikt nie ma wątpliwości,prawda?
Natomiast pozostaje jeszcze kwestia drugiej części : Chciałbym jeszcze raz się z Tobą zobaczyć...
Owszem, gdyby ten esemes był przez niego wysłany miesiąc, dwa, a nawet pół roku po ich rozstaniu, miałoby to jakiś sens.

Jeżeli natomiast rozstanie miało miejsce dużo, dużo wcześniej, to co? Po półtora roku sobie o niej przypomniał i napisał? Być może, nie wiem, Duchem Świętym nie jestem,ale przyznaj, że jest to bardzo mało prawdopodobne.
Natomiast jest bardzo prawdopodobne, że musieli się spotkać, chociaż raz jedyny w czasie kiedy ona była już ze mną.  Kolejny raz napiszę, prawdopodobnie musiało się coś wydarzyć, że on za tym bardzo zatęsknił, dlatego wysłał tego esemesa, żeby to powtórzyć.

Oczywiście, może i ona nie spotkała się z nim kolejny raz, tego nikt nie wie, jednak chociaż raz, ale do takiego spotkania prawdopodobnie doszło. To właśnie wywnioskowałem po przeczytaniu tej  wiadomości.

Ok, rozpisałem się, pomarudziłem jak filozof amator. Znowu, kolejny raz padnie słowo prawdopodobnie. Prawdopodobnie nie dowiem się nigdy jaka była prawda. Być może moje postępowanie było złe,ale było wówczas bardzo, bardzo emocjonalne i nic nie poradzę, że mleko się wylało. Jeżeli to był mój błąd i błędna ocena, to cóż, moja strata i dlatego cierpię.
Jednak tego, że ten esemes był u niej w telefonie, zapomnieć nie mogę. Nie uwierzyłbym w tłumaczenie, że - zapomniałam skasować, to nic nie znaczy...bzdura.

21

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Excop napisał/a:
jogibos napisał/a:

Tak, nie dałem jej szansy na "wyjaśnienie pochodzenia esemesa", a powód przechowywania go w telefonie, nawet teraz wydaje mi się jednoznaczny.
Moja, jak napisałaś NADreakcja, była spowodowana głównie dwoma czynnikami, a dotyczyły samej treści esemesa ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek....

Mam tutaj na myśli słowa - Czy możemy się JESZCZE RAZ spotkać?.
Jeszcze raz? Spotkać? To również wydaje się bardzo wymowne i jasne nie wymagające tłumaczenia.
Drugie - Pragnę Ciebie. Wydaje mi się, aczkolwiek mogę się mylić, że spotkanie miało charakter JEDNOZNACZNY. Te właśnie elementy spowodowały widocznie moją taką, a nie inną reakcję.

Wspomniałaś, że gdyby miała coś do ukrycia, to nie miałbym okazji dotknąć jej telefonu. Tak, a jeżeli najzwyczajniej na świecie, nie pomyślała o tym, że może dojść do takiej sytuacji, że ja to odczytam(?). Był to w końcu jeden esemes, a nie 5 czy 10, a znajdował się pośród innych, więc nie rzucał się aż tak w oczy. Być może było ich wcześniej dużo więcej, tylko zostały wykasowanie, a ten pozostał tylko dla przypomnienia kto go napisał i że można będzie zawsze do niego wrócić i nawiązać kontakt. Jak to ktoś wcześniej zasugerował, mógł być tzw "furtką"...

Interpretujesz tak, aby pasowało do skali Twojej reakcji. Nie bierzesz pod uwagę innych możliwości. Uważasz, że jeśli skasowałaby tego sms -a, uleciałoby jej z głowy, kto jej pragnie, skoro to jej były?
Jednocześnie plujesz sobie w brodę, że zagrałeś za ostro i teraz ciągle będziesz o tym myślał, zamiast weryfikować to, co miałaby Ci do powiedzenia, gdybyś był mniej teatralny.

"Pragnę Ciebie!" - odnośnikiem może być: pożądam ciebie. Mnie kojarzy się tylko i wyłącznie z seksem.
Nie pisze, że np.: Kocham Ciebie, Tęsknię za Tobą, Nie mogę o Tobie zapomnieć.

Czy możemy się JESZCZE RAZ spotkać? - jeszcze raz,....... czyli kolejny (?)

Zastanawiałam się, jak inaczej można byłoby zinterpretować treść tej wiadomości.
Pierwsze sformułowanie jest jak najbardziej jednoznaczne, nie można go w żaden sposób interpretować inaczej. W połączeniu z propozycją spotkania, wskazuje na z góry określony jego cel.
Postawiłam znak zapytania przy "Jeszcze raz", bo tak myślę, czy można byłoby ten zwrot uznać, że jej były pragnie się z nią spotkać jeszcze raz po rozłące, po czasie kiedy przestali być razem.

Autorze, dla mnie nie było w twoim zachowaniu nic teatralnego.
Poniosły cię emocje, nerwy, bo twoje zaufanie zostało w jednej chwili zburzone.
Na ten czas, nie w głowie ci były wyjaśnienia.
Poczułeś się zdradzany, oszukiwany, doznałeś szoku.
Prawdopodobnie w twoim charakterze nie leży "zachowanie zimnej krwi" i dlatego twoja reakcja była taka, a nie inna. 
Nie każdy to potrafi.

22 Ostatnio edytowany przez jogibos (2015-04-10 10:49:39)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

żyworódka...

Tak, właśnie w ten sposób to wszystko odebrałem i pojmuję.
Dziękuję Ci za to co napisałaś, ale nie dlatego, że mi ta treść 'pasuje", ale dlatego, że jak widać jest możliwe takie, a nie inne zachowanie osoby która czyta takiego esemesa.

Napisałaś o mnie w taki sposób, że gotów jestem pomyśleć, że mnie znasz od dawna ;-)
Cóż, ile osób tyle charakterów, mój jest właśnie taki.

Postanowiłem czekać, jeżeli jej na mnie zależy, zrobi wszystko żeby nawiązać kontakt, zgodnie z powiedzeniem - Jak komuś zależy, to nigdy nie odpuści.
Jeżeli tego nie zrobi, wszystko będzie jasne, trudno.
Widocznie esemes był "furtką" przez którą będzie miała okazję teraz przejść.

23

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Jogibos excop ci wskazał błędy, a żyworódka cię  usprawiedliwiła:)   Pewnie ta Twoja "Ewcia" to samo myśli, że jak mu zależy, to wróci:)  A może dogadalibyście się jak dorośli ludzie?

24 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-10 11:38:59)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

Excop....
Po pierwsze, jestem Ci wdzięczny i dziękuję, że zainteresowałeś się moim tematem i zadajesz sobie trud wypowiadając się, doceniam to.
Oczywiście nie stoję przy swojej racji z uporem maniaka, i nie chce interpretować tego co zrobiłem aby jak to napisałeś, pasowało do mojej skali reakcji. Czy nie biorę pod uwagę innych możliwości?
Biorę, zapewniam Ciebie, że biorę, a raczej chciałbym brać.

Napisałeś : Uważasz, że jeśli skasowałaby tego sms -a, uleciałoby jej z głowy, kto jej pragnie, skoro to jej były?.....Nie mam pojęcia czy by jej to uleciało, jednak skoro znalazła się w nowym związku w którym się tak zaangażowała, że wyznała miłość, to w takim razie co to oznacza, co oznacza definicja miłości.

Owszem, każdy z nas ma jakieś wspomnienia mniej czy bardziej miłe, jednak w nowych sytuacjach, związkach, te dawne raczej pozostają tylko wspomnieniem.
Jeżeli natomiast wspomnienia są aż tak silne, to pojawia się zaprzeczenie.
Jeżeli mój poprzedni związek który się z jakiś tam przyczyn zakończył, nadal tkwi w mojej głowie na tyle "mocno", tkwią cudowne przeżycia i chwile, to jestem pewien, że zbyt bardzo by mi one "przeszkadzały' żeby się na nowo zakochać.
Na to potrzeba czasu, aby na tyle uwolnić swoją głowę i serce aby było gotowe na nowe, na nową miłość.

Jeżeli ona taką miłość mi wyznała, to prawdopodobnie to co było kiedyś, w tym wyznaniu jej nie przeszkadzało. Dlaczego? Tutaj będę sądził według siebie. Również kogoś miałem i miałem z tym kimś związane jakieś wspomnienia. Nawet jeżeli były one bardzo miłe i cudowne, to jest to definitywnie zamknięty rozdział.
Rozdział na tyle zamknięty, że nie mam absolutnie żadnej potrzeby powracania do tego nawet w  myślach, bo o osobistym kontakcie nie wspomnę. Na pewno nie przechowywałbym też korespondencji, mailowej, esemesowej czy jakiejkolwiek innej.

Jakieś pamiątki, podarunki tak, ale takich rzeczy to przecież nikt raczej nie wyrzuca i jest to coś zupełnie innego.

Wracając do sprawy, to fakt, bardzo mnie męczy ten esemes, że jest, był.
Tutaj, przeciwnie do tego o czym napisałem powyżej, wrócę z uporem maniaka do jego treści.
Nie mam pretensji czy żalu do faceta, że mu po tak długim czasie nie przeszło, to nie jego wina.
Nie mam też żalu do niego, że jej pragnie.
Tylko słowo PRAGNIE, pisane w kontekście tego esemesa, oznacza zbliżenie, kontakt fizyczny, tu raczej chyba nikt nie ma wątpliwości,prawda?
Natomiast pozostaje jeszcze kwestia drugiej części : Chciałbym jeszcze raz się z Tobą zobaczyć...
Owszem, gdyby ten esemes był przez niego wysłany miesiąc, dwa, a nawet pół roku po ich rozstaniu, miałoby to jakiś sens.

Jeżeli natomiast rozstanie miało miejsce dużo, dużo wcześniej, to co? Po półtora roku sobie o niej przypomniał i napisał? Być może, nie wiem, Duchem Świętym nie jestem,ale przyznaj, że jest to bardzo mało prawdopodobne.
Natomiast jest bardzo prawdopodobne, że musieli się spotkać, chociaż raz jedyny w czasie kiedy ona była już ze mną.  Kolejny raz napiszę, prawdopodobnie musiało się coś wydarzyć, że on za tym bardzo zatęsknił, dlatego wysłał tego esemesa, żeby to powtórzyć.

Oczywiście, może i ona nie spotkała się z nim kolejny raz, tego nikt nie wie, jednak chociaż raz, ale do takiego spotkania prawdopodobnie doszło. To właśnie wywnioskowałem po przeczytaniu tej  wiadomości.

Ok, rozpisałem się, pomarudziłem jak filozof amator. Znowu, kolejny raz padnie słowo prawdopodobnie. Prawdopodobnie nie dowiem się nigdy jaka była prawda. Być może moje postępowanie było złe,ale było wówczas bardzo, bardzo emocjonalne i nic nie poradzę, że mleko się wylało. Jeżeli to był mój błąd i błędna ocena, to cóż, moja strata i dlatego cierpię.
Jednak tego, że ten esemes był u niej w telefonie, zapomnieć nie mogę. Nie uwierzyłbym w tłumaczenie, że - zapomniałam skasować, to nic nie znaczy...bzdura.

Zważ, że nie chodzi mi i to, jak faktycznie było. Chodzi mi o Twój obecny stan. Jak sam przyznałeś, nie dałeś jej szans na wyjaśnienie. Dopuszczasz wszystkie interpretacje oprócz tej, że dziewczyna nie jest niczemu winna lub winą jej jest to, że nie powiedziała Ci o spotkaniu, bo, np. jesteś zazdrośnikiem i wyniknie z tego awantura itp.
Skoro jesteś przekonany o jej wiarołomności, zabrałeś swoje zabawki i trzasnąłeś drzwiami, co da rozmowa z nią? Przecież i tak nie uwierzysz w jej wersję. Będziesz zbijał jej argumenty, jak robisz to tutaj. Pozostaniecie w tym samym punkcie, w którym jesteście teraz.
Chciałbyś, by się przyznała, że zdradziła. Wtedy potwierdzi, że opuszczenie jej w ten sposób było jak najbardziej uzasadnione, ale dopuścisz rozważenie próby naprawy związku.
Jeśli jednak jest inaczej, a ona się nie przyzna (bo do czego?), co wtedy? Bo Twojego zaufania w tym wypadku już nie odzyska, w żadnym razie.

25 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-04-10 11:52:10)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Jogibos masz trzy wyjścia:
1. będziesz przez resztę życia zastanawiał się "co poeta miał na myśli" i co by było gdyby
2. napiszesz krótkiego sms'a (albo maila) zaczynającego się do "przepraszam Cię bardzo Ewuniu za moją reakcję na sms'a..." i dalej krótko, bo długiego to ona czytać nie będzie, wyjaśnisz swoją reakcje i poprosisz o rozmowę/spotkanie
3. jedziesz do niej i osobiscie mowisz to co w 2.

Ciszą z Twojej strony i ciągłym rozkminianiem niczego nie osiągniesz, no chyba że Ci na niej nie zależy.
A co, jeśli kiedyś poznasz prawdę, że to tylko nic nie znaczący sms, będziesz do końca życia żałował? Każda prawda jest lepsza od niewiedzy, nawet, jeśli Twoje obawy się potwierdzą

26

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Excop....

Napisałeś - "że dziewczyna nie jest niczemu winna lub winą jej jest to, że nie powiedziała Ci o spotkaniu, bo, np. jesteś zazdrośnikiem i wyniknie z tego awantura itp."

Znam ją na tyle, że o takim spotkaniu by nie powiedziała i nie z powodu wiszącej nad głową awantury, po prostu nie.

...."Skoro jesteś przekonany o jej wiarołomności, zabrałeś swoje zabawki i trzasnąłeś drzwiami, co da rozmowa z nią? Przecież i tak nie uwierzysz w jej wersję. Będziesz zbijał jej argumenty, jak robisz to tutaj."

Nie wiem, prawdopodobnie bym nie uwierzył, piszę szczerze.Ale nie zgodzę się z tym, że zbijałbym jej argumenty tak jak robię to tutaj, bo niestety tego nie robię,chyba, że nie czytałeś tego co napisałem ze zrozumieniem.

...."Chciałbyś, by się przyznała, że zdradziła. Wtedy potwierdzi, że opuszczenie jej w ten sposób było jak najbardziej uzasadnione, ale dopuścisz rozważenie próby naprawy związku."

Na 100%, gdyby się okazały słuszne moje obecne przypuszczenia, nie byłoby z mojej strony możliwe jakiekolwiek naprawianie, to byłoby wykluczone.

...."Jeśli jednak jest inaczej, a ona się nie przyzna (bo do czego?), co wtedy? Bo Twojego zaufania w tym wypadku już nie odzyska, w żadnym razie."

Nie wiem, nie mam pojęcia, jednak nie wykluczam, że tak właśnie by było jak napisałeś.

27 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-04-10 13:20:57)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
annaJo napisał/a:

Jogibos masz trzy wyjścia:
1. będziesz przez resztę życia zastanawiał się "co poeta miał na myśli" i co by było gdyby
2. napiszesz krótkiego sms'a (albo maila) zaczynającego się do "przepraszam Cię bardzo Ewuniu za moją reakcję na sms'a..." i dalej krótko, bo długiego to ona czytać nie będzie, wyjaśnisz swoją reakcje i poprosisz o rozmowę/spotkanie
3. jedziesz do niej i osobiscie mowisz to co w 2.

Ciszą z Twojej strony i ciągłym rozkminianiem niczego nie osiągniesz, no chyba że Ci na niej nie zależy.
A co, jeśli kiedyś poznasz prawdę, że to tylko nic nie znaczący sms, będziesz do końca życia żałował? Każda prawda jest lepsza od niewiedzy, nawet, jeśli Twoje obawy się potwierdzą

Zdecydowałem się na telefon do niej, przedwczoraj wieczorem, chociaż nie wspominałem o tym tutaj, ale teraz nadarzyła się ku temu okazja.
Telefonowałem dwa razy, telefonu nie odebrała. Na wysłanego sms-a, informującego, że chciałbym porozmawiać, również nie odpisała.
Z racji tego, że miała wczoraj urodziny telefonowałem żeby złożyć życzenia, ale i tego telefonu też nie odebrała.
Życzenia przesłałem za pośrednictwem syna który w odpowiedzi, poinformował mnie, że mama nie przyjmie życzeń od niego tylko jeżeli chcę, to mam je złożyć sam.
Skoro nie odebrała telefonu, więc postanowiłem złożyć życzenia mailem na którego to również nie otrzymałem nawet zwyczajowego - dziękuję.


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

28 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-04-10 13:10:40)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:
annaJo napisał/a:

Jogibos masz trzy wyjścia:
1. będziesz przez resztę życia zastanawiał się "co poeta miał na myśli" i co by było gdyby
2. napiszesz krótkiego sms'a (albo maila) zaczynającego się do "przepraszam Cię bardzo Ewuniu za moją reakcję na sms'a..." i dalej krótko, bo długiego to ona czytać nie będzie, wyjaśnisz swoją reakcje i poprosisz o rozmowę/spotkanie
3. jedziesz do niej i osobiscie mowisz to co w 2.

Ciszą z Twojej strony i ciągłym rozkminianiem niczego nie osiągniesz, no chyba że Ci na niej nie zależy.
A co, jeśli kiedyś poznasz prawdę, że to tylko nic nie znaczący sms, będziesz do końca życia żałował? Każda prawda jest lepsza od niewiedzy, nawet, jeśli Twoje obawy się potwierdzą

Zdecydowałem się na telefon do niej, przedwczoraj wieczorem, chociaż nie wspominałem o tym tutaj, ale teraz nadarzyła się ku temu okazja.
Telefonowałem dwa razy, telefonu nie odebrała. Na wysłanego sms-a, informującego, że chciałbym porozmawiać, również nie odpisała.
Z racji tego, że miała wczoraj urodziny telefonowałem żeby złożyć życzenia, ale i tego telefonu też nie odebrała.
Życzenia przesłałem za pośrednictwem syna który w odpowiedzi, poinformował mnie, że mama nie przyjmie życzeń od niego tylko jeżeli chcę, to mam je złożyć sam.
Skoro nie odebrała telefonu, więc postanowiłem złożyć życzenia mailem na którego to również nie otrzymałem nawet zwyczajowego - dziękuję.

Mogła się bać Twoich wymówek, pretensji itp.
A jak na wstępie przeprosisz, zapewnisz, że Ci zależy na niej, a potem krótko napiszesz dlaczego tak zareagowałeś i jakie masz obawy, to jeśli jej zależy na Tobie, teoretycznie powinna odpowiedzieć. Na zaczepki nie odpowie na 100%.
Jak ma coś na sumieniu, też może być z jej strony cisza.

29

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Straszna dziecinade odwaliles. Zupelnie jak nastolatek targany emocjami.
To mogl byc stary nic nie znaczacy sms. Wedlug mnie jak bedziesz tak porywczo postepowal w takich sprawach to kobieta Cie uzna i slusznie za slabego i niedojrzalego czlowieka.
A teraz jak juz zagrales va banqe to czekaj na kontakt i jesli sie odezwie wyjasnij po ludzku ze Cie to wyprowadzilo z rownowagi i nie wracaj do tego.

30

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Baudelaire napisał/a:

Straszna dziecinade odwaliles. Zupelnie jak nastolatek targany emocjami.
To mogl byc stary nic nie znaczacy sms. Wedlug mnie jak bedziesz tak porywczo postepowal w takich sprawach to kobieta Cie uzna i slusznie za slabego i niedojrzalego czlowieka.
A teraz jak juz zagrales va banqe to czekaj na kontakt i jesli sie odezwie wyjasnij po ludzku ze Cie to wyprowadzilo z rownowagi i nie wracaj do tego.

Dziecinadę? A może tak reagują Ci, którym bardzo zależy i kochają całym sercem, oddanie...?
Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach, tak myślę.
Jeżeli to był stary sms, to ponawiam pytanie - dlaczego był w telefonie?
Myślę, że przez ostatnie dwa, trzy miesiące otrzymała więcej esemesów niż te które były w telefonie.
Więc musiała co jakiś czas usuwać, skoro zostało tylko kilkanaście.Dlaczego nie usunęła tego???
Co do ostatniego Twojego zdania, to zgadzam się w zupełności i tak właśnie zamierzam uczynić.

31 Ostatnio edytowany przez jogibos (2015-04-10 13:36:56)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
annaJo napisał/a:
jogibos napisał/a:
annaJo napisał/a:

Jogibos masz trzy wyjścia:
1. będziesz przez resztę życia zastanawiał się "co poeta miał na myśli" i co by było gdyby
2. napiszesz krótkiego sms'a (albo maila) zaczynającego się do "przepraszam Cię bardzo Ewuniu za moją reakcję na sms'a..." i dalej krótko, bo długiego to ona czytać nie będzie, wyjaśnisz swoją reakcje i poprosisz o rozmowę/spotkanie
3. jedziesz do niej i osobiscie mowisz to co w 2.

Ciszą z Twojej strony i ciągłym rozkminianiem niczego nie osiągniesz, no chyba że Ci na niej nie zależy.
A co, jeśli kiedyś poznasz prawdę, że to tylko nic nie znaczący sms, będziesz do końca życia żałował? Każda prawda jest lepsza od niewiedzy, nawet, jeśli Twoje obawy się potwierdzą

Zdecydowałem się na telefon do niej, przedwczoraj wieczorem, chociaż nie wspominałem o tym tutaj, ale teraz nadarzyła się ku temu okazja.
Telefonowałem dwa razy, telefonu nie odebrała. Na wysłanego sms-a, informującego, że chciałbym porozmawiać, również nie odpisała.
Z racji tego, że miała wczoraj urodziny telefonowałem żeby złożyć życzenia, ale i tego telefonu też nie odebrała.
Życzenia przesłałem za pośrednictwem syna który w odpowiedzi, poinformował mnie, że mama nie przyjmie życzeń od niego tylko jeżeli chcę, to mam je złożyć sam.
Skoro nie odebrała telefonu, więc postanowiłem złożyć życzenia mailem na którego to również nie otrzymałem nawet zwyczajowego - dziękuję.

Mogła się bać Twoich wymówek, pretensji itp.
A jak na wstępie przeprosisz, zapewnisz, że Ci zależy na niej, a potem krótko napiszesz dlaczego tak zareagowałeś i jakie masz obawy, to jeśli jej zależy na Tobie, teoretycznie powinna odpowiedzieć. Na zaczepki nie odpowie na 100%.
Jak ma coś na sumieniu, też może być z jej strony cisza.

Hmm...to trudna decyzja pomimo, że serce podpowiada tak, a rozum co innego.Może popełniam błąd, ale poczekam. Myślę, że chociaż odpowiedzi na życzenia się doczekam. Natomiast jeżeli nie będzie nawet zwykłego dziękuję, to....

Myślę, że i życzenia były miłe....

Dziś jest taki dzień,
w którym smutki idą w cień,
a marzenia się spełniają
i otuchy dodają.
Każdy składa Ci życzenia:
szczęścia, zdrowia, powodzenia.
A ja życzę Ci miłości i radości
oraz życia bez przykrości.
Żeby każdy dzień był taki,
w którym słonko daje znaki.

https://www.youtube.com/watch?v=68ESmzdSe-4

32

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

Hmm...to trudna decyzja pomimo, że serce podpowiada tak, a rozum co innego.Może popełniam błąd, ale poczekam. Myślę, że chociaż odpowiedzi na życzenia się doczekam. Natomiast jeżeli nie będzie nawet zwykłego dziękuję, to....

Myślę, że i życzenia były miłe....

Dziś jest taki dzień,
w którym smutki idą w cień,
a marzenia się spełniają
i otuchy dodają.
Każdy składa Ci życzenia:
szczęścia, zdrowia, powodzenia.
A ja życzę Ci miłości i radości
oraz życia bez przykrości.
Żeby każdy dzień był taki,
w którym słonko daje znaki.

https://www.youtube.com/watch?v=68ESmzdSe-4

Nie znam pani, Ty ją znasz. Mogę tylko powiedzieć, jak ja bym na takie życzenia zareagowała. Jak dla mnie to takie życzenia można wysłać KAŻDEMU, trochę jak wpis do sztambucha "na górze róże...".

33

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
annaJo napisał/a:
jogibos napisał/a:

Hmm...to trudna decyzja pomimo, że serce podpowiada tak, a rozum co innego.Może popełniam błąd, ale poczekam. Myślę, że chociaż odpowiedzi na życzenia się doczekam. Natomiast jeżeli nie będzie nawet zwykłego dziękuję, to....

Myślę, że i życzenia były miłe....

Dziś jest taki dzień,
w którym smutki idą w cień,
a marzenia się spełniają
i otuchy dodają.
Każdy składa Ci życzenia:
szczęścia, zdrowia, powodzenia.
A ja życzę Ci miłości i radości
oraz życia bez przykrości.
Żeby każdy dzień był taki,
w którym słonko daje znaki.

https://www.youtube.com/watch?v=68ESmzdSe-4

Nie znam pani, Ty ją znasz. Mogę tylko powiedzieć, jak ja bym na takie życzenia zareagowała. Jak dla mnie to takie życzenia można wysłać KAŻDEMU, trochę jak wpis do sztambucha "na górze róże...".

Tak,można wysłać każdemu, każde życzenia, jakie by one nie były są życzeniami. Nawet kogoś kogo nie lubimy specjalnie, ale pamiętamy i wysyłamy życzenia w odpowiedzi najczęściej otrzymujemy jakiekolwiek podziękowanie. Już pisałem o tym, ile ludzi tyle charakterów. Podejrzewam, że wszyscy wysyłają "inne", takie lub siakie, ja wysłałem właśnie te, bo myślę, że mogą się jej spodobać.

Tylko akurat nie o życzenia w tym wątku chodzi....

34 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-04-10 14:33:39)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Jogibos napisał/a:

Tak, nie dałem jej szansy na "wyjaśnienie pochodzenia esemesa", a powód przechowywania go w telefonie, nawet teraz wydaje mi się jednoznaczny.
Moja, jak napisałaś NADreakcja, była spowodowana głównie dwoma czynnikami, a dotyczyły samej treści esemesa ....Ewciu pragnę Ciebie ! Czy możemy się jeszcze raz spotkać? Marek....

Mam tutaj na myśli słowa - Czy możemy się JESZCZE RAZ spotkać?.
Jeszcze raz? Spotkać? To również wydaje się bardzo wymowne i jasne nie wymagające tłumaczenia.
Drugie - Pragnę Ciebie. Wydaje mi się, aczkolwiek mogę się mylić, że spotkanie miało charakter JEDNOZNACZNY. Te właśnie elementy spowodowały widocznie moją taką, a nie inną reakcję.

Jakub,
Zgadzam się z Tobą, że treść smsa ma jednoznaczny wydźwięk.
Jednak nie znasz intencji Marka, który go napisał tak samo jak nie znasz reakcji Ewci na jego treść. Równie dobrze mogło zdarzyć się tak, że Ewcia pewnego dnia podczas spaceru po parku spotkała dawnego znajomego, Marka. Przysiedli na chwilę na ławce albo poszli na kawę do pobliskiej kawiarenki aby powspominać dawne czasy. Może Ewcia wzbudziła w nim stary sentyment i po kilku dniach od przypadkowego spotkania Marek zagrał vabank i wysłał nieszczęsnego smsa.
Być może Ewa zachowała smsa, bo sama była zaskoczona jego treścią. Jestem skłonna przyjąć taką wersję, bo miałam podobną sytuację i byłam zszokowana, że po jednym - dodam biznesowym - spotkaniu poważny człowiek wyznawał mi gorące uczucia.
Ale prawdą może być również to, że i Marek, i Ewcia mają coś za uszami.
Szkoda, że nie dałeś Ewci szansy na wyjaśnienie sytuacji. Ja na Twoim miejscu chciałabym wiedzieć, co jest grane. Zresztą byłam w bardzo podobnej sytuacji i pierwsze co zrobiłam to poszłam z treścią wiadomości do jej adresata i poprosiłam o wyjaśnienie, co TO oznacza. A chaotyczna i niespójna, i jak się później potwierdziło kłamliwa odpowiedź, której towarzyszył element zaskoczenia dała mi pewną informację. To taka rada na przyszłość smile Zrobić odwrót w tył na pięcie zawsze się zdąży.

Jogibos napisał/a:

Wspomniałaś, że gdyby miała coś do ukrycia, to nie miałbym okazji dotknąć jej telefonu. Tak, a jeżeli najzwyczajniej na świecie, nie pomyślała o tym, że może dojść do takiej sytuacji, że ja to odczytam(?). Był to w końcu jeden esemes, a nie 5 czy 10, a znajdował się pośród innych, więc nie rzucał się aż tak w oczy. Być może było ich wcześniej dużo więcej, tylko zostały wykasowanie, a ten pozostał tylko dla przypomnienia kto go napisał i że można będzie zawsze do niego wrócić i nawiązać kontakt. Jak to ktoś wcześniej zasugerował, mógł być tzw "furtką"...

Znowu możemy sobie pogdybać smile
Może jest tak jak piszesz, a może ona nie przywiązywała żadnej wagi do wiadomości od "oszołoma". Jakby smsa wykasowała to furtkę nadal miałaby otwartą, nie sądzisz ?

Jogibos napisał/a:

Dziecinadę? A może tak reagują Ci, którym bardzo zależy i kochają całym sercem, oddanie...?
Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach, tak myślę.
Jeżeli to był stary sms, to ponawiam pytanie - dlaczego był w telefonie?
Myślę, że przez ostatnie dwa, trzy miesiące otrzymała więcej esemesów niż te które były w telefonie.
Więc musiała co jakiś czas usuwać, skoro zostało tylko kilkanaście.Dlaczego nie usunęła tego???
Co do ostatniego Twojego zdania, to zgadzam się w zupełności i tak właśnie zamierzam uczynić.

Jakub,
Piszesz o zakochaniu i oddaniu a prawdopodobnie przekreśliłeś relację z powodu esemesa, którego intencji nawet nie znasz. Inni ludzie mają inne przekonania, inne zachowania i inne postawy niż my sami.

Ja Tobie radzę abyś pojechał do Ewci, porozmawiał z nią i wspólnie ustalcie, czy chcecie jeszcze kontynuować Wasz związek, czy każde z Was rozchodzi się w swoją stronę.

35 Ostatnio edytowany przez Baudelaire (2015-04-10 14:42:06)

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Straszna dziecinade odwaliles. Zupelnie jak nastolatek targany emocjami.
To mogl byc stary nic nie znaczacy sms. Wedlug mnie jak bedziesz tak porywczo postepowal w takich sprawach to kobieta Cie uzna i slusznie za slabego i niedojrzalego czlowieka.
A teraz jak juz zagrales va banqe to czekaj na kontakt i jesli sie odezwie wyjasnij po ludzku ze Cie to wyprowadzilo z rownowagi i nie wracaj do tego.

Dziecinadę? A może tak reagują Ci, którym bardzo zależy i kochają całym sercem, oddanie...?
Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach, tak myślę.
Jeżeli to był stary sms, to ponawiam pytanie - dlaczego był w telefonie?
Myślę, że przez ostatnie dwa, trzy miesiące otrzymała więcej esemesów niż te które były w telefonie.
Więc musiała co jakiś czas usuwać, skoro zostało tylko kilkanaście.Dlaczego nie usunęła tego???
Co do ostatniego Twojego zdania, to zgadzam się w zupełności i tak właśnie zamierzam uczynić.

Chlopie wink masz 50 lal i nie znasz zycia?
Mozna kochac calym sercem ale Twoj problem nie wynika z tego ze jakis tam Marek sie odezwal, tylko z niskiej samooceny, niskiego poczucia wlasnej wartosci. Byc moze w Waszym zwiazku nie wszystko jest takie tip top i moze wlasnie stad Twoje obawy. Powinienes byl z usmiechem na ustach zapytac kobiety o co z tym sms-em chodzi i posluchac wyjasnien. Tak, przynajmniej w teorii powinien zachowac sie dojrzaly czlowiek. Emocje nie sa dobrym doradca, a Ty sie spakowales i bez slowa prawie wyszedles.
Teraz ona czuje sie obrazona i tak sobie pogrywacie ze soba. Ma to sens? Mysle ze nie.
Nie wiem dlaczego jakis sms zostal w telefonie Twojej partnerki, ale najsensowniejsze co sie wydaje to zwyczajnie zapomniala skasowac. Byc moze nawet nie odpowiedziala. Trudno ja winic za to, ze ktos tam cos wypisuje, jesli jest uczciwa wobec Ciebie. Dziwne jest to, ze sam so ie szanse odbierasz zeby poznac prawde strzelajac fochem.

36

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Baudelaire napisał/a:
jogibos napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Straszna dziecinade odwaliles. Zupelnie jak nastolatek targany emocjami.
To mogl byc stary nic nie znaczacy sms. Wedlug mnie jak bedziesz tak porywczo postepowal w takich sprawach to kobieta Cie uzna i slusznie za slabego i niedojrzalego czlowieka.
A teraz jak juz zagrales va banqe to czekaj na kontakt i jesli sie odezwie wyjasnij po ludzku ze Cie to wyprowadzilo z rownowagi i nie wracaj do tego.

Dziecinadę? A może tak reagują Ci, którym bardzo zależy i kochają całym sercem, oddanie...?
Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach, tak myślę.
Jeżeli to był stary sms, to ponawiam pytanie - dlaczego był w telefonie?
Myślę, że przez ostatnie dwa, trzy miesiące otrzymała więcej esemesów niż te które były w telefonie.
Więc musiała co jakiś czas usuwać, skoro zostało tylko kilkanaście.Dlaczego nie usunęła tego???
Co do ostatniego Twojego zdania, to zgadzam się w zupełności i tak właśnie zamierzam uczynić.

Chlopie wink masz 50 lal i nie znasz zycia?
Mozna kochac calym sercem ale Twoj problem nie wynika z tego ze jakis tam Marek sie odezwal, tylko z niskiej samooceny, niskiego poczucia wlasnej wartosci. Byc moze w Waszym zwiazku nie wszystko jest takie tip top i moze wlasnie stad Twoje obawy. Powinienes byl z usmiechem na ustach zapytac kobiety o co z tym sms-em chodzi i posluchac wyjasnien. Tak, przynajmniej w teorii powinien zachowac sie dojrzaly czlowiek. Emocje nie sa dobrym doradca, a Ty sie spakowales i bez slowa prawie wyszedles.
Teraz ona czuje sie obrazona i tak sobie pogrywacie ze soba. Ma to sens? Mysle ze nie.
Nie wiem dlaczego jakis sms zostal w telefonie Twojej partnerki, ale najsensowniejsze co sie wydaje to zwyczajnie zapomniala skasowac. Byc moze nawet nie odpowiedziala. Trudno ja winic za to, ze ktos tam cos wypisuje, jesli jest uczciwa wobec Ciebie. Dziwne jest to, ze sam so ie szanse odbierasz zeby poznac prawde strzelajac fochem.

Noo, to żeś Pan Panie po mnie pojechał :-) Nie, nie mam niskiej samooceny. Powyżej napisałem coś, a Ty nie przeczytałeś tego ze zrozumieniem 'Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach". Wiem, że każdy ocenia innych przez pryzmat siebie, ale to nie jest właściwe.Ty zareagowałbyś jak napisałeś, ja zareagowałem tak, a nie inaczej, czy to jest AŻ tak złe? Naganne? Oczywiście, że emocje nie są dobrym doradcą, to wie chyba każdy, jednak nie zawsze wiemy jak byśmy się sami zachowali w jakiejś tam sytuacji, tego nie da się zaplanować czy przewidzieć. Jednak pomimo wszystko potwierdzam, że w pewnych kwestiach się z Tobą zgadzam.

37

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

żyworódka...

Tak, właśnie w ten sposób to wszystko odebrałem i pojmuję.
Dziękuję Ci za to co napisałaś, ale nie dlatego, że mi ta treść 'pasuje", ale dlatego, że jak widać jest możliwe takie, a nie inne zachowanie osoby która czyta takiego esemesa.

Napisałaś o mnie w taki sposób, że gotów jestem pomyśleć, że mnie znasz od dawna ;-)
Cóż, ile osób tyle charakterów, mój jest właśnie taki.

Nie znamy się smile, ale w ocenie czyjegoś zachowania, staram się wejść w położenie, w jakim się ta osoba znalazła.
U ciebie niewątpliwie najważniejszym czynnikiem było ZASKOCZENIE.
Zaskoczenie, ponieważ przez okres 1,5 -roczniej znajomości nie powątpiewałeś w uczucia swojej lubej, o czym ci zresztą mówiła.
Nie miałeś najmniejszego cienia podejrzeń, że utrzymuje kontakty ze swoim byłym.

Informacja, którą przeczytałeś sprawiła, że w jednej chwili "świat ci się zawalił":

jogibos napisał/a:

(...)Nie będę pisał o swojej reakcji, bo w takim stanie samego siebie jeszcze nie widziałem.
Cały roztrzęsiony zacząłem się pakować. Zaskoczona moim zachowaniem zatrzymywała mnie żeby się dowiedzieć dlaczego się pakuję, dlaczego tak się zachowuję.
Nie udzieliłem żadnej odpowiedzi tylko wyszedłem, a jedynie w drzwiach powiedziałem - Dlaczego? Przeczytaj dokładnie swoje sms-y i....pozdrowienia dla Marka.

I to co piszę, to nie jest Summerko usprawiedliwianiem zachowania/reakcji autora, wręcz przeciwnie, jest to wykazanie, że na tamten moment zachował się bardzo GODNIE, jak na osobę pokrzywdzoną, za jaką się uważał.
Nie awanturował się, a to, że od razu nie próbował wyjaśniać, nie zadawał pytań, to odpowiedzią jest powyższy cytat.

Nie rozumiem, o jakich błędach w zachowaniu tutaj jest mowa!
A to teatr, a to niska samoocena, a to dziecinada.....
Na zimno to można kalkulować, dywagować, że trzeba było tak, a może tak, a pewnie jeszcze siak.
Tutaj jest mowa o emocjach.
To tyle jeszcze, co do krytyki zachowania Jakuba.

Jakubie.
Gdy emocje już opadną, i to z obu stron, to tak jak radzą przedmówcy, musicie się spotkać.
Myślę, że do takiego spotkania dojdzie, bo sprawa wymaga wyjaśnienia.

38

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Jogibos w zasadzie jest tu jakieś niedopowiedzenie, jakaś niewyjaśniona sytuacja. Powinieneś jak najszybciej to wyjaśnić, bo sam się zamęczasz w tej niepewności. Spytaj Ją co Ona o tym sądzi itd.

39

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Rzeczywiście emocje nie są najlepszym doradcą, a ta sytuacja doskonale to pokazuje. Przypuszczam, że Ewa po Twoim wyjściu była równie zszokowana, jak Ty po przeczytaniu treści owej wiadomości. Na gorąco próbowała się do Ciebie wielokrotnie dodzwonić, zapytać, wyjaśnić, ale że nie dałeś jej tej szansy, to widocznie poczuła się urażona i stąd jej obecne milczenie. Być może nie miała nic do ukrycia i właśnie dlatego tak zabolało ją to oskarżenie. Z drugiej strony jeśli miała, to pierwotna reakcja byłaby dla Ciebie bardziej wiarygodną niż to, co usłyszysz teraz. Wszak minęło tak dużo czasu, że spokojnie mogła przygotować się na każdą Twoją reakcję i każde Twoje pytanie. Niemniej to wszystko są dywagacje. Mleko się rozlało, a czasu nie da się odwrócić.

To, co na Twoim miejscu sama bym teraz zrobiła, to zadzwoniła i poprosiła o spotkanie. Tylko szczera, spokojna rozmowa, poprzedzona wyjaśnieniem własnego zachowania, a potem próba zrozumienia tego, co ona ma do powiedzenia, da Ci jakiś konkretny obraz sytuacji i wskazówki co należy z tym dalej zrobić. Ona albo Cię przekona, albo zwątpisz w jej uczucia i uczciwość, ale przynajmniej nie będziesz gubił się w domysłach.

40

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Każdą sytuację oceniamy przez pryzmat własnych doświadczeń. Ty masz, jakie masz, więc jedyną Twoją myślą jest to, że Ewa Cię zdradza. Więc ja Ci napisze o moich doświadczeniach.

Odkąd poznałam obecnego partnera, 5 lat temu, jestem świętsza od papieża. Wcześniej utrzymywałam najróżniejsze znajomości. Przez te 5 lat, co kilka miesięcy, któremuś z dawnych amantów zbierze się na sentymenty. Zazwyczaj łączę to u nich z nadmierną ilością spożytego alkoholu smile Wtedy dostaję takie smsy jak Ty przeczytałeś w telefonie Ewci. Czasem są bardziej dosadne, czasem zdarzają się wyznania miłości... Z autorem żadnej wiadomości nie spotkałam się w czasie ostatnich 5 lat... Zazwyczaj trzymam te wiadomości przez jakiś czas - jeśli nie mam wpisanego nr ex-amanta to po to, żeby, w razie dalszego napastowania, wiedzieć kto jest autorem. Jakoś nie mam ochoty wpisywać ich numerów w telefon. To przeszłość, której nie chcę w teraźniejszości.

Autorze, żyję na tym świecie znacznie krócej niż Ty, ale dawno się zorientowałam, że życie jest wściekle nieprzewidywalne. Zawsze, ilekroć wymyślę sto interpretacji danej sytuacji - prawda okazuje się być 101 możliwym rozwiązaniem. Dlatego też zapewne w Twojej sytuacji prawda jest jeszcze inna niż wszelkie scenariusze, jakie tu zostały wymyślone. Niestety, nie dałeś SOBIE szansy jej poznać.

41

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Jakubie, Twoja reakcja była jak najbardziej normalna. Przeczytałeś intymnego smsa, którego ktoś wysłał Twojej kobiecie. Na jej korzyść powiem, że to dobrze, że był bez odpowiedzi. Twoja złość jest usprawiedliwiona. JEdnak teraz, gdy już nieco ochłonąłeś, powinieneś z nią porozmawiać.
To najprawdopodobniej nic takiego, bo ani nie ma jego numeru wpisanego w telefon, ani na sms nie odpowiedziała. Może nęka ją były facet, którego ona chce się pozbyć? Albo jakiś frajerowaty kolega z pracy?

Pogadaj z nią.

42

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
CatLady napisał/a:

Jakubie, Twoja reakcja była jak najbardziej normalna. Przeczytałeś intymnego smsa, którego ktoś wysłał Twojej kobiecie. Na jej korzyść powiem, że to dobrze, że był bez odpowiedzi. Twoja złość jest usprawiedliwiona. JEdnak teraz, gdy już nieco ochłonąłeś, powinieneś z nią porozmawiać.
To najprawdopodobniej nic takiego, bo ani nie ma jego numeru wpisanego w telefon, ani na sms nie odpowiedziała. Może nęka ją były facet, którego ona chce się pozbyć? Albo jakiś frajerowaty kolega z pracy?

Pogadaj z nią.

Nie. Nie byla normalna. Byla niedojrzala.

43

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:
Baudelaire napisał/a:
jogibos napisał/a:

Dziecinadę? A może tak reagują Ci, którym bardzo zależy i kochają całym sercem, oddanie...?
Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach, tak myślę.
Jeżeli to był stary sms, to ponawiam pytanie - dlaczego był w telefonie?
Myślę, że przez ostatnie dwa, trzy miesiące otrzymała więcej esemesów niż te które były w telefonie.
Więc musiała co jakiś czas usuwać, skoro zostało tylko kilkanaście.Dlaczego nie usunęła tego???
Co do ostatniego Twojego zdania, to zgadzam się w zupełności i tak właśnie zamierzam uczynić.

Chlopie wink masz 50 lal i nie znasz zycia?
Mozna kochac calym sercem ale Twoj problem nie wynika z tego ze jakis tam Marek sie odezwal, tylko z niskiej samooceny, niskiego poczucia wlasnej wartosci. Byc moze w Waszym zwiazku nie wszystko jest takie tip top i moze wlasnie stad Twoje obawy. Powinienes byl z usmiechem na ustach zapytac kobiety o co z tym sms-em chodzi i posluchac wyjasnien. Tak, przynajmniej w teorii powinien zachowac sie dojrzaly czlowiek. Emocje nie sa dobrym doradca, a Ty sie spakowales i bez slowa prawie wyszedles.
Teraz ona czuje sie obrazona i tak sobie pogrywacie ze soba. Ma to sens? Mysle ze nie.
Nie wiem dlaczego jakis sms zostal w telefonie Twojej partnerki, ale najsensowniejsze co sie wydaje to zwyczajnie zapomniala skasowac. Byc moze nawet nie odpowiedziala. Trudno ja winic za to, ze ktos tam cos wypisuje, jesli jest uczciwa wobec Ciebie. Dziwne jest to, ze sam so ie szanse odbierasz zeby poznac prawde strzelajac fochem.

Noo, to żeś Pan Panie po mnie pojechał :-) Nie, nie mam niskiej samooceny. Powyżej napisałem coś, a Ty nie przeczytałeś tego ze zrozumieniem 'Ile jest na świecie ludzi, tyle charakterów.Tutaj nie można mówić o schematach". Wiem, że każdy ocenia innych przez pryzmat siebie, ale to nie jest właściwe.Ty zareagowałbyś jak napisałeś, ja zareagowałem tak, a nie inaczej, czy to jest AŻ tak złe? Naganne? Oczywiście, że emocje nie są dobrym doradcą, to wie chyba każdy, jednak nie zawsze wiemy jak byśmy się sami zachowali w jakiejś tam sytuacji, tego nie da się zaplanować czy przewidzieć. Jednak pomimo wszystko potwierdzam, że w pewnych kwestiach się z Tobą zgadzam.

To jak nie masz niskiej samooceny, to skad u Ciebie taka reakcja? Boisz sie ze Cie po rogach przeslizgnie kobieta? Dlaczego obawiasz sie jakiegos Janka, Marka czy Grzesia? Nic nie napisales jak sie Wam uklada. Jesli dobrze, to czym sie martwisz? Atrakcyjne kobiety maja adoratorow, Ty powinienes wiedziec ze jestes jej najlepszym wyborem, a jesli wiesz, to skad takie zachowanie o glupiego smsa?
Nie zamierzam Ci "jechac", duzy juz jestem i wiem ze w kazdym wieku popelnia sie bledy.

44

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Kontakt został nawiązany. Rozmowa przebiegała  spokojnie, nawet w miłej atmosferze.
Naturalnie otrzymałem stosowne wyjaśnienie pomimo, że wykonany telefon był z założenia przekazaniem życzeń urodzinowych, rozmowa wywiązała się niejako sama.

Nie wie dlaczego do tej pory nie wykasowała tego esemesa. Nie stanowił dla niej żadnej "furtki", po prostu był i nic ponadto.
Esemes nie był nawet od byłego tylko kogoś kogo poznała krótko przede mną, ale osoba już na początku nie była wiarygodna i prawdomówna. Spotkała się z nim może dwa razy na kawie w miejscu publicznym.
Maile? maile były przesłane przez przyjaciółkę która była przez Ewcie "podstawiona", żeby upewnić się, że człowiek jest nie tym kogo ona szuka.

Okazało się, że jest żonaty i ma czwórkę dzieci, i  sprawa wyszła na jaw. Jak dowiedział się, że został zdemaskowany skwitował to szyderczym - he he he, ale dałyście się wkręcić. Dlaczego po tylu miesiącach przysłał esemesa, tego nie wie. Jak twierdzi, może dlatego, że myślał iż zapomniała o tym i pomimo tego da się "skusić".
Stwierdziła również, że nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia i mówi prawdę...
To by było na tyle. Czy i co można na ten temat sadzić, nie wiem. W zasadzie "nie złapałem za rękę", pozostaje mi jedynie wiara w jej prawdomówność, bo co innego?....

45

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Zawsze Ci pozostanie "wiara". Jest tez cos takiego jak wiara w siebie i we wlasne mozliwosci oraz swoja atrakcyjnosc. Jesli wszystko u Was funkcjonuje nalezycie, zapewniam ze nie masz powodu do obaw.

46

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

Kontakt został nawiązany. Rozmowa przebiegała  spokojnie, nawet w miłej atmosferze.(...)
(...)
Stwierdziła również, że nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia i mówi prawdę...
To by było na tyle. Czy i co można na ten temat sadzić, nie wiem. W zasadzie "nie złapałem za rękę", pozostaje mi jedynie wiara w jej prawdomówność, bo co innego?....

Emocje już opadły, to dobrze.
A pytałeś, czy odpowiedziała na tego esemesa?
Jeśli nie, to trudno dalej drążyć i nadal okazywać nieufność,..... bo mógłbyś poprosić też o biling rozmów.
To jednakże świadczyłoby o tym, że jednak nie dajesz wiary w jej tłumaczenia - takie dalsze prowadzenie śledztwa.

Pozostaje zatem życzyć wam obojgu powrotu do stanu sprzed tej "burzy" i oby nie było już kolejnych tego typu nieporozumień.
Jakby co, to zawsze możesz odezwać się w swoim wątku i napisać jak potoczyły się dalsze wasze losy.

Pozdrawiam cię.

47

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
jogibos napisał/a:

(...)
pozostaje mi jedynie wiara w jej prawdomówność, bo co innego?....

Myślę, że przydałaby się odrobina ZAUFANIA smile
Oczywiście na pełne zaufanie pracuje się, ale warto dać osobie, na związek z która decydujemy się przynajmniej KREDYT ZAUFANIA i nie reagować zbyt emocjonalnie, gdy pojawią się mniej lub bardziej uzasadnione wątpliwości, ale wspólnie o nich rozmawiać. W ten spisów nie dość, że usprawnia sie komunikację, buduję atmosferę wzajemnego zaufania, to dodatkowo buduje się intymność i bliskość.
Powodzenia Jakub smile

48

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
annaJo napisał/a:

Jogibos masz trzy wyjścia:
1. będziesz przez resztę życia zastanawiał się "co poeta miał na myśli" i co by było gdyby
2. napiszesz krótkiego sms'a (albo maila) zaczynającego się do "przepraszam Cię bardzo Ewuniu za moją reakcję na sms'a..." i dalej krótko, bo długiego to ona czytać nie będzie, wyjaśnisz swoją reakcje i poprosisz o rozmowę/spotkanie
3. jedziesz do niej i osobiscie mowisz to co w 2.

Ciszą z Twojej strony i ciągłym rozkminianiem niczego nie osiągniesz, no chyba że Ci na niej nie zależy.
A co, jeśli kiedyś poznasz prawdę, że to tylko nic nie znaczący sms, będziesz do końca życia żałował? Każda prawda jest lepsza od niewiedzy, nawet, jeśli Twoje obawy się potwierdzą

O wlasnie annaJo masz swieta racje.
Ja bym sie pierwsza nie odezwala juz, biorac pod uwage fakt, że kobitka dzwonila juz do niego i chciala rozmawiac, ale ON uniosl sie fochem i nie odebral wcale. POtem ONA sie zezloscila i tez potem nie odbierala. I miala racje. I POWINIENES TAM STANAC W PROGU JEJ DOMU ZGODNIE Z PKT 3 ORAZ PKT. 2.

49

Odp: Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....
Przyszłość napisał/a:
jogibos napisał/a:

(...)
pozostaje mi jedynie wiara w jej prawdomówność, bo co innego?....

Myślę, że przydałaby się odrobina ZAUFANIA smile
Oczywiście na pełne zaufanie pracuje się, ale warto dać osobie, na związek z która decydujemy się przynajmniej KREDYT ZAUFANIA i nie reagować zbyt emocjonalnie, gdy pojawią się mniej lub bardziej uzasadnione wątpliwości, ale wspólnie o nich rozmawiać. W ten spisów nie dość, że usprawnia sie komunikację, buduję atmosferę wzajemnego zaufania, to dodatkowo buduje się intymność i bliskość.
Powodzenia Jakub smile

Dołączam się.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Prośba o pomoc w ocenie mojej decyzji....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024