jest ze mną ze względu na wnętrze??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest ze mną ze względu na wnętrze???

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

1 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 03:13:40)

Temat: jest ze mną ze względu na wnętrze???

To mój pierwszy post, chciałabym poradzić się Was w pewnej dość trudnej dla mnie sytuacji dotyczącej mnie i mojego chłopaka.

Jesteśmy razem ok. rok. Nigdy nie było wielkich porywów namiętności, wszystko zaczęło się na spokojnie, bardziej od przyjaźni, niż zakochania. Wiele razem przeżyliśmy przez ten czas. Niestety, mój chłopak okazał się być inny niż go sobie wyimaginowałam poznając go. Tzn. on mnie nie kocha. Jest ze mną bo jest mu dobrze i wygodnie. Potrafi być czuły, inicjuje spotkania, wspólne wyjazdy itd. Jestem jednak dla niego bardziej przyjaciółką. Między nami było już mnóstwo nieporozumień, kłótni, wyrzutów - głównie z mojej strony, bo od dawna czułam, że coś tu do końca nie gra. Podczas gdy ja pragnę romantyzmu, szaleństwa, pasji, on woli przeżywać wszystko na spokojnie.

Pomijając szczegóły, okazało się, że nie jestem w typie mojego chłopaka, jeśli chodzi o urodę. Nie przechwalając się oczywiscie, uważam, że jestem atrakcyjną, dość nietypową dziewczyną, bardzo przypominam Justynę Steczkowską, mam charakterystyczne rysy, oczy i nos, jestem szczupła i wysoka (wyższa od niego o 2 cm). Niestety, dla mojego chłopaka to nie są moje wizualne atuty. On woli zwykłą, pospolitą urodę, jaką odznacza się każda dziewczyna spotkana na ulicy albo tramwaju, typ takiej zdzirowatej, niskiej panienki... Jest to dla mnie bardzo przykre. Nie powiedział nigdy, że mu się nie podobam (podobam ale na swój sposób), po prostu nie pociągam go fizycznie, tak mocno jak inne. Mimo to on chce być ze mną, wiele razy zawiódł się, próbując zdobyć zainteresowanie dziewczyn w swoim typie, dlatego teraz bardziej skupił się na wnętrzu jakie sobą reprezentuję ja, a nie na wyglądzie. 

Nie wiem co mam myśleć. Mimo, że wiele osób mówi mi, że jestem piękną dziewczyną, mam nos "z charakterem" jak to kiedyś określił pewien nieznajomy starszy pan na ulicy, to przez mojego chłopaka popadam w kompleksy. Gdy ma okazję ogląda się za innymi, które kręcą go bardziej niż ja - on oczywiscie tłumaczy, że to normalne, ale i tak liczę się tylko ja. Ja się sobie podobam, smutno mi tylko, że nie jestem atrakcyjna i pociągająca dla swojego chłopaka. Poza tym o nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, nigdy też nie starał się o mnie specjalnie, nie zabiegał o moje względy, nie czuł się we mnie zakochany w pełnym znaczeniu tego słowa. Wiem, że on jest zdolny do tego by "oszaleć" na czyimś punkcie, kiedyś mi o tym mówił, co oszołomiony potrafił zrobić, gdy zauroczył się w jakiejś dziewczynie - niestety wobec mnie ani razu się nie zachował w podobny sposób.

Jestem w dołku. Odkąd wiele razy ranił mnie swoim małym zaangażowaniem, brakiem wylewności, komplementów, zwracaniem uwagi na inne, doszłam do wniosku, że związek z nim bardzo źle wpływa na moją samoocenę. Czuję się coraz bardziej nieszczęśliwa, gorsza, brzydka, mimo że nie miałam do tej pory uwag co do samej siebie - figury może pozazdrościć mi nie jedna koleżanka... Przez to, że nie wzbudzam w swoim chłopaku pożądania, nie uprawialiśmy jeszcze seksu, mimo, że to ja przeważnie próbowałam inicjować zbliżenie... Pieszczoty i przytulanie to wszystko (nie raz sprawiałam mu przyjemność oralnie, bez wzajemności - bo brzydził się oczywiście) Nie rozumiem tego... Czuje się strasznie... 

On jest ze mną głównie dlatego, że według niego mam ciekawe wnętrze, że jestem artystką, że z żadną inną dziewczyną nie nawiązał takiego porozumienia jak ze mną. Doceniam to, ale jesteśmy w końcu parą, chcę się czuć przy nim jak kobieta, a nie siostra. Coraz bardziej mnie to wszystko frustruje. Myślałam nawet żeby odejść od niego, i nawet gdy mu o tym wspomniałam, to tak po prostu powiedział mi, że skoro czuję się przy nim źle i pragnę nierealnej miłości jak z filmu (sam przeżył miłosny zawód i teraz zrzędzi), to on nie będzie mnie zatrzymywał, jeśli miałabym dzięki temu być szczęśliwsza z kimś innym...

Jestem rozczarowana i czuje się bardzo źle. Postanowiłam nawet zerwać z nim kontakt, bo mam tego dość. Problem w tym, że ja naprawdę go kocham, podoba mi się jaki jest fizycznie (jest przystojny) i mentalnie. Jako przyjaciel jest dla mnie bardzo dobry, lubię spędzać z nim czas i w ogóle... Myślę jednak, że gdyby był z dziewczyną w swoim typie, to wobec niej zachowywałby się zupełnie inaczej i z pewnością nie pozwoliłby sobie na pewien luz, jakim wykazał się przede mną. Nie chciałabym jednak żeby był z inną, cierpiałabym...

Płakać mi się chce...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Z Twojej opowieści wynika, że on jest z Tobą bo mu tak wygodnie. To taki związek z rozsądku,  bo on po kilku porażkach zwatpil w prawdziwe uczucie. Z opisu wynika, że jesteś niebrzydka i nieglupia a do tego zdolna do poświęceń z miłości (zadowalasz go oralnie, a on się brzydzi to szczyt z jego strony),  nie szkoda Ci życia na taką proteze związku?  Odetnij się od niego, przecierp rozstanie i idź dalej przez życie.

3 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 03:23:08)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

Z Twojej opowieści wynika, że on jest z Tobą bo mu tak wygodnie. To taki związek z rozsądku,  bo on po kilku porażkach zwatpil w prawdziwe uczucie. Z opisu wynika, że jesteś niebrzydka i nieglupia a do tego zdolna do poświęceń z miłości (zadowalasz go oralnie, a on się brzydzi to szczyt z jego strony),  nie szkoda Ci życia na taką proteze związku?  Odetnij się od niego, przecierp rozstanie i idź dalej przez życie.

Oczywiście, że szkoda mi życia na niego. Od dawna czuję się nieszczęśliwa, nie potrafiłam odejść wcześniej, bo bałam się samotności, nie lubię w życiu takich gwałtownych zmian, bardzo przeżywam tego typu rzeczy. Już raz poprosiłam go o przerwę, to po tygodniu przyszedł do mnie potulnie i mówił, że się stęsknił... Nie mogę zrozumieć dlaczego on tak ze mną postępuje... Na początku wszystko wydawało się być inne, wartościowe, ciekawe... Wierzyłam, że to prawdziwa miłość, że zacznie się od przyjaźni i będzie ewoluować, naprawdę... Nie sądziłam że spotka mnie coś takiego, tym bardziej że wydaje mi się, że mam powodzenie, podobam się innym, ale jakoś nie spotkałam jeszcze mężczyzny, który by zechciał mnie poznać... Wciąż kocham wyobrażenie o nim i dlatego tak trudno jest mi definitywnie oderwać się o niego, mimo, że od dziś postanowiłam nie odzywać się do niego na dłuższy czas...

4

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Wiem jak trudno jest odciąć się od osoby, którą się kocha. Sam to przeżywałem. Ale w takiej sytuacji naprawdę warto. Jakbyś chciała się wygadac to pisz śmiało na forum.

5

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Sprawiasz wrażenie kobiety inteligentnej. Sama masz pewnie świadomość ,że marnujesz czas przy Nim.Czujesz,że samoocena leci Ci w dół. A na pewno atrakcyjna z Ciebie kobieta. O wiele trudniej jest odbudować wiarę w siebie i swoją wartość niż zostawić kogoś kogo się kocha ,a kto niestety nie zasługuje na ta miłość... I uwierz mi ,że jeśli pozwolisz mu ściągnąć się na dno to będziesz musiała włożyć ogromny wysiłek w to żeby 'wypłynąć'. To w czym tkwisz nie przypomina normalnego, zdrowego związku.
Może i niektórzy twierdzą ,że miłość romantyczna nie istnieje. Ale istnieje taka , która Cię uszczęśliwi .
Walcz o swoje szczęście ,bo na pewno na nie zasługujesz:) Podjęcie decyzji o rozstaniu i wytrwanie w niej będzie trudne ,ale za jakiś czas będziesz mogła sobie sama za to podziękować. I ważne żeby zrobić to DLA SIEBIE.

6 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 11:56:02)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Dziękuję Wam za rady. Wiem jak trudno odbudować poczucie własnej wartości - już kiedyś byłam w ogromnym dołku. Poznając go, spotykając się z nim na początku, czułam się uskrzydlona, wiele sobie wyobrażałam, cieszyłam się... Podczas gdy moje samopoczucie uległo poprawie i przez pewien czas było naprawdę wspaniale - on zaczął negować dosłownie wszystko to na czym mi, jako kobiecie, zależało, czego oczekiwałam od niego. Swoją sytuację porównałabym do próby wyciągania ręki do kogoś kto leży na dnie i w momencie gdy ten ktoś wyjdzie na powierzchnię, osoba go ratująca w bardzo wybredny sposób rozczarowuje się jego wyglądem i stopniowo puszcza rękę, by pozwolić tamtemu na powrót utonąć (piszę tak, ponieważ mój chłopak z czasem zaczął mi sugerować jak powinnam się ubierać, co mu się podoba na mnie a co nie, jak upinać włosy itd., co bardzo mi nie odpowiadało)

Postawiłam sobie za cel nie odzywać się do niego. Jakieś oficjalne rozstanie nie wchodzi w grę - on nie jest wart, by tłumaczyć się przed nim. Nasza ostatnia rozmowa dała mi wiele do myślenia - nie zależy mu jakoś specjalnie na mnie jako kobiecie, a bycie ze mną uważa tak naprawdę za akt łaski wobec mnie... Moi rodzice, gdy dowiedzieli się o tym, nie mogą wytrzymać i zrozumieć jak ktoś taki jak on, może traktować ich córkę w taki sposób. Moja mama stanowczo zabroniła mi odzywać się do niego, co jeszcze bardziej wzmaga w mnie determinację do zerwania z nim kontaktu. Niestety serducho często daje o sobie znać i czuję, że nie będzie to takie łatwe, tym bardziej gdy zaczną się telefony i próby skontaktowania się ze mną - ale powiedziałam sobie "dość!" (nareszcie...)

Żeby to jakoś przetrwać będę tu zaglądała, żeby móc się komuś wygadać. Dzięki za wsparcie!

7

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Cieszę się bardzo,że podjęłaś taką decyzję i,że masz wsparcie w rodzicach:)
Twarda jesteś i na pewno spławisz takiego frajera:)

8 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-30 13:17:01)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:

Dziękuję Wam za rady. Wiem jak trudno odbudować poczucie własnej wartości - już kiedyś byłam w ogromnym dołku. Poznając go, spotykając się z nim na początku, czułam się uskrzydlona, wiele sobie wyobrażałam, cieszyłam się... Podczas gdy moje samopoczucie uległo poprawie i przez pewien czas było naprawdę wspaniale - on zaczął negować dosłownie wszystko to na czym mi, jako kobiecie, zależało, czego oczekiwałam od niego. Swoją sytuację porównałabym do próby wyciągania ręki do kogoś kto leży na dnie i w momencie gdy ten ktoś wyjdzie na powierzchnię, osoba go ratująca w bardzo wybredny sposób rozczarowuje się jego wyglądem i stopniowo puszcza rękę, by pozwolić tamtemu na powrót utonąć (piszę tak, ponieważ mój chłopak z czasem zaczął mi sugerować jak powinnam się ubierać, co mu się podoba na mnie a co nie, jak upinać włosy itd., co bardzo mi nie odpowiadało)

Postawiłam sobie za cel nie odzywać się do niego. Jakieś oficjalne rozstanie nie wchodzi w grę - on nie jest wart, by tłumaczyć się przed nim. Nasza ostatnia rozmowa dała mi wiele do myślenia - nie zależy mu jakoś specjalnie na mnie jako kobiecie, a bycie ze mną uważa tak naprawdę za akt łaski wobec mnie... Moi rodzice, gdy dowiedzieli się o tym, nie mogą wytrzymać i zrozumieć jak ktoś taki jak on, może traktować ich córkę w taki sposób. Moja mama stanowczo zabroniła mi odzywać się do niego, co jeszcze bardziej wzmaga w mnie determinację do zerwania z nim kontaktu. Niestety serducho często daje o sobie znać i czuję, że nie będzie to takie łatwe, tym bardziej gdy zaczną się telefony i próby skontaktowania się ze mną - ale powiedziałam sobie "dość!" (nareszcie...)

Żeby to jakoś przetrwać będę tu zaglądała, żeby móc się komuś wygadać. Dzięki za wsparcie!

Bylam kiedys w czyms takim....
Tamten facet strasznie mnie kochal. Utrzymywal ze mna kontakt po rozstaniu, bardzo dlugo, ale sporadycznie.
Zawsze mnie upokarzal, ponizal..krytykowal.

Nie moglam tego zrozumiec
Czemu chcial ze mna byc, jesli nic mu we mnie nie odpowiadalo?
Czemu pozniej spotykal sie ze mna, zeby mi dokuczac?
Jak mozna kogos kochac, i go ponizac?

Kiedys znalazlam artykol pasujacy jak ulal do tej sytuacji:
" mezczyzni, ktorzy wiecznie krytykuja swoja kobiete"
To taka forma dowartosciowania siebie.
Wychodzi od kompleksow, i poczucia nizszosci.

Moja rada:
Uciekaj, zerwij kontakt.
Ananasowa dobrze ci napisala- z czasem znajdziesz sie na dnie, z ktorego ciezko sie wygrzebac...
Po co ci to? Szkoda zycia.....

9

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Gratuluję decyzji, tak trzymaj.
Ten chłopak, albo miał jakieś kompleksy, które próbował leczyć Twoim kosztem (bo skoro taki przystojny, to dlaczego nie związał się z dziewczyną, która odpowiadałaby mu pod każdym względem?), ewentualnie był aseksualny, lub innej orientacji. Trudno zrozumieć, że spotykając się rok z dziewczyną nie miał potrzeby zbliżenia, a może robił to z kimś innym?

10

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
josz napisał/a:

Gratuluję decyzji, tak trzymaj.
Ten chłopak, albo miał jakieś kompleksy, które próbował leczyć Twoim kosztem (bo skoro taki przystojny, to dlaczego nie związał się z dziewczyną, która odpowiadałaby mu pod każdym względem?), ewentualnie był aseksualny, lub innej orientacji. Trudno zrozumieć, że spotykając się rok z dziewczyną nie miał potrzeby zbliżenia, a może robił to z kimś innym?

Mi tez się zawsze wydawało, że on ma jakieś kompleksy. Ne związał się nigdy z dziewczyną w swoim typie, bo przez swoją nieśmiałość i brak towarzyskości nie potrafił zrobić wrażenia na żadnej (mnie zauroczył swoją skromnością). Poza tym to jaki jest wyniósł chyba z domu - nie ma rodzeństwa, jest prawiczkiem, a jego rodzice, którzy mieli go w bardzo młodym wieku (matka chyba miała 18 lat jak go urodziła) prowadzą bardzo imprezowy i nowobogacki tryb życia, dużo piją i melanżują w doborowym towarzystwie, aż mi go żal... Mam wrażenie, że on trochę sam się wychował, w tym sensie, że nie rozmawia z rodzicami na wiele ważnych życiowych tematów, oni nie są jego drogowskazem, nie przekazali mu żadnych wartości, często też się z nimi kłóci i nawet dochodzi między nimi do jakiś małych bójek, które on za każdym razem obraca w rodzinne żarty...
Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami. Jeśli chodzi o potrzebę zbliżenia, to od początku mój chłopak mówił, że cieszy się z tego, że między nami wszystko potoczyło się "spokojnie", a nie na podstawie jakiegoś popędu. Na początku uważałam to za atut, ale dziś trudno mi zrozumieć, że chłopak nie spieszy się do "tych" spraw. Do tej pory często to ja byłam dominująca w łóżku, a on leżał jak kłoda, wokół której to ja wszystko musiałam/chciałam? robić... On nigdy nie doprowadził mnie do orgazmu, a ja go wiele razy... Często było mi z tego powodu przykro, ale on tłumaczył, że nie jest gotowy na rewanż, że moje "zapachy/wydzieliny" są intensywniejsze i on się trochę tego brzydzi (swojej spermy też się brzydzi). Ogólnie mam wrażenie, że jest trochę dziwny, ale z drugiej strony jest w nim coś charakterystycznego, innego. Ta jego skromność, to, że jest introwertyczny... Smutno mi jednak, bo czuję, że on tęskni za jakimś szaleństwem, niby tego nie chce, ale jednak...
Jego stosunek do mnie jest dla mnie niezrozumiały. teraz jak to zbiorę do kupy, to dochodzę do wniosku, ze on rzeczywiście ukrywa w sobie jakieś głęboko zakorzenione problemy, z których chyba sam sobie nie zdaje do końca sprawy. Czasem, po alkoholu, próbował zgrywać "kozaka", powiedział mi raz, że pewna dziewczyna go kręciła na jednej imprezie, a gdy z tego powodu wywiązała się między nami dyskusja, nagle wyznał mi, ze gdyby chciał mógłby mieć każdą. Potem "na trzeźwo" uznał, że to były tylko żarty... Rzeczywiście on jest dziwny...

11

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Przykre, że straciłaś rok dla faceta, dla którego byłaś, jak się wydaje, kołem ratunkowym, który nawet nie ukrywał (nie tylko po alkoholu, ale też na trzeźwo), że nie jesteś spełnieniem jego marzeń.
martwa_natura zastanów się, co Tobą powodowało, że będąc atrakcyjną, inteligentną dziewczyną tyle poświęciłaś dla faceta, który tylko brał, dając niewiele w zamian.
Mało tego, konsekwentnie niszczył Twoje poczucie wartości, zamiast szczęścia fundował frustracje, wampir emocjonalny?

12 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 15:46:17)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
josz napisał/a:

Przykre, że straciłaś rok dla faceta, dla którego byłaś, jak się wydaje, kołem ratunkowym, który nawet nie ukrywał (nie tylko po alkoholu, ale też na trzeźwo), że nie jesteś spełnieniem jego marzeń.
martwa_natura zastanów się, co Tobą powodowało, że będąc atrakcyjną, inteligentną dziewczyną tyle poświęciłaś dla faceta, który tylko brał, dając niewiele w zamian.
Mało tego, konsekwentnie niszczył Twoje poczucie wartości, zamiast szczęścia fundował frustracje, wampir emocjonalny?

Dlaczego z nim byłam? Hmm, to chyba "samotność w wielkim mieście" spowodowała, że z nim jestem/byłam... Początki wydawały się obiecujące, ale im dalej w las tym ciemniej... To nie jest też tak, że on przez cały czas traktował mnie jak, powiedzmy, gorszy typ człowieka... Ja też byłam zbyt opiekuńcza w stosunku do niego, byłam na każde zawołanie, nie dałam zawalczyć o siebie, a gdy na początku spotykaliśmy się to ja jakoś tak spieszyłam się ze wszystkim, bo mi się podobał i jak najszybciej chciałam go usidlić. "Oddałam mu się na tacy" i w sumie wiem, że ja też doprowadziłam do obecnej sytuacji. Ale to nie zmienia faktu, że to co robi on nie jest w porządku...

13

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Justyna Steczkowska jest seksi ! big_smile I mówię Ci to jako kobieta.

A bardziej serio..uciekaj od tego faceta, bo nawet jeśli nie jest złym gościem, tylko po prostu nie jest zainteresowany Tobą tak jak na to zasługujesz, to marnujesz przy nim swój czas, a co gorsza - poczucie wartości Ci spada w dół.
Co innego gdybyś jego tez traktowała tak luźno i miała inne opcje, co sprawiałoby, że miałabyś przyjemny luzik i wywalone czy wam wyjdzie czy też nie, ale tak..kaszanka.

Kobito, głowa do góry i bez desperacji. Będziesz gotowa to ktoś się znajdzie.
To nigdy nie jest tak, że nie ma prawdziwie zainteresowanych nami facetów, to my wybieramy na tyle, na ile same o sobie dobrze myślimy i na ile 'szczęścia' uważamy, że zasługujemy, czy jesteśmy gotowe.

14

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:
josz napisał/a:

Przykre, że straciłaś rok dla faceta, dla którego byłaś, jak się wydaje, kołem ratunkowym, który nawet nie ukrywał (nie tylko po alkoholu, ale też na trzeźwo), że nie jesteś spełnieniem jego marzeń.
martwa_natura zastanów się, co Tobą powodowało, że będąc atrakcyjną, inteligentną dziewczyną tyle poświęciłaś dla faceta, który tylko brał, dając niewiele w zamian.
Mało tego, konsekwentnie niszczył Twoje poczucie wartości, zamiast szczęścia fundował frustracje, wampir emocjonalny?

Dlaczego z nim byłam? Hmm, to chyba "samotność w wielkim mieście" spowodowała, że z nim jestem/byłam... Początki wydawały się obiecujące, ale im dalej w las tym ciemniej... To nie jest też tak, że on traktował mnie jak gorszy typ człowieka... Ja też byłam zbyt opiekuńcza w stosunku do niego, byłam na każde zawołanie, nie dałam zawalczyć o siebie, a gdy na początku spotykaliśmy się to ja jakoś tak spieszyłam się ze wszystkim, bo mi się podobał i jak najszybciej chciałam go usidlić. "Oddałam mu się na tacy" i w sumie wiem, że ja też doprowadziłam do obecnej sytuacji. Ale to nie zmienia faktu, że to co robi on nie jest w porządku...

Taaaaa....juz sie obwiniasz...
A on ma problemy i potrzebuje zrozumienia....

Zrob sobie zawod terapeuty, albo uciekaj i zajmij sie swim szczesciem...

15

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Im dłużej czytam Twoje posty tym bardziej mam wrażenie że jesteś bardzo fajną dziewczyną, która zmarnowała ten czas na kolesia, który kompletnie nie był Ciebie wart. Facet ewidentnie był z Tobą żeby być z kimkolwiek. Ewidentnie na każdym polu było widać że to Ty byłaś zaangażowana, a on robił tylko tyle żeby Cię nie stracić. Co do introwerycznosci to takich osób jednak jest sporo (np. Ja) i to nie jest żadna wada, co do seksu to o ile rozumiem, że mógłby być nie przyzwyczajony do orala (niektórzy nie potrafią się przemoc, inni potrzebują się wprawić),  to powinien to tym bardziej nadrabiać w inny sposób. Pozostałe aspekty są kompletnie nieakceptowalne.

16

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Bardzo mi przypominasz mnie, kiedy ja próbowałam wszystkie problemy rozwiązać "miłością", mimo że bardzo wiele miałam znaków na niebie i ziemi, że to niema racji bytu, że zamiast czuć się jak na skrzydłach czułam że skrzydła są mi podcinane, i jakoś związek nie sprawia, że "latam", jest mi "lekko", ale powoduje że tracę radość z życia!
Jesteś młodą, fajną, otwartą i świadomą dziewczyną. Niestety, wydaje mi się że nie ma sensu, byś z nim była. Sama widzisz ile jest tego dowodów. Wydaje mi się też, że nie potrzebujesz naszych rad. Jesteś bardzo świadoma i masz otwarte oczy, i już widzisz zakończenie... Jestem zdecydowanie za opcją, gdzie zepsute rzeczy się naprawia a nie od razu kupuje nowe, ale czasem, mimo włożonego wysiłku się po prostu "nie da". A czasem nie warto.

17

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Doskonale cie rozumiem i wiem co przezywasz bo przechodze przez to samo. Mysle ze moja i twoja historia jest niemalze taka sama; z ta roznica tylko ze ty potrafilas ja opowiedziec w dojrzaly sposob smile ja w koncu zdobylam sie na odwage aby z nim zerwac alemoje serce wciaz wola o niego... To okropne uczucie kochac bez wzajemnosci... Ja potrafilam calanoc przespac na stacji autobusowej Eby czekac na polaczenie do niego, wiele glupich rzeczy robimy kiedy sie zakochamy..on tez mi mowi ze jak mu sie nie podoba to czemu z nim jestem. Wyobraz sobie ze nawet juz ze mna zerwal dwa razy i za tym ostatnim razem powiedzoal mi ze chcoalby sie zakoac tal jak zakochal sie w swojej bylej ktora byla jego prawdziwa pierwsza miloscia i czulam ze nigdy nie moglam jenj rownac...mpja droga w sumie nie mam dla ciie jakiejs konekretnej rady ale utozsamiam sie z twpim bolem...wierze ze wszystko sie dzieje z jakiegos powodu i mam nadzieje ze przez te dpswiadczenie staniesz sie silniejsza czego co bardzo zycze smile

18 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 23:25:28)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Błagam, pomóżcie... To jest takie silne. Wiem, że wychodzę w tym momencie na wariatkę, ale nie dałam rady nie odebrać telefonu... Dzwonił, proponował kino, spotkanie, chce się zobaczyć ze mną przed świętami, ale ja nie mogę, mam dużo pracy, więc odmówiłam. Tak czy inaczej, jest mi bardzo ciężko... Mam mętlik w głowie i jestem już tymi rozterkami tak bardzo zmęczona... Cały czas powtarzam sobie, że on mnie nie kocha, że wykorzystuje i jak sobie o tym pomyślę, to aż mnie żołądek ściska, bo nie potrafię pogodzić się z tym jak przez rok czasu mogłam pozwalać na to wszystko, dlaczego nie dostrzegłam tego na początku... Jest mi już niedobrze, słabo, chcę mi się wymiotować... To rozczarowanie jest tak ogromne, że wzbudza we mnie wielki wewnętrzny lęk... Czy to strach przed samotnością, przed tym, że zostawi mnie i pozna kogoś innego? Czy to oznacza, że osiągnął to czego chciał - obniżył moje poczucie wartości? Żeby być konsekwentną wobec samej siebie, musiałabym chyba wyjechać daleko stąd i pewnie bym tak zrobiła, gdyby nie studia... I pomyśleć, że on rani mnie dokładnie tak samo jak jego niegdyś te wszystkie dziewczyny, które kiedyś próbował podrywać, ale bezskutecznie... Mam wrażenie, że wciąż się poniżam... Już kiedyś ktoś mnie bardzo zranił i sytuacja się powtarza, z tymże o ile kiedyś ktoś dał mi do zrozumienia od razu ze nic z tego nie będzie, o tyle teraz on bawi się moimi uczuciami, wykorzystuje, podtruwa...
Nie umiem od tak się nie odzywać...

19

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Nie umiem od tak się nie odzywać...

Umi umi, tylko..nie chce wink

20 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-30 23:44:00)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Elle88 napisał/a:

Nie umiem od tak się nie odzywać...

Umi umi, tylko..nie chce wink

Ale to nie jest takie łatwe, tym bardziej, że przyzwyczaiłam się do niego. Żeby to jakoś przezwyciężyć musiałabym wyprowadzić się do innego mieszkania, tak by mnie nie znalazł i zmienić numer telefonu, żeby nie kusiło mnie odbieranie.

21

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Akurat zmienić numer telefonu to nic trudnego. Co do mieszkania sprawa prosta. Dogadać się z kimś z kim mieszkasz żeby go wykurzyl jak przyjdzie i tyle.

22

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

Akurat zmienić numer telefonu to nic trudnego. Co do mieszkania sprawa prosta. Dogadać się z kimś z kim mieszkasz żeby go wykurzyl jak przyjdzie i tyle.

Ale ja mieszkam sama, a on jest częstym bywalcem w moim domu... Nie wiem, to wszystko jest jakieś chore... W życiu bym nie pomyślała, że tak z nami będzie... Może jednak oficjalne rozstanie będzie lepszym rozwiązaniem, przynajmniej on przestanie się odzywać, gdy mu powiem, że sobie tego nie życzę...

23

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Ja bym powiedziala wprost, ale stanowczo, ze koniec, ze nie zycze sobie ciagu dalszego.
Przeciez nie bedziesz sie ukrywac....

Wiem, bo tak zrobilam....najpierw troche czasu na " przespanie sie" z problemem, potem decyzja, potem rozwiazanie problemu.

24

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

martwa_nautra

Ile macie lat jeśli można wiedzieć ?

25

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Pinokio77 napisał/a:

martwa_nautra

Ile macie lat jeśli można wiedzieć ?

Ja 22, on 25.

26

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

To jasne jak słońce, że jeszcze będziecie do siebie wracać, sypiać ze sobą. Aż on cię emocjonalnie nie zgniecie i nie wpędzi w dół. Przechodziłam to. Jednocześnie cały czas nadzieja na to,że może się coś zmieni, ale- NIC SIĘ NIE ZMIENI a będzie nawet gorzej. Od ciebie zależy, czy dajesz sobie szansę na szybsze wyzdrowienie i szansę na lepsze, czy świadomie jeszcze będziesz siebie kopać. Ha ha, ja świadomie jeszcze spotykałam się z tym dupkiem i co? Coraz gorzej aż niemal do apogeum.

27

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
noname12_34 napisał/a:

To jasne jak słońce, że jeszcze będziecie do siebie wracać, sypiać ze sobą. Aż on cię emocjonalnie nie zgniecie i nie wpędzi w dół. Przechodziłam to. Jednocześnie cały czas nadzieja na to,że może się coś zmieni, ale- NIC SIĘ NIE ZMIENI a będzie nawet gorzej. Od ciebie zależy, czy dajesz sobie szansę na szybsze wyzdrowienie i szansę na lepsze, czy świadomie jeszcze będziesz siebie kopać. Ha ha, ja świadomie jeszcze spotykałam się z tym dupkiem i co? Coraz gorzej aż niemal do apogeum.

Dokladnie- zgadzam sie.
On bedzie prowokowal kontakt, pod byle pretekstem.
To ty musisz byc stanowcza, zdecydowana.
Moze powiedz mu, ze kogos masz( zamykasz droge powrotu),musisz przede wszystkim SOBIE nie dac mozliwosci , zeby ustapic.

Dlatego musisz byc absolutnie pewna decyzji, ....
I absolutnie konsekwentna- wszelkimi metodami.

28

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Szkoda takiej fajnej dziewczyny na zmarnowanie, ale teraz autorko Ty sama możesz podjąć wlasciwe decyzję i działanie.

29

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Nie rozumiem tylko po co ta gra? Otwarcie mówisz mu,że to koniec i tyle. Nie chcesz dłużej być deptana to kończysz elegancko związek i do widzenia. Myślę,że nie zerwalas otwarcie tylko probowalas "się odciąć ",bo balas się ,ze faktycznie On już nigdy się nie odezwie.

30

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Tak jest z uzależnieniami. Człowiek musi sięgnąć dna, by zrozumiał. Najczęściej jednak jest za słaby na to i ktoś inny podejmuje za niego decyzję. Tu on by musiał znaleźć sobie inną.

Jeśli zostałaś już wcześniej skrzywdzona to tym bardziej powinnaś mieć odruch ucieczki od mężczyzn nie dających tego samego co ty im dajesz.

31 Ostatnio edytowany przez biel.. (2015-03-31 10:56:46)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:

To mój pierwszy post, chciałabym poradzić się Was w pewnej dość trudnej dla mnie sytuacji dotyczącej mnie i mojego chłopaka.

Jesteśmy razem ok. rok. Nigdy nie było wielkich porywów namiętności, wszystko zaczęło się na spokojnie, bardziej od przyjaźni, niż zakochania. Wiele razem przeżyliśmy przez ten czas. Niestety, mój chłopak okazał się być inny niż go sobie wyimaginowałam poznając go. Tzn. on mnie nie kocha. Jest ze mną bo jest mu dobrze i wygodnie. Potrafi być czuły, inicjuje spotkania, wspólne wyjazdy itd. Jestem jednak dla niego bardziej przyjaciółką. Między nami było już mnóstwo nieporozumień, kłótni, wyrzutów - głównie z mojej strony, bo od dawna czułam, że coś tu do końca nie gra. Podczas gdy ja pragnę romantyzmu, szaleństwa, pasji, on woli przeżywać wszystko na spokojnie.

Pomijając szczegóły, okazało się, że nie jestem w typie mojego chłopaka, jeśli chodzi o urodę. Nie przechwalając się oczywiscie, uważam, że jestem atrakcyjną, dość nietypową dziewczyną, bardzo przypominam Justynę Steczkowską, mam charakterystyczne rysy, oczy i nos, jestem szczupła i wysoka (wyższa od niego o 2 cm). Niestety, dla mojego chłopaka to nie są moje wizualne atuty. On woli zwykłą, pospolitą urodę, jaką odznacza się każda dziewczyna spotkana na ulicy albo tramwaju, typ takiej zdzirowatej, niskiej panienki... Jest to dla mnie bardzo przykre. Nie powiedział nigdy, że mu się nie podobam (podobam ale na swój sposób), po prostu nie pociągam go fizycznie, tak mocno jak inne. Mimo to on chce być ze mną, wiele razy zawiódł się, próbując zdobyć zainteresowanie dziewczyn w swoim typie, dlatego teraz bardziej skupił się na wnętrzu jakie sobą reprezentuję ja, a nie na wyglądzie. 

Nie wiem co mam myśleć. Mimo, że wiele osób mówi mi, że jestem piękną dziewczyną, mam nos "z charakterem" jak to kiedyś określił pewien nieznajomy starszy pan na ulicy, to przez mojego chłopaka popadam w kompleksy. Gdy ma okazję ogląda się za innymi, które kręcą go bardziej niż ja - on oczywiscie tłumaczy, że to normalne, ale i tak liczę się tylko ja. Ja się sobie podobam, smutno mi tylko, że nie jestem atrakcyjna i pociągająca dla swojego chłopaka. Poza tym o nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, nigdy też nie starał się o mnie specjalnie, nie zabiegał o moje względy, nie czuł się we mnie zakochany w pełnym znaczeniu tego słowa. Wiem, że on jest zdolny do tego by "oszaleć" na czyimś punkcie, kiedyś mi o tym mówił, co oszołomiony potrafił zrobić, gdy zauroczył się w jakiejś dziewczynie - niestety wobec mnie ani razu się nie zachował w podobny sposób.

Jestem w dołku. Odkąd wiele razy ranił mnie swoim małym zaangażowaniem, brakiem wylewności, komplementów, zwracaniem uwagi na inne, doszłam do wniosku, że związek z nim bardzo źle wpływa na moją samoocenę. Czuję się coraz bardziej nieszczęśliwa, gorsza, brzydka, mimo że nie miałam do tej pory uwag co do samej siebie - figury może pozazdrościć mi nie jedna koleżanka... Przez to, że nie wzbudzam w swoim chłopaku pożądania, nie uprawialiśmy jeszcze seksu, mimo, że to ja przeważnie próbowałam inicjować zbliżenie... Pieszczoty i przytulanie to wszystko (nie raz sprawiałam mu przyjemność oralnie, bez wzajemności - bo brzydził się oczywiście) Nie rozumiem tego... Czuje się strasznie... 

On jest ze mną głównie dlatego, że według niego mam ciekawe wnętrze, że jestem artystką, że z żadną inną dziewczyną nie nawiązał takiego porozumienia jak ze mną. Doceniam to, ale jesteśmy w końcu parą, chcę się czuć przy nim jak kobieta, a nie siostra. Coraz bardziej mnie to wszystko frustruje. Myślałam nawet żeby odejść od niego, i nawet gdy mu o tym wspomniałam, to tak po prostu powiedział mi, że skoro czuję się przy nim źle i pragnę nierealnej miłości jak z filmu (sam przeżył miłosny zawód i teraz zrzędzi), to on nie będzie mnie zatrzymywał, jeśli miałabym dzięki temu być szczęśliwsza z kimś innym...

Jestem rozczarowana i czuje się bardzo źle. Postanowiłam nawet zerwać z nim kontakt, bo mam tego dość. Problem w tym, że ja naprawdę go kocham, podoba mi się jaki jest fizycznie (jest przystojny) i mentalnie. Jako przyjaciel jest dla mnie bardzo dobry, lubię spędzać z nim czas i w ogóle... Myślę jednak, że gdyby był z dziewczyną w swoim typie, to wobec niej zachowywałby się zupełnie inaczej i z pewnością nie pozwoliłby sobie na pewien luz, jakim wykazał się przede mną. Nie chciałabym jednak żeby był z inną, cierpiałabym...

Płakać mi się chce...

Ja wole zywa naturę...
Nie mam chłopaka, ale gdybym miała takiego, co się ogląda za każda, to odeszlabym. Nie mam tez urody steczkowskiej ani jakiegoś tam nosa.. Mam swoja urode, bardzo jasna karnację. Gdyby ktoś był tylko dla mojego domu wnętrza, to również szkoda czasu i atlasu,... Przemysł. Bo znajdzie się ktoś kto nie tylko doceni wnętrze ale i zewnętrzne walory... I naprawdę będzie lubił spędzać z toba czas smile

32

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

O ile znam życie on ci nie da tak odejść, no co ty? Gdzie on znajdzie drugą taka fajną, wyrozumiałą poczekalnię? Jego telefony, wizyty, słowa będziesz odbierać z nadzieją, że jak stracił to pojął, że kocha, że tęskni i to jest to. Ale nie kochana, to nie będzie przejrzenie na oczy. To będzie walka o pewien komfort w jego życiu, o miłą przystań i "dziewczynę do chodzenia". I ulegniesz, bo kochasz. A on pewnego dnia (za miesiąc, rok, dwa lata) pozna kogoś i trafi go piorun. To będzie ona! Opuści poczekalnię, może nawet wymknie się chyłkiem bo głupio tak jakoś prosto w oczy... Wtedy tu wrócisz i pogadamy jak leczyć złamane serce. To mój scenariusz, taki na 80%. Ale to twoje życie. Zastanów się dobrze ile jest racji w moim poście.

33

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie umiem od tak się nie odzywać...

Umi umi, tylko..nie chce wink

Ale to nie jest takie łatwe, tym bardziej, że przyzwyczaiłam się do niego. Żeby to jakoś przezwyciężyć musiałabym wyprowadzić się do innego mieszkania, tak by mnie nie znalazł i zmienić numer telefonu, żeby nie kusiło mnie odbieranie.

Zewrzyj to i owo i bądź konsekwentna. Jeśli wytrzymasz 2 dni, to przy  kolejnych 5 powinno być łatwiej. Teraz w czasie świąt, będziesz z rodziną, a więc nie sama, a po powrocie pozostanie Ci walka z samą sobą i słabością do niego. Nie marnuj czasu i życia na toksyka. Pozdrawiam

34

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Dla autorki jak będzie w gorszych chwilach.
http://www.youtube.com/watch?v=Ny9R2by-5Sk

35 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-03-31 14:01:37)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Jeśli jesteś podobna do Steczkowskiej, to jesteś bardzo ładna. Ja uwielbiam taki typ urody! big_smile
A co do chłopaka... Ten związek chyba trochę Cię wyniszcza. Na początku piszesz, że wiesz, że jesteś ładna (to dobrze). Potem, że coraz częściej czujesz się brzydka i gorsza. Nie tak powinnaś czuć się w związku. Związek powinien Cię wzbogacać, a nie zubażać.
Nie sypiacie ze sobą, co już jest poważnym znakiem, że coś tu nie gra. Ty zaspokajasz jego potrzeby seksualne, on Twoich nie. Ty dajesz, on bierze. Po prostu przyjmuje Twoje starania.

Jest tak, jak mówisz - on jest z Tobą z wygody. Albo z braku laku. Bo brak mu odwagi, by wyrywać te zdzirowate kurduplowate panienki (swoją drogą co za kiepski gust). A Ty jesteś z nim, bo on wykorzystuje Twoje dobre serce, zgrywa takiego biednego misia, nieśmiałego, odrzuconego introwertyka, co to potrzebuje ciepła. On nie startował to tych karzełkowych zdzir, które tak lubi, bo się ich bał, że go nie będą chciały. Wystartował do Ciebie, bo patrzy na Ciebie z góry, jako na kobietę, która jest tak nieatrakcyjna (w jego oczach), że nie będzie wybrzydzać i go przygarnie. Tak robią bardzo zakompleksieni ludzie. Ja nie mówię, że on jest zły - on ma problem ze sobą, ale to nie Twój problem.

Radziłabym wycofać się z tego związku. To bez sensu, żebyś popadała w kompleksy przez tego kolesia.

36

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Te zdzirowate- to mu moze imponuja...ale one by takie dobrotliwe nie byly....

Wszyscy faceci mi mowia, ze lubia wysokie kobiety...to ty sie ciesz!

37

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Są różne rodzaje miłości i fascynacji. Każdy ma też inne wyobrażenie miłości, tego co wiąże ludzi, w jakiś sposób. Z tego co piszesz, to On za bardzo nie chce się już angażować, natomiast Ty czujesz się niedowartościowana, niezaspokojona..Najprościej byłoby znaleźć, taką osobę, która zaspokoi te twoje potrzeby, ale wtedy musiałabyś zrezygnować z niego, a tego nie chcesz, obawiasz się straty. Czasem dwoje ludzi, jest jak dwoje dopasowujących się puzzli. Współczuję Ci, bo Ciebie , boli to dopasowywanie się, płaczesz...nie wiem jak wam pomóc, może rozstańcie się , na jakiś czas.

38

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

To nic nie da rozstanie na jakiś czas. On się przecież po tym czasie nie zakocha w autorce. Po prostu trzeba wybrać albo iść przez życie dalej bez niego albo żyć w cierpieniu i bez miłości z nim.

39

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

To nic nie da rozstanie na jakiś czas. On się przecież po tym czasie nie zakocha w autorce. Po prostu trzeba wybrać albo iść przez życie dalej bez niego albo żyć w cierpieniu i bez miłości z nim.

no wlasnie to jest to na co zawsze kazda osoba ktora naprawde kocha ma nadzieje... ze ta druga strona w koncu tez pokocha
a nawet jesli i by rzeczywiscie tak sie stalo to wtedy ty doszlabys do takiego stanu w jakim on jest.. zakompleksiona, wiecznie potrzebowalabys afirmacji z jego strony, dowodow jego uczuc, stale watpliwosci, podejrzenia ze moze jest ktos lepszy...
prawda jest taka ze to jest jak narkotyk, nawet jesli wyleczysz to wszystko to co on ci zrobil, co ci powiedzial zostanie ci do konca w pamieci... jest to  strasznie wyniszczajce. Moja matka wybaczyla ojcu fakt ze zdradzal ja przez 10 lat, nadal sa razem ale matka na kazdym kroku mu wszystko wypomina... pewne rzeczy juz nigdy nie beda takie same jak byly.

40 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-31 20:48:14)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Kiedy z nim rozmawiałam ostatnio, płakałam. Mówiłam mu jak bardzo mnie zranił, obraził. Było mu smutno, przepraszał mnie, uspokajał, mówił, że nie chce, żebym przez niego cierpiała. Nie sądził, że jestem aż tak wrażliwa, że zawsze  biorę to wszystko do siebie - powiedział też, że on czasem mówi pewne rzeczy w żartach, że nie wszystko co mówi jest dosłowne i jednoznaczne. To nie jest też tak, że on na każdym kroku mnie rani, a nasze wspólne chwile opierają się wiecznie na poniżaniu i wypominaniu rzeczy, które nam się w sobie nie podobają.

Oczywiście nie próbuję go tłumaczyć. z nami jest tak, że np. jest miesiąc dobrze, dopóki nie urządzę mu sceny pełnej pretensji i żalu. Powiedział mi też nie raz, żebym się trochę zastanowiła zanim urządzę kłótnie, bo to czasem męczy i jakoś tak zniechęca go do mnie. Prawdę powiedziawszy jako przyjaciele jest nam ze sobą chyba duużo lepiej. W sumie nasza relacja wygląda jak związek dwojga przyjaciół + wzajemne pieszczoty (bez seksu). On często mi się zwierza, mówi o swoich problemach, ja mu często matkuję i jestem chyba nadopiekuńcza... Razem mamy podobne zainteresowania, które można byłoby w przyszłości połączyć i stworzyć własny biznes (ja grafik, on programista). On zaraził mnie pasją do kultury żydowskiej, razem bierzemy udział w różnych eventach z tym związanych. Naprawdę dużo nas łączy, poza tym ja mu imponuję swoją wrażliwością na piękno i talentem plastycznym (zawsze podziwia moje prace), dlatego ciężko nam rozstać się definitywnie i na amen... On nie chce ze mnie rezygnować dla innej, bo uważa, że te wszystkie dziewczyny, za którymi lubi się obejrzeć, to tylko fizyczny pociąg, nic więcej, że one nie nadają się do bycia w poważnym związku, tylko na jedną noc. Poza tym on uważa, ze ja za bardzo się nakręcam, tzn. w związku z tym że jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami, on chce żebyśmy odkrywali się powoli, nie analizowali niczego, tylko cieszyli się po prostu sobą, a te wszystkie miłosne wyznania, zabieganie itd. uważa za banały. Dla niego wartościowsze są czyny, przyjaźń, która z czasem przerodzi się w miłość, bo przyjaźń zawsze pozostanie, a zakochanie często przemija i nie jest już takie silne jak na początku się wydaje i niepotrzebnie ogłupia, wpędzając w stan nieracjonalnego myślenia.

Pożądanie jest miedzy nami, ale z reguły tylko w sytuacjach intymnych - on nie ma przy mnie problemu z podnieceniem, jest czuły, pieści, całuje, przytula, ale nie garnie się do samego seksu - próbowaliśmy już dwa razy i nic z tego nie wyszło, bo byłam zbyt ciasna (psychicznie nie potrafiłam się wyluzować).

Z nami jest taki mały paradoks: on bardziej widzi we mnie wnętrze, to jaka jestem, jaki mam charakter, wrażliwość, wygląd spada na dalszy plan, choć podobam mu się (kiedyś poznał dziewczynę, która całkowicie go odrzucała wyglądem, dlatego zerwał z nią kontakt). Ja z kolei bardziej widzę w nim naprawdę przystojniaka, podoba mi się fizycznie bardzo, podnieca mnie i kręci, dużo w tym chemii, ale z kolei jego np. poglądy, całkiem odmienne zdanie na pewne rzeczy, styl ubierania się (bez wyrazu, zero minimalnej elegancji) nie podobają mi się w nim, ale nie próbuję tego zmieniać, bo  tak wiem, że nic nie wskóram...

Ja naprawdę wiele razy myślałam o nas, wiele rzeczy analizowałam i w sumie utkwiłam w martwym punkcie. Jak ktoś tu słusznie zauważył, ja mimo wszystko nie chcę go stracić tak samo jak on mnie. Nie wiem do czego to doprowadzi i jakie będzie miało skutki w przyszłości, ale na razie trzymam dystans.

41

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Dodam jeszcze, że mój problem polega głównie na tym, że ja chyba wolałabym jednak przeżyć taką miłość, która rozpoczęłaby się od zakochania, takiego prawdziwego, gdzie pociągałabym mężczyznę mentalnie, ale i fizycznie. Żeby było w tym więcej romantyzmu i motyli w brzuchu... Może trochę to naiwne, ale właśnie tego mi brakuje...

42

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Masz do niego pretensje o brak motylków, kiedy sama ich nie masz, a pragniesz?

1. Tak, jest to naiwne. On wydaje się myśleć dużo dojrzalej.
2. Czemu mu matkujesz? To zabija większość związków. Chyba że to na jego wyraźnej zgodzie...

43 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-31 22:33:47)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
vidivindi napisał/a:

Masz do niego pretensje o brak motylków, kiedy sama ich nie masz, a pragniesz?

1. Tak, jest to naiwne. On wydaje się myśleć dużo dojrzalej.
2. Czemu mu matkujesz? To zabija większość związków. Chyba że to na jego wyraźnej zgodzie...

Nie mam pretensji o brak motylków. Może źle się wyraziłam. Zwykle jest mi przykro, gdy w mojej obecności mówi wprost, że ta albo tamta mu się podoba, pociąga go, albo że kiedy mówiłam mu, że go kocham, on nic nie odpowiadał, albo że czasem chciałabym żeby coś dla mnie zrobił, on tego nie robi (chociażby rewanż za seks oralny, ale nie tylko o seks chodzi...) Rzadko daje coś od siebie, często to ja robię wszystko wokół niego, zaspokajam jego potrzeby i jestem zdolna do poświęceń... Poza tym nie raz sugerował mi co by chciał żebym ubrała (tak jakby mu się nie podobało to w czym chodzę na co dzień), że on by chciał żebym spięła włos w kok, tak jak te jego uliczne zdzirki (a mi się to akurat nie podoba). Czemu mu matkuję? Bo taka już jestem? Bo mam w sobie instynkt nadskakiwania komuś, troski? Zdaję sobie sprawę z tego, że właśnie to poniekąd przyczynia się do tego, że patrzy na mnie raczej jak na przyjaciółkę/siostrę a nie jak na kobietę, której się pragnie...  Poza tym mój chłopak rzadko troszczy się o mnie, nie zapewnia mi poczucia bezpieczeństwa jako mężczyzna. Kocham go, akceptuję go takim jaki jest, ale często nie radzę sobie z brakiem jego zaangażowania w nasz związek (nie przyjaźń). Może taki już jest jego charakter?
Czasem zastanawiam się jak to jest gdy chłopak Cię pragnie, gdy szuka pretekstu, by się zobaczyć, gdy zaprasza w romantyczne miejsca, na kolację, mówi o uczuciach, wpatruje się w oczy... brakuje mi tych emocji, tych dreszczy. Wiem, że takie bywają tylko chwile, ale z moim chłopakiem raczej nie przeżywam takich momentów pełnych uniesień.

44

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

niesamowicie jak twoja historia jest podobna do mojej... od razu przypomnial mi sie jeden z momentow co moj byly dla mnie cos zrobil.
kupil mi czekolade ciemna organiczna ta ktora ja bardzo lubie a potem on ja prawie cala zjadl, a jak juz zostala kostka czy dwie ktore ja w koncu zjadlam on do mnie mowi.... zjadlas juz cala czekolade ktora ci kupilem? heheh jak idziemy do sklepu z reguly ja place, gdzies wyjezdzalismy ja placilam za hotel za siebie i za niego, zawsze sam robi tylko sobie sniadanie....
albo idziemy na ulicy i przechodzi jakas dziewczyna a on do mnie mowi: nie moglabys byc taka wysoka jak ona?
kiedy ja mam 1, 70 a on sam jest w moim wzroscie.... boze ile by tego pisac.....
wiesz co tez pomaga, wlasnie poprzypominaj sobie wszystkie te momenty sytuacje kiedy ci sprawil przykrosc, zapisz sobie na kartce czy cos i zawsze jak za nim zatesknisz przeczytaj je sobie.
bo tak naprawde to jak sama przyznalas kochasz wyobrazanie o nim, idealizujesz wszystkie jego zachowania mimo ze wydajesz sie byc swiadoma tego ze nie traktuje cie tak jak powinien to jednak te dobre momenty wciaz przeslaniaja ci pelny jego obraz.
wiem bo ja robilam tak samo smile

45 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-03-31 23:11:58)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
kasia2490 napisał/a:

niesamowicie jak twoja historia jest podobna do mojej... od razu przypomnial mi sie jeden z momentow co moj byly dla mnie cos zrobil.
kupil mi czekolade ciemna organiczna ta ktora ja bardzo lubie a potem on ja prawie cala zjadl, a jak juz zostala kostka czy dwie ktore ja w koncu zjadlam on do mnie mowi.... zjadlas juz cala czekolade ktora ci kupilem? heheh jak idziemy do sklepu z reguly ja place, gdzies wyjezdzalismy ja placilam za hotel za siebie i za niego, zawsze sam robi tylko sobie sniadanie....
albo idziemy na ulicy i przechodzi jakas dziewczyna a on do mnie mowi: nie moglabys byc taka wysoka jak ona?
kiedy ja mam 1, 70 a on sam jest w moim wzroscie.... boze ile by tego pisac.....
wiesz co tez pomaga, wlasnie poprzypominaj sobie wszystkie te momenty sytuacje kiedy ci sprawil przykrosc, zapisz sobie na kartce czy cos i zawsze jak za nim zatesknisz przeczytaj je sobie.
bo tak naprawde to jak sama przyznalas kochasz wyobrazanie o nim, idealizujesz wszystkie jego zachowania mimo ze wydajesz sie byc swiadoma tego ze nie traktuje cie tak jak powinien to jednak te dobre momenty wciaz przeslaniaja ci pelny jego obraz.
wiem bo ja robilam tak samo smile

On ostatnio wziął kredyt na mieszkanie i całą swoja pensję przeznacza na spłatę długów (rzekomo). Ostatnio ja również cały czas za niego płaciłam, a to za pizzę (na którą sam ma pieniądze, gdy wybiera się z kolegami), albo oddawałam mu swój bilet tramwajowy itp. Kiedy zaproponował mi kupno roweru tak byśmy mogli razem jeździć (bo bardzo lubi, to jego hobby) to owszem znalazł rower na Allegro, pojechaliśmy po niego do Warszawy, ale zamiast mi go np. sprezentować albo chociaż dorzucić się do niego, sama wydałam na niego pieniądze, które dostałam od taty pod choinkę...  A rower jest oczywiście używany, taki bardziej dla koneserów (nie powiem, podoba mi się), ale trzeba w nim wymienić koła i łańcuch... Ledwo zdobył się na to, żeby mi kupić te części, chociaż raz zażartował, że sam, by sobie chętnie kupił nowe do swojego  roweru, a mi oddałby te które ma obecnie... Czy tak robi chłopak własnej dziewczynie???

Z tą czekoladą było u mnie podobnie wink Kupił i sam zjadł albo często wypijał mi soki z lodówki, kiedy do mnie przychodził. Kiedy ja byłam u niego z kolei, to jedyne co miał mi do zaproponowania do woda mineralna, mimo że w lodówce miał lody, albo coś słodkiego. Często też czepiał się tego co jem, gdy kupowałam sobie słodycze (żelki, które uwielbiam) ciągle mi truł, że to niezdrowe, że jak ja mogę jeść takie świństwo - no Boże, kto nie lubi żelków Haribo... Kiedyś też w autobusie rozdawali poczęstunek i gdy chciałam zjeść rogalika, wyrwał mi go i wyrzucił, bo jak przeczytał skład, to zakazał mi tego jeść - a ja byłam głodna i gdzieś miałam cały ten skład...

Mi kiedyś powiedział, że mogłabym być niższa i mieć większy tyłek i uda... Niby żarty, ale miałam wrażenie, że chce mnie upodobnić do swojego "ideału"

46 Ostatnio edytowany przez galla (2015-04-01 02:45:57)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:

On ostatnio wziął kredyt na mieszkanie i całą swoja pensję przeznacza na spłatę długów (rzekomo). Ostatnio ja również cały czas za niego płaciłam, a to za pizzę (na którą sam ma pieniądze, gdy wybiera się z kolegami), albo oddawałam mu swój bilet tramwajowy itp. Kiedy zaproponował mi kupno roweru tak byśmy mogli razem jeździć (bo bardzo lubi, to jego hobby) to owszem znalazł rower na Allegro, pojechaliśmy po niego do Warszawy, ale zamiast mi go np. sprezentować albo chociaż dorzucić się do niego, sama wydałam na niego pieniądze, które dostałam od taty pod choinkę...  A rower jest oczywiście używany, taki bardziej dla koneserów (nie powiem, podoba mi się), ale trzeba w nim wymienić koła i łańcuch... Ledwo zdobył się na to, żeby mi kupić te części, chociaż raz zażartował, że sam, by sobie chętnie kupił nowe do swojego  roweru, a mi oddałby te które ma obecnie... Czy tak robi chłopak własnej dziewczynie???

Z tą czekoladą było u mnie podobnie wink Kupił i sam zjadł albo często wypijał mi soki z lodówki, kiedy do mnie przychodził. Kiedy ja byłam u niego z kolei, to jedyne co miał mi do zaproponowania do woda mineralna, mimo że w lodówce miał lody, albo coś słodkiego. Często też czepiał się tego co jem, gdy kupowałam sobie słodycze (żelki, które uwielbiam) ciągle mi truł, że to niezdrowe, że jak ja mogę jeść takie świństwo - no Boże, kto nie lubi żelków Haribo... Kiedyś też w autobusie rozdawali poczęstunek i gdy chciałam zjeść rogalika, wyrwał mi go i wyrzucił, bo jak przeczytał skład, to zakazał mi tego jeść - a ja byłam głodna i gdzieś miałam cały ten skład...

Mi kiedyś powiedział, że mogłabym być niższa i mieć większy tyłek i uda... Niby żarty, ale miałam wrażenie, że chce mnie upodobnić do swojego "ideału"

Dla mnie powinnaś uciekać bo z takimi to będzie z roku na rok gorzej.Zabrania Ci jedzenia tego co lubisz, komplementuje przy tobie inne dziewczyny,ciągle powtarza ,że mogłabyś mieć to inne i tamto inne, oraz jest sknerą.Nie mogę uwierzyć ,że ten chłopak ma 25 lat i tak się zachowuje.A następna rzeczą są te kontakty seksualne.Nie zrewanżuje Ci przyjemności bo niby coś tam źle pachnie itd strasznie niedojrzały chłopak jak na ten wiek i co mnie dziwi ,że jest prawiczkiem mimo ,że ma okazje do tego aby się tego "pozbyć". A ten chłopak jest twoim pierwszym partnerem seksualnym ? Bo jeśli miałaś wcześniej kogoś innego i mu powiedziałaś o tym to może się brzydzi teraz to robić po "kimś" ?.

47

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
kasia2490 napisał/a:

niesamowicie jak twoja historia jest podobna do mojej... od razu przypomnial mi sie jeden z momentow co moj byly dla mnie cos zrobil.
kupil mi czekolade ciemna organiczna ta ktora ja bardzo lubie a potem on ja prawie cala zjadl, a jak juz zostala kostka czy dwie ktore ja w koncu zjadlam on do mnie mowi.... zjadlas juz cala czekolade ktora ci kupilem? heheh jak idziemy do sklepu z reguly ja place, gdzies wyjezdzalismy ja placilam za hotel za siebie i za niego, zawsze sam robi tylko sobie sniadanie....
albo idziemy na ulicy i przechodzi jakas dziewczyna a on do mnie mowi: nie moglabys byc taka wysoka jak ona?
kiedy ja mam 1, 70 a on sam jest w moim wzroscie.... boze ile by tego pisac.....
wiesz co tez pomaga, wlasnie poprzypominaj sobie wszystkie te momenty sytuacje kiedy ci sprawil przykrosc, zapisz sobie na kartce czy cos i zawsze jak za nim zatesknisz przeczytaj je sobie.
bo tak naprawde to jak sama przyznalas kochasz wyobrazanie o nim, idealizujesz wszystkie jego zachowania mimo ze wydajesz sie byc swiadoma tego ze nie traktuje cie tak jak powinien to jednak te dobre momenty wciaz przeslaniaja ci pelny jego obraz.
wiem bo ja robilam tak samo smile

A myślałam, że tylko mój były robił takie rzeczy...

48

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Aj waj, dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej! Ogranicza Cię,  kontroluje,bezczelnie krytykuje,  otwarcie Ci pokazuje że nie akceptuje Twojego ciała, macie wiele odmiennych poglądów, macie inne podejście do miłości. Czego chcieć więcej?
Pamiętaj, że zegar, który nie chodzi, jest lepszy od takiego, który chodzi źle.

49

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Matko!
Kobito, tu sie nie ma nad czym zastanawiac, tu trzeba spierd* c!

50

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Ale jak to się stało, że z nim w ogóle jesteś ? Ja na przykład też mam trochę problemów ze sobą: z wyrażaniem, okazywaniem uczuć z kontaktem fizycznym i też mam taką ładną koleżankę i z jednej strony chciałbym z nią czegoś więcej ale z drugiej strony bałbym się, że ją skrzywdzę nawet nieświadomie takim swoim zachowaniem.
Bierność i blokady to jedno ale z drugiej strony ten chłopak zachowuje się jak dupek (ja bym tak nie potrafił z tą pizzą, czekoladą czy komentarzami o innych laskach)

51

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

dokladnie tak samo jak u mnie...

52

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

najlepsze bylo ze jak zawsze chodzilam po zakupy nie dosc ze za wszystko placilam to on jak spojrzal do lodowki mowil np.:
mleka nie kupilas? haha a jak skonczylismu uprawiac ,,seks'' o ile mozna go wogle tak nazwac bo u niego to wygladalo tak: turn around i wlozenie palca.. nawet nie pozwalal dotykac ,,swojego miecza'' wiec u mnie jeszcze gorzej pod tym wzgledem niz jak u ciebie hehe tak czy inaczej jak po wszystkim poszedl do lazienki i wrocil to powiedzial: ,,czemu lozka nie poscielilas?''
on tez mial kase na swoje potrzeby a jak cos przyszlo dla nas to nagle on jest biedny student... na sylwestra chcialam abysmy pojechali razem do Szwajcari ale oczywiscie nie mial kasy, tyle ze jeden dzien pozniej chcial abym mu pomogla wybrac roleks...
na boga co za palant z niego, sobie mysle wiesz co ze moglibysmy te ich wszystkie glupoty w nieskonczonosc pisac i moze w koncu dojdziemy do wniosku ze ich do szczescia nie potrzebujemy smile

53

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

strasznie to smutne co piszecie

54

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Cóż... Bardzo mi przykro ,że takie ewenementy Wam się trafiły...Ale teraz , droga autorko, masz okazję się uwolnić, Twoja sprawa na ile z niej skorzystasz.

55

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
kasia2490 napisał/a:

nawet nie pozwalal dotykac ,,swojego miecza''

padłem, dobre big_smile

56 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-04-03 15:46:17)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

ŻywaKulturo,
Od razu widać że Twój chłopak wiejskiego pochodzenia, pewnie dziadek z prowincji, furmanką jeździł, to nic dziwnego że pojawiają się u niego ciągoty do dziewczyn o urodzie chłopki. Nie jego wina, niejegobardzowielka wina.

Justyna Steczkowska ma ciekawą urodę, niebanalną smile

Zabranianie jedzenia żelków... można to odebrać jako troskę, ale tak - może to przeszkadzać, takie 'rodzicowanie'.

Z opisu wydaje się w porządku.

Dlaczego chcesz odejść skoro świetnie się rozumiecie? Mogłabyś nawiązać przecież znajomość z innym chłopakiem, który traktował by Cię tak jakbyś chciała, miałabyś 2relacje...Hmm?

57

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

Aj waj, dziewczyno uciekaj od niego jak najdalej! Ogranicza Cię,  kontroluje,bezczelnie krytykuje,  otwarcie Ci pokazuje że nie akceptuje Twojego ciała, macie wiele odmiennych poglądów, macie inne podejście do miłości. Czego chcieć więcej?
Pamiętaj, że zegar, który nie chodzi, jest lepszy od takiego, który chodzi źle.

Dokładnie. Autorko trochę źle się wyraziłaś chyba, że brakuje Ci motylków. Wtedy ktoś mógł pomyśleć, że chodzi Ci tylko o chemię. A tu widać, że w Twoim związku szwankuje praktycznie na każdym polu. Sama widzisz, skoro nie stara się dla Ciebie, nie okazuje uczuć, to masz raczej odpowiedź, że Wasz związek jest dla niego bardziej wygodny, a nie, że Cię kocha. Jak jesteś podobna do Steczkowskiej, to jesteś bardzo ładna moim zdaniem, ona ma oryginalną i fajną urodę. Po prostu trafiłaś na nieodpowiedniego dla siebie faceta i moim zdaniem nie warto, byś z nim była, skoro i raczej nie kocha Cię, skoro się tak zachowuje, zamiast doceniać Ciebie Ci dowala. To on ma problem ze sobą. Możesz znaleźć kogoś lepszego

58 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-04-04 04:02:50)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Sytuacja się skomplikowała. Nie wiem co będzie dalej, ale teraz wiem, nie miałam racji i wszystko co tu napisałam przedstawiłam na opak.

Mój chłopak zadzwonił do mnie w czwartek, bo chciał porozmawiać nas na poważnie. Bałam się gdy zaczynał mówić. jako że wyjechałam na święta do rodziców nie mogliśmy porozmawiać w cztery oczy. On bardzo długo myślał o naszej ostatniej rozmowie, podczas której zasugerowałam, że może lepiej byłby gdybyśmy zostali przyjaciółmi i spróbowali szczęścia z kimś innym. Ja po prostu głośno myślałam, nie sądziłam, ze usłyszę do niego to co mi wyznał.

Mój chłopak powiedział mi, że czuje się sfrustrowany moim zachowaniem - i nie dziwę mu się, bo to ja robiłam mu sceny, często histeryzowałam, gdy coś nie szło po mojej myśli. Taka jest prawda. Nie dałam nam szansy na spojony rozwój wydarzeń, po prostu za mocno się zaangażowałam, zaczęłam wymuszać na nim wszystko to co sobie wyimaginowałam, bo chciałam żeby łączyła nas miłość jak z filmu. Teraz dopiero zdałam sobie z tego sprawę. Miałam wiecznie pretensje, żal, gdy było dobrze potrafiłam to popsuć swoimi humorami. To dlatego mój chłopak przestał darzyć mnie głębszym uczuciem, powiedział że skutecznie wypaliłam w nim zapał, że to dlatego zaczął oglądać się za innymi, bo pomyślał sobie, jakby to było gdyby mógł uniknąć tych wszystkich histerii z mojej strony i pobyć z kimś innym.
I tu nie chodzi o to, że nie podoba mu się moja uroda czy coś takiego. Skoro związał się ze mną to nie mogłam mu się nie podobać. Poza tym intuicja podpowiadał mi, że mój chłopak mógł po moim ostatnim fochu (nie odzywałam się do niego, bo oglądał się właśnie za innymi) zrobić coś, by ode mnie odpocząć i rzeczywiście dać sobie szansę na poznanie kogoś innego.

Na portalu, na którym sami się kiedyś poznaliśmy, zauważyłam jedno z ogłoszeń towarzyskich pewnej dziewczyny. Z opisu wynikało, że szuka przyjaciela, ale nie wyklucza czegoś więcej. Poza tym treść tego anonsu była bardzo przyzwoita i pomyślałam sobie, ze mój chłopak mógł z ciekawości do niej napisać. Dlatego też, sama do niej napisałam, pytając się jej wprost czy nie jaki M. napisał do niej, bo podejrzewam, że mnie oszukuje itp. Odpowiedzi niestety nie uzyskałam.

Myślałam, ze jest dobrze, dzwonił do mnie ostatni tydzień, jak już mówiłam wcześniej, chciał iść do kina, potem jeszcze raz dopytywał czy się zobaczymy przed moim wyjazdem. ja nie chciałam, bo wolałam się troszkę odseparować, chciałam, żebyśmy zatęsknili za sobą. To chyba był mój błąd.

To właśnie w dniu, w którym przyjechałam do domu rodzinnego, mój chłopak zadzwonił do mnie. Usilnie chciał rozmawiać, nie zastał mnie w moim mieszkaniu, bo specjalnie przyjechał, ale ja byłam w tym czasie w drodze. Wracając do tej rozmowy, powiedział, że męczy go moje zachowanie, moje wariackie frustracje, o to, że nie jest taki jaki bym chciała, żeby był. Oczywiście, on też widział swoje błędy, powiedział, że nie czuje się bez winy. Gdy zapytałam wprost, czy w jego życiu pojawił się ktoś inny, stanowczo zaprzeczył. Powiedział tylko, że myślał nad tym wszystkim. Gdy go słuchałam, było mi strasznie przykro. Nagle zrozumiałam, że to ja go tak naprawdę krzywdziłam, a nie on mnie. On nie chce przekreślać tego co jest między nami, chce to ratować. Prosiłam go o szansę. Obiecałam, ze nie będę już więcej taka, jaka potrafiłam być gdy mi odbijało. Nagle poczułam, co tak naprawdę mogłabym stracić, tym bardziej gdy usłyszałam od niego, ze z ciekawości, napisał do tej dziewczyny, o której mówiłam wcześniej. A jednak! Moja intuicja mnie nie zawiodła. Powiedział, że zrobił to tylko dlatego, żeby z kimś pogadać, powiedział jej, nad nami wisi rozstanie. Wysłał jej też swoje zdjęcie. Poczułam się wtedy jakby dostała w twarz, albo gorzej - jakbym została zmiażdżona przez głaz. Ona jednak zorientowała się o co chodzi i powiedziała mu, że do niej napisałam, i przestała się do niego odzywać (podobno). Mój chłopak powiedział mi o tym wszystkim i zaskoczyło go to, zupełnie się tego nie spodziewał i sumie podziwiał mnie za intuicję. Ja wolałabym jednak, zęby się ona nie sprawdziła...

Podczas tej rozmowy mój chłopak, wyznał mi, że zależy mu na mnie i że źle się czuł pisząc do innej, bo nie chciał nigdy robić żadnego "skoku w bok". Ja wiem, że cały czas był mi wierny, dopiero moje ostanie zachowanie uświadomiło mu, że dużej już tak nie wytrzyma. Mimo to, nie chce się ze mną rozstawać, wytłumaczyłam mu dlaczego tak czasem mam, przepraszałam go, ale nie zatrzymywałam usilnie i za wszelka cenę. Rozmawialiśmy na spokojnie, co mu się podobało. Nie chciałam, żeby wyczuł jak bardzo mnie dotknęło to co mi wyznał. Uświadomiłam sobie, jak bardzo jest wartościowym człowiekiem, że jest wobec mnie tak bardzo szczery (bo oboje obiecaliśmy to sobie). Powiedział mi dlaczego czasem zachowuje się tak, a nie inaczej, wyłożyliśmy karty na stół, szkoda tylko, że przez telefon... Zrozumiałam, jaka ze mnie idiotka, jak bardzo go raniłam...

Obiecaliśmy sobie, że zaczniemy od nowa, tzn. że nie przekreślimy tego co jest między nami. On powiedział, ze musimy więcej czasu spędzać ze sobą, żeby zacieśnij tę więź, że nie możemy robić sobie przerwy do siebie - że on tego nie chce, bo nie uważa aby to było dobre. Szkoda, ze nie ma mnie teraz przy nim. Teraz wiem jaki skarb mogłam stracić...

Przysięgłam sobie, że nie zrobię już nic co mogłoby negatywnie podziałać na mojego chłopaka. Przez swoje wygórowane wymagania i marzenia o wielkiej dozgonnej miłości aż po grób, nieomal nie zniszczyłam swojego związku.

Mimo tego, że wyjaśniliśmy sobie to wszystko, to nada czuję jakiś wewnętrzny niepokój. Strach przed tym, że naprawdę mógłby mnie zostawić, tym bardziej dla innej, że mógł tak bardzo się na mnie zawieść, rozczarować... Cieszę się, że otworzył się przede mną, powiedział co mu leży na sercu, że przyznał się do chwili słabości i ze zdał sobie sprawę, że nie chciałby nie zranić w ten sposób...

Uspokoiłam go tą rozmową. Ja natomiast czuję w środku wielki żal do siebie. To wszystko co mi powiedział potrząsnęło mną na tyle mocno, że klapki spadły mi z oczu. Nie chcę niczego popsuć. Udowodnię mu, jak bardzo mi na nim zależy, nie popełniając już tych wszystkich błędów.

Szkoda, ze człowiek musi sięgnąć dna, żeby zrozumieć...  Dla mnie tym dnem, było jego poszukiwanie pocieszania w kimś innym...

Mam nadzieję, że oboje przetrawmy ten kryzys, i że po burzy wyjdzie słońce... Bardzo pragnę żeby mój chłopak był przy mnie szczęśliwy, ja też chcę tego szczęścia dla siebie, tak jak dawniej, tak jak na początku, kiedy jeszcze nie byłam taka strasznie emocjonalnie niewyżyta...

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
CatLady napisał/a:

.

Jest tak, jak mówisz - on jest z Tobą z wygody. Albo z braku laku.

Bo brak mu odwagi, by wyrywać te zdzirowate kurduplowate panienki (swoją drogą co za kiepski gust). A Ty jesteś z nim, bo on wykorzystuje Twoje dobre serce, zgrywa takiego biednego misia, nieśmiałego, odrzuconego introwertyka, co to potrzebuje ciepła. On nie startował to tych karzełkowych zdzir, które tak lubi, bo się ich bał, że go nie będą chciały.

Wystartował do Ciebie, bo patrzy na Ciebie z góry, jako na kobietę, która jest tak nieatrakcyjna (w jego oczach), że nie będzie wybrzydzać i go przygarnie. Tak robią bardzo zakompleksieni ludzie. Ja nie mówię, że on jest zły - on ma problem ze sobą, ale to nie Twój problem.

Radziłabym wycofać się z tego związku. To bez sensu, żebyś popadała w kompleksy przez tego kolesia.

CatLady dobrze prawi,autorko on odbiera ci  dobra aure,energie,od takich  ludzi toksycznych jak najdalej

60

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:

Sytuacja się skomplikowała. Nie wiem co będzie dalej, ale teraz wiem, nie miałam racji i wszystko co tu napisałam przedstawiłam na opak.

Mój chłopak powiedział mi, że czuje się sfrustrowany moim zachowaniem - i nie dziwę mu się, bo to ja robiłam mu sceny, często histeryzowałam, gdy coś nie szło po mojej myśli. Taka jest prawda. Nie dałam nam szansy na spojony rozwój wydarzeń, po prostu za mocno się zaangażowałam, zaczęłam wymuszać na nim wszystko to co sobie wyimaginowałam, bo chciałam żeby łączyła nas miłość jak z filmu. Teraz dopiero zdałam sobie z tego sprawę. Miałam wiecznie pretensje, żal, gdy było dobrze potrafiłam to popsuć swoimi humorami.

Od początku widać było że on zachowuje się dojrzalej. To jest zachowanie desperackie, które skutecznie zniechęca. Gdyby facet się w ten sposób zachowywał byłby odpalony po jednym razie, a ty dostajesz szanse i dostajesz. Doceń.

61

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Rozstałam się z nim przez telefon. Wszytko co mówiliście potwierdziło się, a ja jak głupia jeszcze go usprawiedliwiałam. Robił ze mnie idiotkę, wariatkę, a teraz dalej pisze sobie z tą zdzirą i pewnie się z nią spotka. 

Byłam głupia i naiwna...

przede mną ciężki okres sad

62

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Właśnie miałem Cię zrugac za to, że mu tak łatwo uwierzylas i wzielas winę na siebie. Jakbyś potrzebowała się wygadac to pisz śmiało. Niech ten magiczny czas Pesach i Wielkanocy będzie dla Ciebie przejściem do nowego, lepszego życia.

63

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Dziękuję za słowa otuchy. Nie mogę uwierzyć, to już koniec... Będzie mi ciężko, ale przetrwam, bo jestem silna, jak zawsze...

64

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Będzie ciężko, ale musisz być silna. Przedewszystkim dla siebie i swojego poczucia godności.

65

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Moim zdaniem to forum jest bardzo często gówno warte. Po pierwsze jakaś niezbyt dojrzała dziewczyna umieszcza tu swoje posty i na przestrzeni kilku dni zmienia zdanie w diametralny sposób, wskazując na to, że totalnie nie orientuje się w swojej sytuacji i jest rozchwiana emocjonalnie. W związku z tym każda osoba, udzielająca jej rad, robi to korzystając z niepełnej i częściowo nieprawdziwej wiedzy na temat stanu faktycznego. Dodatkowo, i to jest już moja subiektywna opinia, rad udzielają jej osoby, które są w jakiś sposób tendencyjne. Mam tutaj na myśli, że same nie otrząsnęły się z jakichś przykrych doświadczeń i zauważają szczątkowe analogie pomiędzy swoimi jednostkowymi doświadczeniami, a jednym z wielu możliwych wariantów sytuacji. Dokładając do tego fakt, że ludzie generalnie zabierają głos w sprawach, które nie wymagają zbyt dużych kompetencji, bo jest to bezpieczne i sprawia, że czują się ważni i ich głos się liczy, można uzyskać spójny opis tego co działo się w tym wątku.
martwa__naturo proponuję, żebyś porozmawiała na temat swoich problemów z kimś znajomym, kto zna lepiej całą sytuację i jest względnie neutralny. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Chyba, że tak naprawdę zależy Ci na tym, żeby zupełnie obcy ludzie zajmowali się Twoją sprawą. Można się wówczas poczuć jakby się było kimś znanym. Na przykład taką quasi-Steczkowską, która co prawda nie śpiewa, nie reklamuje rajtuz i nikt jej za to nie płaci, ale ma grecki(????) nochal.

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest ze mną ze względu na wnętrze???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024